Skocz do zawartości

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Przypomniała mi się jeszcze jedna zabawna historia związana z tym łowiskiem. Otóż w tym samym okresie nad jeziorem przebywała ekipa, która była w Szwecji pierwszy raz. Goście łowili codziennie w jedny miejscu zataczając koło o promieniu 200m i trolując głównie dużymi gumami. Pływali mimo upału i flauty okutani w sztormiaki i kamizelki ratunkowe nie wypływając na otwartą wodę i na ploso ale trzymając się blisko lądu w zatoce. Nie powiem, jakieś wyniki (ponoć nawet 2 metrówki) mieli bo co wieczór na przystani kiedy spływaliśmy już prawie o zmroku odbywała się krwawa jatka. Wszysko co ucapili mordowali, filetowali i do zamrażary. Po tym jak my nie przywoziliśmy nic (zeżarliśmy przez cały wyjazd jednego sandacza) sądzili chyba, że nie potrafimy nic złapać. Kiedy zapełniły im się lodówy chcieli nawet, chyba z litości :o , podarować jednego szczupaka. Jeden z nich wpadł nawet do naszego domku coś pożyczyć i nie mógł się nadziwić, że daliśmy sobie wcisnąć kwaterę bez zamrażaki. Potem przy gościnnym kieliszeczku rozwodził się jak to na Pojezierzu Brodnickim potrafi złowić 30 dużych leszczy dziennie i je zawekować. Nie powiem trochę go wypuszczaliśmy...w te tematy. <_<

Płentując: Jakiś miesiąc temu wpadł mi w ręce numer Wędkarza Polskiego. Kartkuję, patrzę, a tu jakaś znajoma fizjonomia. W tytule coś o wyprawie nad Asunden. No i wcześniej wspomniany gościu opisuje jak to wyprawili się przez morze na to łowisko. Jak wielkie to jezioro, jak trudna i niezna dla nowicjusza technika łowienia, no i jakie potwory tam się łowi. Jak to łowić uczyli ich Czesi. Faktycznie przebywało tam również w tym czasie dwóch sympatycznych Pepików, którzy ponoć są co roku. Lars nazywał ich doktorami choć nie widział w jakiej dziedzinie :mellow: . No i na koniec artykułu kolo dodał, że w trollingu wiele ryb nie udaję się zaciać i jest wiele zejśc ale to nie szkodzi bo i tak się ryby wypuszcza :huh: Oby go pokręciło mięsiarza zafajdanego.

I tu pomyślałem jak wirtualna rzeczywistość różni się od realnej. Czy przypadkiem pośród nas nie ma takich, którzy C&R/ No kill stosują tylko w Matrixie?

Opublikowano

Przypomniała mi się jeszcze jedna zabawna historia związana z tym łowiskiem. Otóż w tym samym okresie nad jeziorem przebywała ekipa, która była w Szwecji pierwszy raz. Goście łowili codziennie w jedny miejscu zataczając koło o promieniu 200m i trolując głównie dużymi gumami. Pływali mimo upału i flauty okutani w sztormiaki i kamizelki ratunkowe nie wypływając na otwartą wodę i na ploso ale trzymając się blisko lądu w zatoce. Nie powiem, jakieś wyniki (ponoć nawet 2 metrówki) mieli bo co wieczór na przystani kiedy spływaliśmy już prawie o zmroku odbywała się krwawa jatka. Wszysko co ucapili mordowali, filetowali i do zamrażary. Po tym jak my nie przywoziliśmy nic (zeżarliśmy przez cały wyjazd jednego sandacza) sądzili chyba, że nie potrafimy nic złapać. Kiedy zapełniły im się lodówy chcieli nawet, chyba z litości :o , podarować jednego szczupaka. Jeden z nich wpadł nawet do naszego domku coś pożyczyć i nie mógł się nadziwić, że daliśmy sobie wcisnąć kwaterę bez zamrażaki. Potem przy gościnnym kieliszeczku rozwodził się jak to na Pojezierzu Brodnickim potrafi złowić 30 dużych leszczy dziennie i je zawekować. Nie powiem trochę go wypuszczaliśmy...w te tematy. <_<

Płentując: Jakiś miesiąc temu wpadł mi w ręce numer Wędkarza Polskiego. Kartkuję, patrzę, a tu jakaś znajoma fizjonomia. W tytule coś o wyprawie nad Asunden. No i wcześniej wspomniany gościu opisuje jak to wyprawili się przez morze na to łowisko. Jak wielkie to jezioro, jak trudna i niezna dla nowicjusza technika łowienia, no i jakie potwory tam się łowi. Jak to łowić uczyli ich Czesi. Faktycznie przebywało tam również w tym czasie dwóch sympatycznych Pepików, którzy ponoć są co roku. Lars nazywał ich doktorami choć nie widział w jakiej dziedzinie :mellow: . No i na koniec artykułu kolo dodał, że w trollingu wiele ryb nie udaję się zaciać i jest wiele zejśc ale to nie szkodzi bo i tak się ryby wypuszcza :huh: Oby go pokręciło mięsiarza zafajdanego.

I tu pomyślałem jak wirtualna rzeczywistość różni się od realnej. Czy przypadkiem pośród nas nie ma takich, którzy C&R/ No kill stosują tylko w Matrixie?

 

Klon napisz mejla do Wedkarza Polskiego, pisząc jak było. Nawet jeśli nie opublikują to przynajmniej będzie im przez chwilę wstyd i pozostranie jakaś świadomość, ze takie praktyki spotykają sie z potepieniem. Ja kiedyś w WP widzialem zdjęcia jak gośc łowi z pod lodu a wokół niego lezało zamarznietych kilkadziesiąt okonii. Napisałem do redakcji mejla, ale nie dostalem nawet odpowiedzii. Przykre to, ale trzeba walczyc dalej...

jerzy

 

Opublikowano

Witam

@klon, jak możesz to podaj dokładnie nr tego WP ( może być na priva). Z chęcią bym sobie poczytał co tam napisali o tym jeziorze, zwłaszcze że w tym roku w czerwcu byłem u Ulfa nad Asunden ( razem z Krzystofem, autorem tego wątku).

Opublikowano

witam ja chętnie przeczytam ten artykuł z WP teraz świadomy czynu,postaci występujacych w nim.

Ośmielę się powiedzieć,iż WP to gazeta z najweiększą ilością niezgodności w regulaminie pzw i moim C&R,W WP były artykuły o lowieniu okoni na uzbrojone!!!ciężarki do troka bocznego+normalnie wiszacy ripper lub twister :angry: ,łowienie na choinki z paprochów okoni i wiele innych.nie wspomnę o ogromnej ilości fotek z martwymi już rybami(na lodzie)A coto :angry: małe to zabić trzeba???.(UROŚNIE TRZA TYLKO NIE ZABIJAĆ)wstydzcie sie pismaki z WP

pozdro hasior

Opublikowano

Mam tu wszystkie wedkarskie tytuly z Polski . Czytam akurat ten numer listopadowy o Szweckim Anudsen . Na moich pierwszych wyprawach w Kanadzie wlasnie w ten sam sposob prezentowalem zlowione szczupaki ...pokotem na deskach mola images/smiley_icons/icon_redface.gif . Lowilem tez wtedy uzywajac zywca . Cale szczescie potrafilem z Trola przemienic sie w Elfa . Traktuje te przemiane jako narmalna kolei rzeczy ...to tak jak z malpy stalismy sie czlowiekiem . Dla jednych potrzeba 1 dzien , dla mnie to bylo kilka lat , dla innych to moze byc kilka milionow .

Spotkalem sie z roznymi skrajnosciami zachlannosci ; znam goscia co zlowiona rybe przywiazal na lince aby zabrac ja w nastepny dzien bo mial juz limt . Rybe oczywiscie zezarly rakuny i tylko lebek plywal . Znam tez przypadki zabierania ryb bo swietnie sie nadaja jako nazwoz pod pomidory . Moze juz wystarczy , zawsze raczej chce podtrzymac na duchu niz zdolowac Was ...a tu mnie tak podkusilo :wacko:

Opublikowano

witam

Ten brodaty Pan na fotce w WP to wielki propagator wedkowania na multiki.miałem nawet kilka rozmów telefonicznych z tym Panem,w sprawie multika(sprzedaje on kołowrotki na allegro)i jest stałym współpracownikiem WP.z działu ze tak powiem sprzetowego.Pan ten pochodzi z Suwałk.mam nadzieję,że na swoich śmieciach,robi mniej szkody wodom,niz w Szwecji.

pozdro

hasior

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio przeglądający   0 użytkowników

    • Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...