Skocz do zawartości

  • Zaloguj korzystając z Facebooka      Zaloguj się   
  • Rejestracja

Witaj!

Zaloguj się lub Zarejestruj by otrzymać pełen dostęp do naszego forum.





Zdjęcie

Wiosłując agresywnie

Napisane przez Sławek Oppeln Bronikowski , 06 styczeń 2019 · 573 Wyświetleń

Ze śniegiem zawsze jest pięknie. Nawet śmieci po sylwestrowych fajerwerkach nie widać, a i wrony kraczą jakby bardziej melodyjnie. Najwyraźniej też lubią śnieg..
No i cóż mi z tego ? Nim się przyzwyczaję, nadejdzie wiosna, śnieg zniknie, a jasny, czarno biały świat zamieni się w tęczowy ogród. Biblijny albo całkiem nie biblijny. Który to podział jest uderzająco podobny do klasyfikacji świata mediów - są organy pobudzające ducha oraz wzmacniające intelekt, i są organy prasowe zwyczajowo pieszczące swoim czytelnikom prostatę..
A wszystko to mija.. żeby znów powrócić.. :)

 


Z wiosłowaniem tak nie jest. Mi nie mija.. :)
Uwielbiam wiosłować. Jest to czynność równie elementarna jak chodzenie czy mówienie, umiejętność zarazem prosta i ascetycznie piękna. A jak wiadomo do wszelkiego piękna dochodzi się poprzez pot, bąble i osobisty wysiłek. Ale nie jest to jakaś przesadnie modna forma ekspresji, nieustannie wychodzi z mody, i pewnie już niedługo trudzącego się szlachetnie wioślarza, zobaczymy tylko na olimpiadzie, jako ciekawostkę z zamierzchłej przeszłości. Jest mnóstwo środków zastępujących kontakt z prymitywnymi wiosłami - ooo!! - to coś takiego, jak miłość do klasycznego baletu, zamieniana masowo na pociąg do baletowania..
Bardzo też mało jest łódek nadających się do uprawiania wioślarstwa. takich tradycyjnych konstrukcji jak hamburka, szwedzka snipa czy angielski rowboat. Po Wandzie - Crescent 42 - i jej klonach, nic ciekawego na rynku się nie pojawiło, przynajmniej nie widziałem ani nie spotkałem. Mam Wandę , ale wolę pływać na przerobionym kadłubie żaglówki klasy 420 i długich wiosłach. Dobrych wioseł też się nie kupi.. trzeba se samemu wystrugać.. :)
Wiosłówka to najcichszy, najmniej agresywny i płoszący sposób przemieszczania się po wodzie. Ryby to lubią..

 

Latem tamtego roku miałem zabawną sytuację ze znajomym. Ma wszystko co trzeba - a nawet więcej, ale brak mu motywacji i realnych sukcesów łowieckich. Jako, że nie lubię pływać w towarzystwie, zaoferowałem swoją pomoc w rozeznaniu kilku miejscówek, przynęt i sposobów. I któregoś dnia kiedy trafiłem w płytkim dukcie na żerujące okonie, zadzwoniłem po niego. Po kilku minutach przypłynął ponad siedmiometrowym jachtem motorowym, opuścił efektownie elektryczną windą kotwicę i już był gotów trzaskać okoniasie.. ale te zniknęły. Przestawiłem się kawałek dalej, złowiłem na jego oczach jednego, to i on przestawił się bliżej, i tak aż do Trestej. Na początku się śmiałem.. :rolleyes:
Prócz wszystkich zalet, wiosłowanie ma jedną podstawową wadę, skutecznie eliminującą je z publicznego użytku. Jest kiepskie wizerunkowo. Bo tylko biedacy i stare dziady pływają na wiosłach. Człowiek poważny, gość szanujący swój status, żyjący w wiecznym pośpiechu i publicznej ściance, musi pływać w ślizgu! Nawet na takiej maleńkiej kałuży jak zaporówka Sulejów.. :D
Koniecznie!!






Zdjęcie
Krzysiek P
06 sty 2019 16:00
Myślę Sławku, że to dzięki temu wiosłowaniu pomimo wieku forma dopisuje i pozwala na nazywanie się dziadem tylko ze względów pokoleniowych w Twojej rodzinie /;-)
    • Friko, Sławek Oppeln Bronikowski i robert.bednarczyk lubią to
Zdjęcie
Andrzej Stanek
06 sty 2019 17:04

Jakbym widział siebie no może nie we wszystkim ale ochoczo przyklasnąłem. Robiłem naście km na wypad, łódka KRUGER 430 i to przez wiele lat. Łapska dalej mocne siła idzie z głowy ręce tylko pomagają...

    • Sławek Oppeln Bronikowski i robert.bednarczyk lubią to
Zdjęcie
Sławek Oppeln Bronikowski
06 sty 2019 17:53

Andrzeju, sprawiłeś,  że nie czuję się jak osamotnione dziwadło.. :) Wspaniale jest czuć własną siłę i zręczność.. Silnik jest na ogół nie męski :)

Jakby tego było mało - miałem identyczny koszyk, kij i kołowrotek, jak Ty..

 

Opowiem a propos, dykteryjkę.. Kiedyś, na przedzimiu wyprawiłem się pod Borki, na ostatnie szczupaki. Żona poszła z psem lasem, na spacer i grzyby. Stałem blisko brzegu i zawołała coś do mnie, nie słyszałem jej dobrze i podpłynąłem do brzegu. No i namówiłem ją na wspólny powrót wodą. Jak już wsiadła przekonałem ją, żeby powiosłowała. Opierała się ale wyzwanie podjęła.. Bracia Marx wysiadają :) :) Ale zdolna jest, to opanowała płynięcie po prostej, a jak byliśmy blisko kotwicowiska to nawet planowo zakręcała. Zachęcona powodzeniem popłynęła dalej i tu doszło do fenomenalnego zdarzenia. Była ubrana w kurtkę z dużymi kieszeniami i gruby sweter. nie wiem jak to zrobiła , ale wetknęła sobie oba wiosła w kieszenie i mocno zaskoczona szarpnęła nimi do góry. Nigdy dotąd jej piersi tak mnie swoją ostentacją nie zachwyciły.. :) Padłem na plecy.Też je uwielbiam :)

Zdjęcie
Pisarz.......ewski Piotr
06 sty 2019 18:37

Też lubię sobie powiosłować, ale spokojnie bez agresjizagubiony-emotikon-ruchomy-obrazek-0145..Bo ja w ogóle jestem niespotykanie spokojny człowiek. :D

Sławek musi agresywnie , bo lubi płynąć pod wiatr . ;)

    • eRKa lubi to
Zdjęcie
Andrzej Stanek
06 sty 2019 19:13

Pływanie w samotności to fajna sprawa, problemy zostają na brzegu, liczy się tylko to co tu i teraz. Przemieszczanie po łajbie w przysiadzie lub na kolanach i zawsze w skarpetkach bez względu na pogodę, ryzyko wypadnięcia duże a brzeg daleko. Wielokrotnie miałem skurcze mięśni rąk halsując pod wiatr, innym razem prawie omdlenie przy ponad trzydziestostopniowym upale, ale jak odpuścić kiedy sandacze biją we wszystko co na 9 metrach pływa. Gnom Pawła Nadrowskiego czynił cuda. Kilka lat temu odpuściłem. Obecnie znowu ciągnie tym bardziej że "meta" 15 kroków od wody. KRUGER ALFA II stał się wyzwaniem, fundusze są logistyka zawodzi, ceny transportu z północy na południe to paranoja. Małżonka namawia, ma patent sternika, była by dobrym kompanem...  ;)

    • lukomat, Sławek Oppeln Bronikowski i robert.bednarczyk lubią to
Zdjęcie
Sławek Oppeln Bronikowski
06 sty 2019 19:16

Kiedyś pływałem tak sobie, bo od zawsze lubiłem ten sposób, nadal lubię i tak właśnie chcę..

Ale tyle komentarzy i dobrych rad na wodzie, od lepszych wysłuchałem.. że nie znajduję celniejszego określenia na mój upór, niż wiosłowanie agresywne. Wyszła z tego niechcący demonstracja :)

    • Pisarz.......ewski Piotr i robert.bednarczyk lubią to
Zdjęcie
Sławek Oppeln Bronikowski
06 sty 2019 19:38

Znam Pawła również :) Dawno, dawno temu był jedynym nad Drwęcą, który potrafił się posługiwać multiplikatorem. Wtedy jeszcze takich ładnych blach nie robił, ale już był zaawansowany. Poleżeliśmy nieraz przy ogniu.. :)

 

Pływam bardzo dużo i chętnie. Od miejsca gdzie stoi łódka, do cofki zalewu mam po prostej jakieś 15 km, ale po wodzie chyba połowę więcej. Wiosną jak z łódki nie wolno łowić, pływam na tamtejsze rozlewiska. Wysiadam prosto w jazie albo wzdręgi.. coś pięknego.. W sezonie, w normalny weekend, od piątku wieczór do niedzieli przepływam około 20 - 25 kilometrów.

A jakie zdziwione pyszczki mają chłopaki pływające na elektrykach, jak ich dochodzę i zaczynam płynąć rufą naprzód.. :) No i w listopadzie można pływać w podkoszulku, albo samej koszuli.. bez oddychających barchanów na wydelikaconym ciałku.. :) O spontanicznych kąpielach dla ochłody nie wspominając..

    • Andrzej Stanek i robert.bednarczyk lubią to
Zdjęcie
Andrzej Stanek
06 sty 2019 20:34

Miałem normę od 8 do 15 km na wypad, wcześniej nie spływałem, zajmowało to zwykle 6-8 godzin. Etrex pod nosem wiedziałem co na wodzie piszczy, win point-y w głowie z dawnych lat. Równoległe pływanie znam, często z dwoma kolegami na drugiej łodzi (Crab) wyposażonej w dwa elektryki przeczesywaliśmy Dziećkowice. Spacerowe tempo 2-2,5 km/h nie dalej od siebie jak 10-15 metrów. Na postojach kawka, szklaneczka + ciasteczko. Dobre czasy.

    • Sławek Oppeln Bronikowski i robert.bednarczyk lubią to
Zdjęcie
Sławek Oppeln Bronikowski
06 sty 2019 21:14

A ja od lat wino i płatki owsiane.. dla starego konia jak znalazł..

 

I jeszcze jedna anegdotka - chyba ją już opowiadałem..

:) Kilka lat temu zerwałem przyczep na kręgosłupie i wywiązało się z tego zapalenie nerwu kulszowego i mięśni. Dwa i pół miesiąca. Ból niesamowity, w każdej pozycji nie do wytrzymania. Spałem na czworakach, z brzuchem podpartym rogiem kanapy - jak stary koń :) Ale łowić się chciało, chociaż w łódce posiedzieć. No i któregoś dnia żona podwiozła mnie do łódki, jakoś do niej się wgramoliłem, znajomi przepchnęli mnie przez przybrzeżne ziele i się zaczęło..

Dobrze, że używam castingów bo łowiłem z czworaków, i jedną ręką dawałem radę rzucać. W drugim rzucie walnął mi taki mw osiemdziesiątak. Płakałem z bólu i szczęścia. Później jeszcze dwa mniejsze.. Ale mnie dość daleko zdryfowało. Wróciłem wiosłując w leżeniu na plecach z podkurczonymi nogami. Jestem nieuleczalnym idiotą, ale nagroda się należała :)

 

W tym roku skończę - chyba - remont Wandy, i mam zamiar urządzić sobie spływ Pilicą i Wisłą od zalewu do Płocka. Sama myśl mnie cieszy.. :)

    • Friko, Andrzej Stanek, Pisarz.......ewski Piotr i 2 innych osób lubią to

Tylko pamiętaj Sławku, na Wiśle koniecznie sumowy Trolling :)

Zdjęcie
Sławek Oppeln Bronikowski
07 sty 2019 18:36

Że tak powiem, womituję sumami, skąd by nie były :) Ładny kleń albo jaź na muchę - i owszem..

    • Marcin Rafalski, Andrzej Stanek i Szymon82 lubią to
Zdjęcie
Andrzej Stanek
08 sty 2019 09:14

Sum na kiju to dosyć ekstremalne wydarzenie, szczególnie na sprzęcie typowym pod szczupaka-sandacza. Moc emocji, kipiąca adrenalina. Jedyny dysonans to samo podebranie. Usmarkane ręce, odzież, sprzęt i łódź którą trzeba wymyć. No bo jak pływać klejąc się do ławki... Miałem jednego podrostka w granicach 20 kg i wystarczy. Ilekroć ryma mnie dopada wraca wspomnienie...  ;)  :D

Zdjęcie
Sławek Oppeln Bronikowski
08 sty 2019 09:35

No - tak właśnie jest Andrzeju.. W ubiegłym roku miałem takie dwa, niechciane w sumie przyłowy jeden urwał dozbrojkę na dentalu 0,4, mm, a drugi po kilku minutach zwyczajnie się wypiął. Spore były, bo mnie wlokły za sobą..

Dawno temu na przywołanej przeze mnie Wiśle, brudnej i zgnojonej, sumów było mnóstwo - bo były niejadalne. Oprócz swojego osobniczego bukietu, waliły szambem. Sprzed najbliższej wyspy, izbicy wyszogrodzkiego drewniaka, na trzymany wobler, wyciągnąłem jednej nocy sześć.. a dwóch nie dałem rady.. Później pojawił się Jóźwiak, który sumy próbował łowić ultralight'em, a za nim całe rzesze warszawiaków..

 

Ale ludzie, a zwłaszcza mężczyźni zawsze epatowali się wielkością..:) Dawno temu też to mnie pociągało - tak samo jak konkretna ilość - teraz interesuje mnie przede wszystkim uroda i wydobycie ze sztuki łowienia maksimum piękna. Co się i tak nawzajem nie wyklucza.. :)

    • Marcin Rafalski i Pisarz.......ewski Piotr lubią to
Zdjęcie
Pisarz.......ewski Piotr
08 sty 2019 10:58

 

Ale ludzie, a zwłaszcza mężczyźni zawsze epatowali się wielkością.. :) Dawno temu też to mnie pociągało - tak samo jak konkretna ilość - teraz interesuje mnie przede wszystkim uroda i wydobycie ze sztuki łowienia maksimum piękna. Co się i tak nawzajem nie wyklucza.. :)

:good:

 

"Myślę, że wiele osób zaczyna wędkować w podobny sposób jeszcze w młodych latach i z chęci przebywania nad wodą, w ciszy, z dala od miejskiego zgiełku i od problemów dnia codziennego. Ryby są tutaj tylko jednym z elementów całości – niekoniecznie najważniejszym."

    • Sławek Oppeln Bronikowski lubi to
Zdjęcie
Sławek Oppeln Bronikowski
08 sty 2019 12:04

Nie przeczę, że taka właśnie motywacja pojawia się u części łowiących. Z tą różnicą na korzyść starszych, że wielokrotnie więcej wiemy, że doświadczenie potrafiło - w niektórych przynajmniej - zamienić nie całkiem dojrzały odruch albo instynkt, w  szlachetny, gatunkowo doskonały imperatyw, gdzie każdy detal jest ważny i tak samo istotny. Ale to dobrze, ze różni jesteśmy..

 

Tego nie potrafił zrozumieć Dmyszewicz, któremu cała para  poszła w  pianę, łokcie i sodówkę.. :)

 

Ale jeślibym już uległ niecnej pokusie szufladkowania to jest to kategoria występująca marginalnie - do której nieustannie aspiruję.. Na czele ciągle są zjadacze, zaraz za nimi bieżą rozrywkowicze, którym na pięty coraz bardziej następują miłośnicy nieustannych występów na ściance.. :)

Szanowni koledzy,

 

wnioskuje, ze wszystkie te rozwazania dotycza wioslowania na jeziorze lub zalewie?

Ja wiosluje na rzece….to zupelnie inna sprawa (polecam jako substytut silowni) i wiele bym dal za zezwolenie na uzywanie silnika, chocby elektro.

A agresywnie wioslowac musze czy chce czy nie(szczegolnie pod prad) :) …. aby w koncu dotrzec do przystani 

Maj 2019

P W Ś C P S N
  12345
6789101112
131415161718 19
20212223242526
2728293031  

Ostatnie wpisy

Ostatnie komentarze

Przeszukaj mój blog