Skocz do zawartości

  • Zaloguj korzystając z Facebooka      Zaloguj się   
  • Rejestracja

Witaj!

Zaloguj się lub Zarejestruj by otrzymać pełen dostęp do naszego forum.





Zdjęcie

namuche

Napisane przez Sławek Oppeln Bronikowski , 19 październik 2020 · 1392 Wyświetleń

Sójki, sikorki, trznadle i rudziki przestawiły się na słoninę i orzechy. Las trochę sypnął grzybami, ale w zamian ucichł i przestał pachnieć. Woda ma 11 stopni , a podbierak stale pachnie rybą :) Mżawka i wiatr są chyba jednak groźniejsze od covid, albowiem wyjątkowo zgodnie nie przybyli - właściciele goretexów, wakacyjni, posiadacze skuterów oraz zajebistych łódek pływających w ślizgu.. I tak trzymać! Czyli - poooszlim wszyyscyy do Biedronkiiiii!!! Nie, nie, nein, nein - lećta lepiej grzecznie do Lidla, bo się nasi bracia Niemcy w....ią.. i nas zagłodzą.. :)
Po latach nieistnienia, wraca do życia wyjątkowo zasłużony dla wędkarskiej kultury, portal namuche. Nie jestem pewien czy to będzie triumfalny powrót, ale gorąco chciałbym, żeby tak było, aby czas i rzeczywistość się cofnęła, a środowisko z letargu ocknęło - w co en bloc nie wierzę.. :) Ale ponoć cuda się jeszcze zdarzają..
Na dziś nasze fora to jest obraz rozkładu, systematycznego staczania i postępującej degrengolady. Wędkarski świat z maniackim uporem postanowił stać się demimondzikiem spsiałym, atroficznym kulturowo i koncepcyjnie. I tego dzielnie się trzyma..

 

Fly fishing zdegenerowany przez wyczyn, cierpiący od uwiądu i tak skąpej tradycji, środowiskową niemoc, tudzież swojskie róbta co chceta, zupełnie utracił swój nobilitujący powab, a miejsce byłych autorytetów zajęli koszmarni osobnicy, wyspecjalizowani w brandzlowaniu piramidalnie przerośniętego ego - w typie Krzysiek D. I zastępcze, komicznie zażarte swary dosłownie o nic; o węzełek, przypadkowy kształt, przedziwne umysłowe konstrukty, idiotyzmy pseudo eko, wyrwane z kontekstu słówka, poronione narracje oraz swobodne jak taczanka w stepie idejki. Żadnego wyższego celu..kompletie nic, mamy kanon niczym towarzystwo grillowe; bajer, piwko, promocja, kto ma dłuższego, i chwd w cokolwiek.. I dobrze wam tak!!

 

Wszelkiej pomyślności portalowi w drugim życiu, życzę..






No! Nareszcie wrócił prawdziwy SOB. Brakowało tu tego :) :) :)

Strasznie Cię boli Sławomirze ewidentny upadek muchy - z którejkolwiek strony by nie patrzeć. Może to wszystko po prostu zbyt dęte - tudzież nadęte - było? A teraz wszystko wraca na właściwe miejsce?

Mam za sobą pierwszy rok intensywnych połowów na muchę. Nie poczułem się lepszy, wybitniejszy, szlachetniejszy... Więcej w tym pustej formy niż treści. Prawdopodobnie będzie to więc mój ostatni rok intensywnych połowów na muchę.

Upadek muchy. A w czym to się objawia? Chodzi o to, że kilku ludzi wyzywa się na FF? 15 lat temu też się wyzywali.... Łowię metodą muchową prawie 30 lat. Nigdy nie czułem się przez to lepszy lub gorszy- choć uważam, że są takie wody gdzie nie wypada łowić inaczej. Miałem kilka zrywów by wciągać innych wędkarzy w tą metodę. Przeszło mi. Nie mam na to ani czasu, ani ochoty. Kilku znajomych zostało, nowych nie szukam. Różnica pomiędzy moimi początkami, a dniem dzisiejszym jest taka, że cała ta "elitarność" była spowodowana trudniejszym dostępem do sprzętu. Jednak bez przesady- jako studenciaka, stać było mnie na zakup "legendarnego" Fly Maxa, Cortlanda 444 i szkockiej Daiwy. Pracowałem 2 miesiące na praktyce studenckiej, ale kasę odłożyłem :).

    • Paweł Bugajski lubi to
Zdjęcie
Sławek Oppeln Bronikowski
20 paź 2020 15:47

Tomek, dla mnie najbardziej istotne  we flyfishingu jest idealne rozłożenie akcentów, praktyki, teorii, wiedzy, świadomości, finezji oraz poezji i składające się na idealną, nawet idealizowaną całość. Jeśli potraktować flyfishing jako czysto utylitarną praktykę, można ja śmiało porównywać do łowienia na sprężynę.. z rozbiegu..

Fly fishing jest najdalej posuniętą umiejętnością w drodze do doskonałości, do czystej idei. Irytują mnie ludzie o mentalności cwanego plebsu, a to właśnie oni nadają publiczną twarz polskiemu fishingowi, ci beznamiętni, nie widzący specjalnej różnicy. Separuję się od tego punktu widzenia.. :)

    • Kacper.K lubi to
Zdjęcie
Sławek Oppeln Bronikowski
20 paź 2020 16:15

Dostęp do lepszego sprzętu był tak samo trudny. Trzeba też chcieć wiedzieć.. i pamiętać,  że ludowy, peerelowski model uprawiania wędkarstwa był czysto użytkową formą, jakoś specjalnie daleko nie wychodzącą poza tradycyjne rybactwo. Nie było oddolnego parcia na bliżej niezrozumiałe, dziwaczne formy burżuazyjnych przeżytków, co w świadomości zdumiewająco wielu człowieków, pokutuje do dziś..

Forum ff nie jest dziś niczym więcej, jak tylko egzemplifikacją umysłowej tandety. Że się żrą - ok, ale o co te swary idą, kto tam wiedzie przodującą narrację, kto iluzję życia i ruchu generuje! Pieniacz to jego potęga.. :)

Tomek, dla mnie najbardziej istotne  we flyfishingu jest idealne rozłożenie akcentów, praktyki, teorii, wiedzy, świadomości, finezji oraz poezji i składające się na idealną, nawet idealizowaną całość. Jeśli potraktować flyfishing jako czysto utylitarną praktykę, można ja śmiało porównywać do łowienia na sprężynę.. z rozbiegu..

Fly fishing jest najdalej posuniętą umiejętnością w drodze do doskonałości, do czystej idei. Irytują mnie ludzie o mentalności cwanego plebsu, a to właśnie oni nadają publiczną twarz polskiemu fishingowi, ci beznamiętni, nie widzący specjalnej różnicy. Separuję się od tego punktu widzenia.. :)

A jeśli do pierwszego zdania zamiast flyfishing wstawisz... spinning - to który z peanów pochwalnych przestanie pasować do całości?

Znam ludzi którzy łowiąc świnki na przepływankę czy klenie na czereśnię pasują do tego zdania jak ulał. Znam też gości, którzy w pokrytych kapelonami starorzeczach usiłują z uporem godnym lepszej sprawy i niezachwiana wiarą w swoją "lepszość" - łowić muchówką szczupaki. Cóż, można - ale nie ma w tym ani świadomości ani wiedzy ani finezji.

Zdjęcie
Sławek Oppeln Bronikowski
20 paź 2020 19:10

Używanie przynęt naturalnych jest haniebne..ale i bardzo skuteczne. Jak strzał w kurniku albo cielętniku :) Ale przecież nie o skuteczność za wszelką cenę, nam, idealistom - biega..

 

Klasyczny flyfishing jest cudownie prosty i oczywisty.  Wyciszający i samoograniczający.. Spinning dla odmiany bardziej ofensywny, bardziej agresywny, dużo lepiej oddaje ducha czasów nowożytnych. Ale mechaniczny i monotonny, przeładowany..

 

Powiedzmy, że kiedy namiętność łowcy w tobie wzbiera, ruszasz nad rzekę, i wreszcie stajesz na brzegu. A w prądzie kamień. Wiesz jaka ryba może stać za kamieniem, i co o tej porze zjada. Dobierasz właściwą muchę, umiejętnie ją tam kładziesz.. i w pierwszym podaniu łowisz, toś co zamierzył. Ryba uległa pięknej iluzji, a tobie nic więcej nie trzeba..:)  

    • Marszal lubi to
Zdjęcie
Marcin Rafalski
20 paź 2020 22:40

W tym sporze, czy raczej przyjacielskiej rozmowie,  stanę raczej po stronie Tomasza. Samemu, bedąc wyłącznie spiningistą, nieskromnie stwierdzę, ze przeżycia ładnie opisane wyżej nie są mi obce. choć "modus operandi" ;)  nieco tylko inny. Zreszątą, czy o to chodzi ? Czy może całe wędkarstwo to tylko pretekst do prowrotu ? Spining monotonny, mechaniczny i przeładowany ? Być może w stawie z tęczakami tzw "burdelu" :)

Zdjęcie
Sławek Oppeln Bronikowski
21 paź 2020 05:01

Jest przeładowany i mechaniczny - wszędzie - często bywa monotonną młócka, to jego naturalna cecha. Łowię z upodobaniem obiema metodami, tzn castingiem i muchą, ale ze wskazaniem doskonalszej, nie mam najmniejszego problemu :)

Prawdopodobnie jest wielu "spinningistów" monotonnie i mechanicznie młócących wodę - i jednakowo wielu "muszkarzy" robiących to w ten sam sposób. (cudzysłowy są w powyższym zdaniu kluczowe ;))

Mój spinning jest bardziej polowaniem, podchodami, tropieniem - niż łowieniem. Nie jest mechaniczny a tym bardziej monotonny.

W powyższej dyskusji nie padł jeszcze ani jeden rzeczowy argument - bo być może takowe nie istnieją. Spór przypomina przypiwne rozważania o zaletach bzykania Pań przy kości i Pań o bardziej czerstwej budowie. Finalnie pewnie i tak każdy pozostanie przy swoich gustach... bo przecież śmieszne jest pompowanie swojego ego, bazując li tylko na upodobaniach ;) ;) ;)

Zdjęcie
Sławek Oppeln Bronikowski
21 paź 2020 11:43

Mucha jest najbliżej natury.. i co by nie mówił, najdawniej. A jeśli już tak bardzo chcesz konkretnego, rzeczowego argumentu, jednoznacznie ustalającego wyższość muchy nad spinningiem, to  uprzejmie stwierdzam, że samo tylko porównanie przypomina próby konfrontację baletu z piłką nożną.. :)

 

Absolutnie nie próbuję osiągnąć w tej kwestii nieuprawnionej przewagi. Wyznaję przy tym konserwatywną, mało relatywistyczną  hierarchię wartości, zakładającą ścisłą segregację rasową pomiędzy obiema metodami.. a nawet supremację jednej nad druga. Bez ksenofobii, ale z naturalną homofobią..:) 

Najbliżej natury jest oścień. Po wpisaniu w googla jakiejkolwiek frazy z wędkarstwem muchowym więcej niż połowa wyników to tęczaki. W zdecydowanej większości burdelowe. Natura for ever :)Tęczak to taki muchowy karp. Na karpiach wszyscy psy wieszają, a tęczak to... balet z wędką. Niepojęte.

Po wpisaniu w googla jakiejkolwiek frazy z wędkarstwem muchowym więcej niż połowa wyników to tęczaki. W zdecydowanej większości burdelowe. Natura for ever :)

I tu przyznaję rację :). Wpisałem w wyszukiwarkę słowo "spinning".... i większość zdjęć to ćwiczące zgrabne panie :).

    • tlok, Sławek Oppeln Bronikowski, Paweł Bugajski i 3 innych osób lubią to
Zdjęcie
Sławek Oppeln Bronikowski
21 paź 2020 14:34

Natury rybaka - oczywiście.. Fly fisherman to nowy, wyższy gatunek, próbujący przenieść to przyziemne hobby na wyżyny elegancji i szczyty wyobraźni.. :)

 

Masz, Tomek, oczywiście rację, nasz świat coraz bardziej przypomina nędzny burdel. A w burdelu żadne szczytne idee nie istnieją - przychodzi się aby za....ć.. :) Jak wiesz, tyrałem kiedyś w pstrągach i lipieniach. I potrafiłbym/potrafilibyśmy zachować je dla potomnych, tyle że jest nas, podobnie myślących, o wiele za mało. Ludzie ludzie en bloc, nie dostrzegają specjalnej różnicy ani niuansów, tak pomiędzy rybami.. jak i metodami..

 

Jestem przyjemnym rozmówcą?  

Pewnie, że jesteś ;) Byłbyś do ch... niepodobny, gdybyś się dał w kilku postach przekonać, że to spinning jest the best.

A trochę poważniej - to nie metoda określa wędkarza, tylko wędkarz metodę. Można być tępym burakiem z muchówką i wspaniałym łowcą, posługując się spinningiem. Ale... Pewnie żaden muszkarz w to nie uwierzy :) :) :) :)

    • Sławek Oppeln Bronikowski lubi to
Tak czytam ten wasz spór o wyższość muchy nad spinningiem... nie macie wrażenia, że jest jakby zastępczy, komicznie zażarty, dosłownie o nic? Że prezentujecie swobodne jak taczanka w stepie idejki? Żadnego wyższego celu..kompletie nic,:)
    • Sławek Oppeln Bronikowski lubi to
Zdjęcie
Sławek Oppeln Bronikowski
21 paź 2020 20:22

:) Używam od lat obu metod, ale jakbym miał wybrać jedną, jedyną - to tylko mucha.. Jaź na wobler - czemu nie, ale ten  sam jaź na środku zalewu, na dużą suchą - dużo ambitniej..

Zdjęcie
Sławek Oppeln Bronikowski
21 paź 2020 20:43

mack, to jest sprawa elementarna - wręcz zasadnicza,  wymagająca rzeczowej konfrontacji poglądów całkowicie odrębnych, zderzenia stanowisk obiektywnych z subiektywnymi - czyli kwestia gustu.. A nie shit storm, a la ff.. :)

 

Czyżbyś nie uważał fly fishingu za kierunek dla ludzi wymagających nieco więcej ?

O nie, nie wciągniesz mnie w to. Łowię wyłącznie na muchę, bo tylko tak lubię. Zaczynałem od innych metod ale jak tylko spróbowałem muchy, wszystkie inne poszły w kąt. Nie zastanawiam się dlaczego. I niech tak zostanie.
Zdjęcie
Sławek Oppeln Bronikowski
22 paź 2020 04:55

Eee.. Migasz się.. :) Zaczynałem odwrotnie - właśnie od muchy. Ale dla młodego, to było wyzwanie dużo większe niż spinning, bardziej złożone.. no i zdecydowanie mniej modne. I mniej efektywne.. :) Pośród kumpli byłem dziwadłem. Czego bym jeszcze nie dopisał, to właśnie flyfishing otworzył mi oczy i głowę na sztukę i kulturę używania wędki..

Uwielbiam łowić na muchę. Byle jak najdalej od tzw. środowiska muszkarzy.
Żadna inna metoda nie obrosła takim zgromadzeniem wzajemnej adoracji osobników
nadętych, zadętych, najlepiejwiedzacych, plujących pogardą i agresją.
Spędy i spotkania zaczynające się od sprzętowej masturbacji, poprzez etap zbiorowego narzekania i oskarżania świata całego niemuchowego o zło absolutne a kończące się zwyczajną popijawą i niejednokrotnie mordobiciem... zaiste elita.
Mój sznur jest droższy niż twój. Wybór z grona niegodnych - bo odmienne zdanie, bo mikroringu używa, bo łowi albo nie chce łowić na żyłkę. Nominowani do gnojenia przez kolektyw do złożenia samokrytyki lub usunięcia z łowiska nawet siłą.

Nie twierdze ze zawsze i wszedzie - ale miałem okazje tylko raz trafić w muchowe towarzystwo z innym i sympatycznym podejściem, z merytoryczną dyskusją, wymianą doświadczeń i wzajemnym szacunkiem.

Dlatego - wolę samotnie lub z jednym kolegą, łowić po swojemu. Z uporem maniaka i gdzie tylko się da na tak pogardzaną mokrą muchę. Choć czasem sięgam po inne techniki, nawet - o zgrozo - po krótką nimfę.

Z finezja muchy versus młóceniem spinningiem będę mocno polemizował.
Subtelne kuszenie grubych okoni UL ma więcej finezji niż oranie ciężką glajchą dna.
Dwunastu „robocopow” na jednym progu na Sanie nie ma dla mnie nic wspólnego z duchem wędkarstwa ogólnie, już o flyfishingu nie mówiąc.

Listopad 2020

P W Ś C P S N
      1
2345678
9101112131415
16171819202122
232425262728 29
30      

Ostatnie wpisy

Ostatnie komentarze

Przeszukaj mój blog