Skocz do zawartości

  • Zaloguj korzystając z Facebooka      Zaloguj się   
  • Rejestracja

Witaj!

Zaloguj się lub Zarejestruj by otrzymać pełen dostęp do naszego forum.


Szukaj w artykułach


Reklama


Ostatnie na blogu


654 aktywnych użytkowników (w ciągu ostatnich 15 minut)

642 gości, 0 anonimowych

Google, Bing, rebowski12, jasienieznam, Hesher, Ahaw, Little Wing, LordG, Alexa, damian1986, Włodzimierz Janowicz, Voiteh, adamek, Kacper Kniaź, dino575


- - - - -

Cała prawda o łamańcach ;)


Kolejnym krokiem, po tworzeniu woblerów jednoczęściowych, jest pójście w kierunku wykonywania woblerów pozbawionych sterów lub pozostanie przy woblerach ze sterem i zmaganie się z woblerami wieloczłonowymi. Patrząc pod kątem historycznym łamańce wśród naszych twórców powstały bardzo późno w stosunku do woblerów jednoczęściowych. Było to związane ze skutecznością jednoczęściowych woblerów w owych czasach, a także z brakiem dostępu do innych modeli zagranicznych producentów. Trwało to tak długo, jak były one bezkonkurencyjne. Na szczęście każda, nawet najlepsza przynęta, może opatrzeć się rybom. Zaczęto poszukiwać nowych rozwiązań. Ten kto posiadał łamańce potrafił otworzyć z pozoru martwą wodę. Myślę, że obecnie takie sytuacje zdarzają się. W opracowaniach dotyczących woblerów próżno doszukiwać się znacznej ilości informacji o woblerach wieloczłonowych, potocznie nazywanymi łamańcami, choć są gdzieniegdzie produkowane. Zatem warto przyjrzeć się im bliżej.
Najczęściej tworzone są woblery dwu- oraz trójczłonowe, choć sporadycznie spotyka się o większej liczbie części. Łamańce, podobnie jak woblery jednoczęściowe, podlegają tym samym prawom fizyki i również wśród nich można rozróżnić rodzaje prac, tory poruszania się. Różnica pomiędzy nimi polega na tym, że z każdym kolejnym członem atrakcyjność zachowania się łamańca, na którą mamy wpływ, wzrasta. Oczywiście nie można nie wspomnieć, że mogą one nurkować na różne głębokości.
Opis łamańców rozpocznę przewrotnie, nie od budowy, a od przeglądu ich konstrukcji, głównie pod kątem sposobów łączenia poszczególnych członów i jakie są tego konsekwencje.
Bardzo popularnym sposobem łączenia członów w łamańcach jest wykorzystanie pojedynczych oczek symetrycznie rozmieszczonych względem wysokości korpusów. Powszechnie stosowane jest pionowe ułożenie oczka w członie dołączanym co powoduje, że w członie poprzedzającym jest oczko ustawione poziomo. Rozwiązanie takie pokazano na fot.1 oraz rys.1.

 

Dołączona grafika

Fot.1. Łamaniec z pojedynczymi oczkami, wobler Dariusza Szyszki [1]

 

 

Dołączona grafika

 

Rys.1. Łamaniec z pojedynczymi oczkami [2]

 

Innym, pokrewnym rozwiązaniem jest zamiana położeń oczek, co pokazano na fot.2 oraz rys.2. Tak więc w członie dołączanym oczko jest ustawione poziomo, zaś w członie poprzedzającym w pionie.

 

Dołączona grafika

Fot.2. Łamaniec z pojedynczymi oczkami, wobler Pawła Parfieniuka [1]

 

 

Dołączona grafika

 

Rys.2. Łamaniec z pojedynczymi oczkami [2]

 

Łączenie członów za pomocą pojedynczych oczek daje dużą swobodę dołączanym członom. Mogą one posiadać zarówno pracę ogonową jak i lusterkującą.
Kolejnym sposobem łączenia członów ze sobą jest wykorzystanie dwóch oczek, również symetrycznie rozmieszczonych względem korpusów. Rozwiązanie takie pokazano na fot.3 i rys.3.

 

Dołączona grafika

Fot.3. Łamaniec z dwoma oczkami, wobler Tomasza Miernika [1]

 

 

Dołączona grafika

 

Rys.3. Łamaniec z dwoma oczkami [2]

 

W tym rozwiązaniu oba oczka w dołączanym członie ustawione są poziomo oraz w pionowo w poprzedzającym.
Układ oczek można zmienić, co przedstawiono na fot.4 i rys.4. W tym przypadku w drugim członie oczka ustawione są w pionie, a w członie poprzedzającym ich ustawienie jest poziome.

 

Dołączona grafika

Fot.4. Łamaniec z dwoma oczkami, wobler Marcina Osowskiego [1]

 

 

Dołączona grafika

 

Rys.4. Łamaniec z dwoma oczkami [2]

 

Ale oczka mogą być ustawione w sposób mieszany, co pokazano na fot.5 i rys.5. W członie dołączanym górne oczko jest ustawione poziomo, natomiast dolne pionowo.

 

Dołączona grafika

 

Fot.5. Łamaniec z dwoma oczkami, wobler Jana Mayera [1]

 

 

Dołączona grafika

 

Rys.5. Łamaniec z dwoma oczkami [2]

 

Zastosowanie dwóch łączących oczek w każdym z członów powoduje pewne ograniczenia w uzyskiwanej pracy woblera. Otóż dołączane w sten sposób człony nie mogą lusterkować lub lusterkują w bardzo ograniczonym zakresie.
W przedstawionych na fot.1÷fot.5 oraz rys.1÷rys.5 sposobach łączenia korpusów za pomocą oczek możliwy jest także ruch w pionie dołączanych członów. Zakres ruchów w poziomie i płaszczyźnie wzrasta wraz z powiększaniem promieni oczek łączących człony.
Większą swobodę ruchu w pionie drugiego członu umożliwia rozwiązanie pokazane na rys.6.

 

Dołączona grafika

 

Rys.6. Łamaniec z dwoma oczkami [2]

 

W korpusie dołączanym umieszczone są dwa oczka, zaś w korpusie dołączanym jedno oczko podłużne. Zastosowanie takiego oczka umożliwia przesuwanie się w pionie członu dołączanego w większym zakresie. Ograniczeniem jest pionowy rozstaw oczek w korpusie dołączanym oraz długość oczka podłużnego w członie poprzedzającym. Ponadto praca ogonowa członu z dwoma oczkami będzie charakteryzować się większą amplitudą od poprzednich rozwiązań. Natomiast praca lusterkująca jest o podobnej amplitudzie jak w łamańcach z dwoma oczkami.
Następnym sposobem łączenia korpusów w łamańcach jest zawiasowe łączenie, które pokazano na fot.6 i rys.7.

 

Dołączona grafika

 

Fot.6. Łamaniec z zawiasowym łączeniem [1]

 

 

Dołączona grafika

 

Rys.7. Łamaniec z zawiasowym łączeniem [2]

 

W tego typu połączeniu nie jest możliwe lusterkowanie dołączanego członu. Pozostaje jedynie praca ogonowa. Ewentualnie w ramach luzów pomiędzy poszczególnymi elementami zawiasów wobler z takim łączeniem mógłby delikatnie lusterkować. Podobnie jest z ruchem w pionie. Przy braku luzów pomiędzy elementami zawiasów nie występuje ruch w pionie. Raczej takie połączenie spotyka się w dużych woblerach drewnianych ze względu na trudności wykonawcze. Problemów takich nie ma w przypadku woblerów z tworzyw sztucznych, zwłaszcza w produkcji wielkoseryjnej.
Ostatni sposób łączenia korpusów w łamańcu pokazano na fot.7 i rys.8. Oczka poszczególnych członów połączono za pomocą sprężyny.

 

Dołączona grafika

 

Fot.7. Łamaniec ze sprężynowym łączeniem, wobler Dariusza Lesiewicza [3]

 

Dołączona grafika

 

Rys.8. Łamaniec ze sprężynowym łączeniem [2]

 

Wobler z takim sposobem łączenia posiada pracę ogonową jako dominującą oraz nieznaczną pracę lusterkującą, która wzrastać będzie w miarę różnicy pomiędzy wysokością sprężyny i podłużnego oczka. Możliwy jest także ruch drugiego członu w pionie. Im większa różnica w wysokości oczka podłużnego i sprężyny, tym większy zakres ruchu w pionie.
Przedstawione na fot.1÷fot.5 oraz rys.1÷rys.5 można traktować jako bazowe, podstawowe sposoby łączenia członów w łamańcach, które można w pewien sposób modyfikować.
I tak na fot.8 oraz na rys.9 i rys.10 pokazano ścięte powierzchnie łączonych korpusów.

 

Dołączona grafika

Fot.8. Łamaniec ze ściętymi korpusami, wobler Krzysztofa Gębskiego [1]

 

 

Dołączona grafika

 

Rys.9. Łamaniec ze ściętymi korpusami [2]

 

Na rys.10 pokazano również łamańca ze ściętymi powierzchniami łączonych korpusów z tym, że w korpusie dołączanym ścięcie to jest wykonane w płaszczyźnie prostopadłej do ścięcia w woblerze wieloczłonowym z rys.9.

 

Dołączona grafika

 

Rys.10. Łamaniec ze ściętymi korpusami [2]

 

Takie rozwiązanie prawdopodobnie miało na celu zwiększenie amplitudy wychyleń członu w pracy ogonowej, co pokazano na rys.11. Teoretycznie, w rękach można tak wychylać drugi człon, ale wówczas środek oczka dołączanego członu musiałby się przemieścić wokół środka członu poprzedzającego. Prowadząc łamańca pod prąd, napierająca woda na powierzchnię czołową członu dołączanego nie pozwoli na to, będzie ten człon odsuwać od członu poprzedzającego. Ponadto masa kotwicy w dołączanym członie także nie pozwoli na większe wychylenia w pracy ogonowej.
a)

 

Dołączona grafika

Rys.11. Porównanie wychyleń dla różnych zakończeń korpusów [2]

 

Z kolei na fot.9 i rys.12 przedstawiono łamańca ze ścięciami korpusów mające na celu schowanie oczka w korpusie pierwszym, a tym samym zmniejszenie długości woblera wieloczłonowego. Jednakże należy pamiętać, że człon dołączany im bliżej znajduje się członu poprzedzającego, tym mniejsza będzie możliwa amplituda pracy ogonowej. Rozwiązanie to jest trudniejsze do wykonania, zwykle występuje w produkcji masowej z wykorzystaniem tworzywa sztucznego. Choć możliwe jest też ręczne wykonanie takiego zabiegu, co przedstawia fot.2.

 

Dołączona grafika

 

Fot.9. Łamaniec ze ściętymi korpusami, wobler firmy Rebel [1]

 

 

Dołączona grafika

 

Rys.12. Łamaniec ze ściętymi korpusami [2]

 

Jak ważnym elementem w budowie każdego woblera, w tym łamańca, jest oczko można przekonać się przemieszczając go w pionie. Oczka łączące człony ze sobą nie muszą być symetrycznie umieszczone względem wysokości korpusu, co pokazano na fot.10 i rys.13. Zmiana położenia oczka powoduje zmianę położenia punktu obrotu członu dołączanego. W związku z tym możemy wpływać na amplitudę pracy lusterkującej woblera. Amplituda pracy lusterkującej zwiększa się w stosunku do łamańca z oczkiem rozmieszczonym symetrycznie względem wysokości jego korpusu mimo, że w obu przypadkach kąt wychylenia członu dołączanego będzie identyczny.

 

Dołączona grafika

 

Fot.10. Łamaniec z niesymetrycznie rozmieszczonymi oczkami, wobler Piotra Kardasa [1]

 

 

Dołączona grafika

 

Rys.13. Łamaniec z niesymetrycznie rozmieszczonymi oczkami [2]

 

Oczka łączące człony w łamańcach nie muszą być uformowane w kształcie pierścienia, ale także w kształcie podłużnym, co pokazano na rys.6. Tak uformowane oczko, ale ustawione poziomo daje więcej możliwości. Przykład woblera dwuczęściowego z tak ukształtowanym oczkiem umieszczonym w przednim korpusie zaprezentowano na rys.14. Człon dołączany oprócz możliwości uzyskiwania pracy ogonowej i lusterkowej wzbogaca się jeszcze o możliwość swobodnego przesuwania w poprzek korpusu poprzedzającego. Człon porusza się prostym odcinku 1 oczka i im dłuższy ten odcinek, tym większe wychylenia. Zatem w pracy ogonowej członu dołączanego można spodziewać się większej amplitudy wychyleń na boki.

 

Dołączona grafika

 

Rys.14. Łamaniec z podłużnym oczkiem [5]

 

Pewną modyfikację oczka podłużnego i ustawionego poziomo w przednim korpusie pokazano na rys.15. W tym przypadku część oczka, po której przemieszcza się oczko członu dołączanego nie jest linią prostą. Odcinek 2 wskazuje na wklęśnięcie w tym oczku.

 

Dołączona grafika

Rys.15. Łamaniec ze zmodyfikowanym podłużnym oczkiem [5]

 

Wówczas przesuwanie się członu dołączanego wzdłuż oczka członu poprzedzającego nie są takie swobodne, raczej gwałtowne. Im dłuższy odcinek 2, tym gwałtowniejsze będą te przeskoki. Zatem można spodziewać się podczas pracy woblera dodatkowych, niekontrolowanych odskoków na bok członu dołączanego. Ale tylko do pewnego momentu. Gdy na wskutek zwiększania wklęśnięcia (odcinek 2) powstały prześwit będzie mniejszy od grubości drutu oczka członu dołączanego, to przeskoki znikną. Wtedy człon dołączany będzie znajdować się na stałe po jednej ze stron członu poprzedzającego.
Przedstawione modyfikacje omówione zostały na przykładzie woblerów dwuczłonowych, ale równie dobrze mogą dotyczyć łamańców o większej liczbie członów. Należy pamiętać, że wraz z kolejnym dodanym członem możliwość wariantowania zachowań woblera w wodzie zdecydowanie wzrasta. Poniżej zostaną omówione niektóre zmiany w łączeniu elementów łamańców na przykładzie woblerów z trzema członami.
Na rys.16 przedstawiony jest wobler, w którym zmieniono mocowanie ostatniego członu względem rozwiązania pokazanego na fot.3 i rys.3. W tym przypadku mocowanie ostatniego członu zrealizowano za pomocą pojedynczych oczek. Wówczas ostatni człon ma więcej swobody. Oprócz pracy ogonowej można spodziewać się także pracy lusterkującej, czego próżno szukać w rozwiązaniu z rys.3.

 

Dołączona grafika

 

Rys.16. Łamaniec z pojedynczymi oczkami ostatniego członu [2]

 

Można postąpić jeszcze inaczej. Drugi człon połączono z pierwszym za pomocą pojedynczych oczek, co pokazano na rys.17.

 

Dołączona grafika

 

Rys.17. Łamaniec z pojedynczymi oczkami drugiego członu [2]

 

Dzięki takiemu zabiegowi wzbogaca się drugi człon o pracę lusterkującą, a poprzez łączenie ostatniego członu za pomocą dwóch oczek, również i ostatni człon może lusterkować. Ale nie może tego robić niezależnie względem członu drugiego, tylko razem z nim. Aby zniwelować w pracy lusterkującej wpływ członu drugiego na trzeci należałoby trzeci człon połączyć z drugim poprzez pojedyncze oczka. Oczywiście oba człony mogą także posiadać pracę ogonową.
Z kolei na rys.18 pokazano łączenie członów z wykorzystaniem oczka podłużnego, przy czym drugi człon połączono z pierwszym poprzez dwa oczka umieszczone w drugim członie, zaś trzeci z drugim za pomocą jednego z członu trzeciego. Jest to w pewnym sensie modyfikacja rozwiązania z rys.6.

 

Dołączona grafika

 

Rys.18. Łamaniec z oczkami podłużnymi [2]

 

Takie rozwiązanie powoduje, że ostatni człon posiada większą jeszcze swobodę w pracy ogonowej i lusterkującej niż w rozwiązaniu z rys.6. Ów człon ponadto może przemieszczać się w pionie względem członu poprzedzającego.
Natomiast rys.19 przedstawia wobler trójczłonowy, w którym wszystkie człony połączona za pomocą oczka okrągłego, umieszczonego w korpusie dołączanym, i oczka podłużnego, znajdującego się w członie poprzedzającym. W ten sposób drugiemu członowi umożliwia się ruch w pionie i jednocześnie swobodniejszą pracę ogonową oraz lusterkującą.

 

Dołączona grafika

 

Rys.19. Łamaniec z oczkami podłużnymi [2]

 

Kolejną modyfikacją łączenia członów ze sobą za pomocą oczka podłużnego jest rozwiązanie zaproponowane na rys.20. W tym przypadku oczka łączonych członów są ukształtowane jak oczka poziome. Dzięki tak ukształtowanym oczkom możliwe jest jednoczesne przesuwanie członu dołączanego względem członu poprzedzającego w poziomie (na boki) oraz w pionie (w górę lub w dół).

 

Dołączona grafika

 

Rys.20. Łamaniec z dwoma oczkami podłużnymi [2]

 

Jednakże oczka podłużne nie muszą być ukształtowane w kształcie prostokątnym, mogą być w kształcie trójkątnym, co pokazano na rys.21. oczywiście wobler z tak ukształtowanymi oczkami zachowuje ruchy członu dołączanego jak w rozwiązaniu z dwoma oczkami podłużnymi w kształcie prostokąta (rys.20), ale dodatkowo zyskuje możliwość oddalania lub przybliżania tego członu względem członu poprzedzającego.

 

Dołączona grafika

 

Rys.21. Łamaniec z oczkiem podłużnym trójkątnym [2]

 

Rozwiązania przedstawione na rys.5, 8, 12÷15, 20, 21 z powodzeniem można zastosować w woblerach z członami o większej liczbie niż dwa. Ponadto sposoby łączenia korpusów za pomocą oczek pokazanych na rys.6, 9, 10, 12÷21 można praktykować w ten sposób, że zamienia się ich położenie w korpusach łączonych, czyli oczko z członu dołączanego umieszcza się w członie poprzedzającym, zaś oczko z członu poprzedzającym w członie dołączanym.
Ale nie tylko metalowe łączenia członów można zastosować w tego typu woblerach. Można również użyć np. plecionki, co pokazano na fot.11 i fot.12. Takie rozwiązanie ma na celu wyciszenie pracy łamańca, gdyż oczka metalowe trąc, uderzając o siebie wytwarzają falę hydroakustyczną słyszalną przez ryby. Oczywiście takie kotwice w tym przypadku tez powinno się mocować za pomocą np. plecionki. Ponadto to połączenie jest bardziej elastyczne niż za pomocą metalowych, sztywnych oczek.

 

Dołączona grafika

 

Fot.11. Wobler z łączeniem za pomocą plecionki [4]

 

 

Dołączona grafika

 

Fot.12. Woblery z łączeniem za pomocą plecionki [4]

 

Podsumowując przedstawione sposoby łączenia można zauważyć, że jedne dają ciasne połączenie członów ze sobą, a drugie luźne połączenie. O tych ciasnych połączeniach można powiedzieć, że odbierają stopnie swobody członom dołączanym. Wówczas człon poprzedzający będzie miał istotny wpływ na zachowanie się kolejnego członu. Realizuje się w ten sposób, że oczka mają małe średnice, człony są blisko siebie. Praca takiego woblera jest łatwiejsza do przewidzenia, zaplanowania. W przypadku połączeń luźnych stopnie swobody praktycznie nie są odbierane. Zatem zachowanie się dołączanych członów może w pewnych granicach być niezależne od zachowania się członu poprzedzającego. Realizuje się poprzez oczka o większych średnicach, wówczas człony oddalone są więcej od siebie niż przy połączeniach ciasnych. Praca takiego łamańca jest żywsza, bardziej chaotyczna, trudniejsza do przewidzenia, zwłaszcza podczas początkowego tworzenia. Zjawisko to może potęgować również asymetria połączeń. Z czasem uda się nad tym zapanować.
Ale nie zawsze pierwszy segment bezwzględnie lub w dużym stopniu decyduje o zachowaniu się całego łamańca. Zastosowanie oczka z rys.14 lub rys.15 powoduje gwałtowne wychylenia lub przeskoki w bok lub w górę, a nawet po skosie, członów dołączanych powodując, że cały łamaniec zmienia swój tor ruchu dążąc do ustabilizowania swojej pracy. Niestety wówczas następuje do ponownego przeskoku członu dołączonego, gdyż oczko zmieniło swoje pierwotne położenie.
Chcąc uzyskać powtarzalność zachowania się łamańca oraz uzyskać to, co zamierzyło się podczas jego wykonywania ważne jest, aby przestrzegać precyzję w kształtowaniu i łączeniu oczek, stosować drut gładki i niezbyt sprężysty.
W przypadku woblerów wieloczłonowych jest o tyle ciekawie w stosunku do woblerów jednoczęściowych, że można w jednej przynęcie uzyskać prace różniące się między sobą jej rodzajem, częstotliwością, amplitudą oraz torem poruszania się. Jednakże istotne jest zwrócenie uwagi na to, że człon poprzedzający może mieć wpływ na zachowanie się członu następnego. Metody łączenia członów ze sobą to tylko jeden ze sposobów wpływania na pracę członów, a tym samym na zachowanie się woblera. Bardzo ważny, ale nie zawsze wystarczający. Należy także rozważyć kształt całego łamańca, a zwłaszcza członu ze sterem, sam ster oraz rozkład obciążenia.
Zwykle korpus przeznaczony na wobler łamany wykonuje się jako jeden element, a następnie dzieli go na tyle części, ile zakłada się wykonać członów. Rzadziej tworzy są korpusy członów niezależnie od siebie i później łączy w całość, co nie oznacza, że są jakieś przeciwskazania. Wręcz przeciwnie, można to wykorzystać np. do wzmocnienia pracy członu dołączanego. Człony mogą różnić się wysokością lub szerokością.

 

Dołączona grafika

 

Rys.22. Wobler z wyższym członem dołączanym [2]

 

Jeśli korpus członu dołączanego będzie wyższy (rys.22) lub szerszy niż człon poprzedni to, wówczas fragmenty tego członu wystające poza obrys członu poprzedzającego będą stawiać opór podczas poruszania się łamańca w wodzie. To spowoduje wzmocnienie pracy członu dołączanego. Człon dołączany może wystawać symetrycznie, lub nie, poza człon poprzedzający. Inny sposób wzmocnienia pracy członu dołączanego zaprezentowano na rys.23. Dwuczłonowiec został wykonany w ten sposób, że wobler jednoczęściowy został podzielony na dwa człony. W rozwiązaniu tym, zamiast kształtowania członu dołączanego (2) można na jego powierzchnię czołową zamocować dodatkową powierzchnię oporową (3). Powierzchnia ta musi być większa od korpusu (członu poprzedzającego) (1). W innym przypadku powierzchnia (3) nie wzmocni pracy członu dołączanego (2). Naturalnym jest to, że powierzchnia oporowa (3) nie musi być symetrycznie umieszczona względem wysokości członu dołączanego (2). Nie musi być także płaska. Można ją zaginać w dwóch płaszczyznach osłabiając lub wzmacniając pracę tego członu. Może także mieć wykonane otworki lub inne wycięcia.

 

Dołączona grafika

 

Rys.23. Łamaniec z powierzchnią oporową [5]

 

Warto także wykorzystać różną wyporność członów łamańca. Zatem można stosować materiały, gatunki drewna, różniące się wypornością na poszczególne człony, np. skojarzyć ze sobą lipę i balsę. W woblerze na rys.23 korpus przedni (1) wykonany został z topoli, zaś człon dołączany (2) z balsy.
Wpływ kształtu korpusu na pracę łamańca jest identyczny jak w przypadku woblerów jednoczęściowych. Zatem korpus o dużej zbieżności wzdłuż długości oraz przekroju poprzecznym pokazany na rys.24 sprzyjać będzie pracy ogonowej o dużej amplitudzie.

 

Dołączona grafika

 

Rys.24. Korpus o dużej zbieżności [2]

 

Wówczas człon pierwszy ze sterem będzie narzucał pracę pozostałym członom jeśli jego pracy nie przygasi się. Z kolei korpus, który na całej długości niewiele, bądź w ogóle nie zmienia, swojej szerokości oraz ponadto będzie płaski na bokach pozwala uzyskać dodatkowo pracę lusterkującą, a praca ogonowa będzie zdecydowanie delikatniejsza od korpusu o dużej zbieżności. Korpus taki pokazano na rys.25.

 

Dołączona grafika

 

Rys.25. Korpus o małej zbieżności [2]

 

Istotna jest także długość pierwszego członu w łamańcu. Można dokonać podziału symetrycznego lub niesymetrycznego całego korpusu. Rozpatrując woblery dwuczłonowe zauważa się, że najczęściej spotykane są podziały symetryczne lub niesymetryczne, gdzie pierwszy człon jest dłuższy od drugiego. W przypadku woblerów trójczłonowych z reguły człon pierwszy jest równy lub nie co dłuższy od sumy długości pozostałych dwóch członów, choć zdarzają się sytuacje odwrotne. Na fot.13 przedstawiono 3 [cm] wobler z symetrycznym podziałem korpusu oraz połączenie członów za pomocą dwóch oczek.

 

Dołączona grafika

 

Fot.13. Wobler MKJ [1]

 

Niesymetryczny podział z kolei może być dwojako rozwiązany, tzn. pierwszy człon może być dłuższy lub krótszy od kolejnego. Na rys.26 pokazano wobler z niesymetrycznym podziałem, gdzie człon dołączany jest dłuższy od członu poprzedzającego ze sterem. Raczej taki podział sprawdza się w krótkich woblerach, nieco pękatych.

 

Dołączona grafika

 

Rys.26. Niesymetryczny podział korpusu [2]

 

Na rys.27 przedstawiono niesymetryczny podział korpusu na dwie części, w tym pierwszy człon jest dłuższy od drugiego. Im dłuższy korpus pierwszy, tym łagodniejsza jego praca, czyli o małej amplitudzie i mniejszej częstotliwości.

 

Dołączona grafika

 

Rys.27. Niesymetryczny podział korpusu [2]

 

Ale nie tylko tradycyjne kształty korpusów można stosować w woblerach wieloczłonowych. Za sprawą Macieja Jagiełły oraz Lecha Dylewskiego znane są niewielkie woblery z pojedynczymi korpusami w kształcie kuli. Można je wykorzystać w budowie woblerów dwuczłonowych, co pokazano na rys.28. Zastosowano w nim dwa oczka mocujące kotwice, ale korzystniej będzie wykorzystywanie tylko jednego: przedniego lub tylnego. Można je wykorzystać do imitowania rybiej ikry.

 

Dołączona grafika

 

Rys.28. Wobler dwuczłonowy z korpusami w kształcie kul [5]

 

Innym pomysłem na kształt korpusów jest wobler pokazany na rys.29. Oba połączone ze sobą korpusy kształtem przypominają rybki. Odpowiednie malowanie i można imitować niewielką ławicę ryb.

 

Dołączona grafika

 

Rys.29. Wobler z członami w kształcie ryb [5]

 

Kolejnym, istotnym elementem, którym można wzmocnić lub osłabić pracę łamańca, a zwłaszcza pierwszego członu jest ster. W tym przypadku możemy operować w wielu aspektach tj.: kąt pochylenia steru a względem osi poziomej korpusu, wielkość i kształt steru, położenie steru względem oczka mocującego linkę itd.
Kąt pochylenia steru a względem osi poziomej korpusu nie tylko wpływa na szybkość i głębokość zanurzania się łamańca w wodzie, ale także na amplitudę A i częstotliwość wychyleń ogona korpusu w określonym czasie T, co pokazano na rys.30. Zwiększanie kąta a powoduje, że ogon korpusu wychyla się na boki z większą amplitudą oraz z mniejszą częstotliwością, czyli korpus ten pracuje agresywniej, ale wolniej. Natomiast szybkość i głębokość zanurzania się łamańca w wodzie maleje. Zmniejszanie tego kąta wywołuje spokojniejszą pracę korpusu woblera, o małej amplitudzie i dużej częstotliwości wychyleń ogona. Wobler wieloczłonowy z tak ustawionym sterem szybciej i głębiej zanurza się pod wodę. Zmiana amplitudy i częstotliwości wychyleń jest spowodowana zmianą siły oporu hydrodynamicznego. Opór jaki stawia ster powoduje również, że zmienia się szybkość i głębokość zanurzania się łamańca w wodzie. W pierwszym przypadku siła ta jest większa, a w drugim znacznie mniejsza.

 

Dołączona grafika

 

Rys.30. Wpływ kąta pochylenia steru względem korpusu na pracę łamańca [2]

 

Bardzo ważne jest dobranie wielkości powierzchni steru do wielkości i kształtu korpusu. Zbyt duża powierzchnia steru spowoduje, że ster będzie miał większy wpływ na pracę łamańca niż jego korpus. Natomiast zbyt mała powierzchnia steru wywoła mniejszy wpływ na pracę łamańca niż jego korpus. Powierzchnię steru można określać za pomocą jego szerokości B oraz długości L. Ster o większej powierzchni zwiększa także amplitudę A i częstotliwość wychyleń ogona korpusu w określonym czasie T, co w skrajnych przypadkach może doprowadzić do destabilizacji pracy woblera wieloczłonowego. Wobec tego ster może pełnić rolę stabilizatora, albo wręcz przeciwnie. W przypadku przedstawionym na rys.31 zmieniono jedynie szerokość steru B. Wobler z przypadku (a) posiada szerszy ster niż wobler z przypadku ( Zatem będzie pracować agresywniej i szybciej, czyli o większej amplitudzie i częstotliwości. Agresywność i szybkość pracy korpusu woblera wzrasta wraz ze zwiększaniem szerokości steru B względem szerokości korpusu BK woblera. Z kolei jeśli ster nie będzie stawiać zbyt dużego oporu, to wobler z przypadku (a) będzie nieco głębiej i szybciej zanurzać się niż wobler z przypadku (. Natomiast w przypadku stawiania zbyt dużego oporu, ów wobler mimo agresywnej i szybkiej pracy nie będzie zanurzać się szybko i głęboko.

 

Dołączona grafika

 

Rys.31. Wpływ szerokości steru na pracę łamańca [2]

 

Poprzez zmianę długości steru L również zauważa się to, że zmienia się amplituda i częstotliwość pracy korpusu woblera oraz szybkość i głębokość zanurzania się jego w wodzie, co pokazano na rys.32. Wydłużanie steru zwiększa amplitudę i częstotliwość wychyleń ogona korpusu oraz powoduje, że szybciej i głębiej zanurza się wobler w wodzie.
Tak więc zmierzanie do tego samego celu (amplituda i częstotliwość pracy oraz głębokość nurkowania) może odbywać się w dwóch kierunkach, tj.: poprzez zmianę szerokości B lub długości L steru. Ale należy pamiętać, że zabiegi te mają swoje ograniczenia. Zwiększanie szerokości steru B może doprowadzić do niestabilności pracy woblera, a przyjęcie zbyt dużej długości steru L spowodować może całkowity zanik pracy woblera.

 

Dołączona grafika

 

Rys.32. Wpływ długości steru na pracę łamańca [2]

 

W woblerze wieloczłonowym, w którym oczko mocujące linkę jest zamocowane w korpusie, odginanie oczka do góry, powoduje, że amplituda wychyleń A maleje a wzrasta częstotliwość T (praca spokojniejsza woblera). Natomiast odginanie w dół, w kierunku steru zwiększa amplitudę wychyleń ogona A i zmniejsza częstotliwość T, praca łamańca staje się agresywniejsza (rys.33).

 

Dołączona grafika

 

Rys.33. Wpływ odginania oczka w płaszczyźnie pionowej na pracę łamańca [2]

 

Oczko mocujące linkę nie zawsze jest blisko steru. Na rys.34 pokazano, że przy takim samym kącie pochylenia steru a oczko znajduje się w różnych odległościach od steru. W tym przypadku oczko względem korpusu nie zmienia swojego położenia, ale ster już tak. Oddalanie steru od oczka prowadzi do tego, że wobler wieloczłonowy posiada mniejszą amplitudę pracy.

 

Dołączona grafika

 

Rys.34. Wpływ położenia steru względem oczka na pracę łamańca [2]

 

Na rys.35 pokazano oczko mocujące linkę, które jest umieszczone na sterze. Jeżeli oczko niewiele wystaje ponad ster wówczas praca łamańca jest o dużej amplitudzie (agresywna) i mniejszej częstotliwości. Natomiast wysuwając bardziej oczko ponad ster uzyskuje się pracę o mniejszej amplitudzie, ale większej częstotliwości.

 

Dołączona grafika

 

Rys.35. Wpływ położenia oczka względem steru na pracę woblera [2]

 

Wobler może posiadać więcej niż jedno oczko mocujące linkę. Przykład takiego rozwiązania pokazano na fot.14. Interesujące jest to skrajne oczko. Wystaje ponad ster zdecydowanie więcej niż pozostałe. Dzięki takiemu kształtowaniu i położeniu nie pozwala się na głębokie nurkowanie łamańca oraz wobler pracuje z większą częstotliwością i mniej agresywnie. Zastosowanie kilku oczek mocujących linkę w jednym woblerze pozwala na uzyskanie różnych charakterystyk jego prac oraz obłowienie szerszego zakresu głębokości łowiska bez zmiany położenia wędki względem lustra wody.

 

Dołączona grafika

 

Fot.14. Trzy oczka mocujące linkę [4]


Istotnym, może nawet bardzo, czynnikiem mającym wpływ na pracę łamańca jest rozmieszczenie obciążenia i dotyczy nie tylko członu pierwszego (w szczególności), ale także pozostałych. Ze względu na większą liczbę członów, w których można rozmieścić obciążenie powstać może wiele rozwiązań, których nie sposób opisać. Poniżej kilka przykładowych.
Na rys.36 zaprezentowano wobler z obciążeniem umieszczonym w pierwszym członie i skupionym w pobliżu oczka przedniej kotwicy. Powoduje to, że pierwszy człon będzie miał pracę ogonową typu X jako podstawową oraz pracę lusterkującą o mniejszej amplitudzie, prawie niezauważalnej. Pozostałe człony będące połączone za pomocą oczek o dużych średnicach mogą dodatkowo posiadać pracę ogonową oraz lusterkującą o wyraźnej amplitudzie.

 

Dołączona grafika

 

Rys.36. Trójczłonowiec ze skupionym obciążeniem w pobliżu oczka przedniej kotwicy [2]

 

Z kolei łamaniec z rys.37 posiada skupione obciążenie przed oczkiem przedniej kotwicy i bliżej steru w pierwszym członie. Wówczas można spodziewać się, że praca tego członu będzie przypominać pracę ogonową typu Y (mniej wyraźny X) jako podstawową oraz pracę lusterkującą o mniejszej amplitudzie, prawie niezauważalnej. Pozostałe człony będące połączone za pomocą oczek o dużych średnicach mogą dodatkowo posiadać pracę ogonową oraz lusterkującą o wyraźnej amplitudzie.

 

Dołączona grafika

 

Rys.37. Trójczłonowiec ze skupionym obciążeniem przed oczkiem przedniej kotwicy [2]

 

Natomiast na rys.38 pokazano wobler trójczłonowy z obciążeniem rozmieszczonym w pierwszym członie na znacznej jego długości.

 

Dołączona grafika

 

Rys.38. Trójczłonowiec z obciążeniem rozłożonym po długości korpusu [2]

 

Taki zabieg powinien spowodować, że pierwszy człon będzie miał znacznie wygaszoną pracę ogonową, a dominować będzie praca lusterkująca. Pozostałe człony mogą zachowywać się jak w przypadku rozwiązań z rys.36 i rys.37. Można spróbować także w tych dwóch ostatnich członach zgasić pracę lusterkującą, np. poprzez ciaśniejsze nieco połączenie za pomocą dwóch oczek. Wówczas będzie można zauważyć, że pierwszy człon wyraźnie lusterkuje a pozostałe będą miały pracę ogonową wijąc się za nim.
Natomiast stosując ciasne połączenie poszczególnych członów w łamańcach z rys.36÷rys.38 należy spodziewać się, że dołączane człony będą zachowywać się zdecydowanie podobnie jak człon pierwszy ze sterem.
Z kolei na rys.39 pokazany został wobler trójczłonowy z obciążeniem rozłożonym w dwóch pierwszych członach.

 

Dołączona grafika

 

Rys.39. Trójczłonowiec z obciążeniem w dwóch członach [2]

 

Wobler z tak rozmieszczonym obciążeniem oraz łączeniem członów za pomocą dwóch oczek będzie miał pracę ogonową i dodatkowo ostatnie dwa człony będą poruszały się sinusoidalnym torem. Obciążenie w pierwszym członie, umieszczone na jego końcu ma za zadanie zmniejszenie amplitudy jego pracy ogonowej oraz pozostałych członów. Jeśli nadal praca będzie zbyt intensywna wówczas warto w członie drugim umieścić obciążenie na jego początku. Ostatni człon pozostawia się bez obciążenia.
Wobler z rys.40 będzie miał podobną pracę oraz ruch dwóch ostatnich członów (sinusoida) z tym, że dochodzi jeszcze praca lusterkująca dwóch ostatnich członów.

 

Dołączona grafika

 

Rys.40. Trójczłonowiec z obciążeniem w pierwszym członie

 

W tym przypadku wystarczy obciążyć pzredni korpus w jego końcu. W drugim nie jest to konieczne ponieważ praca pozostałych członów woblera rozkłada się na pracę ogonową i pracę lusterkującą. Praca ogonowa tego woblera powinna mieć mniejszą amplitudę niż w woblerze rys.39. Oczywiście pracę lusterkując dwóch ostatnich członów zapewnia ich łączenia za pomocą pojedynczego oczka.
Rys.41 przedstawia dwuczłonowiec z obciążeniem rozmieszczonym jedynie w członie dołączanym.

 

Dołączona grafika

 

Rys.41. Dwuczłonowiec z obciążeniem w członie dołączonym [2]

 

Korpus przedni będzie jeszcze bardziej swobodnie pracował, gdyż należy pamiętać, że każde dodanie obciążenia zmniejsza amplitudę pracy łamańca. Natomiast drugi człon, w którym wstawiono dodatkowe obciążenie będzie miał pracę przytłumioną. Taki zabieg można przeprowadzać w dużych łamańcach. Wówczas człon dołączany ze względu na swoją wielkość będzie miał na tyle dużą wyporność, że dodatkowe obciążenie nie zgasi jego pracy. W przypadku małych łamańców sama kotwica jest wystarczającym obciążeniem, aby tłumić pracę członu dołączanego. Nie jest to korzystne, gdy zależy nam na energicznej pracy ostatniego członu. Można temu troszkę zaradzić przesuwając oczko mocujące tylną kotwicę nieco do przodu łamańca, co pokazano na rys.42. Zastosowanie oczek o dużej średnicy zwiększa swobodę pracy członu dołączonego podobnie jak to miało miejsce w omawianych trójczłonowcach.

 

Dołączona grafika

 

Rys.42. Dwuczłonowiec z przesuniętym oczkiem tylnej kotwicy [5]

 

W woblerach o małej długości można z powodzeniem zastosować tylko jedną kotwicę, w korpusie przednim, zaś człon dołączany może być pozbawiony kotwicy, dzięki czemu pracuje swobodniej. Wobler z jedną kotwicą pokazano na fot.15.

 

Dołączona grafika

 

Fot.15. Wobler dwuczłonowy z jedną kotwicą [2]

 

Podobny zabieg można wykonać w woblerze trójczłonowym (rys.43), który może być z tego powodu dłuższy niż dwuczłonowy.

 

Dołączona grafika

 

Rys.43. Wobler trójczłonowy z ostatnim członem bez kotwicy [5]

 

Swobodną końcówkę łamańca można wykorzystać jeszcze w innym celu. Na rys.44 zaprezentowano wobler składający się z czterech członów. W ostatnim członie zastosowano płetewkę. Wobler ten ma za zadanie imitować pijawkę, także jej sposób poruszania się w wodzie. Głównym celem jest uzyskanie sinusoidalnego toru poruszania się, ale nie w poziomie, tylko w płaszczyźnie pionowej. Coś na wzór poruszani się delfina podwodą. Płetewka oraz odpowiednie obciążenie, nie zaburzające ruchów końcowym członom (stąd tylko jedna kotwica) ułatwia uzyskanie takiego efektu. W tym rozwiązaniu należy spełnić jeszcze jeden warunek, ale to już dla spostrzegawczych, dociekliwych zostawiam.

 

Dołączona grafika

 

Rys.44. Wobler z czteroma członami [5]

 

W kształtowaniu woblerów łamanych jest naprawdę wiele możliwości. Korpus można podzielić, tworząc łamańca, nie tylko w taki sposób jak do tego momentu pokazano. Ograniczeniem jest tylko nasza wyobraźnia, a właściwie, jej brak. Są także inne podziały, które pokazano na rys.45 i rys.46. W woblerach tych, zwłaszcza w małych, kłopotliwe może być wykonanie połączeń, aby zachować zwartość konstrukcji. Wówczas warto sięgnąć po łączenie członów ze sobą wykorzystując plecionkę (fot.11 i fot.12). W woblerze dwuczłonowym z rys.45 dolny człon posiada większą swobodę w wychylaniu na boki niż w woblerze trójczłonowym (rys.46). Wynika to z faktu, że w woblerze z rys.46 dolny człon połączony jest dodatkowo z członem ostatnim złączonym z głównym korpusem ze sterem, ale z drugiej strony ten człon poprzez człon ostatni może w pewnym zakresie wpływać na pracę korpusu ze sterem, a tym samym na pracę całego woblera trójczłonowego.

 

Dołączona grafika

 

Rys.45. Dwuczłonowiec [5]

 

 

Dołączona grafika

 

Rys.46. Trójczłonowiec [5]

 

Należy mieć świadomość, że nie wyczerpuje to wszystkich przypadków kształtu i liczby członów woblera łamanego, a jak jeszcze uwzględni się niesymetryczne rozmieszczenie obciążenia, wprowadzenie komór powietrznych, to rozwiązań końcowych może być naprawdę sporo. Zapewne nie wszystkie będą praktyczne w zastosowaniu, ale o ich skuteczności na szczęście decydują ryby. Tak więc twórzmy łamańce.

 

I na koniec warto w kilku krokach podsumować, bo być może nie wszystko wybrzmiało klarownie.
1. Najczęściej pierwszy człon ze sterem decyduje jak zachowuje się cały łamaniec. Parametry pracy tego członu można zmieniać poprzez jego kształt, a także za pomocą kształtu, wielkości, położenia steru względem oczka mocującego linkę oraz odpowiednio rozmieszczając obciążenie. Zabiegi te są identyczne jak w woblerach jednoczęściowych.
2. Możliwy jest wpływ na zachowanie się członów dołączanych. Takim najprostszym, a zarazem najtrudniejszym, sposobem jest zastosowanie odpowiednich metod łączenia członów ze sobą. Łączenie członów dające im większą swobodę polega na nie odbieraniu stopni swobody poprzez stosowanie pojedynczych oczek o większych średnicach. Oczka nie muszą być w kształcie okręgu.
3. Cały założony plan stworzenia łamańca może nie udać się jeśli nie zachowa się precyzji jego wykonania, a zwłaszcza połączeń poszczególnych członów.

 

Literatura:
1. Archiwum autora.
2. Opracowanie autora.
3. Archiwum Dariusza Lesiewicza.
4. Archiwum Sławomira Szuszkiewicza
5. Opracowanie Sławomira Szuszkiewicza.

 

Autor: Sławomir Bednarczyk & Sławomir Szuszkiewicz




130 Komentarze

Kto by pomyślał, że można tyle o nich(łamańcach) napisać? Sławku trzeba będzie się wybrać na Wieprz ze wszystkimi łamańcami i przełożyć to na praktykę. Piszesz się?
Niby takie same, ale każdy inaczej połączony. Co ciekawe zauważyłem to po kilku latach.

Załączone pliki

    • Piotrek Milupa, Piotr Gołąb, TomekSudety i 4 innych osób lubią to

Kto by pomyślał, że można tyle o nich(łamańcach) napisać? Sławku trzeba będzie się wybrać na Wieprz ze wszystkimi łamańcami i przełożyć to na praktykę. Piszesz się?

 

Andrzeju, jak nie, jak tak  ;)  :) .

    • Andru77 i Franc lubią to

Niby takie same, ale każdy inaczej połączony. Co ciekawe zauważyłem to po kilku latach.

 

Muszę sprawdzić u siebie. Założyłem, że Krzysiek łączył wszystkie jednakowo. To tylko pokazuje, że to co narysowałem nie jest fikcją  ;)  :lol: .

    • Franc lubi to

Świetny artykuł! ;) 

    • Paweł Bugajski i Banjo lubią to
Zdjęcie
Sławek Oppeln Bronikowski
27 kwi 2020 06:55

Nie spodziewałem się - co źle o mnie świadczy - że wobleromania przejdzie w fazę naukową albo scjentologię. Bez cienia złośliwości ani zgryźliwości - kawał porządnej roboty odwaliłeś, Sławek - pardon! - Sławki..

    • Paweł Bugajski i Banjo lubią to
Zdjęcie
Piotr Gołąb
27 kwi 2020 07:47

Sławku wielkie dzięki bo rozjaśniłeś mi kilka zagadnień, ostatnio dłubię nieco więcej łamańców a nie do końca wszystko było dla mnie jasne podczas ich budowy.

Jak zawsze wyczerpująco i ciekawie, pozdrawiam  :)

    • Banjo lubi to

Pewnie, że świetny:)

 

Ale... nie zgadzam się z następującym:

 

"Wówczas przesuwanie się członu dołączanego wzdłuż oczka członu poprzedzającego nie są takie swobodne, raczej gwałtowne. Im dłuższy odcinek 2, tym gwałtowniejsze będą te przeskoki. Zatem można spodziewać się podczas pracy woblera dodatkowych, niekontrolowanych odskoków na bok członu dołączanego."

 

Rys 15

 

Przy bardzo optymistycznym założeniu i spełnieniu idealnych warunków( szybkość prowadzenia woblera) być może takie zjawisko nastąpi - że te części będą "skakać" w pionie względem siebie.

Tylko czy tak da się poprowadzić tego woblerka? Ja skłaniam się ku teorii, że taki układ ciał( fragmentów korpusu) będzie dążył do wzajemnej stabilizacji - tzn - na jednym lub na drugim wgłębieniu takiego połączenie będzie się odbywało. Bo niby co ma powodować takie skokowe przemieszczanie się tych elementów?

 

Podobnie przy prostym odcinku ustali się jakaś równowaga i wzajemnych przemieszczeń nie będzie.

    • Banjo lubi to

Sławku wielkie dzięki bo rozjaśniłeś mi kilka zagadnień, ostatnio dłubię nieco więcej łamańców a nie do końca wszystko było dla mnie jasne podczas ich budowy.

Jak zawsze wyczerpująco i ciekawie, pozdrawiam  :)

 

Piotrze pisząc ten artykuł oraz czytając Twoje ostatnie wyprawy "lamańcowe" pomyślałem, że może coś tam odrobinkę Tobie podpowiem  ;) . Nie ukrywam, że robisz fajowe łamańce, chociaż jeszcze ich w ręce nie miałem ;) .

    • Piotr Gołąb i Franc lubią to
Zdjęcie
malinabar
27 kwi 2020 07:57

Sławku , chapeau bas ! Jestem pełen podziwu za tak analityczne i obszerne opracowanie . Aż spróbuję przy dzisiejszym kleniowaniu pospławiać kilka moich nielicznych i niewielkich łamańców  :).

    • Banjo lubi to

A tak skoro już jesteśmy przy łamańcach  ;) , to poszukuję Twórcy tych łamańców:

 

Załączony plik  images.jpg   3,86 KB   6 Ilość pobrań
   Załączony plik  images (1).jpg   3,94 KB   5 Ilość pobrań

 

Oczywiście w celach komercyjnych  ;) .

 

 

Jakieś domysły są.

    • Franc lubi to

Sławku , chapeau bas ! Jestem pełen podziwu za tak analityczne i obszerne opracowanie . Aż spróbuję przy dzisiejszym kleniowaniu pospławiać kilka moich nielicznych i niewielkich łamańców  :).

 

Bartku śmigaj na rybki i napisz koniecznie jak połowiłeś. Twoje i Piotrka opowieści świetnie się czyta. 

    • malinabar i Franc lubią to

Pamiętajcie proszę, że artykuł ma dwóch autorów. Sławek pomógł mi, wiele rozwiązań, które mi przedstawił nawet do głowy by mi nie przyszły  ;) . To bardzo kreatywny Twórca  :) . Cieszę się, że udało mi się Jego namówić do współpracy. Moim zdaniem mocno wzbogacił ten artykuł.

    • Adrian Tałocha, Piotr Gołąb i Franc lubią to

Sławku, doskonały tekst, prawie praca doktorska. Jak to spamiętać, nie spodziewałem się, że to takie skomplikowane. :clappinghands:  :clappinghands:  :clappinghands:

    • Banjo lubi to
Zdjęcie
Piotr Gołąb
27 kwi 2020 08:27

Piotrze pisząc ten artykuł oraz czytając Twoje ostatnie wyprawy "lamańcowe" pomyślałem, że może coś tam odrobinkę Tobie podpowiem  ;) . Nie ukrywam, że robisz fajowe łamańce, chociaż jeszcze ich w ręce nie miałem ;) .

No to nie pozostaje mi nic innego, jak podziękować  :rolleyes:

Kiedyś, już w sumie dawno temu bawiłem się w łamańce i były one dedykowane dunajeckim kleniom głównie. Odkąd przeprowadziłem się do Lublina, "chłonę" i podziwiam woblerowe dokonania wielu świetnych Twórców, w tym Krzyśka Łuczkowskiego, którego miałem przyjemność poznać osobiście. To jego łamańce właśnie przypomniały mi niedawno, że czasem warto nieco się pomęczyć, jednak praca tego typu woblerów potrafi czasem obudzić najbardziej ospałego potokowca.

Sławku, w ramach podziękowań kiedy uda mi się skończyć obecną partię wyślę Ci coś do "badań"  :P

    • Banjo lubi to

Alku, dziękuję. Do pracy doktorskiej, to jeszcze daleko. Wierz mi co piszę  ;) . Ja bym to nazwał raczej: Rozpoznanie literaturowe  ;) . Podobnie jak Ty też myślałem, że o tych łamańcach niewiele można napisać, ale jak zacząłem to. ..................... widać czym się skończyło ;) .

    • Franc i Alexspin lubią to

Krzyśka osobiście nie znam, jedynie telefonicznie zamówiłem kilka Jego łamańców. Ja mam daleko do rzek, w których łowisz  :(

    • Franc lubi to

Jak macie jakieś spostrzeżenia, których razem ze Sławkiem nie zawarliśmy w tym artykule, to piszcie proszę. Jestem otwarty na propozycje, na łapówki też  ;) .

    • Franc i Delbanka lubią to

Warto się do tego tematu przyłożyć.

I jest tu w tym artykule sporo mądrych rzeczy.

 

Kolega eRKa  wplata tu swoje teoretyczne przemyślenia.

Mała rada : zweryfikuj to w praktyce.

 

Ten "tyłek" i jego akcja jest wisienką na torcie .

Szalone łamańce , często kupowane i ładnie pomalowane    chodzące w X to raczej gażety.

Mi te wobki na klenia i szczupaki się sprawdzają.

Ale jedną prawidłowość mam w praktyce przećwiczoną -  teoretycznie za duże w stosunku do zwykłego woblera są łykane przez w/w ryby w czystej wodzie , na której łowię .

Pewnie, że świetny:)

 

Ale... nie zgadzam się z następującym:

 

"Wówczas przesuwanie się członu dołączanego wzdłuż oczka członu poprzedzającego nie są takie swobodne, raczej gwałtowne. Im dłuższy odcinek 2, tym gwałtowniejsze będą te przeskoki. Zatem można spodziewać się podczas pracy woblera dodatkowych, niekontrolowanych odskoków na bok członu dołączanego."

 

Rys 15

 

Przy bardzo optymistycznym założeniu i spełnieniu idealnych warunków( szybkość prowadzenia woblera) być może takie zjawisko nastąpi - że te części będą "skakać" w pionie względem siebie.

Tylko czy tak da się poprowadzić tego woblerka? Ja skłaniam się ku teorii, że taki układ ciał( fragmentów korpusu) będzie dążył do wzajemnej stabilizacji - tzn - na jednym lub na drugim wgłębieniu takiego połączenie będzie się odbywało. Bo niby co ma powodować takie skokowe przemieszczanie się tych elementów?

 

Podobnie przy prostym odcinku ustali się jakaś równowaga i wzajemnych przemieszczeń nie będzie.

 

Sprawdzone w praktyce  ;) .

 

Załączony plik  2013-10-25-784.jpg   49,18 KB   6 Ilość pobrań

    • Friko, Franc i Alexspin lubią to

Nie spodziewałem się - co źle o mnie świadczy - że wobleromania przejdzie w fazę naukową albo scjentologię. Bez cienia złośliwości ani zgryźliwości - kawał porządnej roboty odwaliłeś, Sławek - pardon! - Sławki..

 

Religii, czyli sekciarstwa do tego bym nie mieszał. 

    • Franc lubi to

Niby takie same, ale każdy inaczej połączony. Co ciekawe zauważyłem to po kilku latach.

 

Mam wszystkie trzy przypadki. Andrzeju dziękuję za zwrócenie uwagi.

    • Franc lubi to

Brawo! Bardzo pomocny artykuł  :)  :good:

    • Banjo lubi to

Sprawdzone w praktyce  ;) .

 

attachicon.gif 2013-10-25-784.jpg

"Bo niby co ma powodować takie skokowe przemieszczanie się tych elementów?"

 

Bez urazy Sławku, lecz Twoja odpowiedź nie jest odpowiedzią:)

 

I przypomina mi o podobnych "dokonaniach" - o których sprzeczałem się, a których(sprzeczek) byłeś świadkiem. Chodzi mi o "odskoki" woblerków w nurcie, czy o "neutralne"

 

Ciężko jest dostrzec pracę woblera w wannie, zwłaszcza jeśli jest to mały model i ma szybką częstotliwość drgań. A już cokolwiek powiedzieć o pracy w nurcie to zakrawa na jasnowidzenie wręcz.

Więc - co powoduje skokowe przemieszczanie się elementów?

 

Lub - może jakiś filmik z dużym zbliżeniem? Tak dużym, żeby można było faktycznie zobaczyć to przemieszczanie się.

 

Bo na razie wg mnie to zwyczajny bajer - taki jeszcze jeden wędkarski mit.

Wiem jedno. Czasami, na bezrybiu, potrafią uratować dupę ;)

https://photos.app.g...Q28FxM1W67mog28

    • Franc i Banjo lubią to