Skocz do zawartości

  • Zaloguj korzystając z Facebooka      Zaloguj się   
  • Rejestracja

Witaj!

Zaloguj się lub Zarejestruj by otrzymać pełen dostęp do naszego forum.





Zdjęcie

Route 666, czyli szatan, cycki, łososie i 6cz wędki.

Napisane przez Kuba Standera , 17 czerwiec 2015 · 2958 Wyświetleń

irlandia fly fishing salmon double hand łosoś
Route 666, czyli szatan, cycki, łososie i 6cz wędki. No, cycków nie będzie, ale tytuł fajny, a czytelnicy na cycki reagują pozytywnie.

W tym roku postanowiłem odpuścić wyjazd do Skandynawii i za tysiące europejskiej waluty utopione zwykle w tym przedsięwzięciu złowić springera.
Plan ambitny – zaczyna się ban na bassy, olać mullety, shady, szczupaki, pstrągi czy trocie i szukać salmonów. Plan ambitny, albowiem ryby te łowione są coraz bardziej sporadycznie i w tym momencie dziabnięcie dużej srebrnej ryby na początku sezonu stało się zupełną loterią. Łowią zwykle albo ludzie pro – mający dostęp do dobrych odcinków,członkostwa w klubach i mający bieżący update co do tego gdzie ryby są. Rano dzwoni telefon – właśnie stado naście sztuk przeszło przez nasz beat, masz 3h do ustawienia się na beat w miejscowości X. W pracy nagły ból głowy, odwołane spotkania, dentyści, znajomi odbierający dzieci ze szkoły itd. Druga grupa to zupełny przypadek. „Aye mate, tak o żem se wyskoczył śmignąć za pstrągiem i żem chycił takiego skurwiela na 22 funty”.
Najwyraźniej do żadnej z tych grup nie należę, bo poza potężnym braniem zaliczył odcisk na prawej stopie, zatrzaśniecie kluczy w aucie, ból brzucha po jakiejś parszywej kanapce i... tyle. A, jeszcze meszki raz mnie zeżarły żywcem prawie.
Ale po kolei.
Zaczęło się od kolejnego kursu łososiowego, na który wpadłem – postrzelać zdjęcia.
Załączona grafika Załączona grafika Załączona grafika Załączona grafika Załączona grafika Załączona grafika Załączona grafika Załączona grafika Załączona grafika Załączona grafika Załączona grafika Załączona grafika Załączona grafika Załączona grafika
Miło, ładnie, pięknie. Rzuty, prowadzenie much, technika i taktyka, trochę flytying – jednym słowem wszystko co osobie niemającej pojęcia o tym łowieniu jest potrzebne, żeby mieć choć nadzieję na kontakt z rybą.

Załączona grafika Załączona grafika Załączona grafika Ja jako znany wyjadacz i fizyk teoretyk wszystko wiedziawszy, miałem zawsze rękę w górze, niestety nikt nie docenił ogromu kanapowej wiedzy, więc skoncentrowałem się na kanapkach...
Załączona grafika
Ale, efekt zdjęć z Blackwater był taki, ze uaktywniły się chęci podróżnicze znajomych z Galway, było o nich chyba kiedyś wcześniej jak wpadli na tęczaki.
Żeby przygotować grunt na kolegów wizytę zacząłem się szwendać po rzekach – dzień na Blackwater, kilka dni na Suir i Nore. Zmienne warunki, woda zwykle idąca w dół po przyborach. Wszystko byłoby pięknie, gdyby nie ostre słońce – ilekroć rozpocznie się ban na bassy pogoda robi się na te ryby idealna, niestety „atomowy sunshine” dość skutecznie zniechęca salmonidy do współpracy.
Kilka dni kręcenia się nad rzekami zaowocował szarpnięciami w spływające muchy.
Załączona grafika Załączona grafika Załączona grafika Załączona grafika Załączona grafika
Krzysztof pierwszego dnia stracił piękną rybę. Potężny springer najpierw poszedł w dół, chwilę później zawrócił i ruszył pod prąd. Mimo mocnego sprzętu (15'#10) ryba robiła co chciała, by po kilku minutach walki spiąć się... Niestety, nakaz używania pojedynczego bezzadziorowego haka powoduje zbyt dużo taki sytuacji. Rozumiem, takie łowienie lipionków czy pstrągów, ale nasto-kilowe ryby? Jeszcze żeby to były haki jak na głowatkę, a mówimy o pojedynczych hakach max rozmiaru 6...
Kolejny wyjazd – ty razem na Blackwater. Wpada ekipa z Galway, wspólne łowy. Z grubsza nic się nie dzieje, kilka ryb widać jak skaczą. A, poza tym ze znowu Krzysztof ma kontakt z rybą. Potężny łosoś demoluje mu sprzęt (choć nie morale) i łamie wędkę, spinając się prawie-ze pod nogami. Bad luck i tyle.
Niestety – woda coraz niższa, łowienie coraz trudniejsze. Cycki. Świeże ryby, prosto z oceanu, czasami widac jak „delfinkują” ale nie jestem w stanie nic im zrobić – po części z powodu ciut zbyt mocarnego sprzętu.
A właśnie, wędka, o sprzęcie miało być.
Nie zgadniecie – znowu chruściak za grosze. Kolejna wędka która wg prawideł marketingu wędkarskiego powinna kosztować przynajmniej 2x tyle. Shakespeare Oracle EXP Scandi, bo taka jest jej pełna nazwa. 6 częściowa wędka w klasie 9 o długości 13'9”. Typowy średni kij na salmony.
U mnie zgrany z dwiema, wkrótce trzema linkami. Pierwsza – to na wiosnę – docięty Scandinavian Flylines inter-s2. Lata dobrze, ale potrzebuje trochę więcej wysiłku, by wyciągnąć tonący tip, inter body i zwykle muchę na tubie, która też swoje waży. Druga linka, to mój ulubiony set. Wulff Ambush 550 grain, do tego tipy 15' rio – inter, s3 i s5. O ile z pierwszymi dwoma radzi sobie idealnie, o tyle szybkotonący już trochę gasi imprezę, ale też i prawie nie widzi wody – rzadko kiedy łowię w takich warunkach. Umożliwia to rzuty bardzo łatwe, nawet jak na moje umiejętności dość dalekie – w sensie wygodnego łowienia. Ostatnia linka, którą miałem okazję wypróbować i czekam na dostawę – to scandi od MacKenzie. 56' długości #9-10. Rzucanie tym – bajka, podobnie jak łowienie na lżejsze muchy.
Po za mną kilka osób miało okazję pośmigać tym zestawem i za każdym razem byli zadowoleni i zaskoczeni relacją cena – jakość.
Załączona grafika Załączona grafika Załączona grafika Załączona grafika Załączona grafika Załączona grafika Załączona grafika Załączona grafika Załączona grafika Załączona grafika Załączona grafika Załączona grafika Załączona grafika Załączona grafika Załączona grafika Załączona grafika Załączona grafika Załączona grafika Załączona grafika Załączona grafika
Wędka o tyle uniwersalna, że bez problemu umożliwia łowienie na nawet większych rzekach. Problemem jest sytuacja kiedy woda staje się ciepła, niska, ryby niechętnie współpracują. Prezentacja jest zbyt agresywna, ale też i na takie łowienie stworzono wędki switchowe. Tym bardziej, ze w tej samej „rodzinie” wędek znajdziemy zarówno model 15'#10, 12'6” #8 jak i dwa switche – 11' #7-8 i #8-9. Ten pierwszy miałem, polecam. 6 części powoduje ze można go schować prawie ze w kieszeń.
Załączona grafika Załączona grafika Załączona grafika
Prawdziwy switch – na upartego można nim rzucać typowo SH, znad głowy. Do takich rzutów sprawdzał się Outbound Short 330grain. Jednak prawdziwy „pazur” wędka pokazywała z Ambushem 400grain. Wyposażony w 10ft polyleader wyfruwał na oszałamiające dystanse. Głównie do rzutów „speyowych”, jednak używając krótszych polyleaderów można było ta linką spokojnie rzucać znad głowy. 30m nie było temu zestawowi straszne, co stojąc po pas w rwącej rzece jest dość trudne do wykonania wędką jednoręczną. Switcha używałem na wyjeździe w Szwecji, sprawował się nieźle. Niestety – jedyna dobra ryba jaką na niego miałem – pstrąg o północy, urwała polyleader i popłynęła w pisdu przysłowiowe.

Póki co – zbyt wielu ryb złowionych nie ma, trafiają się pojedyncze kontakty. Oczywiście gdy coś capnę nie omieszkam się pochwalić :)




Nie czytałem, rzuciłem okiem na fotki ... cycków nie widzę :)

    • Kuba Standera lubi to
Zdjęcie
Sławek Oppeln Bronikowski
16 cze 2015 20:26

No , no .. Prawdziwy , żywy Kuba wrócił.. Tak jest - spey jest matką i ojcem wszystkiego co łososiem pachnie :)

A ten precelek - to co to jest , irlandzkie ciastko ?

    • Kuba Standera lubi to
Zdjęcie
Kuba Standera
17 cze 2015 09:21

No , no .. Prawdziwy , żywy Kuba wrócił.. 

Pogłoski o mojej śmierci były mocno przesadzone :)

 

 

 

A ten precelek - to co to jest , irlandzkie ciastko ?

Nie, to zwykła kromka chleba, z serem i kwiatkami czosnku niedźwiedziego. Coś co u miejscowych wywołuje zdumienie :)

Zdjęcie
Kuba Standera
17 cze 2015 09:22

Nie czytałem, rzuciłem okiem na fotki ... cycków nie widzę :)

Nie czytałeś, a cycki są 2x :)

Na muchach się nie znam czyli mam je w nosie ale ta rzeka... cót mjut!

Tak to juz bywa z ososiami, jak dodac debili co je dalej kiluja, fermy z ktorych niby nic nie ucieka ( przez pierwszy miesiac przynajmniej), odlowy siatami, delfiny i klusoli to i tak dziwne, ze jeszcze sie cos ostalo i chociaz zobaczyc mozna w rzece, zapewne juz niedlugo :(

Zdjęcie
Sławek Oppeln Bronikowski
18 cze 2015 05:24

W czasach prehistorycznych , czyli przed internetem , co ciekawsi nowości krajowi milosnicy - czyli np ja - dochodzili do jakiej takiej biegłości oraz wiedzy drogą intuicyjnych prób i eksperymentów sprzętowych posługując się byle czym . Teraz dochodzi się do biegłości poprzez eksperymenty zakupowe - co oczywiście nie jest najmnieszym wyrzutem , ale prostym , koleżeńskim przyuważeniem faktu . Dlatego pozwolę sobie na typowo zgredowskie - Wy to macie dobrze  !!! :)

Zdjęcie
Kuba Standera
18 cze 2015 09:16

W czasach prehistorycznych , czyli przed internetem , co ciekawsi nowości krajowi milosnicy - czyli np ja - dochodzili do jakiej takiej biegłości oraz wiedzy drogą intuicyjnych prób i eksperymentów sprzętowych posługując się byle czym . Teraz dochodzi się do biegłości poprzez eksperymenty zakupowe - co oczywiście nie jest najmnieszym wyrzutem , ale prostym , koleżeńskim przyuważeniem faktu . Dlatego pozwolę sobie na typowo zgredowskie - Wy to macie dobrze  !!! :)

Sama opcja tego, ze jeśli masz kasę, to odpowiedni produkt już na Ciebie czeka - z tego co słyszę to w Waszych czasach to byłby przecież szok. Idziesz, kupujesz, każdy kolor i rozmiar, bez kombinowania, pewexowania itp.

Ja póki co, odpukać oczywiście, mam na tyle szczęście że trafiam z dobieraniem i nie musze zbyt wiele eksperymentować. Dużym ułatwieniem jest też odpowiednie opisanie produktu, informujące o wymaganiach wędki, wadze linki - ułatwia to szybkie sparowanie i przyjemne łowy, bez przerzucania tony sprzętu "żeby polizać".

 

Dla mnie bardzo ciekawą opcją jest za to grzebanie po tanich źródłach. Wychodzę z założenia, ze jeśli kasa jest, to najlepiej udać się do sklepu, wyjść ubranym, obutym, ze złożonym zestawem od wędki i kręcioła po muchy. Jednak w sytuacji nieustannego deficytu budżetowego i ogólnego lenistwa paraliżującego zmianę, trzeba kombinować. Na rynku jest sporo okazji, naprawdę zaskakująco dobrego w stosunku do ceny oczywiście) sprzętu w cenach śmiesznych (tu wystarczy napisać, ze 6 częściowy switch Oracle - opisany powyżej, jest spokojnie do wyrwania w okolicy 70 funtów...). Do tego bogactwa linek - scandinavian fly lines w cenach... no, budżetowych, wyprzedażowe airflo itp. 

Click bait :D Eh, świetnie się Ciebie Kubo czyta, ale dziś, bardziej niż zwykle, dotarło do mnie jak prymitywnymi dziedzinami wędkarstwa są cast i spinning :(
    • BadBujo lubi to
Zdjęcie
Kuba Standera
18 cze 2015 17:33

Prymitywnymi - to złe określenie.

Muszkarstwo jest bardziej... bo ja wiem? Kontemplacyjne?

    • remek lubi to
Zdjęcie
Sławek Oppeln Bronikowski
18 cze 2015 19:30

Najmniej sztuczne , najprostsza czysta abstrakcja ..

Click bait :D Eh, świetnie się Ciebie Kubo czyta, ale dziś, bardziej niż zwykle, dotarło do mnie jak prymitywnymi dziedzinami wędkarstwa są cast i spinning :(

 

nie ma sie czego bac, trzeba sie przelamac i zaczac lowic, lada chwila lece do Szwecji, caly majdan razem z plywadelkiem spokojnie miesci sie do walizki 23 kg plus 10 podrecznego, nic wiecej nie potrzeba :)

Ostatnie komentarze

Czerwiec 2020

P W Ś C P S N
123456 7
891011121314
15161718192021
22232425262728
2930     

aktywnych użytkowników

0 użytkowników, 0 gości, 0 anonimowych