Skocz do zawartości

  • Zaloguj korzystając z Facebooka      Zaloguj się   
  • Rejestracja

Witaj!

Zaloguj się lub Zarejestruj by otrzymać pełen dostęp do naszego forum.





Zdjęcie

Nalle Puh

Napisane przez Marvin , 06 grudzień 2018 · 366 Wyświetleń

Dołączona grafika

 

Finlandia świętuje dziś Itsenäisyyspäivä, czyli dzień niepodległości, przed 101 laty wydartej upadającemu Imperium Rosyjskiemu. W Tampere – jak i w wielu innych miastach stopniowo zapadającego się w objęcia zimy kraju – nie mogą się już doczekać wieczornych fajerwerków do obowiązkowego wtóru dramatycznych tonów poematu symfonicznego Finlandia narodowego kompozytora o szwedzkim, co prawda, nazwisku, lecz prawdziwie karelskiej duszy. Zainspirowany podniosłą atmosferą dzisiejszego święta, postanowiłem i ja dorzucić do obchodów swoje trzy grosze, a jako że i ja obchodzę dziś mały jubileusz – dokładnie bowiem rok temu, dzięki nieodżałowanej Szkole wiązania much jerkbait.pl i "Sztuki Łowienia", podjąłem pierwsze próby własnoręcznego wykonywania sztucznych muszek – postanowiłem poświęcić niniejszy wpis narodowej fińskiej muszce, czyli Nalle Puh.

 

Dołączona grafika

 

Kubuś Puchatek (bo chodzi tu o tego dokładnie niedźwiadka z książek A.A. Milne'a) powstał – jak donoszą źródła – w imadle fińskiego muszkarza Simo Lumme w 1968 r. Niezwykle w Finlandii popularny, niemal czczony jako element skromnego, w gruncie rzeczy, narodowego dziedzictwa, dorobił się, oczywiście, niezliczonych modyfikacji i wariacji. Podstawowe reguły pozostają jednak niezmienne: Nalle Puh ma pływać wysoko i najdłużej jak się da, a dobrze zawiązany to taki, którego wciągnięcie pod wzburzoną powierzchnię wartkiego bystrza przysporzy trudu nawet okazałemu pstrągowi.

 

Dołączona grafika

 

Potrzebne będą:
Haczyk do suchych much w rozmiarze 6-12 (tutaj: 10), o nie za krótkim trzonku.
Nić w odcieniu z okolic pomarańczowego (tutaj: UNI 8/0 Rusty Brown).
Cienki drut miedziany (we współczesnej praktyce często zastępowany lżejszą żyłką, w końcu to pintaperho, czyli mucha "powierzchniowa").

 

Dołączona grafika

 

Jako materiał na skrzydełka, a właściwie uszka, bo rozmawiamy tu w końcu o misiu, tradycja wskazuje nieuniknienie kłak niedźwiedziego futra, jednak w nowoczesnym i postępowym kraju, jakim niewątpliwie jest Finlandia, zastąpienie go materiałem syntetycznym przyjmowane jest z pełnym zrozumieniem, a nawet aprobatą: Hareline Para Post Wing (tu w kolorze Brown Caddis) sprawdza się w tej roli doskonale, wykazując się kto wie czy nie lepszą pływalnością, niż oryginał. W tym miejscu warto przypomnieć datę powstania muchy Nalle Puh – 1968 rok – i zauważyć, że w świecie materiałów muchowych zmieniło się od tego czasu bardzo wiele: syntetyczna przędza zamiast niedźwiedziego futra, cienka żyłka zamiast drutu, antron czy SLF zamiast foki – to niekoniecznie są zgniłe kompromisy, i być może pan Simo Lumme sam chętnie by sięgnął po niektóre z tych materiałów, gdyby 50 lat temu istniała taka możliwość.

 

Dołączona grafika

 

Po przywiązaniu do trzonka drutu (który później będzie potrzebny jako owijka), mocujemy u góry haka wiązkę przędzy na tyle grubą, by rozdzielona na pół pozwoliła uformować skrzydełka uszka. Ważne, by przędzę umocować na całej długości trzonka, formując z niej wyporną bazę dla pękatego korpusu. Pamiętamy też – szczególnie jeśli jesteśmy, jak ja, początkującymi i mamy ten problem często – by między skrzydełkami i oczkiem zostawić dość miejsca na przednią jeżynkę: zostawienie 1/4 długości trzonka nie będzie przesadą, choć w kolejnych podejściach pewnie odstęp ten nieco zmaleje. Następnie dzielimy wiązkę przędzy na pół i za pomocą niezawodnego "ósemkowania" formujemy uszka: uniesione i skierowane nieco do przodu.

 

Dołączona grafika

 

Następny krok to przymocowanie piór koguta na jeżynki: przednią i tułowia. Tradycyjnie pióra te mają odcienie brązu, w mniejszym lub większym stopniu wpadającego w czerwień. U mnie przednia jest ciemnobrązowa, w kolorze Coachman Brown, a na tułowiu ruda w siemieniatym ubarwieniu Dark Barred Ginger – bo takie kapki akurat mam (dysponując długimi, "genetycznymi" piórami robiłem eksperymenty z zastosowaniem tylko jednego pióra na całą muchę, wówczas jednak zakończenie – bo gdzieś z przodu trzeba "złapać" drut po owinięciu jeżynki – wychodziło nieestetycznie i zdecydowałem się pozostać przy tradycyjnych rozwiązaniach). Po zainstalowaniu obu jeżynek nić wiodąca wędruje na tył muchy.

 

Dołączona grafika

 

Przychodzi czas na uformowanie korpusu z dubbingu. Oryginalna receptura zaleca do tego celu mieszankę 50% pomarańczowego i 25% żółtego foczego futra oraz 25% zajęczego ucha. "Weźmisz czarno kure..." Walory futra foki jako dubbingu akurat cenię na tyle, że jestem w stanie odsunąć od siebie cisnący się przed oczy obraz czarnych, okrągłych oczu i wilgotnego noska foczego oseska, jednak ograniczam się, mieszając kolor pomarańczowy z naturalnie przezroczystym (dla żółtego nie miałbym specjalnie innych zastosowań) i wkrawając do kłębka trochę sierści z zajęczego ucha. Procenty zaś zostawiam ekonomistom i opojom.

 

Dołączona grafika

 

Uwaga z dziedziny "oczywistości dla początkujących" jest taka, żeby, szczególnie gdy w grę wchodzi foka, nie nakładać zbyt wiele dubbingu na nić (którą nie zaszkodzi posmarować woskiem, jak kto ma pod ręką). 3-4 cm to góra; na korpus wejdzie oczywiście więcej, ale zawsze lepiej dokładać i dowijać po trochu, niż zmagać się z luźnymi, rozsypującymi się kłakami.

 

Dołączona grafika

 

Dubbingiem dojeżdżamy do skrzydełek/uszek i tam zostawiamy nić. Następnie piórem przymocowanym wcześniej do tego właśnie celu "palmerujemy" korpus, by na samym końcu przymocować pióro drutem, którym wracamy w stronę uszek, wzmacniając jeżynkę tułowia. Drut przywiązujemy i obcinamy bądź ukręcamy, po czym nawijamy przednią jeżynkę: ja zazwyczaj nawijam ją od oczka w stronę uszek, gdzie już czeka nitka, którą skręcam, by ścieśniając zmniejszyć jej grubość, po czym mocuję koniec pióra trzema nawinięciami i po jeżynce przemieszczam się aż do oczka i tam zakańczam finiszerem. Po wszystkim przystrzygam uszka do pożądanej długości.

 

Dołączona grafika

 

Nalle Puh jest gotowy, ja zaś mogę przyłączyć się do Finów świętujących na rynku albo ograniczyć się do celebracji w domowym zaciszu (aczkolwiek widocznego na zdjęciu piwa Karhu nie polecam nikomu do takich, ani żadnych innych celów, jest ohydne i kupiłem je, a właściwie wysłałem po nie Żonę, wyłącznie dla efektu).

 

Dołączona grafika

 

Na koniec, a właściwie w ramach post scriptum, mała refleksja, która spłynęła na mnie na marginesie korekty powyższego tekstu: jaka właściwie jest polska "mucha narodowa"? Mamy coś takiego? Mam szczerą nadzieję, że nie jest to Parkinson ani inny pedałek...

 

Tampere
grudzień 2018



  • Guzu, lukomat, Sławek Oppeln Bronikowski i 7 innych osób lubią to



Niezła ciekawostka dropsa Andrzejku :)

Odnośnie much narodowych, to przychodzi mi do głowy hiszpańska ;)

Pozdrawiam z Barcelony
    • peresada, Paweł Bugajski i Pavko lubią to

Czekamy na step by step...

    • Guzu lubi to
Zdjęcie
Sławek Oppeln Bronikowski
06 gru 2018 17:33

Bez wątpienia odbiega wizerunkiem od angielskich klasyków, ale zdaje się, że nie jest gorsza ta fińska prostota - skromność plus funkcjonalność i skuteczność.. :)  

    • Paweł Bugajski lubi to
Ciekawe pytanie - o „polską muchę narodową”. Pierwsze co przychodzi mi do głowy to... glajcha.
Wzory „naszych” mokrych much to modyfikacje klasyków z UK.
Polska nimfa?
Bedzie chyba dość trudno znaleźć rdzennie polski wzór muchy, nasze muszkarstwo rozwijało sie pod silnym wpływem brytyjskim (Rozwadowski), a do tego wzajemnie przenikało sie z czeskim, tak mocno że często trudno stwierdzić, co gdzie powstało.

Sam jestem bardzo ciekaw, czy istnieje taki wzór, o którym można powiedzieć , ze powstał od zera u nas?
Zdjęcie
Sławek Oppeln Bronikowski
07 gru 2018 17:22

Kiedyś, za mojej młodości hitem był tzw swetrowiec, u muszkarzy wyzwolonych z kajdanów klasycznych reguł - pajączek, ale brązka z miedzią chyba najbardziej jest nasza..  

    • Paweł Bugajski lubi to
Zdjęcie
Paweł Bugajski
09 gru 2018 11:18

Świetny wpis, dowcipny i ta mucha...pozdrawiam!

Dzięki za miłe słowa i pozdrowienia, zachęcam do zmierzenia się z Puchatkiem przy imadłach.

Fiński Nalle Puh, bezczelnie wyporny chruścik na wartkie nurty, dobrze oddaje ducha tutejszych łowisk muchowych.

Skoro zatem zadaniem rdzennie polskich much jest tonąć jak najgłębiej, imitując przydenne, bezskrzydłe stworzenia, to widocznie tak chciała natura, z którą nie ma sensu dyskutować...

    • Sławek Oppeln Bronikowski lubi to
Zdjęcie
Paweł Bugajski
10 gru 2018 20:27

Kiedyś i u nas drogi Marvinie dobrze pływająca sucha była wystarczającą. Nie te czasy, nie te ryby...gdy braknie salmonidów  muchy muszą nurkować...

"Desperate times, desperate measures" powiedział muszkarz rozpakowując prezerwatywę :)

Grudzień 2018

P W Ś C P S N
     12
3456789
101112 13 141516
17181920212223
24252627282930
31      

Ostatnie wpisy

Ostatnie komentarze