Skocz do zawartości

  • Zaloguj korzystając z Facebooka      Zaloguj się   
  • Rejestracja

Witaj!

Zaloguj się lub Zarejestruj by otrzymać pełen dostęp do naszego forum.





Zdjęcie

Trał, edycja 2017

Napisane przez Guzu , 06 wrzesień 2017 · 1668 Wyświetleń

#wyprawy

Rok temu odbyłem wycieczkę trollingową po wodach słodkich Hiszpanii.
Relacje z tej wyprawy pozwoliłem sobie zamieścić na blogu :

 

http://jerkbait.pl/b...berii-rok-2016/

 

Mam nadzieję, że chociaż niektórzy dali radę przeczytać tamtą relację. Na wstępie ostrzegam. Tegoroczna wyprawa trwała 10 dni zamiast 7. Było żmudniej, więcej pływania …i na koniec więcej ryb.
Wyjazd ten, jak mecz hokeja, można podzielić na trzy tercje.

 

1.
Rozpoznanie walką.

 

Dołączona grafika

 

Szykowałem nas na ten wyjazd wiedząc, że będzie inaczej. Wody dużo mniej . Wyjątkowa jest susza tego roku. Zatem mniej wody, ile to jest mniej wody ? No tyle, że patrząc w pionie to 7 metrów niżej było lustro wody w porównaniu z rokiem poprzednim. Większość miejsc dających najlepsze wyniki szlag trafił. Dużo zbiornika było wciąż do odkrycia. Zatem ruszyliśmy od początku dziarsko. Sprawdzać, węszyć. Dniówka trwała 13 godzin, 13 godzin trollingu. Żadnych przynęt spinningowych. Stawiamy wszystko na jedną kartę, a może wiemy w co gramy ? A może trochę ponosi mnie (nas) pewność siebie.

 

Dołączona grafika

 

Pierwsze dni przynoszą pierwsze ryby. Łapiemy na starych miejscach kilka sensownych szczupaków (90 plus i po jednym większym) i jasno widać, że brzany to trzeba będzie znaleźć. Albo brzany znajdą nas...

 

Dołączona grafika

 

Wszystko to odbywa się w duchu spokojnie upływającego czasu. Ów komfort dają nam te dodatkowe dni. Jest średnio z rybami, ale z prędkością 5 kmh poznaję kolejne partie zbiornika, zapamiętuję miejsca. Sprawdzam je w różnych porach dniach. Odbywa się rozpoznanie walką.

 

Dołączona grafika

 

2.
Front.

 

Dołączona grafika

 

W Hiszpanii mówią na to zjawisko „temporal”. Trwa kilka dni i przynosi zmianę pogody … a potem idzie dalej. I tak to wyglądało. Deszcz, wiatr, fale, dziwne zjawiska (fale zmieniające kierunek co kwadrans) i kupę innych atrakcji mieliśmy w kolejnych 4 dniach . Ale ryb nie mieliśmy. Podwodne stworzenia ewidentnie wrzuciły na przeczekanie. Tata zaliczył dzień na zero. Łapaliśmy przypadkowe szczupaczki, dobraliśmy się do pierwszych brzan. Ale było ciężko. Z komfortowego materaca dodatkowych dni szybko schodziło powietrze. Duże ryby nie pojawiały się i zaczynało się pojawiać w głowach pytanie : a jeśli to co robimy, to nie jest to co robić powinniśmy ?

 

Dołączona grafika
Ale w poprzednich latach o tej porze roku to działało, a poza tym nie mieliśmy za wiele alternatyw w zakresie aktywności wędkarskich na wodzie. A poza tym z upływem lat wiedza i doświadczenie rosną, a nie maleją. Teraz to może zabrzmi jak przechwałka, ale nie straciłem nadziei. Wiedziałem, że do końca będę pływał jak opętany i trollingował jak nagłębiej mogę...

 

Dołączona grafika

 

W dzień, w którym miało przyjść przełamanie powiedziałem rano do Taty : „ to będzie jak na sumach, będziemy pływać do skutku, albo do końca wyjazdu. Nie będzie wiadomo czy dużego szczupaka złapiemy pierwszego, drugiego czy trzeciego dnia. Czy w ogóle go złapiemy. Ale tak będziemy postępować…”

 

3.
Zbiory.

 

Dołączona grafika

 

Pusta gadka z powyższego paragrafu zbiegła się w czasie z końcem frontu. Pogoda zaczęła się stabilizować. Brzany już były znalezione. Szczupaki w zasadzie też. Aczkolwiek może nie byliśmy jeszcze wtedy tego świadomi. No w każdym razie czarna robota była zrobiona. Sprzętowo / przynętowo itd to byliśmy odrobieni już w poprzednich latach. To nawet nie komentuje. Ten rok jasno pokazał – limity, cele, wyniki, sukcesy a nawet rekordy – to jest w głowie. Robić swoje, ciągle analizując okoliczności. Pływać jak nieczłowiek – bez cienia wątpliwości, mimo że się nie łowi. Po prostu wariactwo… Ale w końcu wyniki przyszły.
Zaczęło się kilka godzin po tamtej przemowie. Czysty przypadek. Moje 121.

 

Dołączona grafika

 

Wieczorem, na namierzonych już brzanach. Największa brzana wyjazdu . Moja. Kilka innych grubych.
Dzień kończymy z poczuciem, że chyba się „ruszyły”. Osobiście poczucie, że czuje temat miałem już poprzedniego dnia.

 

Dołączona grafika

 

Może dlatego ta przemowa w ogóle się odbyła. Bo jednak aż taki coach motywator to ja nie jestem …
No w każdym razie mamy dwa dni. Jest na łodzi już jeden bardzo duży szczupak z dnia poprzedniego. Ja czuję, że mamy jeszcze dwa dni. Gramy swoje !
Następnego dnia rano pierwszy przejazd w trollingu otwieram metrówką . Ale najlepsze dopiero nadchodzi. Godzinę później Tata łowi życiowego (jak dotąd) szczupaka. 120 cm.

 

Perch 14 sdr jest zjedzony. Wystaje czubek steru. Dosłownie. Operacja odbywa się przez pocięcie kotwic i wyjęcie ich w kawałkach.

 

Dołączona grafika

 

Nagle wszystko się układa w całość. Ryby przestają być przypadkowe. Wszystkie poprzednie dni się wydają super krótkie. A my łowimy !
Są brzany, kolejne szczupaki. Mniej lub bardziej normalne.

 

Dołączona grafika
Dzień uznajemy, za najlepszy z dotychczasowych. Spływamy, a Tata mówi : „ A to były dopiero półfinały…”.
No skoro tak, to przed nami ostatni dzień.
Ostatni z 10. Mamy za sobą 9 dni pływania, po 12 godzin efektywnego trollingu. Trochę ponad przeszło 100 godzin ciągania przynęt za łódką.
Zaczyna się, jak codzień, jeszcze o szarówce. Są pierwsze ryby. Wiele rzeczy już się dzieje automatycznie. Przynęty same się wypuszczają jakoś szybciej, woblery zatapiają się jakoś same równocześnie. To jest ta faza. Kiedy po prostu się łowi.
Po godzinie mam lekkie branie i hol ciężkiej ryby. Kwadratowe 118.

 

Dołączona grafika
W ciągu następnej godziny łowię kilka bojowych brzan 70 plus. Wszystko jest na miejscu. Ryby biorą. Zaliczamy pierwsze dublety – równoczesne brania na oba trollingowe zestawy. Dzieje się dobrze, a my łowimy dalej. Do obiadu mamy ilościowo więcej ryb niż poprzedniego, najlepszego dnia.
Po obiedzie gramy dalej swoje. Kolejne branie. Zacinam. To jest duży szczupak. Drugie 118. Dublet zaliczam. 236 jednego dnia w dwóch równych kawałkach. Wystarczy.

 

Dołączona grafika

 

 

Składam wędkę. Ostatnie kilka kwadransów po prostu powożę Tatę w trollingu…

 

Taki to był wyjazd. Dłuższy niż dotychczasowe. W warunkach innych niż dotychczasowe. Mam poczucie, ze stanęliśmy na wysokości zadania.
Oczywiście najważniejsze jest, że Tata ma życiowego szczupaka 120 cm. Ja ze swojej strony połapałem ryb. Obaj jesteśmy zadowoleni.
To była udana wyprawa .
Mam taką wędkę, do trollingu właśnie. Na tej wyprawie była podstawowa już od 3 dnia.

 

Tak się nazywa, jak tytuł tej piosenki poniżej \m/

 






No i co tu jeszcze można dodać? Jak ktoś umi to nie sztuka.. :)  Gratulacje Łowco! Zazdraszczam pozytywnie i życzliwie ;)

    • Guzu, CLAUDIO i Wiktor lubią to

Piękne te pajki :)

    • Guzu i CLAUDIO lubią to
Zdjęcie
malinabar
06 wrz 2017 22:55

Świetnie się czytało jak zwykle . Strategia , która się sprawdza i towarzystwo , które masz na łodzi to chyba najlepsze , co można sobie wymarzyć w czasie takiego wyjazdu . A jeśli dodać do tego takie RYBY ... Bajka !

    • Guzu i CLAUDIO lubią to

Pisałem na priv, napiszę i tu: godna podziwu konsekwencja, zwieńczona pięknym sukcesem. Chciałbym i ja tak kiedyś połowić :)

    • Guzu i CLAUDIO lubią to
Co to za kij do trolla masz?

Co to za kij do trolla masz?


Lamiglas
Ron Árra
30 LB mocy na papierze
Długości 260
2 kawałki
Taki stwór
Oczywiście zrobiony przez Yglo :)
    • Friko i CLAUDIO lubią to

Pieknie opisane 10 dni w raju!!! Wez mnie kiedys ze soba ,zeby pokazac ,nauczyc ,wytlumaczyc jak kozie na wozie! I wtedy moze i ja zaczne cos takiego lapac :)

 Pozdro dla Taty.

    • Guzu lubi to
Zdjęcie
bartsiedlce
07 wrz 2017 22:01

Brawo, brawo, brawo

    • Guzu lubi to

Czekam, aż ktoś napisze " eee.... z trolla" ;) A tak poważnie - pięknie rozpracowałeś te swoje wody jak widać na załączonych obrazkach :)  Swoją drogą to patrząc na zdjęcie Twojego ojca myślałem przez moment że to Yglo - tochę podobni do siebie :D

    • Guzu lubi to

Brawo Daniel! Gratulacje dla Ciebie i Taty! Analiza, plan, konsekwencja - niby prosty przepis ale niewielu tak potrafi. Wielki szacun!

    • Guzu lubi to
Twoja konsekwencja zabija, i nie mówię tylko o tym wpisie. Doctor fisherman.
    • Friko i Guzu lubią to
Zdjęcie
Krzysiek P
12 wrz 2017 20:59

Extra, nie wiem czego bardziej zazdościć , brzan czy "kwadratowego" zębatego /;-))))))))

    • Guzu lubi to

Extra, nie wiem czego bardziej zazdościć , brzan czy "kwadratowego" zębatego /;-))))))))


A to sam wybierz. Nie pomogę ;)
Dziękuję bardzo za słowa uznania.
Szczerze powiem, że dla mnie właśnie o to chodzi.
Poczyniłem jakiś czas temu wpis o tym na blogu.
Wgryźć się w wodę, robić swoje i wypracować ryby.
To mi daje satysfakcję i takie ryby dają mi największa radość. Czuję że są nieprzypadkowe, o ile tak o rybach można powiedzieć.

:)
Pozdrawiam

Wpis z października 2016 :

http://jerkbait.pl/b...-u-mnie-chodzi/
    • Friko lubi to
Pewnie , ze mozna powiedzieć ze nie sa przypadkowe i to jest właśnie przykład ze trolling to nie jest takie hop siup łowienie i wymaga od nas bardzo wiele by z premedytacja i systematycznie lowic okazowe ryby. Gratulacje dla Ciebie i dla Taty i nie pozostaje mi nic innego jak czekać na opis przyszłorocznej edycji waszej trollingowac wyprawy . Pozdrawiam i połamania .
    • Guzu lubi to
Zdjęcie
Sławek Oppeln Bronikowski
19 wrz 2017 20:49

Płynie trochę ta zaporówka ? Na jakiej jest rzece, nieśmiało zapytam ?

Zdjęcie
Sławek Oppeln Bronikowski
21 wrz 2017 05:48

Już wiem.

W Polsce z brzanami bytujacymi w stojącej albo wolno płynącej wodzie zaporówki spotkałem się tylko we wczesnej fazie ZS. Hiszpania jest bardzo ciekawa- jak widać..:)

    • Guzu lubi to

Gratuluję konsekwencji na łowisku i nagrody! -kapitalne te szczupaki.

Susza, jakkolwiek jest problemem, ...ale te siedem metrów brakującej wody stworzyło wyjątkowo surowy i dziewiczy klimat. Super zdjęcia!

    • Guzu lubi to

Grudzień 2017

P W Ś C P S N
    123
45678910
1112 13 14151617
18192021222324
25262728293031

Ostatnie wpisy

Ostatnie komentarze