Skocz do zawartości

  • Zaloguj korzystając z Facebooka      Zaloguj się   
  • Rejestracja

Witaj!

Zaloguj się lub Zarejestruj by otrzymać pełen dostęp do naszego forum.





Zdjęcie

Zadra

Napisane przez Guzu , 19 kwiecień 2019 · 484 Wyświetleń

#refleksje #wyprawy

Nie przepadam za nowościami. Rozumianymi jako próbowanie czegoś nowego w wędkarstwie. Przyjemności, satysfakcji i zadowolenia szukam w doskonaleniu, pogłębianiu zrozumienia i pracy nad regularnością w odnoszeniu jakiś tam sukcesów.

 

Skakanie z kwiatka na kwiatek, odwiedzanie co i rusz nowych łowisk, czy próbowanie nowych technik nie jest czymś, co mnie napędza. Z dużym wyprzedzeniem i na tyle sumiennie na ile się da, przygotowuję się do wejścia w "nowe tematy". Tak już mam. I już.
Pisałem już o tym na swoim blogu, a i na forum odnosiłem się do tego zagadnienia.
Podejmowane próby wyjazdów na znane już mi akweny nie traktuję z góry jako "skazane na sukces", ale jednak wiążę z takimi wyjazdami jakieś oczekiwania odnośnie wyników wędkarskich, tudzież wędkarskich przeżyć. Nie jestem (jeszcze ?) na etapie, by zadowolenia i spełnienia wędkarskiego czerpać z samego faktu, że pojechałem i spędziłem czas na wodą.
Zapewne ma to związek z osobowością, może typem wykonywanej pracy, czy też po prostu podejściem do różnych kwestii itd. itp.
Dostrzegam, że z czasem się to chyba nawet pogłębia. Jakoś nie próbuję i nie wrzucam na luz. Może to znalezienie tego sposobu na luz wciąż przede mną ? A może po prostu nie jest mi to dane ?
Zobaczymy.
Tytuł tego wpisu ma związek z powyższym.
A zatem niespełnione oczekiwania, wyjazd, który nie przyniósł wędkarskiego zadowolenia. To oczywiście bardzo subiektywne i nie mierzące się w centymetrach odczucie. Ale jednak z tymi centymetrami związane. Takie właśnie zadry. W ostatnich sezonach trafiły się z pewnością dwie. Czy to dużo, czy mało, nie wiem. Tego tak nie oceniam. Ale widzę powracający niczym refren piosenki w głowie, wewnętrzny głos, by tego tak nie zostawić. Szczególnie głośny jest, gdy subiektywne poczucie zawalenia tematu przez samego siebie jest nienegocjowalne.
Mała zadra jest do pokonania, jak to z kawalątkiem drewna w palcu. Poważna zadra wymaga podjęcia działań. Inaczej będzie tylko gorzej i gorzej.
W ostatnich dniach / tygodniach zeszłoroczna ZADRA obudziła się z wzmocnioną siłą. Obudziła się z resztą już któryś raz z rzędu. Będę musiał zatem coś z tym zrobić. Na bok odłożyć plany eksploracyjne i podjąć przygotowania celem wyrównania rachunków. Choćby to wyrównanie miałoby się odbyć z samym sobą. Samemu sobie muszę pokazać, że wyciągnąłem wnioski z popełnionych błędów. To oczywiście nie daje żadnej gwarancji, że ten wyjazd zakończy się inaczej niż poprzedni. Ale to ryzyko muszę podjąć.

 

Głowa już pracuje nad szczegółami przygotowań, szukaniu ulepszeń w narzędziach i taktyce. Klamka zapadła...

 

Też tak macie ?

 

Załączona grafika

 




  • lukomat, Sławek Oppeln Bronikowski, malinabar i 4 innych osób lubią to



Zdjęcie
Sławek Oppeln Bronikowski
20 kwi 2019 06:54

Mechaniczne powtarzanie ciągów tych samych czynności i emocji daje dość krótkotrwałe poczucie spełnienia, a nawet nuży.. Pełny wymiar to przede wszystkim wiara i cierpliwość.. i pokora.. :)  

    • Guzu i Mik lubią to

Mechaniczne powtarzanie ciągów tych samych czynności i emocji daje dość krótkotrwałe poczucie spełnienia, a nawet nuży.. Pełny wymiar to przede wszystkim wiara i cierpliwość.. i pokora.. :)


Bez wiary, cierpliwości i pokory lepiej chyba zająć się innym zajęciem.
Na szczęście nie odczuwam znużenia podczas wyjazdów wędkarskich. Może dobór łowisk, może zryta głowa.
Jeszcze w kontekście skakania z kwiatka na kwiatek i doboru łowisk.
Ile razy mi się zdarza zerować na znanych mi łowiskach. Każdorazowo "skok na nowy kwiatek" zapala mi lampkę - ile razy będę musiał tam jeździć aby wyrobić sobie o tym miejscu sensowna opinie ? :)
I gdy w końcu się decyduje, to nie po to by po jednym 0 odpuścić. Ważniejsze jest to co zastane nad i w wodzie. Czy łowisko mi się spodoba. Wtedy zaczynam mu poświęcać czas i wysiłek. Powoli staje się "moim" łowiskiem .
A odnośnie mechaniki "precyzyjnej" -
Mechaniczne powtarzanie prób łowienia dużych pstrągów zatrzyma się na etapie prób :) ...
Albo jeszcze bardzo duzo nauki przede mną, jeśli faktycznie da się mechanicznie je poławiać ;)

"A zatem niespełnione oczekiwania, wyjazd, który nie przyniósł wędkarskiego zadowolenia. To oczywiście bardzo subiektywne i nie mierzące się w centymetrach odczucie. Ale jednak z tymi centymetrami związane. Takie właśnie zadry. W ostatnich sezonach trafiły się z pewnością dwie. Czy to dużo, czy mało, nie wiem. Tego tak nie oceniam. Ale widzę powracający niczym refren piosenki w głowie, wewnętrzny głos, by tego tak nie zostawić. Szczególnie głośny jest, gdy subiektywne poczucie zawalenia tematu przez samego siebie jest nienegocjowalne."

 

To mi przypomniało sytuację sprzed wielu lat, z jakiegoś innego życia, w którym byłem jej mimowolnym świadkiem... Leniwe piątkowe popołudnie w sklepie wędkarskim w Łomży. Nagle wpada jak tornado klient, tuż po fajrancie, pohukując w kółko jedno słowo: "Zemsta!" Zemsta, zemsta, mamrocze, biorąc 10 białych kopytek, zemsta, zemsta tym razem! Daje się namówić jeszcze na parę czarnych, bo na Biebrzy ostatnio... Zemsta!

    • Guzu lubi to

"A zatem niespełnione oczekiwania, wyjazd, który nie przyniósł wędkarskiego zadowolenia. To oczywiście bardzo subiektywne i nie mierzące się w centymetrach odczucie. Ale jednak z tymi centymetrami związane. Takie właśnie zadry. W ostatnich sezonach trafiły się z pewnością dwie. Czy to dużo, czy mało, nie wiem. Tego tak nie oceniam. Ale widzę powracający niczym refren piosenki w głowie, wewnętrzny głos, by tego tak nie zostawić. Szczególnie głośny jest, gdy subiektywne poczucie zawalenia tematu przez samego siebie jest nienegocjowalne."
 
To mi przypomniało sytuację sprzed wielu lat, z jakiegoś innego życia, w którym byłem jej mimowolnym świadkiem... Leniwe piątkowe popołudnie w sklepie wędkarskim w Łomży. Nagle wpada jak tornado klient, tuż po fajrancie, pohukując w kółko jedno słowo: "Zemsta!" Zemsta, zemsta, mamrocze, biorąc 10 białych kopytek, zemsta, zemsta tym razem! Daje się namówić jeszcze na parę czarnych, bo na Biebrzy ostatnio... Zemsta!


Nie bede sie niestety z tego tłumaczyl, że ryby, na które się nastawiam, podnoszą mi ciśnienie.
Zarówno gdy je udaje mi się planowo złowić, jak i wtedy, gdy z powodów różnych, sukcesów brak.

O tym było już we wpisie "Hierarchia" i innych :)

Że ryby, których istnienia jesteśmy pewni, nawet (albo szczególnie wtedy), jeśli  nie mamy na to namacalnych dowodów, podnoszą ciśnienie - to żadna sensacja.

W historyjce nie chodziło o ciśnienie. Ani tym bardziej o tłumaczenie.

Tylko o to, że on te czarne wziął też ;)

    • Friko i Krzysiek P lubią to

Normalnie, Moby Dick ;)

    • Sławek Oppeln Bronikowski i Krzysiek P lubią to
Zdjęcie
Sławek Oppeln Bronikowski
23 kwi 2019 20:07

Niżej tamy Jeziorska - kiedyś, kiedyś, przełom 80/90 - barbasie nie były jakimś wielkim wyzwaniem. Najlepsze było samo południe i upał, do tego spodniobuty, ss Wild River, i wobler dobrze trzymający się dna. Do osiemdziesięciu centymetrów dawałem radę..

    • Guzu lubi to

Niżej tamy Jeziorska - kiedyś, kiedyś, przełom 80/90 - barbasie nie były jakimś wielkim wyzwaniem. Najlepsze było samo południe i upał, do tego spodniobuty, ss Wild River, i wobler dobrze trzymający się dna. Do osiemdziesięciu centymetrów dawałem radę..


Jednym z moich skonkretyzowanych marzeń wędkarskich jest złowienie metrowej brzany.
W niewielu gatunkach mam takie zdefiniowane, wyrażone w cyfrach targety.
Oczywiście za dużo w tym kierunku nie robię.
Stąd określenie tego jako "marzenie" :)
    • Sławek Oppeln Bronikowski i Krzysiek P lubią to
Zdjęcie
Sławek Oppeln Bronikowski
24 kwi 2019 19:02

Widziałem dwie wielkie - skłusowane i już oprawione pod sklepem w Wólce Przybojewskiej nad Wisłą - ale metra nie miały. Widywałem też ogromne cienie na przełomie Warty, przy promie w Księżych Młynach..

To może być świetne marzenie - w perspektywie czasowej pięknie rozciągnięte, ambitne i trudne jak wszyscy diabli. Może Ci odsprzedać któregoś Black Golda? Idealny wybór - niezawodny, vintage, ponadczasowy.. :) 

Widziałem dwie wielkie - skłusowane i już oprawione pod sklepem w Wólce Przybojewskiej nad Wisłą - ale metra nie miały. Widywałem też ogromne cienie na przełomie Warty, przy promie w Księżych Młynach..
To może być świetne marzenie - w perspektywie czasowej pięknie rozciągnięte, ambitne i trudne jak wszyscy diabli. Może Ci odsprzedać któregoś Black Golda? Idealny wybór - niezawodny, vintage, ponadczasowy.. :)


Wystarczy, że conajmniej jednego kupiłeś ode mnie w czasach rybiego oka ;)
Jak chcesz coś sprzedać to lamiglasa xmg :)
Zdjęcie
Sławek Oppeln Bronikowski
25 kwi 2019 05:22

Za żadne skarby jednych albo drugich bym nie odsprzedał!! BG10 i 13 to ostatnie o stałej szpuli - ze stunningowanymi do perfekcji hamulcami. A XMG mam tylko cztery.. :)

Rybie Oko jest do podniesienia.. ale nikomu nie zależy.. 

    • Guzu lubi to

Czerwiec 2019

P W Ś C P S N
     12
3456789
10111213141516
17181920212223
24 25 2627282930

Ostatnie wpisy

Ostatnie komentarze

  • Zdjęcie
    Zadra
    Sławek Oppeln Bronikowski - 25 kwi 2019 05:22
  • Zdjęcie
    Zadra
    Guzu - 24 kwi 2019 21:04
  • Zdjęcie
    Zadra
    Sławek Oppeln Bronikowski - 24 kwi 2019 19:02
  • Zdjęcie
    Zadra
    Guzu - 24 kwi 2019 17:24
  • Zdjęcie
    Zadra
    Sławek Oppeln Bronikowski - 23 kwi 2019 20:07