Skocz do zawartości

  • Zaloguj korzystając z Facebooka      Zaloguj się   
  • Rejestracja

Witaj!

Zaloguj się lub Zarejestruj by otrzymać pełen dostęp do naszego forum.





Zdjęcie

Z partyzanta

Napisane przez Sławek Oppeln Bronikowski , 23 luty 2019 · 648 Wyświetleń

Nawet jeśli wstanę bardzo wcześnie, przed świtem - łowienie przegrywa.. Zdążę, niech poczeka.. :) Jest taki spokój, taka cicha błogość. Wygrywa czytanie, ale ogień i wino też są świetne, tak jak odwieczne zwiastuny nadchodzącego dnia. Wilga jest zawsze pierwsza. Uszy mojej wyobraźni słyszą nawet idący od wody tęskny śpiew syreny.. Ach - nie, nie.. ?! To Janek po całym dniu łojenia przeróżnych preparatów, doznaje właśnie ataku palmy.. :(

 

Ten co wsiąkł we fishing naprawdę, i bez reszty, dobrze chyba zna ten temat. Ambitniejsi z czynu, reszta z słyszenia.. albo łowienia. Różnymi drogami ludzie dochodzą do tej fazy rozwojowej. Ale przyczyna jest wciąż jedna i ta sama - niezadowolenie, niezgoda, a może nawet wściekłość na straszliwy marazm i powszechną bylejakość. Doprecyzuję bez cienia grzecznościowej pruderii, skwituję krótko i gracko ogólną właściwość podmiotu domyślnego - jesteśmy wyjątkowo gównianym środowiskiem.. :)

 

Katalog naszych mentalnych albo intelektualnych niedowag jest rejestrem bez końca. Elementarne i główne. Nie potrafimy się stowarzyszać. Nie umiemy zadziałać w imię własnego interesu - idiotycznie przy tym zapominając - co jest nagminne, że nasz interes nie może stać w poprzek dużo wyższego, społecznego interesu ani spraw wagi państwowej..
W efekcie nie dochodzimy do żadnego większego znaczenia, ani nie zdobywamy tak zdawałoby się oczywistego i oczekiwanego skądinąd prestiżu. Nie mamy przyjaciół. Jesteśmy wiecznymi pieniaczami, krzykaczami wyjątkowo roszczeniowo nastrojonymi, nastawionymi na możliwie tanią eksploatację i maksymalny uzysk. Zdziwko mnie od dawna trzyma, że ten patologiczny układ nie plajtuje, że ciągle jeszcze działa.. A co by nie gadał, działa tylko i wyłącznie dzięki związkowym biurokratom, tj ulubionym obiektem ślepej nienawiści wyzwolonych z poczucia obowiązku członków, notorycznie zbuntowanych - czyli młodych gamoni i starych durni dla ładnego kompletu. Regulamin stanowczo zabrania mi używania słów obraźliwych i wulgarnych - więc pobluzgam sobie jak niemowa.. :)

 

Jeśli nie pasujesz, ani nie przynależysz do żadnej z grup, wybór jest jasny i oczywisty . Formalnie przynależąc, jesteś obok, rozumnie utrzymując swoją osobę poza całą tą kompromitacją - a nawet więcej - samemu robisz to co powinieneś, to co kochasz..
Prywatne zarybienia mają swoje dobre i złe strony. Na pewno podnoszą rybostan, ale wiem z doświadczenia, że zazwyczaj go od nowa tworzą. Pustych, porzuconych wód w naszym kraju nie brakuje, jest ich ilosć odwrotnie proporcjonalna do ilości ludzi gotowych je wziąć w opiekę i utrzymanie. W łódzkim jest to kilkadziesiąt rzek, rowów, strumyków i cieków. Tak więc nie ma strachu, ani żadnych obaw, jakoby lipienie, pstrągi, jazie nie miały się gdzie podziać.. :) Do przyujściowej Wrzącej wpuściliśmy kiedyś około trzydziestu szczupaczków, ocalonych z wysychającej torfianki, nad śmierdzącym potwornie Nerem. Największy po latach złowiony miał 104 cm.. bo nikt ich nie wyczaił..
Czasem zdarzają się zarybienia które ewidentnie szkodzą wodzie. Wpuści się za dużo, albo nałożą się na siebie przypadkowo osobne inicjatywy. No cóż.. Tylko ten co nic nie robi nie popełnia błędów..

 

Brałem udział w tym zbożnym procederze od 79 roku. We dwóch, później trzech, jeszcze później w kilkunastu. Od kilku lat zaprzestałem - co najwyżej symbolicznie dorzucę się do kosztów. Są nowi ludzie.. Chociaż jeden z nich dostał ostatnio ciężki wpi...ol nad Krasówką :rolleyes: Pewnie się coś nie tak odezwał..
Nie szkoda mi wydanych pieniędzy, wysiłku ani poświęconego czasu. Naprawdę warto było to robić. Tylko czasem trudno było znieść procesje bardziej pragmatycznych kolegów po kiju, którzy dużo mocniej cenią wartość swoich pieniędzy, a także krążące po mieście przechwałki z ust łowiących przyjaciół, w rodzaju - moja tajna rzeka.. największy miał 55 cm.. jedziemy?.. pokażę ci.. :D

 

Minęło, jak z bicza trzasnął..






Zdjęcie
Krzysiek P
24 lut 2019 19:03
Sławku, sprawdź ile dostałeś już pyt na priv gdzie ta Wrząca ;-)...
Zdjęcie
Sławek Oppeln Bronikowski
24 lut 2019 19:58

Oficjalnie nazywa się Zalewka. Pusta jest jak przysłowiowy murzyński tam tam..:) 

    • Krzysiek P lubi to

W pewnych okręgach (PZW)  prywatne zarybienia traktowane są jako sabotaż lub dywersja . Skoro rzeka od lat była pusta to niech taka będzie po wsze czasy! Mniej zachodu, mniej roboty zdecydowanie mniej problemów . Idealnym rozwiązaniem było by doprowadzenie do stanu kiedy wszystkie cieki i zbiorniki będą puste jak ten tam-tam. Ot taka Arkadia działacza. ;)

 

Na szczęście nigdy nie podejmowałem tych niecnych praktyk, i niewątpliwie  nigdy nie będę podejmował..  :D

 

Przywołałeś wspomnienia - dziękuję Sławku. 

    • Sławek Oppeln Bronikowski lubi to
Zdjęcie
Sławek Oppeln Bronikowski
26 lut 2019 17:29

Wolna amerykanka zarybieniowa jest ryzykowna jeżeli podejść do niej całkiem bezkrytycznie. My mieliśmy te fory, żeśmy kiedyś jako wolontariusze tyrali przy oficjalnych zarybieniach. Także bardzo przydatne w tym procederze okazały się znajomości z łódzkimi ichtiologami..

Nie jest to z zjawisko o wielkiej skali, ani jakiegoś masowego wymiaru. Przez ponad trzy dekady tylko dwa razy spotkaliśmy podobnych wariatów - gości z WTP i jednego oryginała znad Pilicy. I pewnie będziesz zdziwiony, ale dwa okręgi nam kiedyś pomagały.. :) Z członków związku - może kilku..

 

Dykteryjka.. Kiedyś z musu kupiliśmy resztówkę 2-3 centymetrowych jazi, której nikt nie chciał, a hodowca nas radykalnie przyparł , grożąc ich utylizacją na paszę. Kupiliśmy za całe 80 złotych.. płacąc jeden grosz za pięć sztuk - tak przynajmniej wyszło z rachunków. Sialiśmy nimi jak zbożem, gdzie popadło.. :)    

Miałem to szczęście obserwować i łowić kropkowane bestie w rzece która bodaj 15 lat była pusta do cna. Ryby miały kapitalne przyrosty. Największe zbliżały się do 60 cm . Waliły z dziką furią we wszystko co pojawiło się w zasięgu . Nie było odprowadzeń, stuknięć nosem itp, itd. Ryby z prywatnych, dzikich zarybień .

Dziś pozostały piękne wspomnienia  i fotki.

Rzeka nadal trwa, choć już bez tych czarownych kropek...

Jeden wybitnie trudny odcinek broni się jeszcze,przez lata dogorywa a nie chce zdechnąć.

Może  300 pstrążków introdukowanych lata temu  do maleńkiego dopływu zagrało na nosie działaczom. ;)

Nie jestem zwolennikiem dzikich nieprzemyślanych zarybień,ale....

    • Sławek Oppeln Bronikowski, Mysha i Krzysiek P lubią to
Zdjęcie
Sławek Oppeln Bronikowski
27 lut 2019 06:49

Naprawdę cieszę się ark'u, żeś mi jest bratnią duszą :)

 

Moje największe.. są moje, albo WTP.. Pierwsze woziliśmy po zapomnianych kątach województwa łódzkiego, w zwykłej beczce z akwariowym brzęczykiem. Zakończyliśmy - o dziwo w - szczytowym momencie, kiedy kopalnia dała nam zgodę na używanie rowów odwadniających do podchowywania narybku. Pewnie trochę nas przerosła skala, ale chyba najwięcej rozmiary zainteresowania ze strony człowieków z wędką. Wszystko, prócz pracy i nakładów było ich - rzeka, ryby, satysfakcja.. Z czystego obrzydzenia zaprzestałem łowienia pstrągów.. :) 

Ale znów ich nie ma.. :) Ale winny jest !

    • tlok, Mysha i ark70 lubią to

Nie będe tych głupich pstragów więcej wpuszczał bo mi je znowu zjedzą :) :) :) Albo pare wpuszcze do najtajniejszej i za 4-5 lat zlowie sobie pieknego 50 taka :) :)

    • Sławek Oppeln Bronikowski i Mysha lubią to

Krzychu to jest trochę taki wyścig- wpuścisz, 2-3 lata połowisz, zeżrą... wpuścisz na inną wodę, 2-3 lata, zeżrą....zapomną o pierwszej, coś się odrodzi, 2-3 lata, znów zeżrą. Jak to mawiają- "odwieczny cykl przyrody".

Zdjęcie
Sławek Oppeln Bronikowski
27 lut 2019 13:14

Masz rację Mysha - tak właśnie to działa, widać temat nie jest ci obcy..:)

 

Zapewne taka "prywatna" działalność nie zastąpi w pełni prawidłowego funkcjonowania stowarzyszenia pt PZW, nie jest też kluczem do osobistego sukcesu, ale jakby nie patrzył chroni nas przed tradycyjną postawą zera leżącego.. przez co trochę przywraca nam godność.. Niechby i nieoficjalnie.. :)

    • Friko lubi to

"Tradycyjną postawę zera leżącego" będziemy mieli jak zaczerpniemy Twojego winka z buteleczki :) :)

    • Sławek Oppeln Bronikowski lubi to
Zdjęcie
Sławek Oppeln Bronikowski
27 lut 2019 18:22

W tamtym roku "zaczerpnęliśmy" z zapasów dobrze ponad sto litrów.. Co ty z tego, Pistonie wypiłeś - 0.2%..!?  Popraw się..:)

Sto litrów to już mała winnica. Jaki szczep?
Zdjęcie
Sławek Oppeln Bronikowski
28 lut 2019 08:50

:) Część z renety, reszta z ribes nigrum.. W tym roku dojrzewają nastawy ze starego typu wiśni i eksperyment z zimową, lekko zdziczałą odmianą jabłek rubin na wsi zwanej żelaźniakami. Drożdże sherry od Zamojskich. Właśnie przerabiam prasę pod mocniejszy podnośnik .. :)

Masz rację Mysha - tak właśnie to działa, widać temat nie jest ci obcy.. :)

Oficjalnie mi o tym nic nie wiadomo.....

    • Friko, Sławek Oppeln Bronikowski i ark70 lubią to
Aaaa, teraz to rozumiem. Czyli cydr i nalewki, a ja już myślałem, że za prawdziwe wino się wziąłeś.
Zdjęcie
Sławek Oppeln Bronikowski
01 mar 2019 12:47

Domowe wino owocowe - najlepsze z czarnej porzeczki albo aronii..Cydr swoją drogą , nalewki żona.. :) Gdyby nie to domowe wino musiałbym na łódce pić wodę albo piwo. A fujj..:)

    • lukomat lubi to

Sierpień 2019

P W Ś C P S N
   1234
567891011
12131415161718
1920212223 24 25
262728293031 

Ostatnie wpisy

Ostatnie komentarze

Przeszukaj mój blog