Skocz do zawartości

  • Zaloguj korzystając z Facebooka      Zaloguj się   
  • Rejestracja

Witaj!

Zaloguj się lub Zarejestruj by otrzymać pełen dostęp do naszego forum.





Zdjęcie

Fascynujące..

Napisane przez Sławek Oppeln Bronikowski , 24 marzec 2020 · 568 Wyświetleń

W globalnej wiosce, zdaje się, trwa zmiana dekoracji, przed zmianą kierunku. Przedziwnie pasuje ta epidemia do wieszczonej od lat, nadciągającej apokalipsy Jaka to apokalipsa będzie, jeszcze dokładnie nie wiadomo - przymiarki ciągle trwają.. Nic chyba nie pozostanie po staremu; Zenek spowszedniał, strzelanki się opatrzyły, ruchanko przestało być boskie, nawet dużo, tanio, tesco prosto z chińskiego eldorado swój wizerunek skiepściło, darmowego wirusa w bonusie, oferując..
Uległość może być nową cnotą, ćwiczenia są niezbędne..

 

 

Rega też jest fascynująca. Niby nic takiego - zwykła rzeka po przejściach, bez wodospadów, przełomów, bez żadnych ekologianckich kontekstów. Ciągano nią barki do hanzeatyckich Gryfic, była żeglowna już 800 lat temu - teraz jest na użytek kajakarzy i wędkarzy. Nawet nie dziczeje - jest dziś zwykłym mieniem porzuconym. Tak jak zresztą cała okolica..
Najstarszy w okolicy zabytek, miejsce po byłym klasztorze norbertanek, a jeszcze wcześniej świątyni boga Peruna, jest teraz dzikim wysypiskiem śmieci położonym obok Mirosławic . Jota w jotę podobnym do nadrzecznego chlewu pod Biedronką. Znam Trzebiatów od 79 roku, na Regę pierwszy raz pojechałem pięć lat później, i ten nieustający regres najzwyczajniej pod słońcem widzę.. To jest zarazem dziwne i trudne miejsce - poniemieckie miasto zasiedlone po wojnie przez byłych mieszkańców polskich Kresów - Wołynia, Podola, Polesia. Znam wielu z nich, to i widzę jak słabo ten mariaż wyszedł, jakoś nie skleiło się, nie zrosło jedno z drugim. No i praca jest w reichu..

 

Trocie są, choć dużo bliższe prawdy byłoby stwierdzenie, że czasem bywają.. Ostatnio jest ich jakby mniej, ale to przecież nie jest dla prawdziwego wielbiciela, żadną przeszkodą, aby próbować je łowić, a już w żaden sposób nie może tłumaczyć braku wiary - co często się widuje u ludzi pospolitego charakteru.. :)

 

Mnie tamtejsza beznadzieja każdorazowo mobilizuje, nakręca i pobudza. Moja gorliwość wobec tego miejsca, rzeki i miasta, nie jest w żaden sposób racjonalna, jest raczej pomieszaniem supliki, ufności i błagania. Od świtu do zmroku jak w amoku, potem rozkosze kwatery, kwaterki.. i replay.Tu się przyznam i pokajam - dość poniosły mnie w tym roku kwaterki..

 

Kilka sekund trzymałem na kiju troć, nim spadła. Wrócę tam przy pierwszej okazji.. :)






Zdjęcie
Rheinangler
25 mar 2020 15:29

Sprawilo mi przyjemnosc przeczytanie tego co napisales Slawek. Taki swiat - troche dobry, troche zly, troche madry troche glupi. Apokalipsa taka jak i ci co ja wieszcza... Proby szczepienia gruszek na jablonce jako tako sie powodza ale juz truskawek tam zaszczepic sie da....

W lowieniu ryb gdy zbledna wymiary i ilosci pozostaja ..... wspomnienia , chwile szczescia....

I to wszystko jest w zasiegu kazdego kto zwolni narzucone przez oglupiajacy konsumpcjoninizm tempo...

Pozytywne zachety i madre mowy nie dokonaly tego co niechcana zaraza, ale za to moze teraz ewangeliczny "nakaz kochania wroga" bedzie teraz bardziej zrozumialy....

    • Sławek Oppeln Bronikowski, Fatso, TomekSudety i 1 inna osoba lubią to
Zdjęcie
Sławek Oppeln Bronikowski
25 mar 2020 19:21

Jedno co przy takich globalnych "okazjach" się okazuje, to tylko to, jak kruche nasze życie jest,  jak płoche, i podszyte iluzją.. :) Tylko stoicki spokój nas może uratować - miły Panie Reński :)

 

Łowienie ryb może być - i bywa - wyzwalaczem dużo szerszego postrzegania albo rozleglejszych form eksploracji.. niż to sama sztuka łowienia zakłada. Wszystko się ze sobą nawzajem przenika.. ale nie jest pomieszaniem z poplątaniem. A detale są czytelne.. 

Jest dokładnie tak samo jak z czytaniem książek, albo słuchaniem muzyki - nie ma wyraźnie zakreślonych granic.. :)

    • Fatso, Rheinangler i Krzysiek P lubią to

Nie tak dawno, w czasach przedkwarantannowych, turystycznie pojechałem na Dolny Śląsk / okolice Jeleniej Góry. No jakoś nigdy wcześniej się nie złożyło, a ciągnęło mnie żeby wreszcie odwiedzić Czochę, Grodziec, Książ.  Przyroda i geografia regionu mnie urzekły, pomimo niesprzyjającej pory roku. Kaiserowska zapora na Bobrze również, widać że pochodzi z czasów kiedy o tego typu budowlach decydowali inżynierowie a nie księgowi i generalnie każdy chciał zostawic po sobie jakiś pomnik... natomiast ruina okolicznych miasteczek i wioseczek nie ukrywam bardzo mnie zaskoczyła. Zakładałem że czym dalej na zachód to powinno być lepiej w końcu tyle się mówi o tej Polsce A i B i generalnie Dolny Śląsk kojarzył mi się zawsze z bogata prowincją a tymczasem tam są rzeczy w stanie jakby od '45 nawet nikomu się nie chciało drągiem podeprzeć tych walących się obejść … ciężko to zrozumieć... takie wycieczki po kraju potrafią być bardzo obrazoburcze dla rozmaitych stereotypów , dochodzę do wniosku że najporządniej to wygląda u nas chyba Podlasie !

    • Guzu i DeepRunner lubią to
Zdjęcie
Sławek Oppeln Bronikowski
25 mar 2020 20:47

No.. Jak jeździliśmy na skróty od Wrocławia do Wlenia nad Bobrem, wiele wsi po drodze było prawie martwych. Podobnie jest w wielu rejonach Pomorza. Na tzw ziemie odzyskane poszedł tylko ludzki transfer, z reguły bardzo biedny transfer. Duże ośrodki powoli się podnoszą, małe są ciągle zahibernowane w stanie przejściowym. Po Balcerowiczu z ledwie zipiących wsi i miasteczek zupełnie zeszło powietrze. W Trzebiatowie też nie ma żadnej pracy - chyba, że w Biedronce albo Netto.. Pamiętam jak w stadninie, w Nowielicach, pracowało ponad  dwieście osób. Dziś ani koni, ani ludzi.. 

    • Guzu lubi to
Nierównomierność rozwoju regionów Polski może znaleźć odzwierciedlenie chyba tylko w nierównomierności rozwoju poziomów życia grup obywateli między 1990 a 2020.

Aktualne wydarzenia z wiosny 2020, dla życiowego optymisty, mogą wywołać refleksje odnośnie podstaw systemu i tego polskiego turbo kapitalizmu i hiper konsumpcjonizmu.
    • Sławek Oppeln Bronikowski i DominikSy. lubią to

Myślę że to doświadczenie z Ziemiami Odzyskanymi i ten wielki eksperyment społeczny jaki się wydarzył w tej części świata w połowie ubiegłego wieku może być ciekawym przyczynkiem do dyskusji o szansach powodzenia rozmaitych współczesnych koncepcji asymilacyjnych / globalizacyjnych etc... jeżeli sami nie byliśmy w stanie ogarnąć się na tych terenach przez 75 lat, pomimo jednak bardzo dużej bliskości kulturowej to jaka jest szansa na zakorzenienie się w Europie przybyszy z Afryki dajmy na to ? Przecież oni maja jeszcze trudniej

    • lukomat, Sławek Oppeln Bronikowski i Fatso lubią to
Zdjęcie
Sławek Oppeln Bronikowski
26 mar 2020 06:50

Nawet Niemcy mają problem z dostrojeniem obszarów byłej NRD. A przecież są od nas o wiele zamożniejsi, lepiej zorganizowani, państwo jest suwerenne, a przemysł i gospodarka kwitnie jak nigdzie.. 

Moim zdaniem, nawet w mikro skali zerwanie ciągłości skutkuje regresem społecznym. Część imigrantów, czy raczej gastarbeiterów, da się oczywiście wmontować we własny system polityczny i ekonomiczny ład, ale długo trzeba czekać żeby z tego połączenia wynikła wspólna tożsamość albo spójna kultura. Jak odłączyć ludziom podstawowe spoiwa typu język, religia, miejsce albo historię - otrzymujemy uniwersalną plastelinę multikulti.. :)   

    • Marcin Rafalski, Fatso, Koincydencja i 1 inna osoba lubią to
Zdjęcie
Rheinangler
26 mar 2020 07:28

Juz ponad dziesiec lat nie podrozowalem po Polsce, ale pamietam dobrze jak mieszkajac w Gliwicach i jezdzilem na ryby nad Odre, to najpierw trzeba bylo przejechac przez opolski ordnung, gdzie nawet biedniejsze niz inne, wiejskie zagrody byly uporzadkowane, czasem niemal do nieprzytomnosci. Gdy zblizalem sie do dolnoslaskiego nie potrzebne byly szyldy drogowe mowiace o tym, ze to juz inne wojewodztwo. Podobnie dzialo sie kiedy wyprawialem sie nad Wisle. Gdy jechalem w gore rzeki krajobrazy byly ... no... nie napawajace troska o to "jak ci ludzie zyja". Jadac w druga strone tez mnie takie mysli nienachodzily ale tam to "posiadanie" bylo jakies inne, bardziej chaotyczne czasem wyygladalo jak kompletnie zloty blysk usmiechu z niezadbanej i nieumytej geby...

Pewnie to kwestia estetyki, ze wole zadbana gebe z naturalnym uzebieniem jako synonim powodzenia i poukladania.... To co piszecie w czasie terazniejszym o swoich podrozach po Polsce pokazje, ze rzeczywistosc niewiele sie zmienila. I to mysle, ze w jakis sposob potwierdza to moje przekonanie, ze to jak mamy, jest bardziej kwestia mentalna niz materialna. Miec, jest na ogol dobrze, ale umiec miec jest dopiero optymalnie...

Odnoszac sie do Twoich slow Slawek w ktorych podajesz te tak widoczne roznice, ktore najczesciej determinuja zachowania,- tak sa,- zawsze beda, i tak jest dobrze, pytanie jest moim zdaniem takie,- bedzeimy sie na nich skupiac i krecic wokol nich czy poszukamy tego co nas laczy i na tym cos zbudujemy szanujac te roznice? Tu gdzie mieszkam widze nieustannie proby tych dzialan, czasem sa karykaturalne, czasem kompletnie nieudane, ale wtedy gdy zaczynaja dzialac gdzies na samym dole, tam gdzie dochodzi do spotkania dwuch ludzi bywaja piekne.

Widze to u mojego syna i ciesze sie jak te multikulti-dzieci potrafia sie dobrze poruszac w tym multikulti-labiryncie,- a moze tylko my tzw dorosli widzimy to jako labirynt? A nasze dzieci zamiest go widziec widza po prostu Ahmeda, Duru, Fatu albo Aiko.... 

    • Sławek Oppeln Bronikowski, Mysha i DominikSy. lubią to

Pytanie Arku czy te próby mają szanse powodzenia ? I czy Twój syn nie trafi na przykład jak dorośnie na szklany sufit który boleśnie uzmysłowi mu że jednak nie jest "stamtąd". Jeśli by brać za przykład naszych repatriantów,  to oni mieli jednak bardzo "z górki". Przede wszystkim byli legalni, mieli za sobą cały aparat władzy, mieli ideologię (w końcu wracali na piastowskie ziemie niczym izraelici do izraela), mówili tym samym (ojczystym) językiem, mieli tą samą przynależność państwową, nie różnili się ani wyglądem ani genetycznie, nikt ich nie odrzucał ani nie kontestował bo nawet nie było komu tego robić - ci co mogliby to robić zostali na wszelki wypadek przesiedleni - nie musieli konkurować z miejscową elitą i od samego początku mieli otwartą możliwość awansu społecznego na sam szczyt. A jednak, pomimo tak sprzyjających okoliczności i upływu tylu lat nie bardzo się udało...

    • Sławek Oppeln Bronikowski i Rheinangler lubią to
Zdjęcie
Sławek Oppeln Bronikowski
26 mar 2020 08:59

Myślę i uważam, Reński, że chcącemu nie dzieje się krzywda.. jeśli pragnie rozpłynąć się w bezpostaciowej masie.. :) Multikulti zdaje się jest kolejną próbą ulepienia nowego człowieka - teraz na potrzeby czysto ideologicznego projektu potocznie zwanego UE.. Jestem Europejczykiem od mw 760 lat i potrafię kochać Europę bez tych okresowych wzmożeń i natręctw.  Lubię i wolałbym jednak widzieć świat jako wielopostaciowe uniwersum złożone z niezależnych podmiotów, niewypranych z tożsamości, kultywujących własną kulturę i odrębność.. :)

    • Marcin Rafalski, Fatso i Koincydencja lubią to

A ja słabo widzę to multi-kulti. Ładnie wygląd tylko w niemieckiej telewizji, gdzie – chyba obligatoryjnie czy wręcz nakazowo! – w każdej reklamie, serialu czy programie muszą wystąpić przedstawiciele różnych nacji. Myślę że Sławek ma rację – braku fundamentalnych spoiw nie da się zastąpić niczym. Wśród dzieci to jeszcze gra – spoiwem mogą być klocki lego, pokemony czy gra na smartfonie. Potem dzieci rosną, a wraz z nimi rośnie świadomość różnic - i jest już tylko gorzej. Ahmed „trzyma” z Hasanem, Wasilij z Saszką, a Heinrich z Rudolfem. W efekcie końcowym, w miejsce fantasmagorycznego, harmonijnego, sielankowego wręcz społeczeństwa multi-kulti mamy szereg narodowych czy wyznaniowych diaspor – luźno ze sobą połączonych – najczęściej na niwie biznesowo-finansowo-gospodarczej. Ot, Heinrich wpadnie do Ahmeda na kebaba, albo przy okazji Oktoberfestu nawali się z Wasilijem. To tyle. Jedyna, znana mi integracja która jako tak działa i przenosi się na płaszczyzny trochę wyższe niż tylko egzystencjalne – to…. integracja niemiecko-polska w tym regionie Dolnej Saksonii w której mieszkam. Tu większość rodzin ma swoje korzenie na polskich Ziemiach Odzyskanych… i zarówno ja, jak i mój niemiecki kumpel od spinningu możemy śmiało powiedzieć: mój Górny Śląsk. Tak sobie to tłumaczę.

Nawiązując do wpisu Sławka… jedyny region Polski, gdzie ocena lokalnych społeczności przez pryzmat posiadania – biedy czy ubóstwa – nie będzie krzywdząca, to góry. Czasy się zmieniały, historia zataczała koła - ale od Beskidu Śląskiego, aż hen za Spisz Górale zawsze byli na ojcowiźnie. I to widać nawet z okna szybko jadącego samochodu…

    • Friko, Fatso i Koincydencja lubią to

Rozmawiałem niedawno na podobne tematy z kolegą z Ukrainy, zresztą naszym Forumowiczem, który zwrócił mi uwagę że podobne zabiegi były stałą praktyką  w byłym Związku Radzieckim, gdzie przesiedlano całe narody  w obrębie imperium, tworzono jakie "etniczne" republiki  rozmaitych częściach Azji etc właśnie po to żeby nikt nie był naprawdę "u siebie" a zatem żeby był bardziej zależny od władzy...

Zdjęcie
Sławek Oppeln Bronikowski
26 mar 2020 09:43

Świetnym przykładem i zarazem eretrospektywą, jak pokrętną i nieprzewidywalną - i najdłuższą w historii Europy - potrafi być asymilacyjna ścieżka, jest historia współistnienia z naszymi starszymi braćmi w wierze. Wszystko w niej było - od jedzenia sobie z dzióbków, wspólne kręcenie lodów, aż po haniebne masowe mordy.. I nic się nie zmieni, na przemian będą się pojawiać próby kolonizacji i odporu..

Zdjęcie
Marcin Rafalski
26 mar 2020 10:49

Ciekawa dyskusja. Zachodnie rubieże Rzeczypospolitej, kiedys zwane Ziemiami Odzyskanymi.. Pierwszy raz, jako parolatek bywalem jeszcze w latach 50-tych. Pożniej w juz często jeżdżąc z Ojcem, który będąc biologiem prowdził tam badania. Po tzw transformacji objeżdziłem sam, bądź z rodziną dość dokładnie. Nadto będąc na studiach prowadziłem tam badania etnograficzne, rozmawiałem z ludźmi, jeszcze wtedy żyjącymi, przesiedlonymi ze wschodniej Polski. Od nich pierwszy raz m.in usłyszałem o rzezi Wołynia. Nikt nie był związany w jakiolwiek sposob z tą ziemią Mieli poczucie tymczasowości, zawieszenia. I pewność że do siebie nigdy już nie wrócą. A także pewność że prędzej czy później wrócą tu Niemcy, A więc po co "podpierać walące się obejście drągiem" jak pisze Kol. Friko ?  Gdzieś w latach 90 - tych ta pewność zaczeła zacierać się zanikać stopniowo. Wybuchła na nowo nieco po wejściu Polski do EU. Dlaczegóż to ? Proponuje zajrzeć do wiosek w lubuskiem, gorzowskiem Jaki procent domow, ziemi jest w rękach niemieckich, nieważnie jak to wygląda z formalnego punktu widzenia. A "Dolina Pałaców i ogrodow", skądinnad pięknie odrestaurowane dawne rezydencje. Ponad 90 % inwestycji niemieckich i pokrywa się dokładanie z granicami Prus czy Dolnego Śląska. Ludzie widzą i myślą a może zaczynają sie bać lub kalkulować czy warto kupic ten drąg do podparcia ?. Może mniej w aglomeracjach miejskich. A zaczynają się Euroregiony, wspólpraca trasgraniczna itd itp Step by step. Watpię czy Niemcy jako naród porzucili kiedykolwiek myśl o powrocie do Prus czy zwłaszcza na Sląsk. Nawet kalkulacje w Ministerstwie Spraw Zagranicznych III Rzeszy pod koniec wojny przewidywały sie z mozliwą utratę Pomorza czy Prus ale nigdy Śląska. Może dlatego to i owo ponoc tam ukryto. Powiecie - to wszystko teorie spiskowe. Może a moze nie. Sprobujcie wydobyc z archiwow niemieckich np plany niektorych budowli (Chocby Cytadeli Poznanskiej by nie gonić na Śląsk) Są ale niedostepne. Jakie to "Ziemie Odzyskane" ? Granica polsko niemiecka n.b najspokojniejsza w Pierwszej Rzeczypospolitej przetrwała 700 lat. w praktycznie niezmienionym kształcie

Eh... rozpisałem sie bez ladu i skladu

    • Sławek Oppeln Bronikowski, Fatso, Koincydencja i 1 inna osoba lubią to
Zdjęcie
Sławek Oppeln Bronikowski
26 mar 2020 12:27

To fakt, Ugly.. :) Ale jest w tej niemieckiej obecności, w próbach powrotu - bo nie wykluczam tej możliwości - także i zwykła ludzka tęsknota, identyczna jak nasza za utraconym Lwowem. Mieszkaliśmy kupę lat u pani Bukowskiej, tuż przy połączenia kanału młynówki z Regą, i wiemże dzieci poprzedniego właściciela pomagali jej całkiem bezinteresownie. Rozmawiałem z nimi dwa razy, przynajmniej dla nich to jest zamknięty rozdział.

 

Dość daleko odeszliśmy daleko od Trzebiatowa :) Jakby kogoś kiedyś tam poniosło, na łączce między Rega a obwodnica, prawie naprzeciw Bukowskiej najlepiej słychać melodyjkę graną co trzy godziny z Kościoła Mariackiego. Łączka jest straszliwie zasrana, ale niebo i tak się w człowieku otwiera.. a winczacho pomaga rozpiąć nam skrzydła..  :)

    • Fatso lubi to

Sławku, co do większości zgoda, ale określenie "nasi starsi bracia w wierze" zupełnie jest nie trafione moim skromnym zdaniem. Dwa wyjazdy do Izraela, łącznie 6 tygodni tam, otworzyły mi oczy na wiele spraw. Dobrze, że w ramach pracy tam trafiłem, bo jakbym z własnej kieszeni zapłacił, to miałbym do siebie małe pretensje.

    • Guzu i Krzysiek P lubią to
Zdjęcie
Sławek Oppeln Bronikowski
26 mar 2020 18:57

Nie okazali się naszymi braćmi, i  policzyli Cię jak w przysłowiu ? :)

Pojechałem tam za funty, nie za szekle, ale nie w tym rzecz. Kulturowo dzieli nas bardzo wiele. Stary testament to za mało, żeby ich nazywać braćmi.

    • Krzysiek P lubi to

... nie idźcie tą drogą, bo robi się niesmacznie...

    • Sławek Oppeln Bronikowski lubi to
Zdjęcie
Rheinangler
26 mar 2020 22:39

Pytanie Arku czy te próby mają szanse powodzenia ? I czy Twój syn nie trafi na przykład jak dorośnie na szklany sufit który boleśnie uzmysłowi mu że jednak nie jest "stamtąd". Jeśli by brać za przykład naszych repatriantów,  to oni mieli jednak bardzo "z górki". Przede wszystkim byli legalni, mieli za sobą cały aparat władzy, mieli ideologię (w końcu wracali na piastowskie ziemie niczym izraelici do izraela), mówili tym samym (ojczystym) językiem, mieli tą samą przynależność państwową, nie różnili się ani wyglądem ani genetycznie, nikt ich nie odrzucał ani nie kontestował bo nawet nie było komu tego robić - ci co mogliby to robić zostali na wszelki wypadek przesiedleni - nie musieli konkurować z miejscową elitą i od samego początku mieli otwartą możliwość awansu społecznego na sam szczyt. A jednak, pomimo tak sprzyjających okoliczności i upływu tylu lat nie bardzo się udało...

Jasne, ze zadaje sobie takie pytania, mam takie watpliwosci i nie obce mi sa mysli jakie zaprezentowali Tomek i Slawek. Mimo tego jestem nadal beznadziejnym idealista i zycze sobie by kolejne pokolenia znalazly inna, lepsza droge  do wspolnego bytowania bez kastrowania tozsamosci, ale nie tak rozumianej tozsamosci jak obecnie ja ogol w naszej ojczyznie rozumie i tez nie takiej przy ktorej sie tu manipuluje o czym napisal Slawek.

    • Friko i Sławek Oppeln Bronikowski lubią to

Kwiecień 2020

P W Ś C P S N
   1 2345
6789101112
13141516171819
20212223242526
27282930   

Ostatnie wpisy

Ostatnie komentarze

Przeszukaj mój blog