Jump to content

pablom

+Forumowicze
  • Posts

    1,865
  • Joined

  • Last visited

2 Followers

Profile Information

  • Płeć
    Brak odpowiedzi
  • Lokalizacja
    Sulejówek
  • Imię
    Paweł
  • Nazwisko
    M

Recent Profile Visitors

The recent visitors block is disabled and is not being shown to other users.

pablom's Achievements

Zaawansowany

Zaawansowany (3/5)

98

Reputation

  1. Hello Jako że dawno mnie na frum nie było a i w świecie wędkarskim bywam raczej rzypadkowo to wiedza już nie ta. Mam kilka kołowrotków, które chce przejżeć i naprawić \ przeserwisować. Od "czarnucha" przez caldie na zauberach skończywszy. Zatem potrzebuję speca który ogarnia temat. Mój ostatni serwisant, hmm przesmarował np cladie i chodzi jak masło, do momentu zapięcia na niej przynęty. Wtedy żęzi jak stara betoniara... Także sprawdzony punkt nie za miliony monet. Ktoś coś?
  2. Kilka razy miałem wątpliwą przyjemność być przy osuszaniu i pogłębianiu rzek czy lokalnych oczek wodnych i za każdym razem daleko było od tego co można tu zobaczyć
  3. Kiełbach z ogniska czy ziemniaki wykopane z czyjegoś pola ;-0, następnie upieczone na ognisku klasyka i super sprawa. Niestety nie wszędzie można rozpalać ognisko - parki narodowe. Co do zmuszania dzieci do jedzenia, każdy z nas ma nieco inne podejście, ale zasada aby nie zmuszać dziec, jest chyba jedną z najlepszych. Tu jednak małe zastrzeżenie. O ile syn ogarnia u mnie temat i sam powie co i jak to z młodszą córką bywa różnie. Pamiętam, jak miała 2,5 roku, byliśmy w górach stołowych. Znosiłem ją z jakiegoś szczytu w nosidle. Jeść nie chciała, ale w pewnym momencie.... ( proszę sobie dopowiedzieć ) koniec końców wyglądało to tak że mało z nią nie spadłem ze szlaku, a wrzask był tak donośny że misie z Bieszczad na stronę ukraińską ponoć uciekały. Wiadomo, kobieta ;-))))) Od tej pory muszę przygotowywać wyprawy z nią dość solidnie. Mimo że od akcji w nosidle minęło kilka lat, to ta baba ma charakterek ;-))))))
  4. Dzięki, próbowałem jedzenie liofilizowane, może trzeba zmienić firmę i zrobić drugie podejście. Od ostatniej próby mina rok. Woda nie jest problemem w Polskich warunkach,ale dzięki.
  5. Dzięki za rady. Wszystko przerabiane, poza zgrzewarką próżniową. Może to jest jakieś wyjście.
  6. . Wiesz, tu nawet nie chodzi o dźwiganie, tylko ograniczenie postojów. Ugotowanie ryżu czy zupy zajmuje 3x tyle czasu co podgrzanie gotowego posiłku. Jak dodasz czas, jaki dzieciaki potrzebują na zjedzenie, to 2 h mija. A teraz dzień coraz krótszy.
  7. weki jak najbardziej, tylko w czym. Słoiki i plecak to średni pomysl
  8. Dzięki, ale nie do końca mi o to chodziło. Powyższe rozwiązania znam i stosuje, może poza kociołkiem i lodówką bo jakoś nie mogę sobie wyobrazić przytroczenia powyższych do plecaka ;-). Wiem że kartusz rozwiązuje powyższy problem, ale nie do końca. O ile na biwaku nie ma problemu z gotowaniem, to podczas wędrówki wolałbym podgrzać niż gotować obiad dla dzieciaków. Stąd pytanie. Chodzi mi czy znacie jakieś rozwiązanie, gdzie bezpiecznie można przechowywać ugotowany obiad podczas wędrówek. Dostępne na rynku termosy do przechowywania jedzenia też się nie sprawdzają. Może ktoś z Was trafił na jakiś pojemnik, który jest szczelny i można próżniowo zamknąć żywność? Lub inne, rozwiązanie, całkowicie nieoczywiste. Wielu z nas ma dzieci, część spędza czas min na wędrówkach i innych outdoorowych aktywnościach i wypracowało jakieś rozwiązania.
  9. Cześć Pewnie część z Was robi wypady kilkudniowe nad wodę, czy ogólnie gdzieś w plener. Poszukuję jakiegoś rozwiązania do transportu żywności, najlepiej domowej roboty,. W przypadku wypadów na jakąś agroturystykę czy inne miejsca z mieszkaniem, dobrze sprawują się weki w słoikach. W przypadku outdooru już ten patent odpada. Tak, wiem są konserwy, żywność lifo, ale to nie wchodzi w grę ze względu na dzieciaki. Macie jakieś patenty na zabranie domowego jedzenia na kilka dni w plener?
  10. Odpoczywaj w pokoju....
  11. Jak zwykle na jerku dyskusja nad wyższością jednych świąt nad drugimi hehehe Roman ma rację. Drodzy Państwo, smużyć da radę niemal każdą przyjętą. Gumą, woblerem ( może poza sdr) wachadłem i obrotową blachą również. Kwestia co chcemy nad wodą osiągnąć. Tylko tyle i aż tyle. Są co prawda przynęty które bez dodatkowego obciążenia pracują tylko na powierzchni. Są i takie które przy silnym ruchu , pracują pod powierzchnią przez bardzo krótki czas. Ale jakie to ma znaczenie. Dobieramy przynętę z tego co aktualnie mamy w pudełku do warunków łowiska. Amen ;-)
  12. Nie masz pojęcia ile fajnych dziewczyn można spotkać na takim 3-4 godzinnym wypadzie.;-) Aby nie było totalnego off topu to u mnie na sprzedaż wyląduje( o ile dostanę stolik): Kilka batsonów i jakiś CD ( muszę podjąć jeszcze decyzję) Jakieś młynki (jw) Kombinezon na lód Garść przynęt albo i dwie Może sprzęt muchowy Chyba jakieś haki do główek mi zostały Mam jakieś plecionki nawet nie nawinięte
  13. Jak by został jakiś stolik to ja poproszę. Musze się pozbyć moich przeszło 20 letnich kolekcji. Zmiana hobby
  14. No widzisz, czerwonego nie czytam ;-) w takim razie nadal pozostaje poza naszą wspaniałą organizacją
×
×
  • Create New...