Skocz do zawartości

  • Zaloguj korzystając z Facebooka      Logowanie »   
  • Rejestracja

Witaj!

Zaloguj się lub Zarejestruj by otrzymać pełen dostęp do naszego forum.

Zdjęcie

Wpływ wielkości kotwic na pracę woblera


  • Zaloguj się, aby dodać odpowiedź
50 odpowiedzi w tym temacie

#21 OFFLINE   Tomek O

Tomek O

    Zaawansowany

  • +Forumowicze
  • PipPipPip
  • 562 postów

Napisano 03 wrzesień 2015 - 15:11

Do czasu kiedy pokazały się na naszym rynku pierwsze wspaniałe kotwiczki Mustada woblery na pstrągi zawsze uzbrajałem w dwa różne rozmiary kotwiczek. Druciaki musiały przecież dawać radę. Nawyków jednak pozbyć się jest trudno więc kiedy Mustad stał się dostępny ( i był wspaniały !) nadal zbroiłem woblery w ten sam sposób.

Nie chodziło już wtedy tylko o samą moc. Przede wszystkim o lepszą stabilizację woblera. Sprawdza się to wyłącznie przy woblerach o dobrej pływalności. Jest to o tyle ważne, że nawet miligram wagi kotwiczki potrafi zamienić wobler pływający na tonący czy suspending.

 

Po za tym często zdarzało się, że lekkie woblery w kształcie papieroska zostawały niezłymi lotnikmi po zastosowaniu jednej, o 2 rozmiary większej kotwiczki na ogonku. Niby nic, a zasięg się robił ! Czasem wobler już w wodzie po zarzuceniu, albo stał jak spławik, albo delikatnie tonął. Jednak wcale nie jest to wada. Sprawdza się to na otwartej wodzie dużej rzeki. Niekoniecznie pstrągowej.

 

Roszady przy zbrojeniu zmieniają pracę woblerów. To jest bezdyskusyjne. Jednak dzięki temu można wspaniale ustawić sobie woblery.

Przy lekkich konstrukcjach istotny jest każdy miligram. Należy pamiętać, że kotwiczki w tym samym rozmiarze od różnych producentów ważą nie zawsze tak samo. Jest to jednak na plus dla naszej inwencji. Dotyczy to również woblerów seryjnych. Niby pianka, a w brew pozorom różnią się często, i to bardzo. Wystarczy pobawić się z kilkoma takimi samymi woblerami w różnym od fabrycznego ustawieniu.

 

Często zdarza mi się, że potrzebuję mocniej uzbrojonego wobka. Wtedy podnoszę rozmiar kotwiczki, ale korzystam z kotwiczek o krótszym trzonku. Waga pozostaje na odpowiednim poziomie, a moc idzie w górę ! ;)

 

Nie da się w zasadzie pogodzić zwiększania mocy kotwiczek i łatwiejszego ich rozginania. Choć kiedyś łowiłem ładne pstrągi w rzece z ogromną ilością zaczepów. Wtedy to po prostu rozcinałem cążkami uszka kotwiczek w odpowiednim miejscu i następnie lutowałem. Nigdy nie miałem sytuacji, że pstrąg rozgiął mi taką osłabioną kotwiczkę (nawet 50+), a jak doszło do zaczepu to odczepiacz na podwójnym sznurku od suszarek wspaniale dawał radę. :)

 

Według mnie ideałem są woblery pstrągowe bez obciążenia wewnętrznego. Oczywiście są to takie woblery gdzie "ciałka" mają jak najmniej. Ot taki "papierosek". Wtedy to kotwiczki i ich odpowiednie dobranie pokazuje cały ten temat idealnie !

 

P.S. Co do szczupaków, ale w wodach pstrągowych, to nigdy nie miałem sytuacji by szczupak głęboko zażarł woblera. Zawsze były zapięte delikatnie za koniuszek wargi. Wydaje się, że w górskiej wodzie są bardziej stonowane w swoich zachowaniach. :D


Użytkownik Tomek O edytował ten post 03 wrzesień 2015 - 15:14

  • Guzu i joker lubią to

#22 ONLINE   Guzu

Guzu

    (G)uzurpator

  • TEAM JERKBAIT
  • PipPipPipPip
  • 13563 postów
  • LokalizacjaWarszawa
  • Imię:Daniel

Napisano 03 wrzesień 2015 - 15:19

Do czasu kiedy pokazały się na naszym rynku pierwsze wspaniałe kotwiczki Mustada woblery na pstrągi zawsze uzbrajałem w dwa różne rozmiary kotwiczek. Druciaki musiały przecież dawać radę. Nawyków jednak pozbyć się jest trudno więc kiedy Mustad stał się dostępny ( i był wspaniały !) nadal zbroiłem woblery w ten sam sposób.

Nie chodziło już wtedy tylko o samą moc. Przede wszystkim o lepszą stabilizację woblera. Sprawdza się to wyłącznie przy woblerach o dobrej pływalności. Jest to o tyle ważne, że nawet miligram wagi kotwiczki potrafi zamienić wobler pływający na tonący czy suspending.

 

Po za tym często zdarzało się, że lekkie woblery w kształcie papieroska zostawały niezłymi lotnikmi po zastosowaniu jednej, o 2 rozmiary większej kotwiczki na ogonku. Niby nic, a zasięg się robił ! Czasem wobler już w wodzie po zarzuceniu, albo stał jak spławik, albo delikatnie tonął. Jednak wcale nie jest to wada. Sprawdza się to na otwartej wodzie dużej rzeki. Niekoniecznie pstrągowej.

 

Roszady przy zbrojeniu zmieniają pracę woblerów. To jest bezdyskusyjne. Jednak dzięki temu można wspaniale ustawić sobie woblery.

Przy lekkich konstrukcjach istotny jest każdy miligram. Należy pamiętać, że kotwiczki w tym samym rozmiarze od różnych producentów ważą nie zawsze tak samo. Jest to jednak na plus dla naszej inwencji. Dotyczy to również woblerów seryjnych. Niby pianka, a w brew pozorom różnią się często, i to bardzo. Wystarczy pobawić się z kilkoma takimi samymi woblerami w różnym od fabrycznego ustawieniu.

 

Często zdarza mi się, że potrzebuję mocniej uzbrojonego wobka. Wtedy podnoszę rozmiar kotwiczki, ale korzystam z kotwiczek o krótszym trzonku. Waga pozostaje na odpowiednim poziomie, a moc idzie w górę ! ;)

 

Nie da się w zasadzie pogodzić zwiększania mocy kotwiczek i łatwiejszego ich rozginania. Choć kiedyś łowiłem ładne pstrągi w rzece z ogromną ilością zaczepów. Wtedy to po prostu rozcinałem cążkami uszka kotwiczek w odpowiednim miejscu i następnie lutowałem. Nigdy nie miałem sytuacji, że pstrąg rozgiął mi taką osłabioną kotwiczkę (nawet 50+), a jak doszło do zaczepu to odczepiacz na podwójnym sznurku od suszarek wspaniale dawał radę. :)

 

Według mnie ideałem są woblery pstrągowe bez obciążenia wewnętrznego. Oczywiście są to takie woblery gdzie "ciałka" mają jak najmniej. Ot taki "papierosek". Wtedy to kotwiczki i ich odpowiednie dobranie pokazuje cały ten temat idealnie !

 

P.S. Co do szczupaków, ale w wodach pstrągowych, to nigdy nie miałem sytuacji by szczupak głęboko zażarł woblera. Zawsze były zapięte delikatnie za koniuszek wargi. Wydaje się, że w górskiej wodzie są bardziej stonowane w swoich zachowaniach. :D

 

Jak juz jestesmy przy lekkich pstragowych konstrukcjach. To warto pamietac o jeszcze jednej rzeczy : nie tylko kotwiczki wplywaja na prace przynety. Woblerka. 

Rowniez zaczepy. Wielokrotnie po przejsciach z zaczepami musialem od nowa ustawiac wobler. Po prostu uszko na czole woblera ulegalo skrzywieniu badz deformacji.

Warto o tym pamietac. Co by po paru godzinach lowienia "killerem" nie obudzic sie, ze to jednak nie killer a "Jurek Kiler" ;)



#23 OFFLINE   Friko

Friko

    Ekspert

  • Super moderatorzy
  • 16818 postów
  • LokalizacjaWarszawa

Napisano 03 wrzesień 2015 - 15:40

 

Guma za szczupakiem nie trollinguje. Odstrecza mnie robienie jeza z przynety.

 

Stereotypy, stereotypy.... przy gumie 20 cm wystarcza glowka z pojedynczym hakiem + jedna dozbrojka z kotwiczką od dołu.   Czy 1 hak + 1 kotwiczka to już "jeż" ?


  • Sebalos lubi to

#24 OFFLINE   krzysiek

krzysiek

    Ekspert

  • Twórcy
  • PipPipPipPip
  • 5897 postów
  • Imię:Krzysztof

Napisano 03 wrzesień 2015 - 15:45

Też tak zbroję.

#25 ONLINE   Guzu

Guzu

    (G)uzurpator

  • TEAM JERKBAIT
  • PipPipPipPip
  • 13563 postów
  • LokalizacjaWarszawa
  • Imię:Daniel

Napisano 03 wrzesień 2015 - 16:22

Stereotypy, stereotypy.... przy gumie 20 cm wystarcza glowka z pojedynczym hakiem + jedna dozbrojka z kotwiczką od dołu.   Czy 1 hak + 1 kotwiczka to już "jeż" ?

 

Jez mentalny :)

 

Lowisko moje nie zacheca do gumy. Lowimy gleboko. Plywamy szybko. Ile trzeba dac olowiu by przy 6 kmh zatopic gume na 9-10 metrow ? 
Poza tym...co z brzanami  ? 

Wobler w mojej sytuacji lepszy. 
Ale trollowac guma umiem i nawet lubie :)


  • Friko lubi to

#26 OFFLINE   spy

spy

    Zaawansowany

  • +Forumowicze
  • PipPipPip
  • 1309 postów

Napisano 03 wrzesień 2015 - 17:19

Mam taką teorię, że przy rybach z pyskiem jak wiadro (sum, szczupak) wobler często jest brany głęboko, a w czasie zacięcia przesuwa się w pysku i wbija się w kąciku/nożyczkach pierwszą kotwicą, tj. brzuszną. W czasie holu wobler wychodzi z pyska i bywa, że tylna kotwica wczepia się na zewnątrz. Może to sprawiać wrażenie, że ryba skubnęła wobler od dołu, ale nie musi tak być. Nt. salomonidów się nie wypowiadam, za rzadko je łowię.

 

 

Hm..

Ja zauważyłem, że przy jednej kotwicy na ogonku mamy sporo zaczepień za czoło, przy jednej kotwiczce na brzuszku wszystko (nie zdarzyło mi się nigdy) jest w pysku. Jedną kotwiczką (1/0 lub 2/0) zbroję woblery takie jak alaska, boxer, baryłka, wigle, driver czy taildancer.


  • kris1 lubi to

#27 OFFLINE   salmon1977

salmon1977

    Zaawansowany

  • +Forumowicze
  • PipPipPip
  • 1285 postów
  • LokalizacjaIńsko-STARGARD
  • Imię:GrzehU

Napisano 03 wrzesień 2015 - 20:51

Nie czytałem wszystkiego ale jesli chodzi o trociowce to Sendale nie boją sie 2-jek i dalej agresywnie wymiatają.Wobki 7cm  :o a i tak w wachadle jest lepsze samo zacięcie  :blink:



#28 OFFLINE   godski

godski

    Ekspert

  • +Forumowicze
  • PipPipPipPip
  • 13975 postów
  • LokalizacjaWarszawa

Napisano 03 wrzesień 2015 - 22:40

Jez mentalny :)

 

Lowisko moje nie zacheca do gumy. Lowimy gleboko. Plywamy szybko. Ile trzeba dac olowiu by przy 6 kmh zatopic gume na 9-10 metrow ? 
Poza tym...co z brzanami  ? 

Wobler w mojej sytuacji lepszy. 
Ale trollowac guma umiem i nawet lubie :)

Trolujecie za szczupłym 6 km/h ??? Ciekawe czy przy standardowej predkości 3-4 km/h złowilibyscie mniej czy więcej ryb.



#29 OFFLINE   Darek64

Darek64

    Zaawansowany

  • +Forumowicze
  • PipPipPip
  • 1017 postów
  • Lokalizacjawarszawa
  • Imię:darek

Napisano 04 wrzesień 2015 - 06:49

Szybki troling to wiekszy oplywany obszar wody



#30 OFFLINE   sucks_one

sucks_one

    Zaawansowany

  • +Forumowicze
  • PipPipPip
  • 737 postów
  • LokalizacjaKonstancin Jeziorna
  • Imię:Tomek
  • Nazwisko:Kurek

Napisano 04 wrzesień 2015 - 07:12

Latem na mazurach efekty przynosiło pływanie z prędkością ponad 5km/h czasem nawet w okolicach 6km/h(bez dryfkotwy z wiatrem w plecy na pontonie+15HP). Nie były to duże ryby ale były, natomiast przy prędkościach około 4km/h nie było nic.

Ja również zdejmuję kotwice brzuszną przy woblerach do 12cm. Zaciągają zdecydowanie mniej habazi.



#31 OFFLINE   krzysiek

krzysiek

    Ekspert

  • Twórcy
  • PipPipPipPip
  • 5897 postów
  • Imię:Krzysztof

Napisano 04 wrzesień 2015 - 07:32

Trolujecie za szczupłym 6 km/h ??? Ciekawe czy przy standardowej predkości 3-4 km/h złowilibyscie mniej czy więcej ryb.

 

Wszystko zależy od tego, jaki szczupak w danym dniu ma temperament ;)

A mówiąc konkretnie: prędkość z jaką pływam za szczupakiem to 2,5 do 6,5km/h. Najczęściej jednak jest to przedział 3,5 - 5km/h.



#32 ONLINE   Guzu

Guzu

    (G)uzurpator

  • TEAM JERKBAIT
  • PipPipPipPip
  • 13563 postów
  • LokalizacjaWarszawa
  • Imię:Daniel

Napisano 04 wrzesień 2015 - 07:38

Trolujecie za szczupłym 6 km/h ??? Ciekawe czy przy standardowej predkości 3-4 km/h złowilibyscie mniej czy więcej ryb.


Pierwsze dni plywalismy normalnie.
Mieliśmy duzo mniej bran ...

#33 OFFLINE   wujek

wujek

    Zaawansowany

  • TEAM JERKBAIT
  • PipPipPip
  • 4413 postów
  • Imię:Jan
  • Nazwisko:Soroka

Napisano 04 wrzesień 2015 - 07:49

A co jeśli masz zaczep? ST66 raczej się nie podda nawet gdy sięgniemy odczepiaczem. Ja w tym roku przerobiłem temat kotwic tzw. tymonówek z forum. Piekielnie mocne, ostre ale gdy złapiemy zaczep nie do odgięcia. Na jednej wyprawie urwałem...4 odczepiacze.

Coś za coś, albo pewność że życiówka nie porozgina nam kotwic i straty, albo chęć odzyskania części przynęt. Zaczepy są dość rzadkie, a większość przynęt odzyskujemy spływając poniżej woblera. Te co w ten sposób nie dają się uwolnić przeważnie zostają w wodzie nawet przy użyciu odczepiacza. Z odczepiaczy już nie korzystamy bo przeważnie więcej z tym kłopotu niż korzyści. Niestety kompromisy przy sumach prędzej czy później źle się kończą, ja w tym roku się o tym przekonałem i mam na woblerach ST66. 


  • Guzu i spy lubią to

#34 OFFLINE   Majo

Majo

    Zaawansowany

  • +Forumowicze
  • PipPipPip
  • 1093 postów

Napisano 04 wrzesień 2015 - 08:17

 a i tak w wachadle jest lepsze samo zacięcie  :blink:

No pewnie, że jest. Wahadło to nic innego jak super płaskie i cienkie ,,ciało" w porównaniu do woblerów lub gum(nie wszystkich ale mimo wszystko). Do tego duża kotwica. Bo wg. znanych kanonów przecież musi być szersza niż wahadło... :huh:

Edit: Nie kwestionuję że raz na 100 a może i 200 brań, akurat ryba zaciśnie szczęki i błystka się zaklinuje i wtedy kotwica szersza od błystki się przydaje. Ale dla producentów to jest na rękę.


Użytkownik Majo edytował ten post 04 wrzesień 2015 - 08:24

  • Guzu lubi to

#35 OFFLINE   Pisarz.......ewski Piotr

Pisarz.......ewski Piotr

    Zaawansowany

  • +Forumowicze
  • PipPipPip
  • 2350 postów
  • LokalizacjaWarszawa
  • Imię:Piotr

Napisano 04 wrzesień 2015 - 22:19

Z doborem wielkości kotwic w woblerze , nie kiedy jest dylemat -_- . Jeden z moich znajomych łowił bolenie na 9 cm woblera . Mając zamontowane firmowe kotwice , miał bardzo dużo brań :) . Niestety większość brań nie kończyła się zahaczeniem ryby , lub kończyła spadem ryby podczas holu :(  . Zmiana kotwic na większe powodował , że brania ustawały niemal całkowicie .Powrót do kotwic mniejszych i znów dużo brań , ale nie efektywnych.



#36 OFFLINE   etherni

etherni

    Zaawansowany

  • +Forumowicze
  • PipPipPip
  • 1563 postów
  • LokalizacjaKraków
  • Imię:Sławek

Napisano 05 wrzesień 2015 - 05:42

We wszystkich swoich pstrągowyvh wobkach zmieniam przednią kotwicę na dużo mniejszą niż założył producent, za to ciężką i kutą, dobraną tak żeby nie haczyła, natomiast tylna obowiązkowo druciana, w Krakuskach i Dorado zostawiam oryginalną, w Salmo zmieniam na mniejszą.
Pstrągi bywają zacięte różnie, ale faktycznie często za przednią jak normalnie żerują.
A próbowaliście zbroić wobki w pojedyncze haki?

#37 OFFLINE   Janusz Wideł

Janusz Wideł

    Zaawansowany

  • Twórcy
  • PipPipPip
  • 1339 postów
  • LokalizacjaNowy Sącz
  • Imię:Janusz
  • Nazwisko:Wideł

Napisano 05 wrzesień 2015 - 07:05

Zmienianie kotwic na mniejsze czy większe niż zastosował producent to nie najlepszy pomysł.Diabeł tkwi w szczegółach .Czasami wystarczy zmienić kotwice tego samego rozmiaru ale innej firmy i wobler traci łowność .Szczególnie tyczy się to małych woblerków.


  • Pasta lubi to

#38 OFFLINE   Andru77

Andru77

    Zaawansowany

  • +Forumowicze
  • PipPipPip
  • 1345 postów
  • LokalizacjaRoztocze

Napisano 05 wrzesień 2015 - 07:27

Już coś było o pojedyńczym haku: http://jerkbait.pl/t...rojenia-wobków/



#39 OFFLINE   Muskie

Muskie

    Forumowicz

  • +Forumowicze
  • PipPip
  • 248 postów
  • Lokalizacjaokolice W-wy

Napisano 08 wrzesień 2015 - 22:25

Ja zamierzam przetestować duże przynęty z 1 kotwicą na brzuszku i 1 dużym hakiem z tyłu przynęty. Fakt,że łowię głównie za granicą, w tropikach i średnia wielkość

ryb wynosi 7-12 kg. Większe, te w okolicach 20-30 kg wymagają super mocnych kotwic/haków i dlatego taki mieszany sposób zbrojenia. Poza tym mniej plątania przy rzutach, trochę mniejszy ciężar całości i lepsza praca przynęty. Kotwice Owner ST66 jak najbardziej polecam. Haki też tej firmy, ew. Shout lub Decoy. Bardziej autorytatywnie będę mógł się wypowiedzieć pod koniec września, po powrocie z odległego Madagaskaru.


  • Guzu lubi to

#40 OFFLINE   homax

homax

    Zaawansowany

  • +Forumowicze
  • PipPipPip
  • 751 postów
  • LokalizacjaPruszków
  • Imię:Sławomir

Napisano 10 wrzesień 2015 - 10:19

Zmiana wielkości kotwic wpływa na pracę woblera. Ale można to niekiedy zniwelować zmieniając też kółka łącznikowe.. Zmniejszając kółko, zmniejszamy ramię przez które działa ciężar kotwicy na przynętę...czyli możemy "bezkarnie" zwiększyć kotwicę. Wszystko oczywiście z wyczuciem i z "głową".


  • Guzu lubi to




Użytkownicy przeglądający ten temat: 0

0 użytkowników, 0 gości, 0 anonimowych