Skocz do zawartości

  • Zaloguj korzystając z Facebooka      Zaloguj się   
  • Rejestracja

Witaj!

Zaloguj się lub Zarejestruj by otrzymać pełen dostęp do naszego forum.


Szukaj w artykułach


Reklama


Ostatnie na blogu


768 aktywnych użytkowników (w ciągu ostatnich 15 minut)

589 gości, 8 anonimowych

Sławek Nikt, Łukasz.W, Zack, psulek, Bing, Bartek1978, kanu, jasku10, Bany, Gadget, Rysiek20, Google, rej, Mateos_74, etherni, rybarak, KacperG, MichałAspiusFishing, -YAN-, dziewiątka, polskisudak, Bolen30, Micek31, Kamil_D, ŁukaszFZS, Janek66, theslut, kornik1978, M@W9, olo86, gerwazy, SzymonP, serekturek, Werem, konrad707, lin2, Vlador, Adrian Tałocha, xnt@, wujek, GRZEGORZ197503, silurus2m, Pickerel, Grzesiek88, SpinDoktor, Wojtek B., pastore, parada95, MaLiNPlOcK, thug, Piost, LuNaTic, mati1x, Jedras65, Krzysztof, karpiu08, BOB, Grzech76, maciek17_mi, Szankos, sebastieeen, Maciej1979, dardzin, salmon1977, markverc, zgred200390, plewo, Manro, sslonio, siarq, lukastrance, mrc142, pikeft, kwibar, KrystianS, pszzz, tomasz123, bezi, Popeye, bassy, elvis, Arturrr, ZIKU, wilku00, GoloGolo, asp, hasior, mirekoko, Areq, Szogo636, marb_2005, tymof, jbk, Maniekzns, chulo, cyprys19, marcin89, mopar, fando 1, Sławek77, CatchFish Krupa, IPeIPe, tyka3, Zbigart, piotr2002, Maciej_K, Marioo, pawcio449, pmiszk1, adamo_t, markir, robert0304, kazo57, Adam spin, korol, Tomsi, franco10, niko333, bob74, woblerwz, Niusio99, fryc203, bamm, kolo123, jaro81, Apisfisha, andrew16, slaw34, polny, Darrek7474, mnietek, kondzio 77, Radek1, biołygorlice, l.berlinski, delux64, tebe, Karpiu95, tomeksawyer, vann, kedar, mkordeusz, tomuś, Welik, TeDDyBoY, Okoniołowca, adriano, Kokot, mario, 1ns4n1ty, PKooozi, omen32, ManiekL-ski, FREEQ, Petycjusz, jerrys, Q4Z, Synek, hose4ras, sez, jacekp29, Achtenczarli, fishg, Andru77, K-Pon, Olczykim, Elwojtas, WiktorK, vako, MarcinMal, krycek, Olsztynteam, rebowski12


- - - - -

W sprawie ochrony keltów łososia i troci wędrownej


Ryby łososiowate należą do najcenniejszych ryb, albo może nawet są wręcz najcenniejsze z punktu widzenia gospodarczego i przyrodniczego. Może w Polsce nie zawsze tak jest realnie, ale przynajmniej potencjalnie, ponieważ wartość jednego łososia w wodzie (a nie na półce w sklepie) w wielu rzekach w krajach rozwiniętych (np. USA, Kanadzie i Islandii) wynosi nawet do około 1000 USD. Gdyby zrobiono w Polsce odpowiednie analizy z zakresu ekonomii rybactwa to zapewne wnioski mogłyby być interesujące.

Dołączona grafika


Jednym z naszych przepisów, które nie przystają do rzeczywistości (a jest jeszcze wiele innych takich), jest przyzwolenie na zabijanie keltów w wodach śródlądowych. Nie ma to uzasadnienia sportowego, gospodarczego, ani przyrodniczego. Jako swoiste kuriozum należy uznać sytuację, w której wędkarstwo łososiowe i trociowe w Polsce oparte jest głównie o połów keltów.

Dołączona grafika


Jeśli chodzi o aspekty gospodarcze i przyrodnicze, to posłużę się kilkoma danymi. W tabeli 1 zestawiłem dane dotyczące długości i masy troci. Najważniejsze są dane dotyczące przyrostów masy. Otóż dzięki pobytowi w morzu (po tarle) zazwyczaj ryby przybierają na wadze 1,5-3 razy do czasu kolejnego tarła, przy czym wyższe wskaźniki są osiągane przez młodsze ryby (w praktyce przyrost na masie srebrniaka w stosunku do kelta może być znacznie większy, ponieważ dane dotyczą srebrniaków). Czy powodem do dumy może być złowienie chudego, słabego i niewalecznego kelta? Czy jest sens zabijać ryby o niskich walorach smakowych i użytkowych, w sytuacji kiedy te same ryby, ale znacznie większe i cenniejsze, możnaby złowić pod koniec lata? Z punktu widzenia ekonomii żaden szanujący się gospodarz nie zezwoliłby na takie marnotrawstwo swoich zwierząt. Lepiej podchować zwierzę i zezwolić na ubój kiedy jego wartość jest największa.

Tabela 1. Zestawienie średnich długości (w cm) i masy ( w gramach) troci wędrownej (wiślanej i pomorskiej) po każdym okresie pobytu w morzu po tarle (wg Bartla 1991).

Dołączona grafika


Ten przyrost masy dotyczy zarówno tuszki (czyli mięsa), jak i ikry. Warto podkreślić, że u osobników idących na tarło średnio ok. 20% masy ciała przypada na ikrę (tabela 2). Ta duża ilość ikry ma dwojakie praktyczne znaczenie – oznacza większą liczbę potomstwa oraz większą ilość kawioru dla koneserów-smakoszy. Z punktu widzenia przyrodniczego im większa jest troć, tym jest ona cenniejsza, bo daje więcej ikry, w dodatku większej (co z kolei sprzyja zwiększonej przeżywalności wylęgu).

Tabela 2. Zestawienie danych dotyczące masy i ilości ikry u troci wiślanej (wg Chrzana 1947).

Dołączona grafika



Nadmierne połowy keltów, co dotyczy zwłaszcza młodych osobników, sprzyjają przetrzebieniu stada. Już prof. Ryszard Bartel podkreślił, że śmiertelność wśród keltów „jest bardzo wysoka. Trocie z rzek polskich można nazwać rybami jednorazowego tarła. Drugi raz do tarła w rzekach pomorskich przystępuje od 8,5 do 10,7% troci” (rozumiem, że wysoka śmiertelność keltów wynika głównie z połowów wędkarskich). Są to zdecydowanie za niskie wskaźniki. Jeśli chcemy łowić duże osobniki, to należy wypuszczać te małe. Wydaje się to logiczne. Przykład keltów pokazuje, że nie wszystko, co logiczne i słuszne, jest normą prawną lub zwyczajową.

Dołączona grafika


Głównym celem obecnej polityki łososiowej w krajach dbających o zasoby rybne jest stworzenie samoutrzymujących się, naturalnych i dużych populacji ryb wędrownych. Wymaga to nie tylko działań na rzecz eliminacji barier w dostępie do tarlisk, ale także poprawy tarlisk oraz zwiększenia liczby ryb docierających na nie. Z tego powodu w Europie istnieje powszechny zakaz połowu keltów.

Dołączona grafika


W Wielkiej Brytanii już ustawa łososiowa (salmon fisheries act) z 1861 r. przewidywała zakaz zabierania lub przechowywania wytartych ryb (unclean or unseasonable fish), czyli keltów. Nie wiem czy wcześniej obowiązywał taki przepis, ale warto zauważyć, że już Izaak Walton w XVII w. wspomina o istnieniu sezonu na połów łososia, co sugeruje, że w tym czasie istniała co najmniej norma zwyczajowa w tym względzie, przestrzegana przez osoby na wysokim poziomie kulturowym. Zakaz połowu keltów od dawna jest także w Irlandii (aktualny zapis jest w ustawie z 1959 r.) i we Francji (ustawa także z 1959 r.).

Dołączona grafika


Również w krajach nordyckich, powszechny jest zakaz zabierania keltów w wielu wodach, a ta kwestia jest regulowana przez przepisy na szczeblu lokalnym. Głównym instrumentem jest okres ochronny, który zabezpiecza spłynięcie do morza prawie wszystkich ryb. W Finlandii odpowiedni przepis jest w gestii regionalnych Centrów ds. Rozwoju, Transportu i Środowiska (Centres for Economic Development, Transport and the Environment). Na przykład w rzece Kymi na południu okres ochronny łososia i troci jest do końca lutego, ale na jej środkowym odcinku jest zakaz połowu keltów do 30 kwietnia. Na rzece Simo jest ogólny zakaz zabierania keltów. Według nowych przepisów, które obowiązują od 1 stycznia 2016 r., znacznie zaostrzono rygory połowu troci wędrownej w Zatoce Botnickiej i Fińskiej oraz w wodach śródlądowych. W Szwecji odpowiednie regulacje na ogół zmieniają się wraz z szerokością geograficzną. Na południu kraju okres ochronny kończy się wiosną, np. w rzece Lagan – 1 marca, Mörrum – 29 marca, Örekil – 1 maja. Bardziej na północ (np. rzeki Byske i Tornio) jest to 15 czerwca, przy czym na różnych odcinkach mogą obowiązywać odmienne zasady, w zależności od lokalnych preferencji. Jeśli chodzi o Danię, to na niektórych wodach jest zakaz zabierania keltów do 31 marca.

Dołączona grafika


W Niemczech jest podobna sytuacja, ponieważ przepisy różnią się w poszczególnych krajach (landach) związkowych. W większości przymorskich landów w wodach słodkich okres ochronny troci kończy się 15 lutego, a w niektórych (np. w Brandenburgii) - pod koniec marca (jeśli chodzi o łososia jest całkowity zakaz połowu, co również należałoby rozważyć w Polsce, z uwagi na niewielką populację tego gatunku). Inne przepisy obowiązują w morzu.

Dołączona grafika


Również w Hiszpanii połów łososi i troci jest regulowany na szczeblu lokalnym. Większość łowisk jest otwartych dopiero w połowie marca, a na niektórych wodach w Galicji te ryby wolno łowić tylko od 1 maja do 31 sierpnia.

Dołączona grafika


Połów keltów jest natomiast dozwolony na Łotwie (rzeki Salaca i Venta) i Litwie od 1 stycznia (w rzekach Minija, Veiviržas, Skirvytė, Jūra, Atmata, Nemunas, Neris, Dubysa, Siesartis i Šventoji) (HELCOM 2011). Nie sądzę, żeby przepisy w krajach (należące do najbardziej liberalnych) mogły być wzorem dla nas.

Dołączona grafika


Reasumując, w Polsce należy niezwłocznie zmienić zasady połowu łososi i troci wędrownej w wodach śródlądowych. Jako doraźny środek należy wprowadzić zakaz publikowania w mediach zdjęć keltów i relacji z ich połowu, a także zaliczania keltów podczas zawodów wędkarskich. W dalszej kolejności (ale bez zbędnej zwłoki), z uwagi na związaną z tym czasochłonną biurokrację, zakaz zabijania keltów powinni wprowadzić użytkownicy rybaccy, a ostatecznie władze państwowe w odpowiednich przepisach. Chodzi nie tylko o wprowadzenie zakazu zabijania, ale także samego połowu keltów. Liczę na to, że specjaliści od łososi i troci, bardziej kompetentni ode mnie, wyrażą poparcie dla tego wniosku, a także dostarczą obfitszej argumentacji merytorycznej. Im szybciej zostanie dokonana zmiana w tym względzie, tym lepiej dla nas wszystkich i dla ryb. Ktoś kiedyś zgrabnie to ujął - „nie jest żadną przyjemnością złowienie lub zjedzenie kelta. Przyjemnością jest natomiast wypuszczenie go z powrotem do wody, z nadzieją na kolejne spotkanie, kiedy będzie w najlepszej kondycji fizycznej”.

(W celu pozyskania szerszego poparcia dla tego wniosku niniejszy artykuł został przekazany do publikacji do Przeglądu Rybackiego, Sztuki Łowienia i portalu jerkbait.pl, tj. mediów docierających do różnych grup społecznych).

Dołączona grafika


Autor: dr Stanisław Cios

Zdjęcia: dr Stanisław Cios, @lukomat

Literatura:
  • Bartel R. 1991. Troć (Salmo trutta L.). Wędkarstwo i Ty, 1:15-20.
  • Chrzan F. 1947. Zagadnienia łososiowe w Polsce. Gdynia.
  • HELCOM 2011. Salmon and Sea Trout Populations and Rivers in the Baltic Sea – HELCOM assessment of salmon (Salmo salar) and sea trout (Salmo trutta) populations and habitats in rivers flowing to the Baltic Sea. Balt. Sea Environ. Proc. No. 126A.

  • TomekSudety lubi to


99 Komentarze

Ja słyszałem o tych badaniach. Jednak dotyczą rybaków słodkowodnych.
@harp Co z tych badan wynika? Kto ubija wiecej ryb? Od dawna mnie to ciekawi.
Zdjęcie
Sławek Oppeln Bronikowski
31 gru 2015 19:00

Żebyśmy dla rybaków równoważnym podmiotem byli, daleka jeszcze przed nami droga :)

 

Panowie, koledzy i nieprzyjaciele - moja gorąca prośba - nim zabierzecie publicznie głos w podobnej tej dyskusjach,  postarajcie się poszerzyć zasób zupełnie elementarnej wiedzy dla człowieka pragnącego uchodzić za dobrze poinformowanego, rozumnego i  zdolnego do takiej rozmowy..

Bo zdaje się że kultowy miesięcznik prócz prymitywnego łowienia keltów jeszcze jedną modę uprawomocnił. Nie wiem, nie będę wiedział.. i już !

Sławku zapytam po raz ostatni. Odpowiesz co sądzisz o grodzeniu ujść polskich rzek przez rybaków? Bo nadal unikasz odp. Jeśli nie chcesz napisać to po prostu powiedz wprost.

W Okręgu Mazowieckim wedle statystyk PZW wędkarze zabierają miażdżaco większą ilość ryb niż rybacy. Jak jest w innych okręgach nie wiem. Jednak dane połowowe roczne niektórych rybaków są zastanawiające. Moim zdaniem nie zwracają się ich koszty roczne. Jak funkcjonują, jak im się to opłaca? Rozumiem, że należy poszerzyć swoje informacje nim się człowiek wypowie. Ja wyrażam swoje osobiste zdanie na temat. Wynikające z obserwacji i pracy z PZW.
Wypowiedz co do osób rozumnych i zdolnych do rozmowy jest na poziomie dzisiejszej sceny politycznej którą oceniam bardzo bardzo nisko. Głos rozpaczy kiedy już nie ma się nic do powiedzenia. Skoro już widzisz w nas nieprzyjaciół.

Zresztą cała ta dyskusja jest jałowa. Jak wszystkie wzniosłe internetowe dyskusje o wędkarstwie i jego przyszłości w Polsce Nikt i tak dupy nie ruszy z przed ekranu. To po co tracić nerwy.

Zresztą cała ta dyskusja jest jałowa. Jak wszystkie wzniosłe internetowe dyskusje o wędkarstwie i jego przyszłości w Polsce Nikt i tak dupy nie ruszy z przed ekranu. To po co tracić nerwy.


A nie masz przykładów realnego działania czy nie potrafisz ich odnaleźć?

 

 

@Peresada - tutaj tez nie zawsze jest różowo - na "mojej" rzece obserwujemy od kilku lat zupełną śmierć łososi. Łowi sie tyle co nic, ryby sa coraz mniejsze. Duże trafiają się kelty, zamiast srebrniaków w marcu. Rzekę zabił rybak sieciami. Grodząc cały sezon, bez umiaru, z przedłużanymi zezwoleniami.
Rzeka obok, mają wspólne ujscie do oceanu nawet (Nore i Suir) jest pełna ryb i to w rozmiarze XL, jak na Irlandię to potworów nastofuntowych. Nie ma rybaków, nie ma kłusowników z sieciami, rzeka jest pilnowana non stop. Daje to do myślenia

 

@Standerus jak by nie było, to i tak jest beeeezzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzz porównania lepiej niż w PL.

więć nie grzesz bo na suir masz rzut beretem o black water nie wspomnę :-)

najlepszego w nowym roku przy okazji :-)

    • Kuba Standera lubi to

A nie masz przykładów realnego działania czy nie potrafisz ich odnaleźć?

 

Akurat kolega @harp należy do tych co sam podejmuje realne działania, więc doskonale widzi ile ludzi pisze farmazony "w internetach", a ile faktycznie działa.

 

 

PS. Żeby nie było, sam też dużo piszę w sieci :)

    • sajdol1 lubi to
Zdjęcie
Sławek Oppeln Bronikowski
01 sty 2016 13:53

Nie uważam aby sieciowe dyskusje nie miały sensu  :) Mają i mieć powinny o ile strony są do niej zdolne, mają wystarczającą ilość wiedzy, poglądy i punkt widzenia z nich wynikający. Nie mają oczywiście sensu w takim kształcie jak i tu tradycyjnie się pojawia, w formie kalki albo fatalnego mentalnie schematu rodem wprost z telewizyjnych debat, gdzie człowieka o odmiennych, zupełnie uprawnionych, przytomnych  poglądach natychmiast usiłuje zakrzyczeć grupa jednakowo wysztancowanych intelektualnie, osobników.. Częstokroć z udziałem prowadzącego - co na szczęście trzeba przyznać na j.pl odchodzi już w przeszłość. Bardzo niepopularny , w stałym zaniku jest model dyskusji oksfordzkiej gdzie liczą się tylko fakty, wiarygodne dane, kompetencje,  merytoryczne argumenty i rozum..

 

Cały czas odzywają się tu echa głupkowatych, ale bardzo popularnych wśród braci medialnych agitek, które donikąd jak dotąd nas nie zaprowadziły.. i nie zaprowadzą, ale rujnują zalążek każdej poważniejszej rozmowy, kierując ją na zupełnie paranoiczne, poboczne tory. Jak np demoniczni rybacy brutalnie gwałcący nas niewinnych i bezradnych, wiążący nam ręce na których od zawsze siedzimy - o ile akurat nie napie...amy kultowo keltów.. :)

    • Karol Zacharczyk lubi to
Zdjęcie
slawek_2348
01 sty 2016 14:28

"Wszystko już było rzekł Ben Akiba...."

http://jerkbait.pl/t...ki#entry1369552

    • pitt lubi to
Jesli stada sa przetrzebione to naturalna reakcja powinno byc wprowadzenie nokill i zakaz odlowow sieciowych do czasu odbudowy rybostanu.

Jak to z grodzeniem rzek jest na swiecie? Wolno, niewolno?

Czasem mam wrazenie ze czesc ludzi walczy o wydluzenie okresow ochronnych tylko po to zeby potem moc rybe zberetowac i zjesc. Mi bardziej podoba sie model nokill. Czy naprawde salmonida koniecznie trzeba zjesc?

Z pewnoscia zakaz odlowow sieciowych salmonidow do kilku kilometrow od rzeki oraz nokill na kilka lat zalatwiloby sprawe.

Hej!

Trochę na temat, a trochę nie.

Znaczące, że w artykule Staszka Ciosa pouczającą treść ilustrują efektowne zdjęcia ...zagranicznych ryb.

Czy się mylę?

Chętnie spojrzę na fotografię grubaśnego sierpniowego srebrniaka z muchą w pysku i ...Parsętą w tle. ;)

Wiarygodność zamieszczającego taki obraz dyskutanta bardzo by wzrosła.

pozdrawiam - Paweł

 

Pawel, zostalem poproszony o uzyczenie kilku fotek do artykulu, aby nieco go graficznie wzbogacic (nie wszystkie zdjecia sa moje). Wybor padl na mnie, bo zdjecia byly potrzebna na juz i nie bylo czasu na szukanie parseckich srebrniakow. Mieszkam i lowie za granica, co tlumaczy pochodzenie ryb. Jesli uwazasz, ze przez to artykul S. Ciosa traci na wiarygodnosci, to... no coz, masz do tego prawo.

@ictus "Jak to z grodzeniem rzek jest na swiecie? Wolno, niewolno?"

 

Każdy ma w domu TV. Przez jakiś czas był program na Discocery o połowach łososi przez zawodowych rybaków za oceanem. Oglądałem z zaciekawieniem w jak rygorystyczny sposób pilnowani są rybacy w trakcie ciągu łososia. Wyznaczano sektory, obszary, w których wolno im było stawiać sieci i każdy z tych sektorów był z dala od ujścia rzeki, a pomiędzy sektorami były wolne korytarze. Pokazywano mapy z sektorami oraz szlaki wędrowne ryb. Najciekawsze było to, że przez cały czas połowów, każdego dnia wokół łodzi rybackich pływali strażnicy i pilnowali, czy czasem nie ma prób stawiania sieci poza sektor. To teraz porównajmy to z Polskimi realiami...

 

@harp "W Okręgu Mazowieckim wedle statystyk PZW wędkarze zabierają miażdżaco większą ilość ryb niż rybacy. Jak jest w innych okręgach nie wiem. Jednak dane połowowe roczne niektórych rybaków są zastanawiające. "

 

Nie jest żadną tajemnicą, że rybacy na Wiśle "nie poławiają' od wielu lat sandaczy, szczupaków i sumów. A to co znajdziesz w rejestrach to ułamek procenta w masie poławianych ryb. Rybakom wierzy się na słowo. Dziwnym trafem przy rzadkich kontrolach zawsze te ryby w sieciach mają. ;)

 

Od połowów "keltów" bardziej martwi mnie wędkarski połów ryb w okresach ochronnych. To nasila się z roku na rok. Dzisiaj mamy kalendarzowy początek sezonu dla pstrąga potokowego, praktycznie - na wielu rzekach zakończył się dopiero wczoraj. Tu jest większy i co ważniejsze właściwy problem, którym bezzwłocznie trzeba by się zająć.

 

Wątpliwe kulinarne wartości ryb po-tarłowych kompletnie nie powinny być brane pod uwagę przy zajmowaniu się problemami ochrony jakiegokolwiek gatunku ryby. Jak ktoś chce jeść kiepskiej jakości mięso to jego sprawa.

 

Inne cenne gospodarczo ryby również są w kiepskiej formie po tarle i jakoś nikt włosów z głowy nie drze z tego połowu. Czy szczupaki, albo sandacze mniej są wymęczone po tarle od troci, czy łososi?

 

Liczę się tylko ochrona ryb migrujących na tarliska oraz ochrona obszarów tarłowych, zarówno przed kłusownikami, rybakami i wędkarzami. Po tarle cykl życia zaczyna się na nowo.

Zdjęcie
HighRider
01 sty 2016 17:26

W Okręgu Mazowieckim wedle statystyk PZW wędkarze zabierają miażdżaco większą ilość ryb niż rybacy. Jak jest w innych okręgach nie wiem. Jednak dane połowowe roczne niektórych rybaków są zastanawiające. Moim zdaniem nie zwracają się ich koszty roczne. Jak funkcjonują, jak im się to opłaca? Rozumiem, że należy poszerzyć swoje informacje nim się człowiek wypowie. Ja wyrażam swoje osobiste zdanie na temat. Wynikające z obserwacji i pracy z PZW.
Wypowiedz co do osób rozumnych i zdolnych do rozmowy jest na poziomie dzisiejszej sceny politycznej którą oceniam bardzo bardzo nisko. Głos rozpaczy kiedy już nie ma się nic do powiedzenia. Skoro już widzisz w nas nieprzyjaciół.

Zresztą cała ta dyskusja jest jałowa. Jak wszystkie wzniosłe internetowe dyskusje o wędkarstwie i jego przyszłości w Polsce Nikt i tak dupy nie ruszy z przed ekranu. To po co tracić nerwy.

Koledzy, przepraszam za off topa ale nie wytrzymałem. Jest taki stary dowcip...

 

 Hrabia Zamojski miał zwyczaj raz w roku wizytować swoich dzierżawców. Zajechał kiedyś do Icka - dzierżawcy młyna i pyta:

Jak tam Icku interesy?

Ujjj niedobrze (odpowiada Icuś). Panie Hrabio, niema dnia żebym ja do tego młyna kilku rubli nie dołożył...

 To z czego Ty Icek żyjesz?

No młyn w sobotę nie pracuje, ja nie dokładam i z tego żyję...

 

 

Ktoś napisał, że nawet z taką prostą sprawą jak rejestr połowów dla wędkarzy nie jesteśmy w stanie sobie poradzić. A co z rejestrami połowów dla rybaków? Może oni w weekend nie pracują i i z tego żyją?

 Gadda

Połowy sieciowe są - moim zdaniem - anachronizmem i przykładem bezmyślnej eksploatacji zasobów naturalnych. W tej chwili w niektórych krajach zachodnich np. w UK toczy się debata unaoczniająca olbrzymie straty i marnotrawstwo jakie niosą ze sobą morskie odłowy sieciowe. Osobiście mam nadzieję że przyszłość należeć będzie w coraz większym stopniu do akwakultury. Tak jak popyt na wieprzowinę czy drób zaspokajamy hodowlą a nie polowaniami tak i popyt na rybie mięso w przyszłości w coraz większym stopniu będzie musiał być zaspokajany z hodowli. Obecnie nawet łososie można już hodować na śródlądziu w systemach zamkniętych - ba !  nawet w Polsce jest już taka hodowla:

 

http://jurassicsalmon.pl/

 

Wydaje mi się że rozwój akwakultury jest jedynym kierunkiem który może przynieść w realny sposób bardziej zrównoważony model korzystania z zasobów naturalnych.

Zdjęcie
Paweł Bugajski
01 sty 2016 19:29

Pawel, zostalem poproszony o uzyczenie kilku fotek do artykulu, aby nieco go graficznie wzbogacic (nie wszystkie zdjecia sa moje). Wybor padl na mnie, bo zdjecia byly potrzebna na juz i nie bylo czasu na szukanie parseckich srebrniakow. Mieszkam i lowie za granica, co tlumaczy pochodzenie ryb. Jesli uwazasz, ze przez artykulu S. Ciosa traci na wiarygodnosci, to... no coz, masz do tego prawo.

Hej !

Zamieściliście świetne foty, a łosoś Kalety zawsze robił wrażenie. :)

Co do wiarygodności tego o czym pisze Stanisław, wybacz, ale nikt przytomny nie kwestionuje jego uwag, badań i publikacji.Także ja szczycąc się kilkudziesięcioletnią  znajomością i wspólnym wędkowaniem.

Jednak dyskutanci (o tym piszę),odnoszący się do zagadnienia połowu keltów i srebrniaków w Polsce z pewnością mają w zanadrzu odpowiednie zdjęcia potwierdzający ich często kategoryczne poglądy.

Tak więc chętnie looknę na fotkę rodzimego rosłego srebrniaka złowionego latem w Polsce, najchętniej na muchę, a jeśli jeszcze zobaczę jak odpływa...autor wpisu z pewnością zyska na wiarygodności .

Tylko tyle.

Pozdrawiam - Paweł

Zdjęcie
Kuba Standera
01 sty 2016 21:00

@Standerus jak by nie było, to i tak jest beeeezzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzz porównania lepiej niż w PL.

więć nie grzesz bo na suir masz rzut beretem o black water nie wspomnę :-)

najlepszego w nowym roku przy okazji :-)

Akurat ostanie dwa sezony na Blackwater to jest dramat. I to taki naprawdę-naprawdę. Dwóch dobrych znajomych jest tam gajdami, jeden beat keeperem. Dwa lata temu - niska woda i brak ryb, w tym roku - woda ok i brak ryb. Podobnie jak na Nore - w dolnym biegu stawiane są sieci. Po cichu, a czasem bez żadnej obcinki przy ludziach. Ryby wyjeżdżają w zbyt dużych ilosciach i są dilowane na lewo. Na Suir rzeka jest pilnowana, płynie przez zamieszkane tereny. I są efekty.

A jak wygląda okres ochronny na tych rzekach i jak się ma do cykli życiowych naszych troci?
Zdjęcie
Sławek Oppeln Bronikowski
01 sty 2016 21:37

A nie mówiłem ! Puknij tylko w stół, a nożyce zaraz zabrzęczą.. :)

Widzę, że dyskutanci z bezradności i niewielkiej zdolności do samodzielnej oceny uwzględniającej realia z uporem maniaka ładnie ułożonego przez prymitywną pedagogikę WŚ skręcają ustawicznie nie tylko w bezpieczny antyrybacki off top, ale także w rejony właściwe  zaklinaczom deszczu ..

Panowie zacznijmy od uzdrowienia siebie samych, tak jak wątek zakłada.. :)

 

http://www.minrol.go...-RYBY-2014-2020

Ryby i morze - spójnościowy program, pobłogosławiony przez UE, nie pozostawia najmniejszych wątpliwości co przytomniejszym.. :)

Sławku, uzdrowienie samych siebie czy też (samo)ograniczanie presji wędkarskiej  nie powinno oznaczać ślepoty na inne zjawiska które potęgują nadmierną  presję człowieka na środowisko naturalne. Wszyscy jesteśmy jego gospodarzami - wędkarze, rybacy i klienci supermarketów również (a może nawet przede wszystkim ci ostatni). Fałszowanie statystyk przez rybaków i grodzenie rzek sieciami nie jest mniejszym obciachem od łowienia keltów na wędkę. Czasami jest tak że belkę warto dostrzec w swoim oku ale też i w cudzym. Wymagajmy od siebie ale również od innych.

 

Myślę że w tym kontekście bardzo ciekawy jest wpis @Jerzego Kowalskiego o przykładach z Finlandii kilka postów wyżej, warto do niego wrócić.

 

http://jerkbait.pl/t...wnej/?p=1803038

    • HighRider i Rheinangler lubią to
Zdjęcie
HighRider
01 sty 2016 22:43
Widze Sławku, że z uporem godnym lepszej sprawy, jesteś gotów bronić racji lobby rybackiego. Spójrzmy na to tak - na naszym Forum mamy ok.14 000 użytkowników, którzy deklaruja C&R. Nieważne ilu z nic robi to zawsze i bez wyjatku. Jak to sie ma do około milionowej rzeszy wedkarzy w Polsce?
W rozporzadzeniach i wytycznych Ministerstwa Rolnictwa rybactwo jawi sie jak opowieść z tysiąca i jednej nocy... Etycznie, zgodnie z zasadami poszanowania przyrody i krajobrazu i środowiska naturalnego.
Wierzysz w taką bajkę, bo ja nie. Nie byłeś nigdy na bazarze i nie widziałeś setek ryb niewymiarowych lub w okresie ochronnym sprzedawanych na straganach?
Spojrz na realia, w skupie za sandacza patroszonego rybak dostaje 15zł za kilogram i musi od tego zapłacić podatki. Jak dostarczy go pośrednikowi dostanie 20, a na bazarze kosztuje 30... Pośrednikowi wystarczy kwit na 10 kg.,a kupi chętnie 100 i tylko od 10 zostanie zaplacony podatek. Jesli dostarczy go do knajpy wezmie 30 zł. za kilogram...
Nie twierdze, ze wszyscy są nieuczciwi , ale twierdzę, że mamy chore państwo, ktore funkcjonuje na zasadzie "jak komu bedzie za malo, to przecież zawsze moze sobie dokraść " No chyba, że Ty kupujesz tylko od uczciwych...
    • glider lubi to
Ja odnosze wrazenie ze faktycznie dyskusja schodzi na zle tory. Slawek broni lobby rybackiego wiec reszte dyskutantow tak to wkurza ze clue calego watku gdzies umyka. Czasem sie zastanawiam czy to nie sa celowe dzialania zeby wszystkich sklocic. Grodzenie rzek siatami nie moze byc w zadnej sytuacji dobre wic nie ma co o tym dyskutowac.

Proponowany przez Pana Ciosa zakaz zabijania a nawet lowienia keltow wart jest przemyslenia. Mysle ze Ci ktorzy nie moga sie powstrzymac od wyjazdu nad wode powinni wziac sobie do serca idee wypuszczania tych ryb. Ja keltow lowic nie bede i zachecam do tego innych.
    • Friko lubi to
Zdjęcie
Sławek Oppeln Bronikowski
02 sty 2016 08:12

Panowie żeby na trzeźwo dyskutować trzeba poznać realia a także zechcieć przyjąć do wiadomości pryncypia którymi kierują się wszystkie poważne społeczności, rządy, państwa a nawet twory ponadpaństwowe. Rybactwo jest jednym z takich priorytetów.. I długo jeszcze takim pozostanie wśród możnych tego świata.. :) Być może zrozumienie tych prostych faktów - co grozi zakwalifikowaniem do lobby rybackiego, powstrzymuje was przed tą zupełnie nieskomplikowaną konstatacją :)

 

Koledzy drodzy, wrogowie i czytelnicy rzewnych tabloidów.. Kreowany zupełnie bzdurny konflikt na linii rybacy profesjonalni  - rybacy amatorzy, który regularnie wzniecają popularne duety, a momentami nawet tercety redaktorskie, skłania środowisko, a przynajmniej tych bardziej podatnych na manipulacje, do bardzo radykalizującego osobistego spozycjonowania. Jednostronnego zresztą.. :) W świecie jest niemalejący popyt na pożytecznych idiotów - tych zawodowych od duraczenia w mediach oraz tłumów powolnych ich lekkostrawnej dydaktyce wielbicieli. Nie jestem fanem, nie łykam tandety .. 

 

Jeżeli pomimo wszystko ktoś zakłada, że w tej komicznej wojence my właśnie wygramy, to jestem pełen uznania dla uporu i żalu z powodu zmarnowanego entuzjazmu. Dużo korzystniejszym i efektywniejszym na ogół rozwiązaniem jest zwykła współpraca. Współpraca i zgoda zawsze buduje - chyba że jest to tylko nieuprawniony pogląd lobbysty rybackiego.. :) Może więc połączmy się w obronie wspólnego interesu.. :)

 

Wracając do meritum wątku..Jeśli już mamy poczucie dziejowej wyższości nad złowrogim rybackim rywalem, ryby są dzikie albo hodowlane, trą się skutecznie albo i nie trą, to zadam wyznawcom lansu tudzież obyczajów  rodem z wędkarskiego świata/Wędkarskiego Świata proste pytanie - czemu te nasze powszechnie przyjęte zwyczaje, praktyki i przekonania są wciąż najbliższe manierom dzikiej świni ? :rolleyes:

 

 

Aha .. zafiksowanym dresem umysłowym na punkcie grodzenia ujść rzek zadam też pytanie.. Co wybrać - grodzenie czy nowoczesne pławnice ? Bo jak oczy nie widzą , to sercu nie żal..

Zdjęcie
Hunter_pike
02 sty 2016 10:06

Panowie żeby na trzeźwo dyskutować trzeba poznać realia a także zechcieć przyjąć do wiadomości pryncypia którymi kierują się wszystkie poważne społeczności, rządy, państwa a nawet twory ponadpaństwowe. Rybactwo jest jednym z takich priorytetów.. I długo jeszcze takim pozostanie wśród możnych tego świata.. :) Być może zrozumienie tych prostych faktów - co grozi zakwalifikowaniem do lobby rybackiego, powstrzymuje was przed tą zupełnie nieskomplikowaną konstatacją :)

 

 

Rybactwo własnie pomalutku odchodzi do lamusa, szczególnie na wodach śródlądowych. PZW jako zarządzający największym areałem wód Skarbu Państwa a także niektóre gospodarstwa rybackie zrezygnowały już z odłowów sieciowych nawet tych tzw. gospodarczych i całkowitej bytności rybaków na swoich wodach. Dlaczego? - ano dlatego że na wędkarzach więcej zarobią, łatwiej gospodaruje się takimi wodami na których są tylko wędkarze, mniejszy nakład finansowy potrzebny jest na zarybianie i utrzymanie na odpowiednim poziomie ichtiofauny danej wody. Zrozumieli że mając tylko wędkarzy na swoich wodach nie ma w takim drastycznym stopniu wyjałowienia wód za pomocą wędek jak ma to miejsce w przypadku odłowów sieciowych i odłowów wraz z połowem wędkarskim jednocześnie na tej samej wodzie. Zaprzestanie stawiania sieci i postawienie na wędkarstwo amatorskie daje jedyną szansę na utrzymanie się okręgów na wodach jakimi zarządzają. Nawet gospodarstwa rybackie jakie żyły z odłowów sieciowych już z nich rezygnują stawiając na zysk z wędkarzy. Takie są realia obecnie. 

 

 

Koledzy drodzy, wrogowie i czytelnicy rzewnych tabloidów.. Kreowany zupełnie bzdurny konflikt na linii rybacy profesjonalni  - rybacy amatorzy, który regularnie wzniecają popularne duety, a momentami nawet tercety redaktorskie, skłania środowisko, a przynajmniej tych bardziej podatnych na manipulacje, do bardzo radykalizującego osobistego spozycjonowania. Jednostronnego zresztą.. :) W świecie jest niemalejący popyt na pożytecznych idiotów - tych zawodowych od duraczenia w mediach oraz tłumów powolnych ich lekkostrawnej dydaktyce wielbicieli. Nie jestem fanem, nie łykam tandety .. 

 

Ja wiedzę jedynie konflikt na linii rybacy-wędkarze i jak narazie widać rybacy ten konflikt przegrywają. 

 

 

Jeżeli pomimo wszystko ktoś zakłada, że w tej komicznej wojence my właśnie wygramy, to jestem pełen uznania dla uporu i żalu z powodu zmarnowanego entuzjazmu. Dużo korzystniejszym i efektywniejszym na ogół rozwiązaniem jest zwykła współpraca. Współpraca i zgoda zawsze buduje - chyba że jest to tylko nieuprawniony pogląd lobbysty rybackiego.. :) Może więc połączmy się w obronie wspólnego interesu.. :)

 

Myślę że jak z czasem zaczniemy w okręgach/zarządach mieć ludzi z tym samym tokiem myślenia to rybactwo w Polsce stanie się przeszłością, supermarkety będą zaopatrywane tylko przez specjalistyczne gospodarstwa rybackie jakie na swoich wodach nie pozwolą na byt wędkarzom. Wody natomiast na jakich będą ich włodarze czerpać zysk z wędkarstwa amatorskiego zostaną od rybactwa odcięte raz na zawsze. Wspólnego interesu na płaszczyźnie rybak - wędkarz nigdy nie było i nie będzie, bo jeden drugiego obwinia o zbyt małą ilość ryb w wodach a tak wcale nie jest. Tutaj niestety kłania się brak umiejętności gospodarowania wodami, nastawienie na wielofrontowe zyski bez wkładu lub z jego minimalną wartością a przy tym wszystkim jawne kłusownictwo i brak kontroli sprzyjają napięciom jakie są doskonale widoczne. 

 

 

Wracając do meritum wątku..Jeśli już mamy poczucie dziejowej wyższości nad złowrogim rybackim rywalem, ryby są dzikie albo hodowlane, trą się skutecznie albo i nie trą, to zadam wyznawcom lansu tudzież obyczajów  rodem z wędkarskiego świata/Wędkarskiego Świata proste pytanie - czemu te nasze powszechnie przyjęte zwyczaje, praktyki i przekonania są wciąż najbliższe manierom dzikiej świni ? :rolleyes:

 

Cóż zbyt to uogólniasz bo nie jest wcale tak jak to ująłeś, nie wszyscy tacy są i nie powinieneś patrząc w lustro wrzucać każdego do tego samego worka.  Pamiętaj, że kropla pomału drąży skałę nim powstanie strumyk a później rzeka. Chcąc coś osiągnąć nie da się zrobić w obecnych czasach rewolty i zmienić podejścia każdego indywidualnie do wędkarstwa, zabierania ryb dla mięsa czy też nastawienia do rybaków jakie by ono nie było czy też kulinarnych przyzwyczajeń społeczeństwa. Na wszystko jest sposób ale to trwa i będzie trwało latami nim dojdziemy do tego co na wodach jest u zachodnich sąsiadów. Potrzeba wiele nakładu pracy, informacji medialnej, wyrzeczeń często kosztem własnego prywatnego życia by osiągnąć zamierzony cel. Pewnie ludziom z mojego przedziału wiekowego braknie na to życia, Ci z Twojego nie mają już na to żadnego wpływu bo zbyt mało im zostało chodzenia na tym świecie by doprowadzić do radykalnych zmian. Może pokolenie takie jak mój syn czy Twoje wnuki jeśli je masz będą już na etapie normalizacji na naszych wodach a ich dzieci albo i wnuki dopiero będą łowiły jak obecnie jest to całkiem normalne na zachodzie z takim samym podejściem do rybiego mięsa, to kwestia min. zaszczepiania właściwych wartości w młodym latoroślu.  Trzeba tylko chcieć i działać w realiach a nie za ekranem monitora klikając w klawiaturę coby- gdyby i że to jest be.

 

 

Aha .. zafiksowanym dresem umysłowym na punkcie grodzenia ujść rzek zadam też pytanie.. Co wybrać - grodzenie czy nowoczesne pławnice ? Bo jak oczy nie widzą , to sercu nie żal..

 

Cóż w ujściach rzek pławnic postawić się nie da z racji ich zastosowania w dryfie prądowym lub za łodzią szczególnie jeśli zakazało by się używania dodatkowych urządzeń mających ograniczyć ich dryf, więc zdecydowanie nowoczesne pławnice zamiast grodzenia sieciami. 

 

To tak całkiem na boku bo się rozpisałem. Mimo iż nie łowię w miejscowościach nadmorskich, kelta nie miałem nigdy na kiju uważam, że całkowity zakaz stosowania sieci w ujściach rzek, ochrona tarlaków i tarlisk a także okresowy zakaz wędkowania i wzmożone kontrole a przy tym właściwa gospodarka i zarybianie tymi rybami, na przełomie kilkunastu, może kilkudziesięciu lat odnowiło by na tyle populację tych ryb że nie było by takiego problemu jak obecnie. 

    • glider lubi to

Mysle, ze temat podniesiony w artykule jest bez sensu na tu i teraz. Zanim zaczniemy postulowanie kolejnych ograniczen, sprobujmy sobie zdac sprawe z ograniczen ,,ekologicznych'' dotyczacych naszych rzek trociowych/lososiowych oraz absurdalnych okresow, w ktorych te ryby mozna w Polsce lowic. Porownywanie wedkarstwa lososiowego w Polsce i na przyklad Irlandii/Szkocji nie ma wiekszego sensu. W tamtych krajach nikt nad keltem sie nie pochyli i nikogo kelt nie zainteresuje, bo masowe ciagi ryb sa od poznej wiosny, a nie w listopadzie...To nie jest tak, ze szkoci/ irlandczycy sa oswieceni i kelta nie lowia. Oni nie musza, bo lowia w glownych i licznych ciagach. U nas kiedy ryba masowo idzie do rzek, lowic nie wolno...Lowic nie musi oznaczac zabijac - zeby byla jasnosc. Na calym swiecie ryby wedrowne lowi sie w ciagach tarlowych i pod te ciagi ustawia sie sezony polowu! Bo ryba wedrowna wchodzi do rzeki na tarlo, a nie na wycieczke. Jesli komus nie odpowiada lowienie ryb przed taralem, to niech przestanie je lowic calkowicie, bo ryby generalnie zawsze sa w jakims stadium cyklu rozrodczego. Bo caly sens ich zycia skupia sie na rozrodzie i wokol niego...Cale ich zycie to jeden wielki, nieustajacy cykl rozrodczy...Jesli nie chcemy go przerywac i jednoczesnie uprawiac wedkarstwo, wystarczy wszystkie trocie /lososie wypuszczac i po calym tym gadaniu. W polskich rzekach troci jest bardzo duzo. Albo bardzo duzo jej wchodzi na tarlo - tak bedzie precyzyjniej. Moim zdaniem w niektorych za duzo, jak na ich ograniczenia ekologiczne, co generuje wylacznie problemy. Tylko ze te ryby sa dla wedkarzy niedostepne, badz dostepne w ograniczonej ilosci i jako kelty najczesciej...Sezon polowu ryb wedrownych w Polsce powinien trwac do przynajmniej konca pazdziernika - co nie znaczy tez, ze trzeba pozwalac ryby w pazdzierniku zabijac czy dopuszczac lowienie na wszytskich odcinkach, na wszystko etc.  Wtedy mozna by zaczac dyskusje o tym czy by troche keltom nie odpuscic na poczatku roku. Jesli w tej chwili godzimy sie na to, ze wszyscy zainteresowani rybami wedrownymi ( rybactwo, klusownicy) nas wala w rogi i jeszcze zastanawiamy sie nad kolejnymi ograniczeniami, zeby mozna bylo nas walic w rogi mocniej, to...No nie wiem, ale ja nie lubie jak sie ze mnie robi frajera... Troci w polskich wodach srodladowych jest okresowo od cholery- jeszcze raz podkreslam. Tylko my tych ryb nie mozemy dotkanc. Dlatego dodatkowe ograniczenia bez zmian istniejacych zasad polowu i okresow ochronnych, sa wylacznie utrudnianiem juz trudnej sytuacji tych, ktorzy chcieliby troc zlowic...Jakakolwiek! Srebrniaka, kelta, bez znaczenia. Czy to ma sens? Moim zdaniem nie specjalny...  W kazdym miejscu na ziemi lowi sie wedrowne salmonidy w szczytach ciagow tarlowych, tylko nie w moim kraju. W moim kraju sie je na srodladziu wylacznie chroni...Czy rybacy sie dokladaja do czynszow dzierzawnych za rzeki , ktore robia dla nich za wylegarnie??? Mamy dostepne baltyckie trocie wielkie jak konie i nie sa nam potrzebne jakies Argentyny czy Islandie... Podniecamy sie tym, ze na swiecie lowi sie wielkie wedrowne salmonidy, a takie same wplywaja do naszych rzek... Wplywaja, zdychaja, klusownicy trzebia, a my dyskutujemy o ochronie keltow... Albo to wszystko jest jakas bzdura, albo ja z jakiejs innej bajki jestem...