Skocz do zawartości

  • Zaloguj korzystając z Facebooka      Zaloguj się   
  • Rejestracja

Witaj!

Zaloguj się lub Zarejestruj by otrzymać pełen dostęp do naszego forum.





Zdjęcie

Znów razem!

Napisane przez Paweł Bugajski , 09 kwiecień 2017 · 1922 Wyświetleń

Cześć!

 

Droga z Poznania w Bieszczady przebiegła w żartobliwej atmosferze, zauważyliśmy bowiem z Grzesiem, że także inni faceci przygotowali się do boju zmierzając na południe Polski :rolleyes:.
Robert, Jerzy, w goglach i za kierownicą tego pojazdu??? Jednak nie ... :D

 

Załączona grafika

 

Unikając konfliktu zbrojnego z jednostkami NATO dotarliśmy szczęśliwie na miejsce,gdzie piąty raz grupka młodzieniaszków ( 50 plus) spotkała się by wspólnie powędkować :)

 

Załączona grafika

 

Od prawej Grześ, Jerzyk, Mariusz, Robert i Paweł

 

Miejscem spotkania była znana Wam z ubiegłorocznej relacji kwatera położona nad OS San, a pogoda pozwoliła jak widać na biesiadowanie na tarasie. W zeszłym roku z powodu zimna mogliśmy o tym tylko pomarzyć...
W składzie ekipy pojawił się doskonale fotografujący i gotujący ;) Jerzy, zaproszony na spotkanie przez Roberta i choć nie jest wędkarzem doskonale wkomponował się w realizację planu naszej wyprawy. Jerzyk explorował Bieszczady, wędrował poprzez okolice maszerując ponad 20 km dziennie.Twardziel :ph34r:, widział tropy misia...
Plany Andrzeja Stanka nie pozwoliły na tegoroczne spotkanie, ale...raz nie zawsze i przyszłość przed nami :)

 

San niósł podniesioną zimną wodę, na powierzchni nie pojawiały się kółeczka, w powietrzu pustka tak więc opcja streamerowa :wub: narzucała się w sposób oczywisty.

 

Załączona grafika

 

Załączona grafika

 

Załączona grafika

 

Łowiliśmy z Robertem i Grzesiem, a następnie, po jego przybyciu, także z Mariuszem wędrując z kijami w rękach brzegami i nurtem ślicznego, choć groźnego Sanu.
Raptem jeden kolega z poza naszej grupy pojawił się na chwilę w łowisku, tak więc podobnie jak rok temu mu(y)szkowaliśmy w spokoju.

 

Pierwszą piękną rybę złowił, a jakże...tadammm...szukający samotności Grzegorz.

 

Załączona grafika

 

Załączona grafika

 

podpierający się w tym roku dolnikiem solidnego wędziska co przyznam jest niezłym pomysłem, szczególnie gdy wading staff nie musi byś składany.

 

Załączona grafika

 

Piękny (50 plus :D ) kleń dziabnął dużego streamera, podobnie jak kilka złowionych w tym dniu potokowców.

 

Świetnie bawiliśmy się zmieniając zestawy, łowiąc wzajemnie wędkami kolegów, fotografując i ćwicząc rzuty.
Krótkie lanczowe przerwy były okazją do ocieplenia stóp - pośniegowa woda dawała się we znaki, ustalenia dalszych planów, nabrania sił.

 

Załączona grafika

 

Od prawej Mariusz, Robert i relacjonujący.

 

W tle płań przed wyspą, doskonałe łowisko, głębokie i usiane głazami...Miód malina, nie tylko o tej porze roku.
Sage Method 6/9, Nauti XL i Cortland Ghost z 15 stopową koncówką wydobyły z tej wlaśnie głębi naprawdę solidnego pstrąga.

 

Załączona grafika

 

Z każdym dniem było cieplej, z każdym dniem brania były lepsze, poziom wody jednak się nie zmieniał.

 

Załączona grafika

 

Widzicie Roberta, ale w tle...nasz Marszał ;)

 

Załączona grafika

 

Załączona grafika

 

Mariusz po ostrożnym brodzeniu wabi potokowce pijawką testując nowy zestaw.

 

Robert orvisuje, widać fajne ugięcie blanku...

 

Załączona grafika

 

Strumieniowce nie rozpieszczały częstością brań, choć wszyscy doświadczyliśmy "boskiego targnięcia".
Pod tym względem ubiegłoroczny wypad był lepszy, ale w tym roku brały nieco większe sztuki. :)

 

Załączona grafika

 

Załączona grafika

 

Załączona grafika

 

Kilka naprawdę grubych pstrągów odpięło się w trakcie holu.
Cóż, bywa...brały daleko, w głębokich miejscach, nie tylko pod brzegami rzeki.

 

Załączona grafika

 

Przynętami były streamery, każdy z nas oczywiście stosował troszkę inne.
Moje na poniższym zdjęciu, z fleszem, często czerwienią i dociążane w różnym stopniu.Haki łososiowe stosowane w konstrukcji suchych much.

 

Załączona grafika

 

Wędkowałem methodem i z axisem, Robert heliosami, Grzegorz scottem i sagem, podobnie jak Mariusz.

 

Załączona grafika

 

Linki, przypony, inne istotne nie tylko techniczne szczegóły pojawią się jak sądzę w uwagach moich przyjaciół.

 

Załączona grafika

 

Załączona grafika

 

Licząc na kolejne spotkanie pozdrawiam jerkbaitowców!

 

Paweł






Zdjęcie
janusz.walaszewski
09 kwi 2017 15:52

Tylko pozazdrościć a tak poza tym, nic dodać nic ująć 

    • Friko, Paweł Bugajski i robert.bednarczyk lubią to
Zdjęcie
robert.bednarczyk
09 kwi 2017 16:32
Lekko nie było ...., jak to na dużej, pośniegowej wodzie. Chwilami miałem wrażenie orki na ugorze, ale stosując się do wędkarskiego credo Pawełka, nie zniechęcać się tylko rzucać ile wlezie, ostatniego dnia i ja miałem swoje pięć minut..., a w zasadzie siedem, bo tyle zajęło mi złowienie dwóch ładnych potoków. Wcześniej był tylko jeden krótki i dwa dni na totalne zero. Pawełek - wiadomo - mistrz streamera - trudno oprzeć się wrażeniu, że i w kałuży pstrąga w końcu znajdzie, Grześ, jak zawsze chadzał swoimi ścieżkami, a później, z miną niewiniątka pokazywał fotki - ot choćby grubego klenia. Mariusz dotarł dwa dni później, miał mniej czasu na "oswojenie wody", ale też miał napięty sznur. Jurek nie do końca rozumiał nasze wieczorne pogaduch, którym towarzyszyło rozkładanie wędek, kołowrotków i streamerów, ale po przemierzeniu okolicy na piechotkę raczył nas specjałami swojej kuchni. Towarzysko spotkanie znakomite, wędkarsko ...., hm ....., no cóż ..... z wyjątkiem pierwszego dnia, gdy pojawił się jeden wędkarz, byliśmy na całym OS - ie sami, bo teoretycznie woda była niemal nie do łowienia ...., na szczęście teoretycznie. Robert.
Zdjęcie
Paweł Bugajski
09 kwi 2017 16:54

Może, to nie wybrzmiało dostatecznie, tak więc piszę o tym tutaj .

Robercie, obserwując Twe postępy w streamerowaniu, konsekwencję, upór bez mała jestem spokojny o wyniki w następnych zmaganiach z przyrodą.

Pamiętam, gdy parę lat temu przymierzałeś się do metody zmieniałeś  często linki, przypony, przynęty...Teraz już widzę pewność w Twych poczynaniach, wiarę w obraną strategię i rzuty, rzuty, rzuty...Dwa fajne pstrągi potwierdziły strategię...

A Grzesiu? Nigdy nic z Nim nie wiadomo...:)

    • Marszal lubi to
Zdjęcie
robert.bednarczyk
09 kwi 2017 17:44
Ale, ale..... nie o reklamę mojej skromnej osoby tu chodzi Pawełku. Zajęty wyławianiem ryb, które teoretycznie miały nie brać zapewne nie zauważasz, że intensywnie obserwuję Twoje streamerowe poczynania i niekiedy prawie udaje się Mistrza doganiać, jednak "prawie" robi różnicę. A Grześ, jak o nim kiedyś Andrzej Stanek powiedział, to wędkarz nietuzinkowy. Nie ma co gadać - było super chłopaki pięćdziesiątaki. Już kombinuję co do 6 spotkania klubu - może jesienny lipień, może znowu ukochany San, a może Łupawa ....?
    • Paweł Bugajski lubi to

Pawełku, świetnie opisałeś i zilustrowałeś - jak zwykle ! To co piękne to się szybko kończy ale tylko po to by planować nowe.... Jak Wam plany urlopowe pozwolą :-) to jesień - powtórka. Było wspaniale i dodatkowo bardzo miło Robercie, że namówiłeś i zabrałeś z sobą Jurka ! Był z nami przynajmniej "jeden normalny"...... Mariusz - mimo, że na krócej ale dotarł !

Na filmikach podziwiam i podpatruję technikę rzutów Waszej całej trójki - bo co tam na końcu linek zakładacie tego niestety nie widać -:). Grzegorz

    • Marszal, Paweł Bugajski i robert.bednarczyk lubią to

Oj, lekko nie było na tej wyprawie, oj nie było. Woda zimna i duża, rybki niemrawe. Trzeba było pstrągowi streamera prawie na łeb podać, aby zareagował. I oczywiście sprowadzić go dość głęboko, z czym miałem największy problem bo moje przynęty do najcięższych nie należały. Ale czasami się udawało, trochę z pomocą nurtu a trochę przy pomocy końcówki intermedium na Cortland Ghost.

Mogłem w końcu, jak wspomniał Paweł wypróbować kupionego nie tak dawno SAGE'a ONE w klasie #6. Ze wspomnianą wyżej linką wędeczka spisywała się doskonale. jednak jest klasa w tych wędkach i nie darmo przez ostatnie lata była to sztandarowa konstrukcja Sege.

Konsekwencja w łowieniu, której ambasadorami są Paweł i Robert przyniosła Im naprawdę piękne ryby, tym cenniejsze, że złowione w warunkach przez większość uważanych za beznadziejne. Koledzy, wielki szacunek za wytrwałość i wspomnianą konsekwencję. Grześ to jak zawsze "wędkarz - zagadka". Wędrował On sobie brzegami, podrzucając co jakiś czas w ciekawe miejsca swoje przynęty i wypracował tym piękne ryby udowadniając, że  wędkowanie z brzegu też może być skuteczne.

Kilka słów poświęcić należy Jerzemu, który musiał znosić nasze gadulstwo obracające się praktycznie wokół jednego - muchowania. Dzielnie tolerował walające się pomiędzy talerzami kołowrotki, przymykał oko na pudełka muchowe wymieszane ze sztućcami. A przy tym raczył nas przysmakami traperskimi, którem jedyne czego brakowało to zapach dymu z ogniska. Smakowo były to po prostu dzieła sztuki kulinarnej.

W takim klimacie, towarzystwie i nastroju mogłem oderwać się od mojego codziennego świata zawodowego, odpocząłem psychicznie przy jednoczesnym nabyciu kilku dotkliwych zakwasów. Ale te zakwasy traktować należy jako przyłów, jako bonus od Sanu, aby dłużej pamietać.

Kolejne spotkanie Pięćdziesiątaków za nami, wiele następnych przed nami. Może jeszcze tego lata lub jesieni? Jedno jest pewne, następne będzie napewno. A to ostatnie? Nazwałbym je "Lekcją pokory", pokory wobec rzeki, pokory wobec ryb, pokory wobec własnych umiejętności. Po prostu: "Lekcja pokory".

Zdjęcie
Sławek Oppeln Bronikowski
10 kwi 2017 05:13

Traveling Wilburys pod dobrą muchą.. :) Tego co najważniejsze, nie da się oddać słowami..

Zdjęcie
robert.bednarczyk
10 kwi 2017 09:07
Sławku .... jakże miłe porównanie do supergigantów pięknego brzmienia. https://m.youtube.co...h?v=L8s9dmuAKvU
    • Friko i Paweł Bugajski lubią to
Zdjęcie
Paweł Bugajski
12 kwi 2017 16:38

Skoro o graniu i ulubionych...proponuję ten motyw, który od dłuższego czasu mnie urzeka.
Rewelacyjny kawałek, który wyniósł na szczyty popularności świetną grupę.
Tytuł filmu (serialu) Robercie trochę a'propos Twych i Jerzyka aktywności... :)

 

A Mariusz z tą pokorą to trochę przegina...

    • Marszal, robert.bednarczyk i DeepRunner lubią to
Zdjęcie
robert.bednarczyk
12 kwi 2017 22:25
Mariuszek nasz ....skromny jest po prostu, ale kompan najprzedniejszy.
    • Marszal i Paweł Bugajski lubią to

Paweł, ta wyprawa to z pewnością lekcja pokory dla mnie. Zwłaszcza sobotni epizod, zakończony wiesz czym. Bo jak się łowi to się nie łazi po śliskich kamieniach, a jak się łazi po śliskich kamieniach to się używa kija do brodzenia w celu podparcia i zapewnienia sobie równowagi. Kijek przytroczony do boku tego komfortu nie zapewnia. I skończyło się "sami wiecie czym". 

    • Paweł Bugajski i robert.bednarczyk lubią to
Zdjęcie
Paweł Bugajski
13 kwi 2017 13:22

Oczywiście brodzenie w takiej rzece, ale i innych, jest łatwiejsze gdy mamy kij do podparcia. Gdy byłem mlodszy i lżejszy nie zwracalem na to uwagi, choć parę razy plynąłem z nurtem bo jak wiecie lubię głębokie nurty.
System zawieszania kija, ktory wymyśliłem i opisałem w wątku "wading staff", system z magnesem i przesuwnym uchwytem do paska jest naprawdę pomocny.Już nad Dunajcem sprawdzil się i dopomógł.
Wspomnę jeszcze, że moje muchy się moczą i wabią takze wtedy gdy przechodzę rzekę , ustawiem odpowiednio mocno hamulec swietnego kolowrotka np. Nautilusa(Hatch ma hamulec :) ?) i podpierajac się kijem utrzymuję muchy w nurcie na "prostym kiju" Działa!

    • Marszal, Andrzej Stanek i robert.bednarczyk lubią to
Zdjęcie
JACHU1971
14 kwi 2017 15:15

Pozytywnie pozazdrościć, piękne rybki, piękne fotki wspaniały opis. Gratuluję wypadu!!!

    • Paweł Bugajski i robert.bednarczyk lubią to
Zdjęcie
Paweł Bugajski
14 kwi 2017 20:15
Dziękuję za sympatyczny komentarz, każde z naszych spotkań jest trochę inne. A wpisy na blogu traktuję w pewnym sensie jak pamiętnik.Pozdrawiam
    • robert.bednarczyk lubi to
Zdjęcie
Sławek Oppeln Bronikowski
15 kwi 2017 03:43

Domyślam się, że Marszal nęcił muchami jeszcze bardziej pomysłowo.. :)

    • Marszal i Paweł Bugajski lubią to
Zdjęcie
Paweł Bugajski
15 kwi 2017 08:15
Blisko Sławku, blisko, ale było ostrzej!!! Może Mariusz sam opowie???
    • Marszal lubi to
Zdjęcie
robert.bednarczyk
15 kwi 2017 23:03
No dawaj Mariusz....., trudno, skoro powiedziałeś "A"..........
    • Marszal i Paweł Bugajski lubią to
Zdjęcie
Paweł Bugajski
16 kwi 2017 07:09
Robertino, podaj skopolaminę Mariuszowi, choćby wirtualną. To człek prawy, opowie...!!!
    • Marszal lubi to

Było to tak. Sobotnie, późne popołudnie, w nogach i rekach już kilka godzin łowienia. Silny nurt nie pozwalał chociaż na chwilę o sobie zapomnieć i nakazywał w każdej chwili łowienia zachowywać wysoką koncentrację, aby nie popłynąć wraz z nim. Przed bystrzem na wysokości wiaty jest kilkadziesiąt metrów spokojniejszej, ale jednak dość wartko płynącej wody, w której pstrągi lubią sobie i pomieszkać i podjadać. Wychodząc od środka rzeki na wysokości wyspy w kierunku brzegu dokładnie, wachlarzem czesałem sobie tę wodę z nadzieją, że "kropek" posmakuje moją pijaweczkę. Ostrożnie, krok po kroku do przodu a w międzyczasie kilka rzutów. Będąc około 15 m od brzegu nastąpiło spotkanie mojej przynęty z pyskiem pstrąga. Nie był to jakiś wieki "nakrapianiec", oceniam go na około 40 cm. Przy długiej lince bez trudu pognał w leżące koło brzegu zwalone drzewo i gdzieś pomiędzy jego gałęziami znalazł sobie chwilowe schronienie. Wędzisko cały czas pulsowało a w mojej głowie zrodził się pomysł aby nie oddając mu sznura, zacząć go skracać poprzez podejście do drzewa. Powoli starałem się tak czynić, trzymając cały czas napiętą linkę. Wędzisko pulsowało. Dokręciłem o dwa kliknięcia hamulec i postawiłem jeden dłuższy kro z nurtem, potem drugi. W tym momencie czubek buta trafił w kamień, mną zakołysało, nurt napierał a ja starając się utrzymać równowagę prawą ręką (tą, w której trzymałem wędzisko) gwałtownie odrzuciłem do tyłu. Usłyszałem trzask i na lince zwisły dwa elementy mojej szczytówki. Poluzowana linka umożliwiła pstrągowi uwolnienie się z haka a ja zostałem z głupią miną i złamanym Sage Xi3.

Chwila zadumy i wniosek, że najlepiej strzelić sobie tą szczytówką w łeb. Kij do brodzenia wisi u boku, nie chciało się go odpiąć z magnesu i skorzystać z jego dobrodziejstwa. Jak byłeś leniwy to masz, na co zasłużyłeś. Wyszedłem z wody, rozbroiłem wędzisko i łowić mi się już nie chciało. Nie żebym rozpaczał, ale jakoś tak głupio z własnej głupoty i lenistwa złamać wędeczkę.

PS.

W poniedziałek, po powrocie złamana część dolna (kielich) poleciały do USA. Czekam.

    • Paweł Bugajski i robert.bednarczyk lubią to
Zdjęcie
Andrzej Stanek
17 kwi 2017 19:47
Zdarzyło mi się kiedyś ściąć szczytówkę spina blaszką którą siłowo uwalniałem poprzez szarpanie kijem. Wahadełko odstrzeliło z zaczepu przeleciało 15 metrów i centralnie trafiło w szczyt. Kij nowy pierwszy raz na rybach, rękodzieło. Mogłem podejść i odhaczyć, lenistwo zostało ukarane. Chyba wiem jak mogłeś się poczuć, ważne, że naprawią a zdarzenie za czas jakiś uśmiechem potraktujesz. Zastanawia mnie jedynie jak Xi3 mógł strzelić w tak mało urazowej sytuacji. Łowię podobnym mocniejszym, lekko nie ma i nie powiem by Twoja przygoda nie zrobiła na mnie wrażenia. Może wcześniej nabył uraz o czym nie wiedziałeś...
    • Paweł Bugajski i robert.bednarczyk lubią to