Skocz do zawartości

  • Zaloguj korzystając z Facebooka      Logowanie »   
  • Rejestracja

Witaj!

Zaloguj się lub Zarejestruj by otrzymać pełen dostęp do naszego forum.

Zdjęcie

Jak łowić klenie na spinning?


  • Zaloguj się, aby dodać odpowiedź
29 odpowiedzi w tym temacie

#1 OFFLINE   Dawid Sokołowski

Dawid Sokołowski

    Nowy

  • +Forumowicze
  • Pip
  • 26 postów
  • LokalizacjaOlsztyn
  • Imię:Dawid
  • Nazwisko:Sokołowski

Napisano 05 lipiec 2018 - 21:24

Czołem!

 

W tym temacie zamieszczę trzy artykuły mojego autorstwa odnoszące się do jednego tematu: łowienia kleni na spinning. Pochodzą one z prowadzone przeze mnie bloga (jeżeli ktoś ma ochotę go odwiedzić, adres znajdzie wśród informacji zawartych w profilu).

 

Mam nadzieję, że będzie miło się czytało oraz, że to co napisałem okaże się komuś pomocne. Oczywiście wskazana jest też konstruktywna krytyka oraz dyskusja.

 

Zachęcam do czytania! 

 

 

Jak łowić klenie na spinning? CZ.1 ZNAJ(DŹ) SWOJEGO PRZECIWNIKA

 

 

Parafrazując klasyka: kleń jaki jest każdy widzi, ale nie każdy potrafi go złowić. Dlaczego? W tej serii artykułów powiem Ci co zrobić, aby regularnie łowić klenie na spinning.

 

Zanim jednak przejdę do meritum chciałbym żebyś oswoił się z myślą, że na sukces przyjdzie Ci poczekać. Być może długo. Nie będzie to jednak czas nudny i stracony, gdyż poświęcisz go na naukę i wędkowanie jednocześnie. Mało tego. Najprawdopodobniej już na tym etapie złowisz swoje pierwsze ryby! Zrobisz to zapewne szybciej niż ja (zajęło mi to rok). Natomiast jeżeli ten wspaniały moment już nastąpił, czas świadomego i regularnego łowienia jest bliżej niż myślisz. Stanie się tak jeżeli nie popełnisz błędów, które ja kiedyś popełniałem.

 

Pamiętaj jednak, że wszystko zależy tylko od Ciebie. Nie obarczaj swoimi niepowodzeniami innych: ryb - bo nie brały, rzeki - bo nie ma w niej kleni, tego artykułu –  bo autor obiecał, że… W końcu to Ty sam wyznaczasz dni i godziny wędkowania, zarzucasz w upatrzonym przez siebie miejscu (na rzece, którą z jakichś powodów wybrałeś). Ja mogę tylko wskazać Ci drogę. Obarcz odpowiedzialnością siebie, a sukces stanie się Twoją tylko zasługą.

2092351087_Zdjcie-0078_e1.thumb.jpg.8f77

Jeżeli nastawiłeś się odpowiednio do tej sytuacji, to teoretycznie mógłbyś zrobić to co robi większość wędkarzy: wziąć wędkę i ruszyć nad wodę by spróbować swojego szczęścia. Popełniając przy tym pierwszy błąd i wydłużyć czas potrzebny Ci do osiągnięcia celu (być może nawet w nieskończoność, bo  nie każdy lubi przez rok schodzić z łowiska „o kiju” jak miało to miejsce w moim przypadku). W tym miejscu jeszcze raz i dobitnie podkreślę, że chciałbym pomóc Ci w świadomym i regularnym łowieniu kleni. A żeby tak się stało musisz na krótką chwilę odłożyć wędkę na bok (ale spokojnie, w następnym etapie znów ją chwycisz w dłonie i już nie będziesz musiał wypuszczać).

 

Na początku musisz skupić się na znalezieniu odpowiedniego łowiska. A co takiego musi w sobie ono mieć, aby powiedzieć o nim, że jest łowiskiem kleniowym? Oczywiście klenie. Musisz po prostu znaleźć rzekę, którą zamieszkują te właśnie ryby. Na szczęście kleń występuje w Polsce na tyle powszechnie, że śmiało można powiedzieć, że zamieszkuje niemal wszystkie rzeki. Więc jeżeli masz jakąś w pobliżu to możesz z niemal 100% prawdopodobieństwem założyć, że te ryby w niej pływają. Rzeki jednak bywają bardzo długie i miewają zmienny charakter w zależności od biegu, a to ma już wpływ na to jakie gatunki ryb na danym odcinku występują.

 

W tym momencie nadszedł czas zajrzeć do Internetu lub popytać innych wędkarzy. Naprawdę. Mój najlepszy odcinek na klenie poznałem dzięki koledze z pewnego forum. Sieć i ludzie to bogate źródła informacji, z których nowoczesny wędkarz powinien korzystać. Oczywiście nie zaniedbuj też tradycyjnych metod. Przejdź się nad rzekę, poobserwuj czy nie widać na niej śladów bytności ryb, ale przede wszystkim czy występują na niej bardzo lubiane przez klenie miejsca.

DSC_0010.thumb.JPG.34e1a541dd36204a7fe55DSC_0015.thumb.JPG.f59392b2c3a04282c8fe0


Ta druga kwestia jest teraz dla Ciebie ważniejsza niż odnalezienie "klusek". Kleni bowiem, z racji ich płochliwości, możesz nie zaobserwować przez długi czas i uważając błędnie, że ich tu po prostu nie ma, ominąć odcinek z naprawdę pięknymi rybami.  Ale może też stać się inaczej.

 

Prawdopodobne jest, że spotkasz jednak swojego przeciwnika i w ten sposób już teraz dowiesz się dużo o jego zwyczajach. Być może zauważysz jakąś zależność jego aktywności od pogody czy pory dnia. Podpatrzysz zbierającego pokarm z powierzchni lub pływającego w toni. To naprawdę cenne informacje, które niektórzy zbierają latami. Pamiętaj, że odpowiednie łowisko, sprzyjająca rybom (nie Tobie) pogoda, właściwa godzina połowu i dobrze dobrana przynęta to quattro towarzyszące wędkarskim sukcesom. Oczywiście na tym etapie raczej nie posiadasz aż tak pełnej wiedzy, aby powiedzieć: ryby będą brały pojutrze od 14.30 do 18.25, a później brać będzie tylko słońce. Zdobędziesz ją razem z praktyką.

 

Wróćmy jednak do chronologii. Jesteś nad rzeką i co widzisz? Wodę zakręty i coś pod powierzchnią. Typowymi miejscówkami, w których obiekt Twoich westchnień przebywa są zalegające w wodzie drzewa i kamienie. Znajdziesz go też w okolicach zewnętrznych, głębokich zakrętów, a już szczególnie wtedy, gdy brzegi ich porastają drzewa i krzaki tworzące nawisy. Już niedługo będziesz „zaglądał” woblerem pod każdą burtę i przeorasz nim głębokie rynny – tam właśnie kleń najczęściej czyha. Nie oznacza to jednak, że w tych miejscach JEST.

 

Na miejscówce, którą sobie upatrzyłeś JEST powalone drzewo albo zatopiony kamień. Może nawet legendarny rower z działającą lampą na dynamo też tam JEST. Tak, to wszystko może tam być, ale nie kleń. On tu nie JEST, on tu ŻYJE – bardzo intensywnym życiem. Wchodzi w okresy aktywności i pasywności. Gdy nie pobiera pokarmu, szuka schronienia przed drapieżnikami. Penetruje wszystkie warstwy wody lub odpoczywa. Lecz co by nie robił, kleń zawsze obserwuje to co się dzieje w rzece, nad nią, obok niej. Nie zapominaj o tym, bo gwarantuję Ci, że nie zobaczysz w podbieraku klenia, który uprzednio zobaczył Ciebie. Dlatego już teraz przyjrzyj się brzegom i pomyśl w jaki sposób, niezauważenie podejdziesz w miejsce bytowania ryb.

klen.thumb.jpg.5315726b5878e7d6514b6b6be

Pamiętaj, że nie masz wpływu na to gdzie ryba przebywa, czy o której godzinie będzie żerowała. Na jej życie wpłynąć możesz tylko w jeden sposób: możesz przestać dla niej istnieć (sprawić aby Cię nie widziała). A to już bardzo wielka, pozytywnie wpływająca na efektywność Twojego wędkarstwa, zmiana.

 

No dobra, a więc wiesz już, że klenie są w Twojej rzece albo że jest to bardzo prawdopodobne. Wiesz jak je podejść. Co teraz? Zanim ruszysz na wielką przygodę niosąc wędkę w ręku a nadzieję w sercu i podniecony tak, że aż wnętrzności się w Tobie poprzewracają  zarzucisz zestaw w okolicę pierwszej napotkanej zwałki, musisz dowiedzieć się kiedy i na co łowić.

 

Ale o tym w drugiej części artykułu!


Użytkownik Dawid Sokołowski edytował ten post 05 lipiec 2018 - 21:28


#2 OFFLINE   SPIDERLING84

SPIDERLING84

    Zaawansowany

  • +Forumowicze
  • PipPipPip
  • 834 postów
  • Imię:Zbigniew

Napisano 06 lipiec 2018 - 05:46

 

Jeżeli nastawiłeś się odpowiednio do tej sytuacji, to teoretycznie mógłbyś zrobić to co robi większość wędkarzy: wziąć wędkę i ruszyć nad wodę by spróbować swojego szczęścia. Popełniając przy tym pierwszy błąd i wydłużyć czas potrzebny Ci do osiągnięcia celu (być może nawet w nieskończoność, bo  nie każdy lubi przez rok schodzić z łowiska „o kiju” jak miało to miejsce w moim przypadku). 

 

 

Jaki błąd? Odpowiedź jest na tyle zakamuflowana, że trudno rozszyfrować sedno. 


Użytkownik SPIDERLING84 edytował ten post 06 lipiec 2018 - 05:47


#3 OFFLINE   Alexspin

Alexspin

    Zaawansowany

  • +Forumowicze
  • PipPipPip
  • 1514 postów
  • Lokalizacjamieszkam w Łodzi, próbuję łowić w okręgach piotrkowskim, częstochowskim, sieradzkim
  • Imię:Aleksander

Napisano 06 lipiec 2018 - 05:55

Niezły felietonik, dobrze się czyta. :good:

Kiedy druga część?


Użytkownik Alexspin edytował ten post 06 lipiec 2018 - 05:56


#4 OFFLINE   Dawid Sokołowski

Dawid Sokołowski

    Nowy

  • +Forumowicze
  • Pip
  • 26 postów
  • LokalizacjaOlsztyn
  • Imię:Dawid
  • Nazwisko:Sokołowski

Napisano 06 lipiec 2018 - 08:14

 

Jaki błąd? Odpowiedź jest na tyle zakamuflowana, że trudno rozszyfrować sedno. 

 

Rzeczywiscie. Kolejny wpis postaram się napisać bardziej czytelnie.

 

Mam jednak nadzieję, że wiadomo o co chodzi;)

 

Niezły felietonik, dobrze się czyta. :good:

Kiedy druga część?

 

Dzięki.

 

Dogrywam go i pewnie na następny weekend się wyrobię;)


  • marek_moto, Voiteh i Alexspin lubią to

#5 OFFLINE   woblery L.E.

woblery L.E.

    Forumowicz

  • +Forumowicze
  • PipPip
  • 463 postów
  • LokalizacjaWrocław
  • Imię:Radek

Napisano 07 lipiec 2018 - 07:15

Nie zgadzam sie do końca z tym opisem bo bardzo duże znaczenie ma łowisko w którym się łowi.Widziłem klenie które wcale nie były płochliwe wręcz olewały wszystko.Tutaj znacznie większe znaczenie jest to czy są przyzwyczajone do widoku człowieka nad wodą.W tyłek można sobie również wsadzić teorie że tylko cieńka żyłka da możliwość złowienia klenia skoro ja jak i znajomi z powodzeniem łowimy na plecionce i to nie cienkiej bo 0,17 czy grubszej żyłce. Wrecz świadomie preferuje żyłkę od 0,18 przy łowieniu kleni gdyż wiem jakie kluchy są w naszych łowiskach i uwierz mi że jeśli kleń żeruje to strzeli w przynęte.Tam jak pisałem główny czynnik to warunki i łowisko w którym się łowi.
  • Wojtek2016, Bułka i PLnK lubią to

#6 OFFLINE   woblery L.E.

woblery L.E.

    Forumowicz

  • +Forumowicze
  • PipPip
  • 463 postów
  • LokalizacjaWrocław
  • Imię:Radek

Napisano 07 lipiec 2018 - 07:28

.

Użytkownik woblery L.E. edytował ten post 07 lipiec 2018 - 07:29


#7 OFFLINE   FidoAngel

FidoAngel

    włóczykij

  • +Forumowicze
  • PipPipPip
  • 1377 postów
  • LokalizacjaWrocław
  • Imię:Fido
  • Nazwisko:Angellus

Napisano 07 lipiec 2018 - 07:49

Nie zgadzam sie do końca z tym opisem bo bardzo duże znaczenie ma łowisko w którym się łowi.Widziłem klenie które wcale nie były płochliwe wręcz olewały wszystko.Tutaj znacznie większe znaczenie jest to czy są przyzwyczajone do widoku człowieka nad wodą.W tyłek można sobie również wsadzić teorie że tylko cieńka żyłka da możliwość złowienia klenia skoro ja jak i znajomi z powodzeniem łowimy na plecionce i to nie cienkiej bo 0,17 czy grubszej żyłce. Wrecz świadomie preferuje żyłkę od 0,18 przy łowieniu kleni gdyż wiem jakie kluchy są w naszych łowiskach i uwierz mi że jeśli kleń żeruje to strzeli w przynęte.Tam jak pisałem główny czynnik to warunki i łowisko w którym się łowi.

Dodaj coś o wielkości i rodzaju przynęt podpinanych do takiego kleniowego zestawu. Plecionka tej grubości to świadomie do łowienia kleni czy przy okazji łowienia innych ryb?



#8 OFFLINE   Luckyguliver

Luckyguliver

    Zaawansowany

  • +Forumowicze
  • PipPipPip
  • 500 postów
  • LokalizacjaN17
  • Imię:Remek

Napisano 07 lipiec 2018 - 11:53

A czy moze ktos mi wyjasnic dlaczego przeczesujac rzeke wiroweczka, wobkiem czy gumka "klenia nie ma" a jak zaloze wisienke na haczyk to nagle sie pojawiaja?



#9 OFFLINE   woblery L.E.

woblery L.E.

    Forumowicz

  • +Forumowicze
  • PipPip
  • 463 postów
  • LokalizacjaWrocław
  • Imię:Radek

Napisano 07 lipiec 2018 - 12:01

Dodaj coś o wielkości i rodzaju przynęt podpinanych do takiego kleniowego zestawu. Plecionka tej grubości to świadomie do łowienia kleni czy przy okazji łowienia innych ryb?

Ogólnie klenie staram się łowić żyłką od 0,18-0,20(niektórzy łowią grubiej) ale jak wybrałem się za inna rybą np.szczupak który nie żerował a widziałem aktywne klenie podpinka woblera i klenie normalnie na plecionce 0,17 brały a często tak bywało.Oczywiście wtedy wolfram ściągałem aby nie zakłócać pracy woblera.Klenie na taki zestaw staram się łowić woblerami przynajmniej od 4cm do 10cm.Najlepsze efekty miałem na woblery od 6-10cm wobler.Łowiąc w toni do 2m głębokości.Ja nauczyłem się że jak kluchy(50-60cm) chodzą górą to nie bardzo są aktywne. Natomiast jak ich nie widzę na powierzchni to od razu obławiam rynny  wodę głębszą i są efekty. Naprawdę polecam większe przynęty.Nie bać się założyć teraz(lato) woblera nawet 8-10cm.Strzały są tak potężne że nieraz kij o mało z ręki nie wyrwie. Nie piszę tu o klenikach rzędu 25-30cm. Jak we wcześniejszym poście pisałem liczy się łowisko bo przecież w małej płytkiej rzece nie założę takiej przynęty. Odrzańskie klenie , jazie są gabarytowo nieraz większe od boleni.A parę razy widziałem takie torpedy w okolicach 70cm i nie ściemniam.One dosłownie prostują groty w kotwicach.Trzeba wiec się uzbroić w mocny kij gdyż ta ryba ma tyle pary że kija 10LB ściąga w dół jak wykałaczkę.



#10 OFFLINE   woblery L.E.

woblery L.E.

    Forumowicz

  • +Forumowicze
  • PipPip
  • 463 postów
  • LokalizacjaWrocław
  • Imię:Radek

Napisano 07 lipiec 2018 - 12:02

A czy moze ktos mi wyjasnic dlaczego przeczesujac rzeke wiroweczka, wobkiem czy gumka "klenia nie ma" a jak zaloze wisienke na haczyk to nagle sie pojawiaja?

dietka kolego.Zobacz czy w okolicy nie ma śliwek wzdłuż koryta.Klenie uwielbiają czereśnie.Jak nie biorą za dnia wybierz się z woblerami po zmroku najlepiej a od razu zobaczysz efekty.


  • dante i Simon123 lubią to

#11 OFFLINE   Luckyguliver

Luckyguliver

    Zaawansowany

  • +Forumowicze
  • PipPipPip
  • 500 postów
  • LokalizacjaN17
  • Imię:Remek

Napisano 07 lipiec 2018 - 12:45

dietka kolego.Zobacz czy w okolicy nie ma śliwek wzdłuż koryta.Klenie uwielbiają czereśnie.Jak nie biorą za dnia wybierz się z woblerami po zmroku najlepiej a od razu zobaczysz efekty.

Tak wlasnie podejrzewalem. Klenie wegetarianie :)



#12 OFFLINE   Dawid Sokołowski

Dawid Sokołowski

    Nowy

  • +Forumowicze
  • Pip
  • 26 postów
  • LokalizacjaOlsztyn
  • Imię:Dawid
  • Nazwisko:Sokołowski

Napisano 07 lipiec 2018 - 18:39

Nie zgadzam sie do końca z tym opisem bo bardzo duże znaczenie ma łowisko w którym się łowi.Widziłem klenie które wcale nie były płochliwe wręcz olewały wszystko.Tutaj znacznie większe znaczenie jest to czy są przyzwyczajone do widoku człowieka nad wodą.W tyłek można sobie również wsadzić teorie że tylko cieńka żyłka da możliwość złowienia klenia skoro ja jak i znajomi z powodzeniem łowimy na plecionce i to nie cienkiej bo 0,17 czy grubszej żyłce. Wrecz świadomie preferuje żyłkę od 0,18 przy łowieniu kleni gdyż wiem jakie kluchy są w naszych łowiskach i uwierz mi że jeśli kleń żeruje to strzeli w przynęte.Tam jak pisałem główny czynnik to warunki i łowisko w którym się łowi.

Zgadzam się z tym co piszesz. Akurat te kwestie zostały poruszone w kolejnych częściach felietonu, które w przyszłym tygodniu pojawią się tutaj. Dopinam jeszcze kilka spraw. 

 

Uważam jednak, że jeżeli mamy do wyboru zachować zwiększoną ostrożność, a nie zachować jej wcale to lepiej wybrać pierwszą opcję. Opisuję swoje doświadczenia z perspektywy łowiska, którego nie znam więc nie mogę wiedzieć jak ryby na moje zachowanie, czy na to jakiej linki używam, zareagują.

 

Dodaj coś o wielkości i rodzaju przynęt podpinanych do takiego kleniowego zestawu. Plecionka tej grubości to świadomie do łowienia kleni czy przy okazji łowienia innych ryb?

Ja dajmy na to łowiłem je świadomie na plecionkę, ale z przynętami kleniowymi na agrafce na Łynie. Już na Pasłęce trafiały się przypadkowo (bo nastawiałem się na pstrągi) - tu już potrafiły przywalić w 7 cm woblera.

 

A czy moze ktos mi wyjasnic dlaczego przeczesujac rzeke wiroweczka, wobkiem czy gumka "klenia nie ma" a jak zaloze wisienke na haczyk to nagle sie pojawiaja?

Kwestia kontaktu wzrokowego człowiek-ryba? - jednak łowiąc na spinning jesteś bardziej widoczny (więcej się poruszasz, zmieniasz miejsca). Łowiąc na spławik/feeder możesz godzinami przebywać w jednym miejscu.

 

Kwestia miejscówek, w których akurat klenie przebywają?  - może siedzą tam gdzie nie dasz rady sięgnąć spinningiem?

 

Może po prostu mają w tyłkach uganianie się za woblerami, bo wolą wisienki? :)

 

Pewnie można by jeszcze dziesiątki teorii wymyślić, ale która jest prawdziwa? Tego nie wiem.



#13 OFFLINE   woblerek48

woblerek48

    Zaawansowany

  • +Forumowicze
  • PipPipPip
  • 1119 postów
  • LokalizacjaBiała Podlaska

Napisano 09 lipiec 2018 - 11:12

Witam Klenie to cwaniaki szczególnie pora czerwiec.Zauważyłem pewne zjawisko nie po raz pierwszy .Odcinek rzeki pływaka piękne 50+ klenie , jazie,bolenie i oczywiście okonie.Na tym odcinku łowi się dość dużo tych ryb. Zaczyna się zjawisko tarła uklei i podajesz pod pysk co masz w pudełku.Ryb nic nie interesuje  tylko tarlisko i myśl taka co żre okleję  .Zakładasz woblery typu okleja i nic .Ryby kochają ikrę i na  to nie ma rady. Natura ma przysmaki że nasze przynęty są dla nich be .



#14 OFFLINE   Dawid Sokołowski

Dawid Sokołowski

    Nowy

  • +Forumowicze
  • Pip
  • 26 postów
  • LokalizacjaOlsztyn
  • Imię:Dawid
  • Nazwisko:Sokołowski

Napisano 09 lipiec 2018 - 18:35

Witam Klenie to cwaniaki szczególnie pora czerwiec.Zauważyłem pewne zjawisko nie po raz pierwszy .Odcinek rzeki pływaka piękne 50+ klenie , jazie,bolenie i oczywiście okonie.Na tym odcinku łowi się dość dużo tych ryb. Zaczyna się zjawisko tarła uklei i podajesz pod pysk co masz w pudełku.Ryb nic nie interesuje  tylko tarlisko i myśl taka co żre okleję  .Zakładasz woblery typu okleja i nic .Ryby kochają ikrę i na  to nie ma rady. Natura ma przysmaki że nasze przynęty są dla nich be .

 

U mnie jest łowisko, na którym znajduje się Elektrownia wodna. Jak nie spuszczają z niej wody to zapomnij o braniu. Jak spuszczają - trzymaj mocno wędę ;)

 

Skleiłem kolejną część artykułu, więc zapraszam do czytania.

 

 

 

Jak łowić klenie na spinning? Poradnik cz.2 Kiedy i na co?

 

Załączony plik  SAM_2149.JPG   58,32 KB   8 Ilość pobrań

 

 

W pierwszej części mojego poradnika podpowiedziałem Ci gdzie szukać kleni oraz podałem ważne z wędkarskiego punktu widzenia przykłady zachowań ryb w ich naturalnym środowisku. Teraz, gdy wiesz już gdzie i z kim przyjdzie Ci się zmierzyć, nadszedł czas abyś dowiedział się kiedy i na co łowić.

 

Minimalizm, a w konsekwencji wynikająca z niego efektywność będą przeplatały się pomiędzy wierszami tej części poradnika. Dwa słowa klucze do zrozumienia istoty świadomego i regularnego łowienia większości gatunków ryb - w tym "klusek".

 

Minimalizację zacznij od wyboru miejsca (masz to za sobą) i czasu, który połowom chcesz poświęcić. Zastosuj ją przy doborze przynęt, a selekcjonując metody - zakończ.

 

Minimalizm to droga do efektywności. Droga, na końcu której następuje efektowne ŁUPnięcie w wędkę.

 

KIEDY?

 

Możesz spytać: "kiedy klenie biorą?" lub: "kiedy je łowić?", zadając mi w ten sposób dwa pozornie podobne, ale tak naprawdę całkiem różne pytania. Otóż klenie biorą wtedy kiedy żerują, a pobierać pokarm (tak jak my jeść) potrzebują przez cały rok - prawa biologii są nieubłagane. Teoretycznie więc dość sensownie jest próbować je łowić od stycznia do grudnia. Ty jednak poświęć im czas najbardziej korzystny. Taki, w którym szansa na złowienie ryby istnieje na pewno, a nie być może. 

 

Kiedy więc obiekt Twojego pożądania najchętniej łyknie przynętę? Kiedy szanse na sukces są największe? Jedni mówią, że w maju, a inni - w sierpniu. Wszyscy oni mają rację, ale nie pełną. Klenie bowiem żerują najlepiej w ciepłych porach roku. Koniec. Kropka. Nie w kwietniu, nie w lipcu ani nawet nie w czerwcu. Te ryby żerują nie według kalendarza. Kierują się naturą i zachodzącymi w niej zmianami. Oczywiście na początek możesz wyznaczyć sobie daty graniczne. Powiedzmy, że od kwietnia do września(bo rzeczywiście jest to okres charakteryzujący się wysokimi temperaturami), ale jeżeli wiosenne ocieplenie przyjdzie później/wcześniej, tak samo jak jesienne ochłodzenie, to przeoczysz czas dobrych brań albo zmarnujesz wiele godzin na urokliwe co prawda, ale jednak bezowocne spacery z wędką. Wzrost temperatury i słońce (jednym słowem: ocieplenie) to magnes wyciągający ryby z głębokich, trudnych do obłowienia, zimowych pieleszy. W okresie wiosna/lato/wczesna jesień zdecydowanie łatwiej namierzysz ryby i podasz im przynętę. Dlatego obserwuj przyrodę – ona powie Ci więcej niż ktokolwiek inny.

 

Osobiście preferuję zasadę, że ryby należy łowić w najkorzystniejszych ku temu porach roku. Zły czas na połów jakiegoś gatunku to często okres dobrego żerowania innego. Wykorzystaj to.

 

Do rozstrzygnięcia, jeżeli chodzi o czas, który poświęcisz połowom kleni, pozostają jeszcze dwie kwestie: pogody i pory dnia. Nie będę Cię namawiał abyś wędkował rano lub wieczorem, w deszczu lub słońcu, ponieważ osobiście nie zauważyłem reguł dotyczących tych zagadnień. Z równą intensywnością wędkowałem przy zachodzącym na czystym niebie słońcu, jak i w dżdżysty poranek. Zdarzały się, choć najmniej licznie, dobre popołudnia i może tylko je właśnie mogę wskazać jako gorsze, choć moim zdaniem mimo wszystko i tak godne wykorzystania, pory dnia. Zwłaszcza jeżeli wędkujesz nie wtedy kiedy chcesz, ale kiedy możesz.

 

CZYM?

 

A więc możesz wędkować w marcu lub sierpniu, w słońcu lub deszczu, rano albo wieczorem a nawet w południe. Rób więc to! Nieważne: kijem za 1000 zł czy 50 zł (mój akurat kosztował 150 zł). Jeżeli Twój budżet jest skromny zakup tylko te rzeczy, które wpływają na skuteczność a nie komfort wędkowania – wydasz na nie kilkanaście złotych! Możesz bowiem łowić skutecznie choć niekomfortowo, ale już komfortowe  a nieskuteczne wędkarstwo nie istnieje – wtedy po prostu stoisz przy brzegu i machasz kijem. 

 

Dobierając sprzęt wędkarski wpływasz zarówno na komfort i skuteczność. W jaki zatem sposób dokonać wyboru? Dobytek, który planujesz zgromadzić, proponuję Ci podzielić na trzy kategorie: rzeczy, które oceni ryba; rzeczy, które oceni wędkarz; rzeczy które oceni i ryba, i wędkarz.

 

Najważniejsze z wędkarskiego punktu widzenia są te elementy, które w dużym stopniu wpływają na skuteczność wędkowania: przynęty i linka – a więc te, którym opinię wystawi Twój przeciwnik (w przypadku linki ocenisz również i Ty – w kontekście tego czy będzie ona sprzyjała wykonywaniu dalekich rzutów). Są to jedyne części zestawu, które bezpośrednio przenikają do  świata kleni: znajdują się w wodzie, są blisko ryby, podlegają wnikliwej obserwacji. Dlatego od ich wyboru najwięcej zależy.

 

Żyłka nie powinna być grubsza niż 0,18 mm, przede wszystkim dlatego, że pozwoli na wykonywanie dalekich rzutów lekkimi przynętami (bo na takie przyjdzie Ci łowić) oraz jest słabo widoczna dla ryb. Nie twierdzę też, że nie połapiesz na plecionkę. Zdarzało mi się to, gdy w drodze na pstrągi zapragnąłem nagle jechać na klenie (ale prawdą jest, że brań notowałem mniej). Nie wiem jednak czy grubość i kolor żyłki/pletki ma aż tak wielki wpływ na ich ilość (nie jestem rybą), ale skoro przeźroczysta "osiemnastka" się sprawdza, pozwalając przy tym rzucać dalej, to po co niepotrzebnie pogrubiać zestaw?

 

W kwestii przynęt mogę dać Ci jedną, ważną radę: w pudełku miej tylko te, które sprawdzają się na Twoim łowisku. Innych używaj wówczas, gdy wszystkie one zawiodą. Wiem, słaba i oklepana rada, ale innej nie ma. Osobiście posiadam może cztery modele 3-4 cm woblerów i jednego smużaka. Stawiam na kolory naturalne z ewentualną domieszką czerwieni. To wszystko w zupełności MI WYSTARCZA. Dla Ciebie mogą one, ale nie muszą, okazać się bezużyteczne.

]SAM_2295-300x225.jpgSAM_2296-300x225.jpg

                     Coś na Pasłękę.                                                           Coś na Łynę.

 

Oczywiście początkowo chodziłem po klenie z całym majdanem różnych przynęt w plecaku (Ciebie to nie ominie), ale w końcu doszedłem do miejsca, w którym jestem. Zawierzyłem mocy selekcji konsekwentnie odstawiając przynęty złe, czyli takie, na które nic nie brało – tak to sobie przez długi czas tłumaczyłem. Z perspektywy czasu widzę to jednak nieco inaczej: moja wiedza na temat kleni równała się zeru, a ryby zacząłem łapać nie na przynęty dobre, ale na te, którymi najwięcej łowiłem. Przynęta jest skuteczna, ponieważ na nią łowisz dużo więcej niż na inne. W każdym (no może prawie) woblerze ukryty jest "killer", czyli jak mówią niektórzy: dusza woblera. Ja zaś nazywam to umiejętnością prowadzenia odpowiedniej przynęty. Odpowiedniej w sensie wielkości, pracy i koloru, ale przede wszystkim czasu, w którym jej używasz i dopasowania tych parametrów do preferencji ryb, na które polujesz. Jak bowiem wytłumaczyć fakt, że na mojego najlepszego woblera, mój znajomy na tym samym co ja łowisku, nie ma żadnych efektów, za to ma je na wirówkę, która w całej mojej wędkarskiej karierze obdarzyła mnie imponującą, okrągłą liczbą 0 złapanych ryb?

 

Wszystkie inne elementy wędkarskiego zestawu, wliczając w to zarówno wędkę, kołowrotek i ubrania, wpływają przede wszystkim na komfort wędkowania. Na efektywność oczywiście w pewnym zakresie też. Wędką o odpowiednich parametrach rzucisz łatwiej i dalej, w woderach wejdziesz głębiej, okulary polaryzacyjne pozwolą lepiej przejrzeć dno. Ich odpowiedni dobór nie jest jednak niezbędny abyś łowił skutecznie. To Ty, nie ryba, ocenisz czy wędka z wyrzutem max 10 g dobrze miota smużaka pod drugi brzeg, a kołowrotek marki X równiej nawija żyłkę niż młynek marki Y. Zaś każdy kolejny, przepływający obojętnie obok przynęty kleń, da Ci do myślenia: czy lepiej poświęcić trochę pieniędzy oraz czasu na zakup i naukę prowadzenia przynęty, czy może jednak spożytkować je na kupno najnowszego modelu kamizelki wędkarskiej. Dla mnie wybór jest prosty.

 

Jeżeli chciałbyś mieć jakiś punkt odniesienia przy zakupie sprzętu podam Ci parametry najczęściej przeze mnie używanego:

Wędka Konger Iri Lucky 3-10g 275, żyłka 0,16 Trabucco T Force Spinning Perch lub Dragon HM 80, kołowrotek Spro passion 720 FD, wobler Horn 4 Andrzeja Lipińskiego.

 

Załączony plik  kolowrotek.jpg   35,13 KB   9 Ilość pobrań

 

Teraz, gdy już masz za sobą lekturę pierwszej części poradnika, a więc wiesz gdzie szukać kleni oraz dowiedziałeś się z części drugiej kiedy i na co je łowić, czas abyś wziął sprawy… to znaczy wędkę w swoje ręce i ruszył nad wodę!

Jak łowić klenie? O tym już niedługo!


Użytkownik Dawid Sokołowski edytował ten post 09 lipiec 2018 - 18:43


#15 OFFLINE   Dawid Sokołowski

Dawid Sokołowski

    Nowy

  • +Forumowicze
  • Pip
  • 26 postów
  • LokalizacjaOlsztyn
  • Imię:Dawid
  • Nazwisko:Sokołowski

Napisano 16 lipiec 2018 - 12:03

Wrzucam trzecią i ostatnią część. Kto chce niech rzuci okiem  :)

 

Jak łowić klenie na spinning? Poradnik cz. 3 Jak łowić?
 
Regularnie i świadomie, a więc nad wodą musisz być, a nie bywać. Wędkować, a nie wrzucać do wody przynęty. Dużego klenia możesz złowić raz na jakiś czas, raz w życiu albo wcale – wędkując rzadko i stawiając sobie ciągle to samo pytanie: czy złapie kiedyś kolejnego? Idąc drogą wskazaną w moim poradniku (wybierając odpowiednią porę roku, łowisko, miejscówkę, sprzyjające warunki pogodowe i sprzęt) kwestia kolejnego wyholowanego przez Ciebie klenia brzmi nie „czy?”, ale „kiedy?” to się stanie. Dlatego zachęcam Cię do jak najczęstszej obecności nad rzeką i przeczytania tego tekstu. Uchylam w nim ostatniego rąbka tajemnicy i odpowiadam na pytanie: jak łowić klenie?
 

Przed sobą masz rzekę, w niej leży powalone drzewo, a między plątaniną jego gałęzi żyją klenie ( w tym ten Twój!). Miejsce obserwowałeś już wcześniej, a dziś nadszedł TEN dzień. Majowy, a może czerwcowy i mający się ku końcowi, a więc dobry by złowić pierwsze ryby.

 

 

Moja prośba zanim rzucisz: nie śpiesz się!

 

Większość kleni, które udało mi się przechytrzyć podchodziłem „od głowy” czyli idąc w dół rzeki ( a więc nie tak jak mówi podręcznikowa wiedza). Robiłem tak nie dlatego, że lubię płynąć „pod prąd” – tak jak ryby, które stały (i zawsze stoją) pod prąd, a więc głową zwrócone były w moją stronę gdy je podchodziłem. Na tyle mogłem sobie po prostu zazwyczaj pozwolić, ponieważ pozwolić sobie trzeba na tyle na ile przyzwalają warunki na łowisku. Zawsze jednak gdy mam taką możliwość wędruję w górę rzeki – rób tak i Ty, a zajdziesz rybę od tyłu, zwiększając tym samy swoje szanse na udany połów.

 

Gdy już dotrzesz do brzegu, nie dając się wcześniej zobaczyć i usłyszeć rybom, a więc idąc wzdłuż rzeki w odpowiedniej od niej odległości, nie zaniechaj a nawet zwiększ swoją ostrożność. Skryj się za zaroślami, stań za drzewem lub gdy nie masz takiej możliwości po prostu przykucnij na gołej ziemi . Zachowuj całkowitą ciszę i obserwuj. Bardzo dokładnie to co dzieje się w wodzie, tego co zostało za Twoimi plecami – wcale, bo jesteś tylko Ty i rzeka.

 

Załączony plik  SAM_2101.jpg   350,66 KB   6 Ilość pobrań

 

Teraz nadszedł czas, w którym musisz wykorzystać całą zebraną dotąd wiedzę.

 

Nie popuszczaj wodzy fantazji i nie zgaduj. Patrz realnie na możliwości jakie rybom i Tobie daje miejscówka. Gdzie się ukrywają? Jaką przynętą je skusisz? Którędy ją poprowadzisz? Lepszego terminu na zadanie tych pytań nie znajdziesz. Pomyśl też czy będziesz w stanie podebrać ryby. Nie zastanawiaj się tylko,  w sytuacji gdy ich nie widzisz, czy w ogóle tu są. Nie możesz ani przez moment w to wątpić! Chwila dekoncentracji może Cię wiele kosztować! Nieraz zdarzyło mi się zbłądzić myślami na tyle dalece, by przyczajony kleń który okazał się być na tyle blisko by uderzyć w przynętę, zdążył uciec w największą rzeczną głębię. Oczywiście, dlatego że nie zdążyłem go zaciąć. Typowa wyprawa kleniowa to jedynie kilka godzina nad wodą, w trakcie których musisz zachować ciągłą czujność.

 

 

Te kilka poświęconych przemyśleniom minut jest bardzo ważne.

 

W ich trakcie może zauważysz klenie, ale - powtórzę to raz jeszcze - nie martw się jednak jeżeli  tak się nie stanie. Nigdy nie złapałem „kluski”, którą wcześniej widziałem, a przynajmniej takiej nie pamiętam. Jeżeli Ty widzisz klenia, on na pewno widzi Ciebie, a wtedy prawdopodobnie jest po braniu. „Prawdopodobnie”, a więc do końca nie wiadomo, a skoro nie masz pewności, więc zakładaj przynętę – przypadek jest częścią wędkarskiego rzemiosła, a więc rzucaj nawet w sytuacji gdy spłoszyłeś ryby. Poza tym oprócz tych dziesięciu, z którymi z ciekawością się sobie nawzajem przypatrujecie, jest pewnie jeszcze drugie tyle schowanych głębiej.

 

Załączony plik  DSC_0008.jpg   65,33 KB   5 Ilość pobrań

 

Jeżeli uważasz, że jesteś gotowy i wiesz gdzie może zaatakować ryba, sięgnij do pudełka i wykorzystując swoje obserwacje, wybierz przynętę:

 

Pływającego woblera: możesz spuścić go z prądem by obłowić zwałkę położoną dużo poniżej miejsca, w którym się znajdujesz. Rzucić prostopadle do miejsca, w którym stoisz, szybkimi ruchami korbki zejść w głębsze rewiry rzeki po czym unosząc szczytówkę i kręcąc wolniej kołowrotkiem, przepłynąć nim nad pasem roślinności zanurzonej tuż nad głowami ukrytych tam kleni.

 

Tonącego woblera: sprawdza się podczas łowienia pod prąd, ale szczególnie uwielbiam prowadzić go z nurtem. Wersją tonącą szybciej zejdziesz w takiej sytuacji na pożądaną głębokość.

 

Smużaka:  niech spływa swobodnie rzeką (najlepiej na napiętej żyłce nie dotykającej wody). W tym celu podnieś pionowo do góry wędkę. Odwijaj bądź zbieraj linkę w zależności od tego czy przynęta ma spłynąć dalej czy chcesz ją podciągnąć w swoją stronę, a może tylko na chwilę zatrzymać pod nawisami traw po czym znów puścić z prądem. Podszarpuj imitując ruchy owada, który wpadł do wody.

 

 

Oczywiście możesz też użyć wirówki, blaszki, twistera czy cokolwiek innego.
 
Nie bądź jednak natarczywy i „nie wchodź w butach do domu ryby”. Inaczej mówiąc nie rzucaj jej „na głowę”, a więc nie w miejsce które jest teoretycznym jej stanowiskiem. Przynajmniej nie w pierwszym rzucie. Możesz tak robić w sytuacji gdy klenie zbierają pokarm z powierzchni: poślij smużaka i miej się w pełnej gotowości gdyż ataki na takie przynęty są efektowne i błyskawiczne – bywają atakowane w chwili zetknięcia się z taflą wody. Nie widzisz takiego rodzaju żerowania – poślij przynętę powyżej miejsca, które Cię interesuje i ściągnij ją w interesujące Cię rewiry.
 

 

Wybierzesz wariant jeden z wielu, możesz przetestować też wszystkie. Zawsze jednak rzucaj tyle razy ile według Ciebie wystarczy, pamiętając przy tym, że jeden raz to za mało. Klenie nie są rybami „pierwszego rzutu”. I żyją, nawet te największe, w stadach. Każdy rzut powtórz więc kilka razy, zwłaszcza w sytuacji gdy ryby przebywają pod drugim brzegiem, a więc w dużej odległości od Ciebie. Jeżeli jednak złapiesz klenia w pierwszym rzucie to świetnie! Złowisz następnego w ósmym, a trzeciego w dziesiąty – zdarzało mi się to niejednokrotnie. Jeżeli jednak nie złowiłeś nic, przejdź na kolejną miejscówkę: zakradnij się po cichu idąc z daleka od brzegu, przykucnij za drzewem, pomyśl, rzuć i zwijaj.

 
 
Oczywiście nie wszystkie rzeki są na tyle gościnne byś mógł je bez przeszkód obłowić. 
 
W pewnych sytuacjach nie masz możliwości zarzucić z brzegu. Zrób wtedy to co wielu łowców kleni stanowczo odradza ze względu na płochliwość tych stworzeń: wejdź w woderach do wody. Lepiej obłowić ciekawe miejsce ryzykując spłoszenie ryb niż nie obłowić go wcale. Nie bój się tego ryzyka. Nie mówię tu oczywiście o brodzeniu po pachy w mulistym dnie – w takich sytuacjach odpuść kleniom choćby miały po metr długości (bez ogona!) każdy.

 

Zarzuć stojąc do pasa w wodzie, spróbuj przejść na drugą stronę rzeki, a następnym razem idź po prostu przeciwległym jej brzegiem. To również są możliwości jakimi dysponujesz i na jakie pozwala Ci łowisko.

 

 

Na wiele, a nawet dużo więcej niż Ty mogą sobie pozwolić natomiast ryby.

 

Do dyspozycji mają kilka kilometrów rzeki i z tego przywileju z przyjemnością korzystają. Klenie są (nie)zatwardziałymi terytorialistami, a więc Ty musisz być ich konsekwentnym poszukiwaczem. To że dziś żyją w jakimś miejscu, pod określoną zwałką czy w konkretnej rynnie, nie oznacza że zastaniesz je tam jutro.Dlatego szukaj ich. Nad rzeką bądź, a nie bywaj – to najważniejsza zasada.

 

Załączony plik  klen.jpg   108,27 KB   5 Ilość pobrań

 

Wędkarstwo to przygoda. Mam nadzieję, że dzięki moim radom otworzysz kolejny, piękny jej rozdział pt. „Łowienie kleni”.



#16 OFFLINE   Voiteh

Voiteh

    Forumowicz

  • +Forumowicze
  • PipPip
  • 388 postów
  • LokalizacjaTarnów
  • Imię:Wojtek

Napisano 16 lipiec 2018 - 13:31

Super artykuł/poradnik,bardzo fajnie się go czyta,szkoda że to ostatnia część i nie będzie kolejnej :( Ja sam swoją przygodę ze spiningiem zacząlem dwa lata temu(kompletowanie sprzętu od zera,czytanie różnych artykułów,oglądanie filmów na YouTube),z racji tego,że w rzece w której łowie klenia jest sporo(przynajmniej tak mi się wydaję,chociaż te większe sztuki są zabierane i zabijane przez mięsarzy,przykre ale prawdziwe :( )mimo wszystko,kleń dla mnie jest rybą nr1,czytając  ten poradnik wiem,że sporo się jeszcze muszę nauczyć,wyciągać wnioski i starać się nie popełniać tych samych błędów.W tym roku niestety szczęście mi nie dopisuję,wczesną wiosną udalo mi się skusić kilka ładnych kleni i na tym się skończyło :( kolejne wypady i spędzanie całych dni nad rzeką nie przynoszą efektów,( na kilkanaście wypadów udalo mi się zlowić 4-5 malych kleni i to wszystko) nie wiem co robię nie tak,czasami mam takie chwile zwątpienia,że aż mi się odniechciewa lowić i mam ochotę ten cały zgromadzony sprzęt i przynęty sprzedać  :wacko:,ale gdy zaglądam tu na forum i przeglądam wątek "klenie 2018" i widzę jakie kluchy połowili chłopaki,zapominam o wcześniejszych niepowodzeniach nabieram ponownie ochoty,żeby iść spróbować kolejny raz,może dziś się uda,może to będzie ten dzień,poprostu nie poddaje się  :)


Użytkownik Voiteh edytował ten post 16 lipiec 2018 - 14:18


#17 OFFLINE   Andrzej2401

Andrzej2401

    Forumowicz

  • +Forumowicze
  • PipPip
  • 107 postów
  • LokalizacjaKraków
  • Imię:Andrzej

Napisano 16 lipiec 2018 - 14:43

Artykuł, fajny, sporo trafnych spostrzeżeń. Od siebie dodam jedynie, że "łowiska" kleniowe możemy podzielić na trzy typy: małe rzeki, średnie rzeki, duże rzeki. Na każdym z tych łowiska łowi się troszeczkę inaczej, ze względu na specyfikę tych łowisk. Moim, subiektywnym, zdaniem, początkujący wędkarz powinien powinien wybrać sobie jedną okoliczną rzekę i tylko na niej ćwiczyć swoje umiejętności. Jeżeli opanuje wiedzę na temat miejsc bytowania, żerowania, zachowania ryb i zacznie systematycznie łowić ryby 30+ lub 40+, to w następnym sezonie może przenieść się na inne łowiska. Wiedza zdobyta przy systematycznym obławianiu jednej rzeki, pozwoli bardzo szybko wychwycić niuanse jakimi różnią się miedzy rzeki duże, małe i średnie. Na początek wystarczą 4 przynęty - słownie c z t e r y  sztuki. Każda większa ilość będzie tylko mieszała w głowie ..... A na koniec ciekawostka: co można określić nazwą "najgorzej wydane pieniądze" w przypadku początkującego poławiacze kleni ? Moim zdaniem kołowrotek .... Wielkość i waga kołowrotka nie ma żadnego wpływu na ilość łowionych ryb (kleni). To tylko "magazyn" na linkę którą używamy do łowienia. Ma ją ładnie układać na szpuli i ładnieją "oddawać" przy rzucie.

 

Powyższe uwagi są wysoce subiektywne i nie muszą się pokrywać z przekonaniami i doświadczeniem innych użytkowników tego forum.



#18 OFFLINE   coma

coma

    Zaawansowany

  • +Forumowicze
  • PipPipPip
  • 1668 postów
  • Lokalizacjamałopolskie\łódzkie

Napisano 16 lipiec 2018 - 14:53

Artykuł, fajny, sporo trafnych spostrzeżeń. Od siebie dodam jedynie, że "łowiska" kleniowe możemy podzielić na trzy typy: małe rzeki, średnie rzeki, duże rzeki. Na każdym z tych łowiska łowi się troszeczkę inaczej, ze względu na specyfikę tych łowisk. Moim, subiektywnym, zdaniem, początkujący wędkarz powinien powinien wybrać sobie jedną okoliczną rzekę i tylko na niej ćwiczyć swoje umiejętności. Jeżeli opanuje wiedzę na temat miejsc bytowania, żerowania, zachowania ryb i zacznie systematycznie łowić ryby 30+ lub 40+, to w następnym sezonie może przenieść się na inne łowiska. Wiedza zdobyta przy systematycznym obławianiu jednej rzeki, pozwoli bardzo szybko wychwycić niuanse jakimi różnią się miedzy rzeki duże, małe i średnie. Na początek wystarczą 4 przynęty - słownie c z t e r y  sztuki. Każda większa ilość będzie tylko mieszała w głowie ..... A na koniec ciekawostka: co można określić nazwą "najgorzej wydane pieniądze" w przypadku początkującego poławiacze kleni ? Moim zdaniem kołowrotek .... Wielkość i waga kołowrotka nie ma żadnego wpływu na ilość łowionych ryb (kleni). To tylko "magazyn" na linkę którą używamy do łowienia. Ma ją ładnie układać na szpuli i ładnieją "oddawać" przy rzucie.
 
Powyższe uwagi są wysoce subiektywne i nie muszą się pokrywać z przekonaniami i doświadczeniem innych użytkowników tego forum.


No z tym kołowrotkiem to nie zgadzam się do końca. Dla mnie nie tylko ma nawijać dobrze cienkie linki ale też dysponować precyzyjnym hamulcem z mocą dostosowaną do używanych żyłek/plecionek. To znacznie ograniczy ilość spadów a kleń zacięty za skórkę spaść lubi.

#19 OFFLINE   Dawid Sokołowski

Dawid Sokołowski

    Nowy

  • +Forumowicze
  • Pip
  • 26 postów
  • LokalizacjaOlsztyn
  • Imię:Dawid
  • Nazwisko:Sokołowski

Napisano 16 lipiec 2018 - 16:43

Super artykuł/poradnik,bardzo fajnie się go czyta,szkoda że to ostatnia część i nie będzie kolejnej :(

Kolejną dopiszesz sobie sam nad rzeką  :)

 

Tak to już jest z tymi rybami, że raz je łowimy, a raz nie. Na pocieszenie powiem, że też u mnie nie za ciekawie z kleniami. Miałem rok przerwy od ryb. - Urodziło mi się dziecko. I wiesz co ? Wróciłem, ale tam gdzie łowiłem po 3-4 sztuki przy każdym wypadzie, teraz nie łowię nic. No, dziś się maluch jakiś uwiesił.

 

Podstawa to dużo łowić i się nie zniechęcać. Jak wiesz ja na początku mojej kariery dłuuugo nie łowiłem kleni, ale później poszło. Teraz nawet jakiś poradnik nagrezdałem. Strach pomyśleć co się jeszcze stanie :D

 

Do góry głowa. Grube kluchy przed Tobą! :)

 

No z tym kołowrotkiem to nie zgadzam się do końca. Dla mnie nie tylko ma nawijać dobrze cienkie linki ale też dysponować precyzyjnym hamulcem z mocą dostosowaną do używanych żyłek/plecionek. To znacznie ograniczy ilość spadów a kleń zacięty za skórkę spaść lubi.

 

Nie licząc totalnych gniotów w większości kołowrotków moc można dostosować dość precyzyjnie sobie samemu, ważne jest po prostu żeby ten hamulec był - dobrze ustawiony rzecz jasna. Wiadomo sprawa, że jak się duża ryba uwiesi to trzeba jej dać trochę żyłki pociągać, bo zrobi rach ciach pach i mamy porwany zestaw.

Artykuł, fajny, sporo trafnych spostrzeżeń. Od siebie dodam jedynie, że "łowiska" kleniowe możemy podzielić na trzy typy: małe rzeki, średnie rzeki, duże rzeki. Na każdym z tych łowiska łowi się troszeczkę inaczej, ze względu na specyfikę tych łowisk. Moim, subiektywnym, zdaniem, początkujący wędkarz powinien powinien wybrać sobie jedną okoliczną rzekę i tylko na niej ćwiczyć swoje umiejętności. Jeżeli opanuje wiedzę na temat miejsc bytowania, żerowania, zachowania ryb i zacznie systematycznie łowić ryby 30+ lub 40+, to w następnym sezonie może przenieść się na inne łowiska. Wiedza zdobyta przy systematycznym obławianiu jednej rzeki, pozwoli bardzo szybko wychwycić niuanse jakimi różnią się miedzy rzeki duże, małe i średnie. Na początek wystarczą 4 przynęty - słownie c z t e r y  sztuki. Każda większa ilość będzie tylko mieszała w głowie ..... A na koniec ciekawostka: co można określić nazwą "najgorzej wydane pieniądze" w przypadku początkującego poławiacze kleni ? Moim zdaniem kołowrotek .... Wielkość i waga kołowrotka nie ma żadnego wpływu na ilość łowionych ryb (kleni). To tylko "magazyn" na linkę którą używamy do łowienia. Ma ją ładnie układać na szpuli i ładnieją "oddawać" przy rzucie.

 

Powyższe uwagi są wysoce subiektywne i nie muszą się pokrywać z przekonaniami i doświadczeniem innych użytkowników tego forum.

Trafne uwagi. Sam latam praktycznie po jednej rzece za kleniami. Czasem skoczę na drugą. Rzeczki raczej nie za duże. Na Odrze pewnie bym nie wiedział gdzie mam ręce...hmmm... woblery włożyć :D


Użytkownik Dawid Sokołowski edytował ten post 16 lipiec 2018 - 16:45

  • Wojtek2016 lubi to

#20 OFFLINE   coma

coma

    Zaawansowany

  • +Forumowicze
  • PipPipPip
  • 1668 postów
  • Lokalizacjamałopolskie\łódzkie

Napisano 16 lipiec 2018 - 18:52

 
Nie licząc totalnych gniotów w większości kołowrotków moc można dostosować dość precyzyjnie sobie samemu, ważne jest po prostu żeby ten hamulec był - dobrze ustawiony rzecz jasna. Wiadomo sprawa, że jak się duża ryba uwiesi to trzeba jej dać trochę żyłki pociągać, bo zrobi rach ciach pach i mamy porwany zestaw.


Wybacz ale znów się nie zgodzę. Weźmy takiego twinka 2011 - przykładowo wersja 2500S ma hamulec do 3kg, wersja 2500 ma hamulec aż do 9kg. Jak myślisz - dajmy na to do plecionki wytrzymałości 6lb, który z nich będzie lepszy?




Użytkownicy przeglądający ten temat: 1

0 użytkowników, 1 gości, 0 anonimowych