Skocz do zawartości

  • Zaloguj korzystając z Facebooka      Zaloguj się   
  • Rejestracja

Witaj!

Zaloguj się lub Zarejestruj by otrzymać pełen dostęp do naszego forum.





Zdjęcie

Namiot to styl

Napisane przez Sławek Oppeln Bronikowski , 12 styczeń 2019 · 903 Wyświetleń

Słońce było dziś przez moment, błysnęło blado na lichym pasemku lazuru. Nocą nieba nie widać, horyzonty znowu niewesołe, zapachów brak, nawet smog nie dusi. Spokojnie jest, poświątecznie, a duch wspólnoty wciąż materializuje się pod Lidlem albo rozkosznie kanalizuje w Biedronce. Rano słuchałem żoninej stacji - Plus albo Puls - bo dwójki kobieta jakoś nie trawi.. albo za młoda jest.. Najpierw śpiewali do mnie pederaści, którym wydaje się że są muzykalni, później szmirzyła ABBA, a co dwa jingle serwowano mi środek na wzdęcia. Pfee.. :rolleyes:
Zszedłem więc do podziemia. Do piwnicy, posprzątać..
A na półkach sama historia. Archiwum i retrospektywa. Rekwizytornia rzeczy zapomnianych, niedawnych, i jeszcze świeżych. Na dwóch górnych pólkach same namioty - siedem sztuk..

 

Nie wiem czy już to mówiłem, ale łowię ryby :) Od zawsze, odkąd pamiętam..

 

Namiot też był ze mną prawie od zawsze - prócz mojej młodości, kiedy byłem za biedny, i samotnych wypadów - kiedy nie chciałem za dużo ze sobą nosić. Tak nawiasem, do dziś wprawiam w rozpacz kolegów którzy się przedwcześnie postarzeli, albo zezgredzieli, apodyktycznie postawionym warunkiem - ale śpimy w lesie?!! Prócz Jacentego Wrońskiego..

 

Pierwszy namiot to była historia samodzielnej podróży z miasta zwanego Łodzią do Kołobrzegu. Wędrowałem z bratem - ja szesnaście lat, on dwa lata mniej. Z oszczędności szliśmy pieszo, albo jechaliśmy stopem, ale kawałek przejechaliśmy na gapę pociągiem. Euforyczna trasa wiodła nas wzdłuż Warty, Gwdy i Parsęty. Nieśliśmy namiot, dwa spinningi i kocherek, spaliśmy na podłodze pod jedną wranglerką..

 

I zawsze wspaniałe wyprawy z dziewczynami. Dwie pary w dwójce zdecydowanie wzmagają poziom zupełnie odrębnie osiąganej nirwany.. :)

 

Drugi namiot to już poważna Warta 3, duży fiat i wakacje też bardziej poważnie. Stacjonarnie.. Szalone, bezstresowe czasy, kiedy ryb było w pytę, ludzie potrafili się swobodnie bawić, a wizerunkowe napinki nie istniały - przeciwieństwo tego co dziś oferują turnusy all inclusive w Hurghadzie albo jak to było na wyspach Andamanach, a przedłuża insta oraz fejsik. Zero pozy..

 

 

Kolejne były coraz większe, aż doszliśmy do namiotu 4 x 6.5, co miało tą dobra stronę, że bez łódki w żaden sposób nie można było się obyć. To był okres kiedy kultura koczowiska osiągnęła swoje apogeum. Wyjazdy w kilkanaście, albo i więcej osób. Ogień, paleniska, kuchnie, lodówki, stoły, noże , siekiery.. i bufet.. Żadna ochlajbuda nawet się nie umywa do tego królestwa smaków. Wszystko jest improwizacją, nic nie trwa ponad ulotną chwilę. Tak jak zabawa w Grecji - pijesz i tańczysz całe noce! Dżem jest najlepszy..

 

No a teraz, mieszczańskie przyczepy, kwatery, dacze i letniska..

 

 

Wyniosłem większość do śmietnika. Robię miejsce na nowe.. :)






Też przypomniały mi się te czasy z namiotem i tymi dziewczynami.

Piękne teksty.

Pozdrawiam

...dwie pary w dwójce...no no Sławku, kto by pomyślał...

    • Marcin Rafalski lubi to
Zdjęcie
Tomek Scyzor
12 sty 2019 22:01
Solina i dżem grany na gitarze przy ognisku, wino gazowane Pieniawa,zarombisty to był czas..
Zdjęcie
Sławek Oppeln Bronikowski
13 sty 2019 00:48

Wszystko przed nami, panowie..:) Ta sama pasja, nowe namioty, stare kobiety - my jak bogowie ..:)

    • Paweł Bugajski i Andrzej Stanek lubią to
Zdjęcie
Paweł Bugajski
13 sty 2019 12:56

Za to Cię cenię!

A dwie pary w małym namiocie?...było!

Trwaj na jb.

    • Sławek Oppeln Bronikowski i Marcin Rafalski lubią to
Zdjęcie
Sławek Oppeln Bronikowski
13 sty 2019 17:08

Trwam.. i gadam.. :)

    • Paweł Bugajski lubi to

...dwie pary w dwójce...no no Sławku, kto by pomyślał...

 

Dokładnie to samo pomyślałem :)

    • Sławek Oppeln Bronikowski lubi to
Zdjęcie
Sławek Oppeln Bronikowski
14 sty 2019 11:49

No, co.. Bieda była kiedyś. Już wtedy staromodne pary damsko męskie nie miały się gdzie podziać. Ale każda para w osobnym śpiworze.. było tak ciasno, że ręką nie można było ruszyć.. :)

    • lukomat i Pisarz.......ewski Piotr lubią to

Kurde... Też jechałem kiedyś na pierwszy samodzielny, wakacyjny wyjazd pociągiem do Kołobrzegu, na gapę [tyle, że z Warszawy], taszcząc dwuosobowy namiot, który na miejscu służył czterem osobom. Był to pociąg osobowy, ciągnięty przez parowóz. Odległość z Warszawy pokonywał bodajże w 13 godzin. Nie nudziliśmy się, bo trzeba było cały czas unikać spotkania z konduktorem. Część trasy również pokonaliśmy stopem, przy czym ostatnim pojazdem, który nas zabrał, była ciężarówka wioząca beczki po śledziach. Pierwszą czynnością, już na miejscu, musiała być więc natychmiastowa kąpiel w morzu, bo ludzie mijając nas dziwnie pociągali nosami. Widać podobne były wtedy początki wielu z nas... Z jedną różnicą. Wtedy zamiast wędek taszczyłem ze sobą gitarę, bo wówczas muzyka była na pierwszym miejscu. Niedlugo potem proporcje się wyrównały. Okresami, raz wygrywało jedno, raz drugie. I tak jest do dzisiaj..

    • Sławek Oppeln Bronikowski lubi to
Zdjęcie
Sławek Oppeln Bronikowski
15 sty 2019 06:50

Model podróżowania się zmienił.. i przeżywania spotkań z naturą również. Bez sedesu i wi fi nic nie może się udać! Młodzi też nie są tacy samodzielni.. :) 

Zdjęcie
Krzysiek P
15 sty 2019 12:42

Hehe, Sławku "młodzi" to teraz bez łaj-faj nawet natury nie znajdą...
Pamiętam jak ze 25 czy 30 lat temu wybraliśmy się w 3kę z oooogromnym namiotem wojskowym (załatwionym przez ojca jednego z kolegów) pod namiot nad Wartę  do Księżych Młynów..Zapisy na chleb, wino, ognisko i śpiew.. elektryczny pastuch, agresywne byki i ..dzieciaki które w drugi dzień zleciały się z okolicy z radością że...cyrk się rozbił nad rzeką /;-) 

    • Sławek Oppeln Bronikowski lubi to
Zdjęcie
Sławek Oppeln Bronikowski
15 sty 2019 15:30

Sklep jest do tej pory, a w nim ten sam klimat - tylko lodówki inne.. :)

Dużo strasznych rzeczy czai się teraz na młodych - komary, kleszcze, ziemia, trawa i noc - a w nocy jest ciemno.. 

 

Tu anegdotka.. Koczowaliśmy kiedyś nad Wisłą, w górę od Czerwińska - przy pierwszej główce od góry. Rano, ostatniego dnia w niedzielę, kiedy się nieśpiesznie rozchodziliśmy, podjechał samochód. Wysiadł z niego jegomość taki jak i my, tradycyjnie się przywitał i zaczął przy naszym namiociku urządzać stanowisko do tyczki. W samochodzie siedziała młoda kobieta. Poniosło mnie za boleniami aż do Wychódźca, i wracałem w sam szczyt majowego skwaru. Ogień już się palił, skwarki skwierczały, a piwo było takie zimne jak potrzeba. Leżeliśmy w cieniu na młodej, kwitnącej łące  i słuchaliśmy jak przybysz próbuje kobietę namówić do wyjścia z samochodu. Jakoś akurat miała chwilę słabości, bo wystawiła z auta nogę w białym adidasie, postawiła ja na ziemi.. ale natychmiast ją zabrała i trzasnęła drzwiami. Jeszcze doleciałą nas fraza - gdzieś ty mnie misiuniu przywiózł, całe buty sobie zazielenię, zobacz jaka ta trawa jest wstrętna.. :)

Skonaliśmy.. ale jakoś nam przeszło .. :)

    • Krzysiek P lubi to

Wakacje pod namiotem - bywało. Grając prawie zawodowo w piłkę (w 1982 roku w III lidze i miałem stypendium z PZPN jako uczeń grający na centralnym szczeblu rozgrywek w wysokości 2500 złotych/miesiąc + premie za wygrane mecze) mogłem na wakacje pojechać jedynie na przełomie czerwca i lipca ponieważ najczęściej około 10 lipca zaczynały się treningi. Z namiotem pod pachą i dwoma kumplami jechaliśmy do Mikołajek. Zawsze rozbijaliśmy się na takim kaskadowym polu biwakowym, tuż nad jeziorem. We Wrocławiu trzeba było władować się do pociągu do Białegostoku, jadącego przez Giżycko. Przedziały nie były nam wówczas w głowie. Zadaniem nr 1 było zajęcie umywalni aby bezpiecznie złożyć nasze bagaże. Całą podróż odbywaliśmy na korytarzu, gdzie toczyło się całe, podróżno-wakacyjne życie. Przypadki, gdy w Poznaniu bagaż turysty wsiadł a sam turysta nie dał rady nie należały do rzadkości. Plecaki jeszcze wyrzucaliśmy na peron ale jednego roku gitary nam było szkoda wyrzucać i pojechała z nami. Do odbioru była w Poznaniu za tydzień, w Biurze rzeczy znalezionych. Działo się wówczas, oj działo.

    • Sławek Oppeln Bronikowski, Paweł Bugajski i Krzysiek P lubią to
Zdjęcie
Sławek Oppeln Bronikowski
16 sty 2019 17:11

No tak.. PKP to nie był Orient Express - ale jakie znajomości się wtedy zawierało, jak łatwo podróż  ludzi łączyła we wspólnotę. Teraz to na pielgrzymkę, trzeba by..

Jakieś pięć lat temu, wracałem pociągiem z Trzebiatowa. Konduktor przyniósł mi listwę, abym sobie zablokował od środka drzwi :) Podobno kradną..

    • Marszal, Paweł Bugajski i Krzysiek P lubią to

I mnie wzięło na wspomnienia . Moje pierwsze wędkarskie przygody , nigdy ich nie zapomnę . Nie to co teraz , autkiem pod samą wodę lub łódkę . To był koniec lat 80 i początki 90 , jeździliśmy z bratem ze starszymi jako młodzi adepci . Zaczęło się od Zalewu Sulejowskiego , aby się tam dostać trzeba było poświęcić sporo czasu i wszystko dobrze zaplanować . Dzień przed wyjazdem było wielkie pakowanie i przygotowywanie sprzętu. Następnie z rana z dworca Łódź-Fabryczna pociąg do Tomaszowa a tam PKS w miejsce docelowe . I to był dopiero początek przygody . Nie zapomnę tych marszów , wszyscy do granic możliwości obładowani tobołami szli w ciszy i pokorze , słychać było tylko kroki i przyśpieszone oddechy . Na miejscu jeden malutki rosyjski namiocik mieszczący wygodnie dwie szczupłe i niezbyt wysokie osoby , ognisko i łowienie . Prawdziwe łowienie - dwie noce i dwa dni bez snu , tylko ryby , woda  i las . Cudowne lata .

    • Sławek Oppeln Bronikowski i Krzysiek P lubią to
Zdjęcie
Sławek Oppeln Bronikowski
17 sty 2019 20:37

A namiocik był zielony, Szymonie ? 

I kolejna historyjka..

Pojechaliśmy niedługo po zalaniu Jeziorska - w 88 chyba - na szczupaki, na trochę dłużej. Trzy ekipy, trzy namioty. Jeziorsko generowało fantastyczne burze, nieraz jednego dnia zdarzało się po kilka. I jedna z nich, wielka biała ściana, przyszła od wschodu, od wody - co się rzadko zdarza. Nasz namiot ocalał, bośmy wszyscy w nim siedzieli, i trzymali co się dało. Dwa pozostawiły swoje podłogi i odleciały na Ustków. Rosyjski się nie odnalazł.. :)

    • Krzysiek P lubi to
Zdjęcie
Krzysiek P
17 sty 2019 21:00

Jak się w tamtych czasach wysiadło z PKS w Jeziorsku po spuszczeniu wody to nawet w woderach (kupionych w "prawdziwym sklepie wędkarskim" w Szczecinie, nawet nie marzyłem wtedy o śpiochach)  klapiąc po dnie zbiornika i przechodząc na palcach przez "kanaliki" ,  biło się swoje rekordy szczupaka czy okonia w kolejnych dołkach zwykłą błystką wahadłową ..ehh, zrobiło się nostalgicznie..a ubrany był człowiek jak dziad, warstwowo (żadne tam goretexy) i grubo jak ludzik Michelin a i tak przesiąkło, tak wtedy lało...całe dnie oberwanie chmury...

A namiocik był zielony, Szymonie ? 

Pomarańczowy , bardzo ciekawa konstrukcja . Deszcz bardzo szybko powodował , że przeciekał . Był malutki, ale złożony do transportu zajmował dużo miejsca i sporo ważył.Nigdy takiego nie spotkałem.

Zdjęcie
Krzysiek P
17 sty 2019 21:32

Jak to z CCCP - "gniotsja nie łamiotsja"

    • Szymon82 lubi to
Zdjęcie
Sławek Oppeln Bronikowski
18 sty 2019 07:27

Było Eldorado na zalewie.. ale się skończyło, jak każde Eldorado.. :(  Widziałem u niejakiego Bogusia, w Mikołajewicach, skłusowanego na samołówkę szczupaka mw 135 cm i karpia dobrze ponad 30 kilo. Na kanałkach wzdręgi wielokrotnie urywały mi przypony z 0.2, a jak do muchy podniósł się jaź, to biedna była #5 .. :)

    • Krzysiek P lubi to

Sierpień 2019

P W Ś C P S N
   1234
567891011
12131415161718
1920212223 24 25
262728293031 

Ostatnie wpisy

Ostatnie komentarze

Przeszukaj mój blog