Skocz do zawartości

  • Zaloguj korzystając z Facebooka      Zaloguj się   
  • Rejestracja

Witaj!

Zaloguj się lub Zarejestruj by otrzymać pełen dostęp do naszego forum.





Zdjęcie

Lekka nimfa pod prąd

Napisane przez Paweł Bugajski , 17 wrzesień 2016 · 2004 Wyświetleń

flyfishing

Hej!

 

Jeśli pozwolicie przybliżę nieco tytułową metodę połowu, lubię po prostu tak łowić, choć wymaga to nieco wytrwałości i determinacji.
Otóż zamiarem łowiącego jest poprowadzenie muszek z prędkością prądu i w tym zakresie jest to podobne do łowienia na suchą muszkę.

 

Przynęta jednak , w moim wydaniu prawie zawsze jedna, znajduje się POD wodą i spływa w kierunku wędkarza. .
Rozpoznanie brania, to co w przypadku suchej muszki jest dość proste, wszak to widoczne lepiej lub gorzej zniknięcie imitacji, w przypadku lekkiej pod prąd stanowi prawdziwe wyzwanie :(
Otóż przy długiej, wyprostowanej, lecz nie napiętej lince często nie mamy pojęcia cóż tam w głębi tak naprawdę się dzieje.
Kontrolę zestawu umożliwia w miarę prosty przypon, fest gdy jest widoczny na powierzchni wody np. dzięki lekkiemu natłuszczeniu.
Tylko ostatni odcinek żyłki jest zatopiony i w pewnym sensie przy leciutkich nimfach lub kiełżykach to długość nienatłuszczonego przyponu wyznacza głębokość prowadzenia przynęty.
Idealnym łowiskiem, do dziś nie znalazłem lepszego, są sanowe płanie, a szczególnie ich końcowe, lekko przyspieszajace części( np. koniec płani "pod drutami".)
Staję tam czasami, wypatrując kółek i oceniając czy ryby zjadają suchą, czy może jednak coś ciekawszego dzieje się na granicy wody i powietrza, a może jeszcze głębiej...
Staram się po zlokalizowaniu nimfującego lipienia stanąć "wprost za nim"i rzucam wprost pod prąd umieszczając nimfkę ok.1 m przed interesującym gabarytowo ;) kółkiem.Koniec linki powinien znaleźć się ZA kółkiem, poniżej ryby patrząc z prądem, aby spryciarza nie spłoszyć, tak więc postulat długiego, ok 3,5 metrowego jest uzasadniony.
Reasumując mamy wędkującego rzucającego pod prąd, leżącą na powierzchni wody pływającą linkę, połączenie linki z przyponem, jego fragment, kółko związane z aktywnym żarłokiem i fragment przyponu-ten cienki, zakończony lekko przytopioną imitacją.
Tak to wygląda tuż po rzucie.
Jak rozpoznać branie?
Możliwości jest kilka i najczęściej widzimy szybko przytapiającą się natłuszczoną część przyponu, czasem przypon wyraźnie przesuwa się pod prąd, czasem, no to już naprawdę rarytas biorąca ryba pociaga także linkę :wacko:.Także zauważony błysk, ruch ryby kwituję zacięciem.
Na głębokich płaniach i przy mniejszych od ryby odległościach zdarza się lekkie szarpnięcie, ale drodzy koledzy, nie liczcie na to, ze w ten sposób można rozpoznawać brania łowiąc tą metodą .

 

Istotnym jest ustawienie się w stosunku do widocznych partii powierzchni rzeki.
Bywa, że kółko, które atakuję linewką (a, co tam... :P ) wybieram tylko ze względu na fakt doskonale w tym miejscu widocznego na powierzchni wody przyponu.To trochę jak w fotografii-swiatlo rządzi.

 

Kółko na tle lustrzanej, błyszczącej dość gładkiej wody...tego życzę potencjalnym czytelnikom.
Przy uporczywie zerującej rybie nie odpuszczam, przecież wielokrotnie pomija ona także naturalne owady.
Czy po minięciu przez muszkę obserwowanej ryby natychmiast ponawiam rzut? Oczywiście, że nie, bowiem pomiędzy mną, a atakowanym kandydatem może znajdować się kolejna, nie ujawniająca się wcześniej ryba.
Uwierzcie, to się zdarza, tak więc zestaw prowadźmy tak długo jak długo spływa on wg. nas prawidłowo.
Wątpliwość musi budzić utrzymanie kontaktu z napływającą w naszym kierunku muszką i tu oczywiście wybieramy luz zacinając najczęsciej "z ręki". Cienki przypon, zacięcie z ręki, duża odległość...nikt nie mówił, że to łatwe :huh:
Które kółka są szczególnie interesujące, kiedy odstawiam suchą? Zawsze wtedy gdy sucha nie działa- taki żart - :D,a poważniej mówiąc gdy widzę wylatujące z kółek "nietrafione " przez rybę owady.
Widzieliście? Czuję, że tak!
Następnym pytaniem może być -czy zawsze "wprost pod prąd" ?
Oczywiście możemy rzucać skośnie, lecz w tym przypadku okres naturalnego spływu przynety będzie krótszy, będzie ona pod wodą smużyć, co w mojej ocenie nie jest korzystne, choć wszyscy wiemy, że i od tej zasady istnieją odstępstwa.
Tak więc sugeruję rzuty pod prąd.
Czy dociążać muszki, czy łowić na jedną czy dwie?
Nie dociążam much w przypadku zastosowania tej metody, namoknięty emerger, palmer czy mały kiełżyk pozwalają cieszyć się swobodnym, dalekim rzutem, są dość lekkie i toną naturalnie czyli powoli.
Łowię jedną muszką, indykatorem jest natłuszczony przypon, prostota zestawu nie powoduje splątań.
Metodę rozpoznaną dzięki Jurkowi K. wielokrotnie przybliżałem, do dziś poszukuję numeru WW w którym o tym obszernie pisałem, ale diabeł ogonem itd. Może ktoś ma??? :o Tytuł doniesienia identyczny z tytułem powyższego wpisu.

 

Uwagi sprzętowe jak zwykle na koniec
1- posługuję się wędziskiem 9/5 i pływajacą linką, jednak raczej ze wzgledu na skłonność do zmian techniki połowu(streamer, mokra, nimfa) w ciągu dnia niż z przewagi tego zestawu nad innymi.
Można z pewnością użyć lżejszego wędziska, choć raczej nie powinno być ono krótsze.
2-muszki, tu już naprawdę wszystko wiecie, więc może dodam tylko, ze imitacja zarzucona pierwszy raz, wprost z pudła bywa bardzo skuteczna.
Mam wrażenie, że wynika to z obecnosci bąbelkow powietrza pomiędzy włoskami dubbingu lub jeżynki,efekt ten po kilku rzutach zanika.
Tak, wiem, imitujemy go różnymi nowoczesnymi materiałami, ale...

 

pozdrawiam Paweł






Zdjęcie
sierżant
17 wrz 2016 21:09

Świetny tekst. Nic dodać, nic ująć.

Widać praktykę.

Choć ja wolę dłuższą wędkę...

    • Paweł Bugajski i robert.bednarczyk lubią to

Trudny temat poruszyłeś Paweł. Powiem szczerze, że do tej pory uznaję, że każda ryba złowiona przeze mnie tą metodą to raczej przypadek niż świadomie wypracowana zdobycz. Po prostu metody tej ciagle się uczę i ciagle uważam, że jeszcze wiele nauki przede mną. Pamietam natomiast jedno zdarzenie, kiedy wracałem nurtem Bobru do bazy (fragment w Nielestnie) po uprzednim przejściu odcinak w dół. Szedłem pod prąd i co pewien czas rzucałem kiełża w górę i starałem się prowadzić przynętę na siebie. Jeden z rzutów był na tyle dobry a prowadzenie z prądem poprawne, że na spływającą muchę skusił się niewielki lipień. Branie spowodowało, że zatraciłem resztki czujności i koncentracji i po prostu czubkiem buta przygrzałem w kamień. Napierający nurt spowodował, że straciłem równowagę i po prostu wyciąłem orła. Zimna woda wdarła się pod spodniobuty, lipień gdzieś odpłynął, spływający sznur mnie omotał. Na szczęście było płytko i nie ucierpiałem za bardzo, jednak łowienie zostało zakończone. To tak ku przestrodze, bo pewnie idąc pod prąd pokusa na łowienie jest duża. Jednak należy pamietać, że w nurcie rzeki albo łowimy, albo idziemy. Koncentrujemy się na jednym, tak dla bezpieczeństwa.

Pozdrawiam.

 

PS.

Jeżeli ktoś wie, w którym numerze WW jest tekst Pawła, proszę o informację. Przeszukałem ich wiele od 1992 roku i nie potrafiłem znaleźć, a chętnie bym autorowi podarował go ze swoich zasobów (mam roczniki od 1992 do 2009 chyba).

    • Paweł Bugajski, Pavko, robert.bednarczyk i 1 inna osoba lubią to
Interesujące, nawet dla laika :)
    • Paweł Bugajski i robert.bednarczyk lubią to
Zdjęcie
Paweł Bugajski
18 wrz 2016 09:55

Sierżancie, myślę, że na większej rzece, 9,6 - 10 stóp może być optymalne. :).
Na Pomorzu trudno jednak rzucić lub podebrać rybę tak długim wędziskiem-tunel z drzew.
 
Mariuszu - faktycznie gorączka łowiecka to najczęstsza przyczyna kąpieli.
San jednak lubi umiar, należy spokojnie stanąc przed rzutami i tak chwilę pozostać.Co dziwne, ale prawdziwe ryby tam wyczuwają nasze tupanie także gdy są "pod prąd" od nas.Hol jest niesamowity, ryba potrafi pruć wprost na nas z prądem, ale czasem także odpływać w górę rzeki.
Największy fun w tej metodzie polega także na tym, że zacinamy ryby które nie sygnalizują brania w żaden widoczny dla innych wędkarzy sposób!!!
Wiem, bowiem sam stałem jak d..a gapiąc się na mądrzejszych, zanim nie poznałem metody. :(
 
Friko, jak wiesz muszkarze to wieczni krętacze... :)

    • Marszal, Wiktor, robert.bednarczyk i 1 inna osoba lubią to
Zdjęcie
robert.bednarczyk
18 wrz 2016 14:18
Pieknie i jakże fachowo opisane. Próbowałem tak kiedyś, ale spektakularnych sukcesów nie odniosłem. Pawełku, a czy natłuszczonego przyponu nie można zastąpić plecionym przyponem do suchej ?
    • Paweł Bugajski lubi to

Dobrze skrojony przepis :)

    • Paweł Bugajski lubi to
Zdjęcie
Paweł Bugajski
19 wrz 2016 09:33

Robercie, oczywiście, że można tak próbować. Wiem nawet, że z pewnością zrobimy to razem. :) Koniczny przypon o dobrej pływalności to jedna z opcji, jednak to końcowy, żyłkowy odcinek jest najczęściej indykatorem, to on bywa zatapiany, szczególnie na płytszej wodzie.
Łowienie na szybszej, płytszej wodzie pozwala częściej oszukać rybę co do charakteru imitacji - tak jest przecież także przy suchej muszce.
Jednak odcinek pokonywany przez rybę pomiędzy powierzchnią wody(to znaczy tuż pod nią), a dnem jest krótki, pociągnięcie zestawu trwa krotko, zauważenie brania jest niełatwe...
Zupełnie inaczej na głębokiej płani. Tam problemem jest dobranie imitacji-ta wszak porusza się wolno i może być bacznie obejrzana. Jednak gdy ryba ją zaakceptuje to schodząc z nią do dna zatapia przypon w sposob bardziej transparentny.  Uff...

 

Krzysiek lekko dociąża prowadzącą, używa lekkiego skoczka, naprawdę chętnie zapoznam się z innymi szczegółami, a szczególnie interesuje mnie - jak rozpoznajecie brania???

Sucha jako indykator?

    • robert.bednarczyk i sierżant lubią to
Zdjęcie
Jerzy Kowalski
19 wrz 2016 13:39

Drogi Pawle,

Jako żeś mnie wskazał jako "podejrzanego" czy wręcz "winowajcę" - coś tam pamiętam ... ;-)

Bardzo prawdopodobne, że artykuł "popełniłeś" do ulotnego, wydawanego przez Maćka Bertę kwartalnika "Wędkarstwo Muchowe", a nie do "WW", stąd może problem z odnalezieniem.

Pozdrawiam serdecznie

Jurek K.

Zdjęcie
Paweł Bugajski
19 wrz 2016 17:57

Cześć Jurku!
Dorzuć proszę garść porad w przedmiotowej kwestii, :)

Zdjęcie
Paweł Bugajski
19 wrz 2016 18:13

https://www.facebook...?type=2

Wspomniałem powyżej, że czasem ryba nie trafia...

    • Pavko i robert.bednarczyk lubią to

Zeszła sobota, mój "pierwszy raz" na Sanie, zderzenie z rzeczywistością :) Spodziewałem się zupełnie czegoś innego, zresztą moi towarzysze wędkarskiej niedoli też. Ale do rzeczy, ryby są i żerują, ale jakoś kiepsko i ciężko coś sensownego zaciąć, w końcu stwierdzam że spróbuję jak na "mojej" rzece - lekkie nimfki pod prąd. Brązka na #18 i niewiele większy rudy kiełżyk na końcu zestawu. Kilka pierwszych rzutów w górę, w kierunku oczek i jest pierwszy króciak-wariat, szarpnął tak że nie było problemu z rozpoznania brania :) rzucam dalej i siada większy, tak ze 35. Już myślałem, że coś ogarniam ale lipki pokazały mnie moje miejsce w szeregu :D Potem już tylko suchą męczyłem. Ale nauka nie poszła w las. Następnym razem kij 9' albo 10' w czwartej albo piątej klasie, bo moją 9' tym razem oddałem kumplowi, który na "dzień dobry" połamał swój kij :) 8' to trochę za krótko, przypon min. 3m, dłuższy lepszy ale obserwacja brań - tragedia. Chyba że jakiś godgard z nimfetką.... 

Zdjęcie
Paweł Bugajski
19 wrz 2016 19:54

Pavko- pierwsze rzuty bywają skuteczne, muszka ma jeszcze bąbelki powietrza.Po braniu warto założyć nową, identyczną, ale prosto z pudła.
Wspomniałem o tym pod koniec wpisu.
Co do Twej wyprawy to gdzieś o tym skrobnąłeś, czy lecisz "na leniucha"? :)

Zdjęcie
Sławek Oppeln Bronikowski
19 wrz 2016 21:50

Z prądem to także świetny sposób do streamera i dużych powierzchniowców. Klenie i bolenie.. jak pstrągi obrzydną..:) 

    • Paweł Bugajski lubi to

Nic nie pisałem, bo sam opis nie okraszony dobrymi zdjęciami blado wypada, fotek mało robiliśmy bo ryb mało było, a same okoliczności przyrody nie robią takiego klimatu :) Sławku z tymi kleniami to jakoś do tej pory łapałem w poprzek - rzut pod trawy i swobodny spływ.

    • Paweł Bugajski lubi to

Ważna jest długość przyponu ja stosuje od 1,5  do 2 długości wędki . Wedka nalepiej 10' do linki 4 . Linka jaka stosuje to Vibe 85 4/5 ma dość cięzką glowice i pomaga po braniu w zacięciu . Dwie male nimfki w odleglosci okolo 1m od siebie. Dlugi przypon ma za zadanie to aby nie kłaść rybom nad glowy linki . Na Sanie najlepsze miejsca to takie gdzie sa rafki poprzeczne i idace po skosie , latwiej oszukac lipienia niz na płani. Cały czas trzeba sciagac linke na siebie zeby byl kontakt z muchami . Kółko przy zbieraniu nimfek pod powierzchnią jest takie jakby "niepełne" czasem tylko lekki garbik na wodzie . Przy łowieniu po skosie trzeba nadrzucać linke po prąd .

Bylem w od soboty do wtorku na Sanie , dobre zerowanie na suchej bylo dopiero we wtorek jak sie ochlodzilo w nocy , poplynela od 11 oliwka na 18 i szaleństwo sie zaczelo . Łowilem w na poczatku plani na Bachlawie i mialem w zasiegu rzutu 20-30 zbierajacych ryb , Niestety nie mialem dobrej imitacji i zlowilem przez 3 godziny tylko 5 lipieni takich od 40 do 44 cm , każda ryba nainna muchę :) , niestety mocny wiatr utrudniał prawidłowe polozenie much .

    • Paweł Bugajski, Pavko i K.Kalisz lubią to
Zdjęcie
Paweł Bugajski
22 wrz 2016 18:47

Gratuluję lipieni!
44 cm zawsze cieszy!
Ciężką głowicą trudniej jest zaciąć niż lekką stosując przedmiotową metodę.Tak sądzę. :)

Niepełne kółka przy nimfowaniu-pełna zgoda. !Szukajmy widoku wylatującego owada!

Nie wyważalem otwartych drzwi w kwestii linki i po prostu zapytałem znanego kadrowicza jakimi linkami lowi  kadra przy tej metodzie . Podpowiedział że własnie Vibe 85 . Łowią często na tzw. "zdechłą nimfę" bez jakichkolwiek ruchów muchami i własnie cięższa masa skupiona z przodu linki czesto sama zacina rybę. Trzeba kontrolować spływanie i dobrze obserwowac koncówkę lub przypon. A przypony konstruują czesto z trzech kawałkow - 0,16 mm, 0,14 mm 0,12 mm

Zdjęcie
Paweł Bugajski
25 wrz 2016 19:31

Sądzę, że podczas zastosowanie tej metody zacięcie nieświadome, przypadkowe np. linką jest ewenementem.
To sposób łowienia wymagajacy najwięcej, oczy łzawią w trybie przyspieszonym :(
Może podczas szybkiego sciągania z prądem, może wtedy w szybkim nurcie...
Streamer, mokra, nimfa - tu czasem szarpniecie i przypadek się zdarzają.
Sucha i lekka nimfa pod prąd - o... tu naprawdę trzeba działać świadomie , nic za darmo :)