Skocz do zawartości

  • Zaloguj korzystając z Facebooka      Zaloguj się   
  • Rejestracja

Witaj!

Zaloguj się lub Zarejestruj by otrzymać pełen dostęp do naszego forum.





Zdjęcie

Dola idola .

Napisane przez Sławek Oppeln Bronikowski , 16 marzec 2013 · 1696 Wyświetleń

Już bardzo dawno temu filozof kompletnie nie zgrywający Greka , orzekł , że w świecie wszystko - panta rhei . Oczywiście świat na to dictum natychmiast przyspieszył , bo przecież czas to pieniądz . A od czasu wyczynów dwóch lewicowych arcykapłanów lewicy , Adolfa H. i Józefa S. , którzy rozmiary naszego człowieczeństwa powiększyli aż do potworności , pędzimy naprzód tak szybko , że aż się programowo wykolejamy , co naturalnie jest takie dobre dla nieubłaganych bogów nieustającego postępu . Bogowie dzisiejsi , ci społeczni projektanci przemawiają do nas poprzez swoich posłańców , którzy kiedyś byli masowym idolami , ale teraz spadli do rangi celebrytów , którzy nie są niczym innym jak tylko manekinami na których wiesza sie bieżące trendy i podręczne idee , które potem malutcy wierni kupią z pocałowaniem ręki :)
Tu podam przykład wręcz klasyczny ..
Artysta Freddie Mercury( z Freddym nie mylić ) który miał na scenie ruchy ekstatyczne , a głos tak charyzmatyczny za sprawa ulubionego pluga , który życie całe usiłował być jak Montserrat Caballe , był tłumów całych bożyszczem , porywał je , porażał .. a wielu zwyczajnie zarażał , choć był tylko uroczym kanarkiem homo propagandy , doczekał w naszym Sejmie repliki . Ono jest prawie jak Caballe :rolleyes: Zaś senator który lubi bladzie , kiecki i poniuchać , czyż nie zbliża się do utlenionego Dennisa Rodmana , który dodatkowo wielbi Kim Dzong Ila ?

Żeby nie zwariować , prędko udam się teraz w stronę fishingu , który dla nas , ludzi zdrowych psychicznie , odkrył ktoś niewątpliwie nie głupszy od Heraklita . Dodatkowo wędkarstwo ma moc oddzielania nas od smrodliwych wiatrów codzienności , acz pojawiają sie nad nim czasem wątpliwej urody wonie . My też jako społeczność miewamy idoli . Całkiem niedawno odszedł od nas w wieczność Jacek Jóźwiak , ale nie jest moim zamiarem pisać jego nekrolog . Ostatni duży wysyp ludzi mogących uchodzic za idoli , albo autorytety , mieliśmy na przełomie lat 80/90 kiedy na moment powiało wolnością , a duch przemian w narodzie zagościła , po latach socjalistycznego raju , kiedy autorytet był jeden dla wszystkich . Chociaż zdaje się , że plugawe tu i teraz chyłkiem powróciło do łask . Tym niemniej naiwni kredyciarze nie zdawali sobie wtedy jeszcze sprawy z rozmiarów dybów , które będą nieśli przez całe życie , dzisiejsi raperzy jeszcze śmigali w crashu i mokasynach z fredzlami , bo dzianina była bardzo droga , a zaawansowane spinningowe stada jeszcze nie łowiły z opadu , ani przy użyciu odległościówek i feederów , ani tez nie naparzały wszystkich form salmo trutta już od stycznia , ani na tarle , bo przecież jeszcze nie było WŚ , który im to zupełnie łatwo wtrynił .. :) :)
A i flyfishing nie miał jeszcze wersji - flyfishing dla łowiących inaczej :rolleyes:
Duch odnowy ujawnił tez sporo ludzi nietuzinkowych , zdolnych skutecznie pełnić funkcję środowiskowych wodzirejów , w naszym paralitycznym , związkowym światku . Rzeczy u nas nowe , szersze spojrzenie na , chęć zmiany wszystkiego nieomal jakiś czas trwało , aż zamieniło się w kolejną rutynę . Wiele nazwisk głośnych medialnie postaci przycichło i zaginęło w otchłani czasu , ale wiele pozostało ; Jeleński , Osowski , Węglarski , ponadczasowy Kowalski , Jóżwiak i temu ostatniemu podobni -Dębicki , Kolendowicz i Szymański . I gen. Grabowski na czele ..
Jacka Jóźwiaka który niedawno zmarł , spotkałem trzy razy , kiedy jeszcze przyjeżdżał PKS-em do Wyszogrodu , trzy razy z nim tez zdawkowo rozmawiałem , ale to przecież nie błahe rozmowy świadczą o człowieku , tylko jego czyny . Zresztą tak samo ciężko wtedy i teraz rozmawiało się z warszawiakami , jednak reszta kraju jest bardziej wolna od pewnego specyficznego kompleksu :) :) Wszędzie też zostawały po nich żyłki 0.16 albo 0.18 , to był znak ich rozpoznawczy ..
Jóźwiak miał sporo istotnych dokonań , świetnych oraz nietuzinkowych . Kipiał , szukał , spalał się i chyba za mało kalkulował . Często był naszym sumieniem . Zapamiętam jego rudą głowę w wiślanym pejzażu albo wyszogrodzkim rynku . Był nieco jak trochę szalony , półświęty Irlandczyk ..




Śledząc Pana twórczość na j,pl łatwo wybrać, zauważyć w niej coś w rodzaju myśli przewodniej: idol. Uskarża się Pan na brak tematowych.

Mogę wiedzieć dlaczego? Po co oni Panu, albo dlaczego uważa Pan, że innym są potrzebni (bo może Panu nie)?

A może che Pan nim być, a ta cała twórczość to kreowanie niszy ;). Jeżeli Pan zechce, to może Pan zostać moim idolem, tak na siłę oczywiście, ale zacząć jakoś trzeba.

A ja dla odmiany nie o idolach, choć może w pewnym sensie... Z Twojego tekstu, wyłapałem na swoje potrzeby... "mokasyny z frędzlami". Były takie kiedyś na topie, często na końcu z kuleczkami przypominającymi szyszki, jak nazwał je - czym doprowadził mnie do bólu brzucha - mój serdeczny kolega po kiju "szyszkomioty" smile.png. Ech, to były czasy, gość w marynarce fioletowej, dwa rozmiary za dużej i z poduszkami, czarnych spodniach w kant, zielonej, oczojebnej koszuli, krawacie śledziku, białych obowiązkowo skarpetkach i szyszkomiotach, to był "ktoś", no "idol" prawie...  Jak sporo się jednak od tego czasu zmieniło... niestety, głównie w kwestii mody, bo mentalność "szyszkomiociarza" nadal żyje w wielu z nas.

Pozdrawiam

Arek

Zdjęcie
Sławek Oppeln Bronikowski
18 mar 2013 06:14

Krzychunie , czy lubisz wszechogarniające a ciu ciu , a kwa kwa , a ciacho z wisienką ?? Ja nie bardzo jestem kryptofaszystą i ciemnogrodem lubującym się w agresywnej , asertywnej odmowie . I marnym kopistą ..

Nie nie lubię, i nie wiem co ma to wspólnego z idolem.

asertywnosc i tak jest odbierana osobiscie, zwlaszcza przez odzywajace sie, od uderzenia w stol, nozyce, dlatego nie oplaca sie byc asertywnym - bynajmniej nie za wszelka cene, nie zawsze i nie w stusunku do kazdego, choc to forma politycznie poprawna i jak najbardziej inteligentna, co z kolei, gumofilcom, dzialaczom, urzedasom, politykom, raperom, redaktorom i ciemnogrodowi obcym i nieznanym jest ... bynajmniej ... paradoks?

Zdjęcie
Krzysiek_W
18 mar 2013 13:20

Asertywność przynosi więcej korzyści niż strat. Najlepiej się z tym urodzić, podobno można wytrenować.  Nie wiem, czy można być asertywnym wybiórczo.  Do idoli lepiej się nie przyzwyczajać, albo w ogóle nie mieć, a już najlepiej mierzyć siebie tylko swoją miarą. 

mozna byc asertywnym wybiorczo, oczywiscie, tak samo jak mozna byc 'waht ever' wybiorczo ;) ale fakt faktem, to forma politycznie poprawna i jak najbardziej inteligentna, i oczywiscie, przynosi wiecej korzysci niz strat :)

Zdjęcie
Krzysiek_W
18 mar 2013 13:39

Takie podejście zakwalifikowałbym jako zwyczajny pragmatyzm, włącznie z zachowaniami kompromisowymi. Prawdziwie asertywnym się jest, albo nie i już. Nie wiele wtedy można poradzić, choć można nad sobą pracować. Nie wiem co lepsze. 

Zdjęcie
Sławek Oppeln Bronikowski
18 mar 2013 17:10

Wzorem przejrzystości to może i nie jestem , precyzji pewnie też . Ale opieram się jak mogę jałowej grotesce , która mnie drażni

, a której jest prawdziwe morze :)

Zdjęcie
Sławek Oppeln Bronikowski
19 mar 2013 18:10

Przegapiłem wpis , Krzychunie .. Jest sprawą zdumiewającą jak bardzo jesteśmy , my łowiący , społecznością bez właściwości . Oczywiście fishing jest kalką szerszej rzeczywistości , co dla " chorych " na wędkarstwo jest marną pociechą . Te kilkaset tysięcy łowiących nie tworzy żadnej żywej kultury , ani istotnej wartości , funkcjonuje poniekąd siłą rozpędu na starych , chorych zasadach  . Cieniutko jest tak samo z szerszą perspektywą ,  którą zastępuje nieruchawe trwanie , cienko jest z naturalnymi dla kreatywnych środowisk autorytetami , czy też tytułowymi idolami , choć odgórnie jakąś hodowlę substytutów związek jednak prowadzi , przez usportowienie głównie , co jest dla mnie pure nonsensem , oraz byle jakim podstawieniem . Nasz związek jest jak przysłowiowy Golem ..

Nasze życie publiczne też nie ma idoli . Oprócz Ferdków , telewizyjnych kaznodziei , no i  jąkatych . Może nas też w ogóle nie ma ..

Witam.
Boję się, żeśmy się znaleźli w czasie (bo raczej nie miejscu, cóż dziś znaczy przestrzeń, zapomniany wymiar w dobie internetu), dla którego idol jest wynalazkiem na gutenbergowską miarę co najmniej. Oto on niesie teraz treści i pseudowartości. A że nic nie istnieje przez siebie i dla siebie to bierze idol pod pachę fana. Bo przecież nie ucznia, tego prowadziłby mistrz, autorytet. I mamy tę dychotomiczną zbitkę idol - fan,  i raczej nie widać szans na zmianę. A jakież to daje pole do popisu owym społecznym projektantom - w świecie idoli i fanów przekaz pędzi szybko i bez zbędnych dociekań, nie daj Bóg trafi się uczeń, albo mistrz z tą brzydką przypadłością krytyki.

Zdjęcie
Krzysiek_W
19 mar 2013 20:44

A możemy sobie tu swobodnie porozmawiać, na tematy ogólno-światopoglądowo- obyczajowe? Zachowując umiar oczywiście. 

Zdjęcie
Sławek Oppeln Bronikowski
19 mar 2013 20:51

Na rozmowę każde miejsce jest  dobre , nie widzę żadnych przeszkód , chyba że gospodarz zechce mieć obiekcje :))

Zdjęcie
Krzysiek_W
19 mar 2013 21:59

Gospodarz blogu zawsze może dać sygnał do zakończenia. Moda miałem na myśli. Przyjdzie i wyczyści. No chyba, że blogi są autonomiczne, ale nie sądzę. 

Zdjęcie
Sławek Oppeln Bronikowski
20 mar 2013 06:08

Generalnie odchodzimy od autonomii..

Co byśmy Krzysztofie , tu nie powiedzieli , dzieci niewolników marza tylko o tym , żeby wypierdolić gdziekolwiek z ziemi klęski i obciachu , co jako obowiązujący refren podaje tzw medialna "artystka" . W międzyczasie wyskoczyć ratunkowo do Szwecji , albo nawet na Lofoty , gdzie ta filozofia powszechnie nie funkcjonuje :((

    • Mik lubi to

Przegapiłem wpis , Krzychunie [...]

Już rozumiem. Co do idei... OK. Tylko uważam, że może nie chodzi o brak idoli, ale bardzo dobrze zorganizowanych "bądźców osobowych".

Grudzień 2018

P W Ś C P S N
     12
3456789
10 111213141516
17181920212223
24252627282930
31      

Ostatnie wpisy

Ostatnie komentarze

Przeszukaj mój blog