Jump to content
  • entries
    54
  • comments
    475
  • views
    263,355

Findhorn & Dee


Wreszcie się udało. Po pięciu latach przerwy odwiedziliśmy Szkocję. Rok szkolny 25/26 już się zaczął i musiałem zerwać młodsze Żbiki z lekcji na tydzień, ale to był jedyny termin, żebyśmy mogli pojechać w pełnym składzie. Najstarszy, studenciak, dopiero co wrócił z zagranicznych wojaży po francuskich winnicach. Zebrał cenne doświadczenie jak smakuje prawdziwa praca 😁

Na pierwszy ogień poszedł Findhorn i najbliższe memu sercu Altyre. Druga połowa września, końcówka sezonu. O tej porze, w każdym poolu powinny chlapać się łososie, a tu cisza. 

AP1GczMBNdDT5To3KAFrnvATCL1ImICY3VX1gIAe

Maks na środku Roan pool

AP1GczNipGSzXB_5YUFQ3bpoeFUPcFzUn23EnLAS

Tymek na wlewie do Roan pool

 

Pierwsze bankowe miejsce na pusto. Zauważyliśmy tylko jednego grilsa, który pod drugim brzegiem nieśmiało zrobił delfina. Może słońce trochę za ostro dawało, ale poza tym warunki były całkiem spoko. Tylko ryb brakowało.

AP1GczPm6yJOmr61jcLQREkIHaSUWO0YKmx7jsvF

Ben przeczesuje miejscówkę pod skarpą

AP1GczNlQIieKA2eR5VDCe4BSxTPNnvMWsabk6Vi

Soldiers Hole

AP1GczPjON19w1sDEQU3rXoYCgDWn_OR5vbF62uC

Kawał grubej wody

 

Dosyć szybko stało się jasne, że o rybę będzie niezwykle trudno, ale to dla nas nie pierwszyzna. Tak już jest w łososiowym świecie, że na sukces trzeba ciężko zapracować i jeszcze liczyć na łut szczęścia.

AP1GczOyZceBiiQ_MQPixB1eU_zyWUDR80YIGwSw

Przerwa na reklamę

AP1GczPOl3ZhM-M_GN3dz_DAepijPxJu_0dRAUSZ

Koszykaż NBA z jednym spuchniętym jajem - współczesna sztuka w wykonaniu Tymka

AP1GczOz21q6vXqw_fEBv0PCwknIZUWurwJJkWtp

Tu też ładnie

AP1GczMtez2BojZyRD8EQWCGZsvpW69qIRGbm5d7

Scure pool na zakończenie dnia

 

Następnego dnia mieliśmy zarezerwowane licencje na klubowym odcinku. Słońce schowało się za chmurami, co dawało nam odrobinę nadziei na lepszy wynik. Ale wkrótce zaczął wiać silny wiatr, który wielce utrudnił nam zadanie.

AP1GczOYsJCrSxjDjaG-p3yc6nOEt-oWRt_yXi6L

Pod kablami zawsze stoją ryby

AP1GczOvdDzC4aZ0wo9P7DOwSj_yM0RIqAVsiU1y

Przerwa na lukrowanego donata

AP1GczMP6uVzsfxF2p6rVGkHJQF9haAOhHCDJ9Mf

Tymek powoli się rozkręcał

AP1GczO4B3hCGmmzkNsx2JA3ZV8_qQfwzluXXffg

Benek na bankówce

AP1GczOihLdhUMeic4HO31G5dR8w-5p0cjNZXj7J

W warkoczach miedzy kamieniami pokazał się okazały samczyk, ale dał się skusić na muchę

 

Po całym dniu intensywnej rybałki zasłużyliśmy na solidna kolację, a że był piątek wieczór to wybór mógł być tylko jeden. Jedziemy do smażalni na fish and chips!

AP1GczOesuKvDYQCyqJvMfm8zAOMJ5bCeQ6YMqge

Filet z plamiaka

AP1GczMnBzmdwL6kFS8hXMOpLVbqGBaFYqEkTL9l

Słuszna porcja frytek

AP1GczOMLNoLk18mUY-AnUYDcdV3jOOod8Tp09gn

Cebulowe krążki

 

Po filecie z frytkami na głowę i cebulą do podziału nikt już nie miał siły na deser. Benek dosłownie padł na podłogę w hotelowym pokoju, bo nie miał siły dojść do łóżka. Następnego dnia opuściliśmy gościnny Forres i widokową trasą przez dolinę Spey przejechaliśmy na wschodnie wybrzeże. Czekał nas weekendowy odpoczynek wśród znajomych.

AP1GczOoSvVYmJfNMQyiG8HzVOlJe-fIAz_Sl77N

Ostatni rzut okiem na jedną z głównych ulic Forres przed wyjazdem

AP1GczMH4hezj5qopUpf6U-MAhpm1_uo6RikG03l

Przystrzyżone brzegi na odcinku Rothes - wizytówka Spey

AP1GczPLOvKbF_bqyxsFEYAeYDUb0_YNcxm3FjAW

Most w Craigellachie

AP1GczPdXV4xM5T1Kt2Sfu_hM2EA98UhqLZR5rS3

Kładka w Aberlour

 

W dolinie Spey praktycznie każda większa wioska, a miasteczko to już obowiązkowo, ma swoją gorzelnię whisky. Powyższe nazwy powinny brzmieć znajomo dla smakoszy rudego bimbru.

Ze Spey przeskoczyliśmy do Huntley nad Deveronem. To tu stawiałem pierwsze łososiowe kroki na szkockiej ziemi. Najpierw z korbą, a następnie tak jak Pan Bóg przykazał, czyli z dwuręczną muchówką.

AP1GczNQ9Qprq_EaSTOr0M4GDcO2DQPKwdE3bDVS

Ruiny zamku

AP1GczMMiw6cOma9clYrUqhA9JBJarBL5ENaxZdM

Brama wjazdowa do posiadłości przekształconej w hotel

AP1GczMwgwibuG1rV_I4qlfEZIld0wr4AlEQDCXj

Ekstremalnie niska i prześwietlona do samego dna woda - bez szans na łososia

 

Za dobrych czasów, i to wcale nie tak dawno bo zaledwie 15-20 lat temu, Deveron był piatą rzeka w Szkocji pod względem łowionych łososi. Dzisiaj obraz nędzy i rozpaczy. Nie wiem co poszło nie tak, ale wielka czwórka, czyli Tweed, Tay, Spey oraz Dee również pod tym względem nie rozpieszcza. Pozostały tylko wysokie ceny za licencje. I w takich momentach nachodzi mnie refleksja, czy to tylko chwilowa zmiana i trend się odwróci, czy jedziemy po równi pochyłej bez widoków na poprawę?

AP1GczPQr8X2GJct_Y9Kx3ZTv0N6y0VKAHrLNH7V

Przedostatni przystanek - zamek Fyvie z XIII w.

AP1GczNzf6XlyUZA7fkULel0lFXrYIL7wtayUOd0

Plaża w Aberdeen

AP1GczO80NQZDboXhM0V0vNVEC-H-0m4ViIR0dxi

Stacja końcowa - wino ze starym kumplem

 

Tylko jedna buteleczka na dwóch, ale każdy łyk pyszny "jakby mi pan Jezusek bosą stópką po gardle przeszedł". A następnego dnia w głowie nic nie chlupotało i mogłem bezpiecznie stanąć nad brzegiem Dee bez obawy o wywrotkę na śliskich kamieniach. Łowiliśmy na odcinku Crathes Castle.

AP1GczM1kr3Ao3-l7Vy-tUiuLUKjsqCMlfd0P4mx

3, 2, 1, start

 

Wraz z Tymkiem wylądowaliśmy na samej górze, Jim nieco poniżej nas, a ghillie John obsługiwał Maksa i Bena na dole. Do południa zobaczyliśmy dwa spławy i Jim zaliczył skuba. Po powrocie do domku na lunch powitał nas uśmiechnięty od ucha do ucha John i poinformował, że Maks wyjął łośka, a Ben stracił podobną rybę tuz przed podebraniem.

AP1GczNQjest-KV296TygvyLrAB6Ygq7mzPxA-qS

Maks z łososiem

AP1GczMi_9spqh73MlbXD6QQyTEENhq8Gpzi5z4y

Mały, ale cieszył

 

Chumory nam dopisywał, apetyt też. Z Johnym znam się od bardzo dawna, Jima wprowadziłem do wędkarstwa ponad 10 lat temu i takie spotkanie było wystarczającym pretekstem, żeby pociumkać małą porcję whisky na deser.

AP1GczM8rLX7VV0Y5_M1uWmhrG8-gLxUyxoD9EtR

Całe popołudnie biczowaliśmy wściekle wodę

AP1GczN3jlqKDB2svpR7odzrEnvvu79cRJ3hSOX0

Ale nie przyniosło to porządanych efektów poza doznaniami estetycznymi

AP1GczPp8cZdjEmPJXpXZWObWYnY97yDDM8t0ZuD

O zachodzi słońca zwinęliśmy się do domu

 

Dzień przerwy od łowienia poświęciliśmy na odwiedzenie starych śmieci. Miasto trochę się zmieniło. Idąc za postępem czasu lewacki zarząd wprowadził zielona strefę wolną od śmiercionośnych silników spalinowych. Przybyło też śniadoskórych inżynierów z Afryki i ubyło lokalnych biznesów.

AP1GczP0aOdg4i4EXnta9puA519eE2Ws6Si9IuSy

Żbiki w centrum miasta

AP1GczPrgwKuJ7FBaV27HbS-UJT3lPpvDKAjlXWh

Marischal College

AP1GczNE3oVc2C9ud9IPqqdLnH7zEFQ4JWHfSqE7

Ben u lokalnego producenta gitar RJK - zbyt płytki cutaway uniemożliwił szalonemu szarpidrutowi dostęp do najwyższych progów

AP1GczNf5lbzBmoRACs-Vc84HpIKvaGCLMlG477F

Port w Stonehaven

AP1GczP6xNbhLfTePa9juapa27bl6UxFOhIIpZn-

Obowiązkowy punkt programu - ruiny zamku Dunnottar z XV w.

AP1GczOBTbQQrnndudR2CraAxy0IUzWdI1QThtZX

Polowanie na kraby w kałużach

 

Ostatni dzień. Zostało nam 8h łowienia z zegarkiem w ręku, żeby nie spóźnić się na lot powrotny. Skoro Dee podarzyła, to należało iść za ciosem. Ta sama woda tylko na prawym brzegu, czyli Knappach. Ocinek o połowę krótszy i tylko dwie licencje do dyspozycji, więc dzieliliśmy wędki.

AP1GczPXX7iWExbXzX2Dj-vrMVW7ddA-c18NCnWh

Tu Benek zaliczył skuba

AP1GczNEcE8cQ_MFy050ooryENSxa6Bo1ONtvSdB

Nieco wyżej Tymek obłowił ciekawy wlew

 

Tradycyjna przerwa na lunch koło południa. Jim wpadł do nas, żeby jeszcze się pożegnać przed wylotem. Trochę pogadalismy w domku i poszliśmy nad wodę, żeby nie tracić cennych minut. My tu gadu gadu, a w tym czasie łosiek łyknął czarną francę na Tymkowej wędce. Magia!

AP1GczPJ5dLnTtMxfGHex7kxuQoct9UmbmV4zzL5

Tymek ostro postawił się królewskiej rybie

AP1GczPfccrunJTOzLGnCxb3NmiIQ4pAiW6x5GPl

Praca zespołowa przyniosła efekt i samiczka zapozowała z nami do fotki

 

Życie pisze niesamowite scenariusze. Szkocja zachowała się bardzo fair i dała na koniec to co najlepsze. Żbiki były już syte wrażeń i zaczęły się pakować, a ja postanowiłem wykorzystać ostatnią godzinkę dla siebie i przeczesałem najbardziej obiecujący pool poniżej domku.

AP1GczPAb6ga74HUDdwUeaNEjYdZ9mkOdVj0z_Vb

Ja na środku rzeki

 

No i prawie się udało. I to dwa razy. Ale obie ryby niestety wypięły się w trakcie holu. Zaraza! Troszkę szkoda, ale w sumie wynik końcowy, jak na tak słaby rybostan był zadowalający. Dwa wyjęte, trzy stracone, i co najważniejsze, to że każdy z nas coś miał na kiju. A już za dwa miesiące znów staniemy nad brzegami szkockich rzek, pełni nadziei na spotkanie z królem tych wód. Czy nam się uda? Czy mnie wpuszczą do UK? Czy chłopców wpuszczą do PL? (tak, tak, uroki podróżowania na dwa paszporty + moja ignorancja przepisów przysporzyły nam nie lada emocji w obie strony) Czy porucznik Kabura uratuje nasze imperium przed kosmitami? O tym wszystkim przekonacie się już wkrótce.

  • Like 24
  • Thanks 1

13 Comments


Recommended Comments

Bujo

Posted

Troche czasu uplynelo jak bylismy z Bananem u ciebie nad Deveron. Rzeka wtedy byla pelna skaczacych lososi. Teraz to juz wspomnienie jak wiele innych kapitalnych miejscowek. W wedkarstwie trzeba sie spieszyc i w miare czasu lowic ile sie da zanim kolejna odejdzie w zapomnienie :( Pozdrowionka 

  • Like 2
lukomat

Posted

Tak, tak, pamiętam. To było jeszcze za "dawnych, dobrych czasów". Ojciec do dziś mi wypomina, że się wtedy w domku nie wyspał i zmarzł. I tu mała anegdota. Parę lat później ten odcinek był na sprzedaż. Byłem prawie zdecydowany, żeby kupić. Musiałem tylko jeszcze przekonać do tego pomysłu moją żonę, bo potrzebny był kredyt. Wskazała na czoło i powiedziała "Tu się puknij". Skubana znowu miała rację.

Sławek Oppeln Bronikowski

Posted

Ryby jak to ryby, raz lepiej raz gorzej. Dzieci cieszą ojca bardziej, zwłaszcza kiedy historia się powtarza. Pardon - synowie.. :) 

lukomat

Posted

Będę nieskromny w tej materii, oczywiście, że cieszą. Staram się łapać z nimi każdą chwilę, bo mam świadomość, że czas leci nie ubłaganie. Najstarszy już studenciak, wyfrunął z rodzinnego gniazda i czasami wraca na weekendy. Średni za niedługo też skończy liceum. A przecież jeszcze całkiem nie tak dawno, najmłodszego nie było w planach, średniego miałem na plecach w nosidełku, a najstarszy ledwo dał radę sam trzymać wędkę.

  • Like 2
Bujo

Posted

10 godzin temu, Sławek Oppeln Bronikowski napisał(a):

Ryby jak to ryby, raz lepiej raz gorzej. Dzieci cieszą ojca bardziej, zwłaszcza kiedy historia się powtarza. Pardon - synowie.. :) 

Z lososiami nad Deveron to tragedia, po nocy gdzie nie tylko Papcie zimno dopadlo bylismy nad poolem gdzie lososie skakaly co chwile. Najwieksze ponad 90 cm, jak stalismy na wlewie probujac sie do nich dobrac to wystarczylo wyjsc na brzeg, odpalic starego Marlboro i w polowie juz jakas franca skakala tam gdzie brodzilismy chwile wczesniej :)

Te ryby juz nie wroca. 

@lukomat dobrze wyszlo dzieki zonie bo teraz co najwyzej za pstragami mozna tam poganiac podobnie jak na wiekszosci rzek. Szkoda ale cos zlego sie tutaj stalo i ryb brak :(

 

  • Like 1
peresada

Posted

Dzieki za fajową ( jak zwykle ) relacje. Piekne foty i piekne rzeki 🙂

 

 

lukomat

Posted

@Bujo na tym konkretnym odcinku to z pstrągiem akurat zawsze było słabo w porównaniu do reszty Deveronu. Myślę, że bym pluł sobie teraz w brodę po takiej "inwestycji". A i z powrotem do PL też byłoby mi mocno nie po drodze. Patrząc jednak na to, co się odjaniepawla w UK, to żona również miała rację. Fuksiarsko dwa razy trafiła na 25 lat.

@peresada a kiedy coś od Ciebie? Sezon na Bow masz już w pełni.

Luckyguliver

Posted (edited)

Ja również mam podobna opinie jeśli chodzi o lososie. To gatunek na wyginięciu i z jednej strony próbuje na wszelkie możliwe sposoby znaleźć miejscówki gdzie jeszcze są a z drugiej przestawiam się powoli na łowienie innych gatunków w morzu. Byłem kilka dni temu nad rzeka Mandal w Norwegii. To był mój drugi raz w tym regionie. Pierwszy chyba 2018? Kiedy miejscowym wspominałem jak widziałem wtedy pierwszy ciąg łososi w życiu to się tylko z rozrzewnieniem uśmiechali. To już nie wróci. Można było łatwo wyczytać to w ich gestach i oczach.  W ciągu tych 5 dni wyskoczyły raptem 4 ryby. Na szczęście lokalne bóstwa były mi przychylne i pomimo ogólnej nędzy złapałem jedna prawie 80 cm sztuke.    

Edited by Luckyguliver
  • Thanks 1
lukomat

Posted

Z pewnością coś jest nie tak z łososiem atlantyckim i statystyki połowów z wszystkich znanych destynacji są tego dowodem. Cały czas się łudzę, że w  przyrodzie mamy cykle i łosoś akurat trafił w dołek. Mam nadzieję, że się z niego wygrzebie.

peresada

Posted (edited)

Cytat

@peresada a kiedy coś od Ciebie? Sezon na Bow masz już w pełni.

tak sie sklada ze od poczatku runoffu mamy bardzo deszczowy czerwiec.  akurta podwyzszona woda nie przeszkadza, ale nie bardzo chce mi moknąć moczac kija 🙂

w tym sezionie bylem pare razy na Bow, cos tam polowilem, ale bez szalu. ryby do 50cm  - wypuszczalem bez foty

Edited by peresada
  • Like 1
peresada

Posted (edited)

Cytat

Z pewnością coś jest nie tak z łososiem atlantyckim i statystyki połowów z wszystkich znanych destynacji są tego dowodem. Cały czas się łudzę, że w  przyrodzie mamy cykle i łosoś akurat trafił w dołek. Mam nadzieję, że się z niego wygrzebie.

 

rowniez mam nadzije ze to dołek, ale moj kolega z irlandii  ( dokonały muszkarz) donosi ze osatnie pare sezonów było po prostu straconych.

na Clare poole sa puste ( pamietam te same poole pelne lososi )

Alex jest teraz w Szwecji, nic nie melduje  ( obiecal ze bedzie) mam nadzeje ze to tylko problem z komunikacja a nie zero akcji 😞

Edited by peresada
  • Like 1
Luckyguliver

Posted

Tu nie chodzi o ostatnie kilka lat. Niestety. Posluze sie kilkoma przykladami. Rozmawialem z prezesami dwoch roznych kol wedkarskich. Jedno w Kornwalii a drugie w Polnocno Zachodniej Walii. Na stronach bylo napisane, ze maja ciag lososia nawet do grudnia. Kiedy sie z nimi skontaktowalem (bo mialem wyraznie niedosyt przygod wedkarskich ) to okazalo sie, ze te informacje sa juz dobrze przedawnione. i te ciagi swiezych ryb juz dawno sie skonczyly i tylko nie bylo nikomu stronki przeredagowac...

A teraz moze napisze o ciagu wiosennym ktory ulegl znacznej redukcji do tego stopnia, ze wedkarze zastwnawiaja sie czy nadal wystepuje. Zlowic rybe w marcu lub kwietniu (wypowiadam sie za poludnie oraz poludniowy zachod kraju) graniczy z cudem. Na rzece Teigne gdzie zwykle rozpoczynalm sezon (i to jeszcze do niedawna) z braku wody nie odwiedzielm tej rzeki od dwoch lat. Zeby marzyc o rybie to trzeba miec ponad 1 m wody tam gdzie zwykle lowie a taki poziom zostal na rzece zanotowany ostatnio poczatkiem marca! Od tej pory nizowka letnia a teraz nawet gorzej...

To tylko kilka przykladow ktore mozna by mnozyc. 

Ps W Walii wedkarze z despercaji chcieli zarybiac rzeki lososiem ale rzad sie nie zgodzil powolujac sie na opinie "ekspertow" akademickich ktorzy stwierdzili , ze oslabi to material genetyczny dzikich ryb...

  • Like 1
Bujo

Posted

Termika Atlantyku zmienila sie w ostatnich latch, prady oslably, pojawily sie Tuny w duzych ilosciach. Moze to one wyjadaja lososie? Te widoki pooli pelnych juz kolorowych ryb to na razie historia. 

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now
×
×
  • Create New...