Skocz do zawartości

  • Zaloguj korzystając z Facebooka      Zaloguj się   
  • Rejestracja

Witaj!

Zaloguj się lub Zarejestruj by otrzymać pełen dostęp do naszego forum.





Zdjęcie

Technicznie jak Romario

Napisane przez Guzu , 12 sierpień 2019 · 773 Wyświetleń

#pstragi

Rok 2019, kolejny, w którym pstrągowe kropki przesłaniają niemalże całkowicie wędkarski horyzont.
Mało co widać poza nimi.

 

Pisałem nieraz, że nie jestem pstrągarzem o wieloletnim doświadczeniu. To doświadczenie zdobywam bowiem od 2013 roku.
Niemniej jednak minęło już kilka sezonów i po iluś tam sukcesach i porażkach, próbach, błędach i zmianach dochodzę do stanu, w którym przynajmniej mentalnie, mam wrażenie osiągnięcia jakiegoś tam poziomu ergonomii podczas pstrągowych spacerów. Ergonomii, która ryb nie łowi. Ale na rybach nieprzeszkadzając - pomaga.
Życie bowiem uczy, że niedoskonałości, niedoróbki albo błędy w ekwipunku i sprzęcie bolą. Bolą tym bardziej, im dłużej trzeba je znosić. Domyślam się, że są skuteczni wędkarze niezwracający uwagi na większość tego typu aspektów, które są meritum tego wpisu. Ta świadomość, nie spędza mi bynajmniej snu z powiek.

 

Pstrągi próbuję łowić aktywnie, idąc pod prąd rzeki, która odwiedzam. Na początku dnia, zakładam bieliznę termiczną, dodatkową warstwę polarowych spodni podczas zimnych pór roku, spodniobuty oddychające, buty do brodzenia z kolcami i wyruszam w zaplanowaną marszrutę.
Zwykle, jest to kilkanaście kilometrów w trudnym terenie. Większość czasu idę wewnątrz, przy brzegu rzeki. Po kostki, po kolana, po pas w wodzie. Sporo czasu przedzieram się przez jeżyny, haszcze, krzaki i powalone drzewa.
Pod względem walki z wegetacją roślinną najbardziej komfortowe jest łowienie zimą (styczeń, luty). Również temperatury są, bym powiedział, lepsze, niż latem. Aktywny sposób wędkowania i dopracowane warstwy odzieży sprawiają, że nie mam dyskomfortu termicznego, poza zamarzającymi przelotkami przy mrozie. Latem cierpię zdecydowanie bardziej.

 

Dołączona grafika

 

Okazowy Pan Julian. Złapany w pierwszym podaniu przynęty na starcie lutowego, mroźnego dnia. Na dworze minus 5. Świat siwy i dopiero się budzi. Pstrąg też chyba nie spodziewał się podejścia w taki sposób w tym momencie i dał się oszukać w prosty sposób .

 

O ile dopracowanie stroju opanowałem już jakiś czas temu, to rozwiązanie kwestii noszenia "gratów", zajęło mi dużo więcej czasu. Solowe spacery wymuszają noszenie narzędzia umożliwiającego uwiecznienie złowionej ryby. Dla mnie jest to ważne. Nosiłem więc plecak lekki, leciutki, by zmieścić w nim trójnóg. Do górnego uszka plecaka przypinałem na sumowej agrafce klips mangetyczny a do niego podbierak z krótką rączką. Ryby uwieczniałem wówczas wodoodpornym kompaktem.
Potem przyszedł pomysł na "lepsze technicznie zdjęcia". Zacząłem więc nosić dwa aparaty. Odporny kompakcik i w specjalnie pozyskanym wodoszczelnym plecaku aparat lepszej klasy, który już wodoszczelny nie był. Do tego oczywiście trójnóg manfrotto. Lata jednak lecą. Staram się dbać o siebie. Ale gdy pod koniec iluś tam godzinnego dnia, łowienie na dryfującą przynętę wymagało podniesienia obu rąk przed sobą do góry i zaczynały one ze zmęczenia drętwięć, znak to był, by ten ciężar na plecach zredukować. Także pojawił się o połowę lżejszy aparat bezluterkowy. Plecak wodoszczelny też znalazł się lżejszy. Taki dla kurierów rowerowych.

 

Dołączona grafika

 

W miarę dobrze zrobione, doświetlone, zdjęcie ze złowionym pstrągiem jest dla mnie cenną pamiątką. Tegoroczny Pan Wit pozuje w promieniach hiszpańskiego słońca.

 

Gdy system z bezlusterkowcem i plecakiem wydawał się już dobrze zoptymalizowanym zestawem. Wędka / kołowrotek / podbierak / okulary polaryzacyjne dopracowane bowiem były i są. Życie przyniosło mi nowy telefon komórkowy. Wyposażony w różnorodne nowoczesne rozwiązania przyniósł do mojego pstrągowania kolejną rewolucję. Okazało się bowiem, że można nim wykonać zdjęcia jakościowo mnie satysfakcjonujące. Od lat, telefon noszę ze sobą w wodoszczelnym futerale na sznurku. Który po prostu mam na szyi a telefon bezpiecznie znajduję wewnątrz spodniobutów. Zawsze pod ręką.
A gdyby tak zacząć robić zdjęcia telefonem ? To może nie musiałbym nosić aparatu w plecaku ? To może nie musiałbym nosić tripodu manfrotto ? To może mógłbym nosić tylko lekki, aluminiowy monopod ? To nie musiałbym nosić plecaka ? To może po 20 latach pora rozejrzeć się za kamizelką wędkarską ? Czy w taką kamizelkę zmieszczę wszystko (statyw, prowiant) czego potrzebuję podczas kilkugodzinnych sesji - co kilka godzin jestem bowiem z powrotem przy samochodzie ?
Ten sezon, 2019, przyniósł odpowiedź na wszystkie powyższe pytania. Odpowiedź brzmi : TAK.

 

Tak, mogę robić zdjęcia telefonem, tak nie noszę już statywu, tak noszę lekki aluminiowy monopod, tak zrezygnowałem z plecaka, tak mam kamizelkę wędkarską, tak mieszczę się całościowo w niej.

 

Dołączona grafika

 

Rybka uwieczniona telefonem. Nawet fragmenty siatkowej kamizelki się zmieściły w kadrze :)

 

Odnośnie kamizeli :
Wybór padł na lekką - kwestia wagi, liczba kilogramów, którymi się objuczam na starcie ma zdecydowanie duży wpływ na komfort w trakcie i na formę na końcu.
Lekka siatkowa kamizelka, w tylnej kieszeni na plecach teleskopowy monopod. Do uszka przy kołnierzu kamizelki przypięty klips z magnesem i do niego podbierak. Portfel z 7 muchami, puszka napoju, dwa batoniki energetyczne, dokumenty, igłotrzymacz.
Kilka kilogramów mniej na plecach. Plecy się cieszą, a wraz z nimi ich posiadacz.

 

Jaki to wszystko ma związek z wędkowaniem ? U mnie taki, że gdy po iluś tam godzinach aktywności nad wodą przychodzę na kolejną obiecującą miejscówkę, nie zaczynam jej obławiania od odpoczynku i ochłonięcia po wysiłku. Przestały mi doskwierać mrówki drętwiejących rąk, gdy pod koniec dnia przez ileś minut przyjdzie mi łowić w głębokim brodzeniu z obiema rękami skierowanymi ku górze przede mną.

 

Tak, jak czyniłem to w przypadku wpisów o wykonywanych przynętach, którymi wabię pstrągi, ten wpis o dopracowaniu ergonomii ekwipunku też należy umieścić w konkretnym punkcie w czasie.
Mam bowiem świadomość, że tak jak z pomysłami na przynęty, którymi kuszę coraz skuteczniej pstrągi, tak i kwestia dopracowania sprzętowego będzie udoskonalana...

 

Zachęcam w komentarzach do odnoszenia się do różnych aspektów podniesionych w tym wpisie. Nie pretenduję do posiadania "wiedzy", a jedynie dzielę się wrażeniami z przebytej drogi sprzętowo / ekwipunkowej.

 

I muzyczna wkladka, bardzo na czasie :

 






Nic dodać, nic ująć... Ja noszę jeszcze mniej :)
    • Guzu lubi to

Nic dodać, nic ująć... Ja noszę jeszcze mniej :)

 

No tak, ale to ja sie ucze od Ciebie, a nie na odwrot .

    • Krzysiek P lubi to
Daniel, jak zwykle świetny merytoryczny wpis, bardzo realnie podsumowujący kwestię „objuczenia” sprzętem na rybach. Sam mam tendencje do zabierania zbyt dużej ilości przynęt, bo zawsze są to minimum 2-3 pudełka zapełnione po brzegi różnorodnymi przynętami i trudne do zamknięcia po wyjęciu któregokolwiek z wabików... Podsumowując każdy dzień łowienia na jego końcu dochodzę wciąż do tej samej konkluzji, ze w tym dniu znowu łowiłem tylko na 2-3 sprawdzone i pewne przynęty, a reszta jak zwykle nie widziała wody... I za każdym razem obiecuje sobie, ze na następny wypad „stworzę” sobie jedno uniwersalne pudełko z kilkoma, kilkunastoma przynętami ale nigdy mi się to nie udaje... Liczę, ze następnym razem się uda ;)
    • Guzu lubi to

Guzu w kamizelce! Muszę to zobaczyć na żywo, nawet kosztem międzylądowania w Rydze...

    • Guzu i Krzysiek P lubią to

Sam chodzę w kamizelce. Na pstrągi zabieram 1 pudełko przynęt (niezależnie czy łowię na muchę czy spinning). Fotki robię telefonem bo nie mam talentu i nie czuję weny do robienia zdjęć. Ponieważ jestem roztrzepany to każda rzecz ma swoje stałe miejsce- miarka i płyn na komary w prawej kieszeni na dole, spray do much w prawej na górze, telefon w kieszeni spodniobutów itd. Jeśli chodzi o ilość przynęt to u mnie jest prosta zależność- im dłużej łowię dany gatunek tym mniej mam przynęt nad wodą.

Zdjęcie
kefaspirit
12 sie 2019 17:26

Świetnie opisane dopracowywanie ekwipunku- od siebie dodam (może mało odkrywcze)-jesli chodzi o zapas wody w lecie- camel bag w tylnej kieszeni kamizelki ( na plecach) nie trzeba ściągać kamizelki za każdym razem jak chcemy się napić.

Dodatkowo woda na plecach równoważy mi ciężar pudełek z przynętami w przednich kieszeniach- także jest gites

    • Guzu lubi to
Zdjęcie
Krzysiek P
12 sie 2019 18:18
Chciałbym być taki poukładany i skrupulatny jak Daniel. Choć w otoczeniu nie wędkarskim mam opinie pedanta a czasami naprawdę mam czas żeby uporządkować graty ostatnio łapię się na leniwej improwizacji. Przeszedłszy skrajne zachowania: od minimalizmu do noszenia wszystkich przydasi ograniczam się do kamizelki i plecaczka. W dobie HD w smarkfonie zrezygnowałem z dodatkowego foto. A i tak przy dużej rybie tracę głowę, zapominam o zdjęciach i wypuszczam w afekcie..
P.S. tych pstrągów Ci chyba nigdy nie wybacze ;-)
    • Guzu lubi to

targanie tony sprzetu nie ma sensu.

sam nigdy nie lubilem kamizelek, z plecakami tez mi nie po drodze.

lubie hipbagi, a ostatnio mam malutki slingbag simmsa.

elagacko miesci mi sie tam butelka z woda, porfel z glowiacami i tipami, aparat tez wejdzie, ale zabieram coraz rzadziej ( chociaz to maly bezlusterkowiec)

ogolnie przestalem focic, czasem cykne cos komorka. w kieszenie w spiochach mam zylke na przypony , 4 - 5 much i troche srajtasmy :-). podbierka nie uzywam. jak sie ma rybsko spiac to wolna droga :-)

taki zestaw na dzien lowienia wystaczy. latanie po krzakach  na lekko znaczenie poprawia zadowolenia z lowienia.

pozdrowka

    • Guzu, Sławek Oppeln Bronikowski, Pisarz.......ewski Piotr i 3 innych osób lubią to

targanie tony sprzetu nie ma sensu.

sam nigdy nie lubilem kamizelek, z plecakami tez mi nie po drodze.

lubie hipbagi, a ostatnio mam malutki slingbag simmsa.

elagacko miesci mi sie tam butelka z woda, porfel z glowiacami i tipami, aparat tez wejdzie, ale zabieram coraz rzadziej ( chociaz to maly bezlusterkowiec)

ogolnie przestalem focic, czasem cykne cos komorka. w kieszenie w spiochach mam zylke na przypony , 4 - 5 much i troche srajtasmy :-). podbierka nie uzywam. jak sie ma rybsko spiac to wolna droga :-)

taki zestaw na dzien lowienia wystaczy. latanie po krzakach  na lekko znaczenie poprawia zadowolenia z lowienia.

pozdrowka

 

Przymierzalem sie do pozyskania jakiegos takiego bardziej technicznego ciuszka na noszenie potrzebnych rzeczy. Problemem dla mnie jest niemoznosc obejrzenia, ubrania sie w to przed podjeciem decyzji. A doswiadczenie z tymi hip bagami czy innymi mam zerowe.

Kamizelka, jaka jest, kazdy widzi .

Wybralem Patagonie, wiekszosc kieszeni na rzepy, jak sa puste, to jakby ich nie bylo.

Na razie jestem zadowolony i chyba sie polubilismy ;)

P.S. tych pstrągów Ci chyba nigdy nie wybacze ;-)

 

No przeciez jak napisze jakies "madrosci" i nie podepre ich jakimis konkretami, to troche mogloby byc to wszystko wyssane z palucha wyjetego z neoprenowej skarpety oddychaczy :)

    • Krzysiek P lubi to

Przymierzalem sie do pozyskania jakiegos takiego bardziej technicznego ciuszka na noszenie potrzebnych rzeczy. Problemem dla mnie jest niemoznosc obejrzenia, ubrania sie w to przed podjeciem decyzji. A doswiadczenie z tymi hip bagami czy innymi mam zerowe.

Kamizelka, jaka jest, kazdy widzi .

Wybralem Patagonie, wiekszosc kieszeni na rzepy, jak sa puste, to jakby ich nie bylo.

Na razie jestem zadowolony i chyba sie polubilismy ;)

 

takie cos mam, dla mnie w sam raz. kupilem z drugiej reki za ok 100usd

    • Guzu lubi to
Zdjęcie
Sławek Oppeln Bronikowski
13 sie 2019 06:18

Fotografie - a po co? Pamięć jest najlepsza..

Fotografie - a po co? Pamięć jest najlepsza..


Pamięć , jak wszystko co ludzkie, jest zawodna ...

Guzu, świetny wpis.

Co prawda nie "muchuję" bo dla mnie to zbyt wysoka szkoła jazdy, wyłącznie spinninguję. Miałem podobny dylemat - prowiant, woda, przynęty, podbierak i mnóstwo innych drobiazgów - jak to wszystko upchnąć? Kamizelek nie lubię, bo to - zwłaszcza w upały - dodatkowe okrycie, nawet jeśli plecy z siatki. Plecak nigdy nie wchodził w rachubę. Jakiś czas używałem pasa wędkarskiego Salix Alba, ale rosnąca "samara" powodowała, że musiałem pas nosić albo nad nią, waliłem się w brodę wyjmując pudełko z przynętami, albo pod nią, a wówczas przeszkadzała w wyjęciu pudełka. Wreszcie znalazłem rozwiązanie na 3-6 godzin łazikowania wzdłuż brzegu:

big_671400.jpg

Mieści pudełko Versus VS-3010, mini apteczkę Mini Pack, kohler hirurgiczny do wyhaczania, nożyczki do plecionki, przypony, zapasową szpulę do multiplikatora, dokumenty, dwa banany na przekąskę i piersiówkę z napojem izotonicznym. Niczego więcej nie potrzebuję. Podbieraka nie noszę już od dawna, a telefon w górnej kieszeni bluzy z linką zabezpieczającą upadek do wody.

Przestałem być wielbłądem.

    • Guzu lubi to
Zdjęcie
robert.bednarczyk
13 sie 2019 15:08
Brawo Danielu, jesteś o lata świetlne dalej niż ja w optymalizacji wyposażenia. Kamizelka musi być, ja inaczej nie umiem. Zerkając czasem do wędkarskiej szafki widzę jak wiele tam przedmiotów, które niegdyś ze sobą targałem. Jest lepiej, ale chyba jeszcze sporo mam do zrobienia.
    • Guzu lubi to
Zdjęcie
AdasCzeski
13 sie 2019 16:17

Daniel, 

 

po przerobieniu kilku kamizelek Simms G3 zostaje na stałe. To jak rozkłada ciężar jest jakąś dziwną tajemnicą, ale po zapakowaniu i założeniu nie czuć tego. 

 

Ograniczenia, ograniczeniami, ale pewne rzeczy być muszą. :) U mnie zawsze za wiele, ale przyzwyczaiłem się. Traktuję to jako trening. :)

 

Dwa spostrzeżenia. Jedno to balans czyli jak w kieszeniach na przedzie mam powiedzmy 2 kg to staram się na plecy włożyć 2 kg - zwykle jest to butelka wody. Drugie po wyjeździe do Mongolii... można mocno odchudzić kamizelkę rezygnując z wody. Butelka z filtrem typu: 

 

https://www.domenasp...fIaAmP5EALw_wcB

 

wazy nic. Nalewasz z rzeki i pijesz. :)

    • Friko i Guzu lubią to

Daniel, 
 
po przerobieniu kilku kamizelek Simms G3 zostaje na stałe. To jak rozkłada ciężar jest jakąś dziwną tajemnicą, ale po zapakowaniu i założeniu nie czuć tego. 
 
Ograniczenia, ograniczeniami, ale pewne rzeczy być muszą. :) U mnie zawsze za wiele, ale przyzwyczaiłem się. Traktuję to jako trening. :)
 
Dwa spostrzeżenia. Jedno to balans czyli jak w kieszeniach na przedzie mam powiedzmy 2 kg to staram się na plecy włożyć 2 kg - zwykle jest to butelka wody. Drugie po wyjeździe do Mongolii... można mocno odchudzić kamizelkę rezygnując z wody. Butelka z filtrem typu: 
 
https://www.domenasp...fIaAmP5EALw_wcB
 
wazy nic. Nalewasz z rzeki i pijesz. :)


Woda z rzeki... To tylko TAM :)
z tym G3 to moge potwierdzic, zalozylem raz kamizelke @bartsiedlce wypakowaną - kurka wodna nie wiem jak to się dzieje w ręku ważyła z 5 kg założyłem na grzbiet nic nie czuc
    • Guzu lubi to
Zdjęcie
Rheinangler
13 sie 2019 22:02

Daniel,- z "zasobnikami" na graty jest prosto.

Kamizelka,- zazwyczaj te drozsze sa tak skrojone ze ciezar rozklada sie na calym jak to mowia krawcowe "karczku" i nie wzyna sie nigdzie,- dlatego jest komfortowo - ale! pod warunkiem ze to co napakujesz do przodu nie przewaza znacznie tego co masz z tylu. Wyraznie wiekszy ciezar z przodu po kilkugodzinnym lowieniu wchodzi miedzy lopatki i nie jest juz fajnie... Najlepsze jakie mialem to stare Orvisy i Simmsy G-3.

Uwagi te moga byc jednak w Twoim przypadku nietrafione bo dotycza wielkorzecznego lowienia gdzie targa sie i gumy z glowkami i wobki i zelastwo co wazy nie wspolmiernie wiecej niz pstragowe pudelka...

Dobrze koledzy podpowiadaja ze sling-bagami,- w trakcie wedrowek masz go na plecach a szeroki pasek dobrze rozklada ciezar na klacie, w trakcie dluzszych marszow dobrze jest jesli ten szeroki pasek ma taki swoisty odciag stabilizujacy calosc, przydatnie takze przy wspinaczce po burtach drzewach albo przy biegu...

Nawet przy brodzeniu nieco powyzej pasa komfortowo mozna wydobywac rozne graty z niego przesuwajac go na brzuch/klatke.

Ladne i pewnie lekkie sa te wszystkie Simmsy... Ja jednak namawial bym przynajmniej przygladnac sie militarnym rozwiazaniom gdyz w nich przez prosty sposob montazu szlufkowego mozna zbudowac slinga takiego jak Tobie pasuje przez dokupienie wiekszych i mniejszych szmacianych zasobnikow i przez prawie dowolne umieszczenie ich na slingu. 

Ja za swojego Slinga dalem 25 Euro w profesjonalnym Nato-Shopie, dodtakowe Torebko/kieszonko/zasobniki to koszt ok 20 Euro za sztuke.

Ps

Dzieki za fajny tekst :-)

    • Guzu lubi to

Zrezygnowałem z tradycyjnego aparatu gdzieś na przełomie Galaxy S5/S7. W zeszłym roku zrezygnowałem z kamizelki na rzecz kamizelki technicznej. Ale z niej też pewnie zrezygnuję na rzecz tzw, "torby przesuwnej" ;)

 

Etui Galaxy S9+ ma taki otwierany bajer-nóżkę, więc wystarczy znaleźć odpowiedni kamień, których u mnie nie brakuje i fotki gotowe. Ale mam też taki bajerancki uchwyt do telefonu, z funkcją trójnogu. który mieści się w kieszeni.

    • Guzu lubi to
Bardzo dziękuję za taki odzew pod wpisem
To naprawdę budujące. Dzieki.
Kilka tych technicznych muchowych zasobników naramiennych oglądałem.
Dla mnie płaski przód jest ważny.
Nie chcę zaczepiać wędka o przednie kieszenie.
Wszystkie te na stałe ukształtowane zasobniki odpadają. Portfel z muchami mam z lewej strony. Po prawej, gdzie najwięcej czasu porusza się wędka, mam tylko puszkę napoju 0.33 l. Dlatego puszka, że potem, jak jest pusta, ładnie zgniatam butem, i płaski krążek chowam w kieszeni. nie zajmuje miejsca wogole :)
Sling bag być może będzie ok.
Muszę zobaczyć na spokojnie.
Kamizelkę za ponad 150 EUR :) , mam od wiosny, więc wpierw ona musi się zamortyzować.

Zdjęć z urządzenia na krótkiej nóżce nie biorę pod uwagę. Wszystkie, które mam na tle jasnego nieba są gorsze, niż mogłyby być, gdybym je zrobił na ciemnym tle. Bądź chocby w poziomie, a nie z obiektywem skierowanym ku górze.
Jak chodzi o foto rozwiązanie, to sięgam po nie tylko przy pstragach 60 plus i nie ma wyjątkow od tej zasady. Więc, niestety, nie dzieje się to często :)
Kamizelkę simmsa G3 przy okazji obejrzę. Na razie widziałem online i widzę że ta moją Patagonia Mesh Master II jest dużo lżej zbudowana.

Tu widać ciuszek: https://www.patagoni...vest/81961.html
Zdjęcie
malinabar
16 sie 2019 14:33

Daniel  wygląda , że osiągnąłeś pełną optymalizację . Aż zazdroszczę tym bardziej , że chodząc wiosną po rzeczułkach lokalnych , z ciężką skądinąd kamizelką wypełnioną co najmniej trzema pudełkami przynęt ( niewielkimi , ale jednak ) , posiłkuję się często pasem biodrowym , coby górę odciążyć nieco. Oczywiście wtedy , kiedy eksploruję nieznane odcinki . Wizja portfela z siedmioma muchami w środku jawi się wtedy zupełnie bajkową :) . A ten monopod o którym wspominasz , to jakiejś konkretnej firmy ? Może jakiś link ? Jak rozwiązujesz kwestie prądu - power bank , dodatkowa bateria ? Bo rozumiem, że jakaś rezerwa być musi ?

Daniel wygląda , że osiągnąłeś pełną optymalizację . Aż zazdroszczę tym bardziej , że chodząc wiosną po rzeczułkach lokalnych , z ciężką skądinąd kamizelką wypełnioną co najmniej trzema pudełkami przynęt ( niewielkimi , ale jednak ) , posiłkuję się często pasem biodrowym , coby górę odciążyć nieco. Oczywiście wtedy , kiedy eksploruję nieznane odcinki . Wizja portfela z siedmioma muchami w środku jawi się wtedy zupełnie bajkową :) . A ten monopod o którym wspominasz , to jakiejś konkretnej firmy ? Może jakiś link ? Jak rozwiązujesz kwestie prądu - power bank , dodatkowa bateria ? Bo rozumiem, że jakaś rezerwa być musi ?


Po kolei - od końca.
:)

Telefon wytrzymuje mi dzień bez ładowania. Zapasu energii ze sobą nie noszę. Robię kilka / kilkanaście zdjęć podczas całego dnia pstragowania. Więc fotografowaniem baterii nie zabijam. Filmów praktycznie nie kręcę.
Monopod mam z AliExpress. Lekki - około 200 gramów wagi. Teleskop. Takie trzy rurki. Po złożeniu mieści się na plecach w kamilzelce.
Można go znaleźć pod hasłem Setto Selfie Stick na Ali.
Na górze tego monopodu szczęka manfrotto do telefonow. Na dół tego para-statywu wkręciłem kolec od profesjonalnego statywu i bezproblemowo wbijam to w glebę w foto sytuacji. :)

Optymalizację ergonomii ekwipunku, jak i rozwój technik wędkarskich, traktuje jako niekończąca się drogę ku lepszemu :)
Zdjęcie
malinabar
16 sie 2019 17:59

No i pięknie . Widać z Twojego opisu , że to wszystko naprawdę działa . Fajnie,  że można podpatrywać i uczyć się , adaptując to i owo do własnych potrzeb . Rezygnacja z aparatu na rzecz smartfona na polu fotografii wędkarskiej , patrząc na twoje fotki z tego właśnie "telefonicznego" okresu , jest bardzo kusząca . Są świetne po prostu . Dzięki za info :) .

    • Guzu lubi to
Zdjęcie
Z.Milewski
29 sie 2019 14:09

Fotografie - a po co? Pamięć jest najlepsza..

Nie jestem pewny co masz na myśli, ale... . Fotografia zmienia obraz jakiegoś wydarzenia, jakiejś ulotnej chwili, która tylko tam i w tamtym momencie jest przeze mnie odczuwana. Całe otoczenie i czas związany z jakimś okazem (lub czymkolwiek innym) łączy się w sposób jedyny w swoim rodzaju, w taką mikroopowieść w pamięci. Fotka czyni to wydarzenie takim zwyczajnym, zwykłą chwilą, którą da się sprowadzić do roli ładnego obrazka. Ulatuje gdzieś to co nieuchwytne, upraszcza się ta historia.

Już bardziej przemawia do mnie opowieść. Patrząc na "zwykłe" literki w opowieści, widzę poranną mgłę, wodę wybijającą w dołku za kamieniem, wzbierający i budzący z letargu powiew wiatru, czy niepokojący zmysły cień w małej rynience pod drugim brzegiem.

Październik 2019

P W Ś C P S N
 123456
78910111213
1415161718 19 20
21222324252627
28293031   

Ostatnie wpisy

Ostatnie komentarze