Skocz do zawartości

  • Zaloguj korzystając z Facebooka      Zaloguj się   
  • Rejestracja

Witaj!

Zaloguj się lub Zarejestruj by otrzymać pełen dostęp do naszego forum.





Zdjęcie

testy, testy, testy w tym lifepo4

Napisane przez wuran , 04 czerwiec 2019 · 356 Wyświetleń

Wyjazd na ryby na kilka dni to doskonała okazja, aby wiele rzeczy, które w teorii wydają się dla nas dobre, zderzamy z rzeczywistością i mamy jakieś informacje zwrotne. NIe jestem profesjonalnym testerem, testy odbywały się bez jakiś wielkich przygotowań, porównań, wykresów itp. Ot, testy użytkownika

 

Podczas wyjazdu na ryby do Szwecji (nie po ryby!), który na trzy tygodnie przed wyjazdem zaproponował mi kolega, udało się właśnie tych kilka zderzeń dokonać.
Jako pierwszą wspomnę aplikację Navionics, która oferuje 14 dniowy okres próbny. Kolega wgrał aplikacja na swój telefon z systemem iOS, uruchomił i po 3 dniach skończył mu się okres promocyjny, komunikat głosił że w Szwecji ze względu na jakieś warunki prawne ta aplikacja działa tylko 3 dni w trybie trial. C’est la vie
Załączona grafika

 

Udało się przetestować kolegi silnik dziobowy Motorguide Xi5 55lbs z moim echem Lowrance HDS Carbon. Działał, tzn podłączyliśmy tylko wbudowany w silnik przetwornik 83/200kHz bo w zestawie silnik oferuje tylko to. Pinpoint wymaga dodatkowego okablowania do sterowania silnikiem z poziomu echosondy, które już kosztuje ok. 1500 zł, choć można sprowadzić spoza Polski taniej. Płynąc na dziobowym podłączanym do echa widzimy co jest pod nami (tak działa echosonda) ale plusem rozwiązania jest to, że widzimy to co pojawia się pod dziobem a nie zwykle gdy już mijamy to rufą, gdyż tam często mocowane sa przetworniki, jeśli pływamy szybciej. Chyba że mamy wbudowany w kadłub przetwornik, ale on też nie jest aż tak bardzo z przodu. Rozwiązanie przetwornika w silniku dziobowym pomaga nam unikać podwodnych niespodzianek, szybciej reagować na pojawiające się ryby. Więcej oferuje silnik Minn Kota Ulterra, które potrafią być wyposażone i Mega Imaging a nie tylko klasyczny, posiadają automatyczne opuszczanie i podnoszenie z wody (Auto Stow & Deploy) jednak ich cena jest w tej konfiguracji wyższa niż Xi5. Ulterra występuje tylko w wersi 24V i 36V. Przy używaniu wycierają się także przyciski w pilocie silnika Xi5.
Załączona grafika

 

Trzecim elementem był akumulator LiFePo4 80Ah udostępniony przez kolegę Mawericka. Na pewno jest lekki, dawało to się odczuć (waga ok 10 kg - nie ważyłem samego aku ale w kartonie tyle ważył -naładowany) i nie był to jedyny jego plus, ale też nie jest tak, że nie ma nic co może być lepiej. To co mieliśmy w zestawie czyli akumulator i ładowarkę można poprawić. Po pierwsze ładowarka ma końcówki tzw „krokodylki” zaś akumulator ma wkręcane śruby z plastikowymi trzpieniami, do których nie da się podpiąć tych krokodyli. Rozwiązanie przygotowałem jak tylko zobaczyłem ten zestaw, czyli kupiłem zwykłe śruby M8, które wkręcam w miejsce oryginalnych i do tych śrub zaczepiam krokodylki. Wyjściem byłoby aby ładowarka posiadała końcówki oczkowe lub widełkowe. Niby drobiazg ale poprawiłby ergonomię korzystania, bo nie trzeba pamiętać gdzie to ja odłożyłem śruby, bo musiałem je zmienić na inne aby naładować akumulator.
Załączona grafika Załączona grafika

 

Kolejna rzecz do poprawy to uchwyt, są dwie rączki jak to w ciężkich akumulatorach, co wymaga niesienia w dwóch rękach gdy zaletą tego akumulatora jest jego niska masa pozwalająca nosić go w jednym ręku. Mój kwasiak 75Ah posiada wygodną pojedynczą rączkę, ba! nawet posiadam AGM 100Ah i też ma jeden uchwyt i można go nieść w jednym ręku choć ten waży już 30kg. Akumulator LiFePo4 pracował z silnikiem dziobowym Motorguide Xi5 12V, posiadał port USB oraz woltomierz nie posiadał możłiwoci sterowania BMSem. Akumulator dawal zasilanie do silnika Xi5 na aluminiowej łodzi 4,6 metra o szerokości 170 cm (masa łodzi ze szpejem i z załogą jakieś 400kg). Dwa razy w ramach testów akumulator pracował po dwa dni bez ładowania i też wytrzymywał. Nie posiadaliśmy miernika mocy, stąd trudno nam powiedzieć ile faktycznie pobrano z niego, sam silnik maksymalnie pobiera do 52A (dane producenta), pływaliśmy nawet po 15 godzin dziennie, warunki wiatrowe na jeziorze nie były jakieś trudne, stąd pomimo częstego korzystania z silnika akumulator dawał radę. Najniższa wartość na woltomierzu po pływaniu to 12,8V, gdy naładowany posiada 13,5V. Te 15 godzin, to czas spędzony na wodzie a nie czas używania silnika z akumulatorem ale był on często w użyciu, gdyż łowiliśmy ryby głównie z ręki, a wiec należało się zatrzymać lub powolutku przesuwać się na elektryku w wybranym kierunku obławiając wodę w zasięgu rzutów. Silnik dziobowy i Akumulator Lifepo4 to świetne połączenie dwóch przydatnych urządzeń na łódce. Raz, na początku drugiego tygodnia został rozładowany tak, ze BMS odciął zasilanie, gdy oprócz normalnego używania dziobówki posłużył również do trollingu. Wtedy zamontowany w nim woltomierz pokazał 11,5V. Głosny jest równiez wentylator w ładowarce, któa podawała wg onzaczeń aż 20A, czyli w 5 godzin zapewne da sie go naładowac w całości. Moja konkluzja jest taka, to naprawdę dobry akumulator ale nie oszukasz amperów, z nieba one nie spadają, im większy tym lepszy jesli pływa sie po 10 godzin i więcej i używa silnika o poborze ponad 50A.
Załączona grafika Załączona grafika

 

Testy przeszły i przynęty i wędki ale ja jestem zadowolony z testu uchwytu na napoje kupionym na Aliexpress. Trzymał dobrze butelki półlitrowe i litrowe z wodą, nawet podczas szybkiego płynięcia po falach gdzie trochę trzęsię, szczególnie gdy uchwyt zamocowany był bliżej dziobu.
Załączona grafika

 

Testowałem też cos co miało zastąpić agrafki, pozwalać szybko i sprawnie zmieniać przynęty, nie rozpinać się w czasie używania i nie stanowić zaczepu gdy przynęta prowadzona jest przez rośliny, jednak nie działało jak należy. O ile woblery zakładane na ten zamiennik agrafki bez problemu spełniały te założenia, to już główki jigowe, dozbrojki zakończone kółkiem łącznikowym większym niż 6mm już nie. Trzeba było użyc znacznej siły aby założyć przynętę z główka jigową czy dozbrojkę. W pewnym momencie na to zakładałem zwykłą agrafkę i do niej mocowałem przynęty inne niż woblery.
Załączona grafika

 

Jak na każdym wyjeździe powstała lista rzeczy do ulepszenia, dokupienia, np. wodoodporny kapelusz i spodnie, bo szwedzki deszcz może powstrzymać tylko guma, folia i inne nieprzemakalne rzeczy. Goretexy itp. nie wytrzymują kilkugodzinnych opadów szczególnie gdy czasami się siedzi w łódce jak i łowi ryby na stojąco. Czekam już na kolejny wyjazd, będzie mniej testowania, ale testy nie zabierały czasu na wędkowanie, o którym napisze niedługo.
Załączona grafika






Bardzo dobry tekst. Sporo praktycznych informacji i ocena poparta użytkowaniem w warunkach frontowych.
Cenne

Dzięki !
    • Sławek Oppeln Bronikowski i DeepRunner lubią to
Zdjęcie
Sławek Oppeln Bronikowski
05 cze 2019 05:32

Co roku pozbywam się nagromadzonych tzw przydasi, próbując w ten prosty sposób uporać się tyranią obowiązku posiadania rzeczy najzwyczajniej zbędnych.  Wolność zawsze ma wysoką cenę .. :) 

Sierpień 2019

P W Ś C P S N
   1234
567891011
12131415161718
192021 22 232425
262728293031 

Ostatnie wpisy

Ostatnie komentarze