Jump to content

Korzystne zmiany na Południu Polski


Recommended Posts

  • Replies 70
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted
Cóż mogę powiedzieć... Wprowadźmy coś takiego na ZZ (może z wyłączenim zbrojenia przynęty jedną kotwiczką), zamiast idiotycznego zakazu trollingu. Od razu okaże się, kto zabiera najwięcej ryb. Ja osobiście jestem za bardziej restrykcyjnym limitem - 9 ryb/miesiąc to baaaardzo dużo...
Posted

Krzyśku ale ja myślę, że to jest dopiero początek pozytywnych zmian. :D :D

Takie ograniczenie do 9 ryb, to i tak znacznie lepsze rozwiązanie niż tylko ograniczenia regulaminowe.

 

Posted

Zgadza się, dotychczasowy regulamin dopuszcza zabranie (oczywiście to przykład przerysowany) np. 90 sandaczy miesięcznie...

 

Oby wszędzie w Polsce zmiany poszły w podobnym kierunku.

Posted

Ja uważam że w warunkach jakie mamy (macie) w Polsce powinno sie wprowadzić no kill na drapieżniki w ramach podstawowej składki, i ew za dość wysoką opłatą zezwolenie na zabieranie np. jednej ryby na każdy miesiąc trwania sezonu.

Takprzynajmniej na kilka lat do odbudowania stada podstawowego.

Dodatkowo nie od rzeczy byłoby wprowadzenie do egzminu na kartę wędkarską podstaw C&R, oraz wprowadzenie wreszcie maksymalnego wyiaru ochronnego na drapieżniki.

Naprawdę nie wiem na co ramolstwo z ZGPZW czeka.... :angry:

Posted

Wiadomo, ze od czegos trzeba zaczac...

Juz pare razy jednak pisalem, ze mozna stworzyc przepis o chodzeniu na rekach...z rownym skutkiem jak o niezabieraniu ryb.

 

Na ZZ to chyba tylko kontrole po kilka razy dziennie tych samych lodek i wysokie kary pieniezne, ktore trzeba zaplacic w 24 godz.

W przypadku recydywy kara x2 + zabranie karty wedkarskiej i wyrzucenie ze zwiazku bez prawa powrotu.

Gumo

Posted

Ktos pomyslal, zmiany w odpowiednim kierunku,tylko czy to bedzie przestrzegane. Podobno od roku rybacy moga zabierac nie wiecej jak 10% drapinikow, ale tylko na papieze, kto czesto odwiedza ZZ lub Wisle powyzej Wa-wy, ma niejednokrotnie okazje zaobserwowac ze ;prawo-prawem ale ryba jest to tza brac;. W Polsce jest kilka ciekawych pomyslow, sa grupy ludzi ktorzy potrafia skutecznie ograniczyc zapaly klusoli i miesiarzy, ale niestety zyca sie im klody pod nogi. :wacko:

A WYSTARCZY TYLKO PRZESTRZEGAC PRAWA I CHCIEC COS ZMIENIC W SWOIM OTOCZENIU

Posted

Witam,

zmiany dokonane przez PZW Krosno zapewne godne są pochwały. Całkowicie zgadzam się ze Standerusem; wprowadzenie górnego wymiaru ochronnego niedługo stanie się, jak sądzę, nie tylko ekscentrycznym „wymysłem”, a po prostu zwykłą koniecznością, nie wspominając już o C&R. Natomiast jeśli chodzi o okręg Krosno, to muszę niestety dorzucić kilka gorzkich słów pod ich adresem do ogólnego zachwytu jaki często obserwuje na różnych forach internetowych...

Otóż, nie wiem czy ktoś z was łowił, a może lepiej próbował łowić, ryby łososiowate na wodach rzeczonego okręgu, oczywiście wyłączając wody Sanu. Tak się składa, że kilkanaście (może więcej) dni w roku spędzam na wodach górskich, na których „gospodarzem” jest PZW Krosno. Łowiłem na wszystkich większych rzekach okręgu. I dla lepszego zilustrowania moich uwag posłużę się przypadkiem górnej Wisłoki. W zeszłym roku odwiedziłem rzekę kilkakrotnie (na odcinku zaliczanym jako „wody górskie”), pierwszy raz w długi majowy weekend. Trudno byłoby oddać słowami osobliwe piękno tej rzeczki (szczególnie odcinek w Parku). Na początku byłem zdziwiony całkowitą samotnością, przecież to dni wolne od pracy!! Pogoda wyśmienita, woda na pierwszy rzut oka idealna, tylko ta samotność nad wodą... Po całym dniu łowienia sprawa się wyjaśniła (wtedy tak nie myślałem), zaliczyłem jedno branie na oko 25-26 cm pstrążka oraz jedno wyjście takiej samej ryby. Owszem, jeden pobyt nad wodą nie pozwala oszacować rybostanu. Kilka dni później wracam, pogoda idealna, drobny deszczyk woda „trącona” – wynik w sumie gorszy, ale wciąż jestem SAM nad wodą. Wszystko zwalam na moje umiejętności wędkarskie itp. Następne wyjazdy nad Wisłokę (zawsze w samotności nad wodą), doprowadzają mnie do stanu, kiedy to zaczynam mówić do siebie: „Marcinie, jeżeli nie ma ryb w rzece to złowienie ich bywa naprawdę trudne”. W międzyczasie odwiedzam jeszcze dwie rzeczki okręgu Krosno, sytuacja się powtarza – odwiedzam też San, i okazuje się, że jednak umiem łowić, a nad Sanem to mogę nawet porozmawiać z wędkarzami, mnóstwem wędkarzy... Oczywiście wybór należy do mnie i jest niestety oparty o zasadę „coś za coś”, albo samotność nad wodą albo ryby, opłaty takiej samej wysokości, tam ryby tu samotność i piękne widoki... Co wybrać? Nie zastanawiam się nad tym, bardziej intryguje mnie słowo „gospodarz”. Zaczynam układać w myślach dość karkołomne porównania; wyobrażam sobie, że kupuje np. sześciopokojowe mieszkanie, największy pokój urządzam najlepiej jak potrafię, na koniec na ścianie wieszam obraz Rembrandta i zapraszam turystów do kontemplacji pomieszczenia, wszyscy się zachwycają i chwalą „gospodarza”, sielanka i moja duma trwa do momentu, kiedy to nieopatrznie ktoś z turystów otwiera drzwi do jednego z pustych pokojów... Stawiam sobie pytanie retoryczne: czy powinienem kupić mieszkanie jednopokojowe? Przecież „coś za coś”!! Ale czy „gospodarz” winien tak myśleć – turysta może, ale „gospodarz”?!

Nie jest moim celem dyskredytowanie działaczy okręgu Krosno oraz ich starań o polepszenie rybostanu (choćby tylko w rzece San), jestem zadowolony, że potrafili stworzyć naprawdę dobre łowisko. Jedynie nieśmiało pytam o podstawy racjonalnego gospodarowania. Czy musimy zadowolić się typowo polskim minimalizmem? Czy może powinniśmy poszerzyć perspektywę spojrzenia? A może jest dobrze i tylko się niesłusznie czepiam? Może sam powinienem coś zrobić, a nie tylko wytykać? Zapewne...

Pozdrawiam,

Marcin.

 

Posted

Propunuje jechać na ryby w nowosądeckie. Tam wyniki na wszystkich wodach górskich są takie jak na opisanej przez Ciebie górnej Wisłoce. San w tej chwili wydaje się najlepszym górski łowiskiem pod gospodarką PZW. I to chyba należy docenić. I jeszcze jedno: upilnowanie Sanu jest moim zdaniem realizowalne, aby ryby były we wszystkich wodach konieczna jest zmiana świadomości ludzi.

 

Pozdrawiam

Posted

O dżizaz, nie zdziwił mnie podpis niemcy w lokalizacji, z tego co wiem to intelektualna moda w tym kraju. Bynajmniej nie chcę abys moją dalszą wypowieź potraktował jako jakis atak osobisty czy coś w tym stylu. Ale uważam, teksty o tym jak ryby cierpia itp są trochę ... jak to że nastąpi zagłąda świata i pojutrze wczoraj dlatego że jeżdżę swoim landroverem i niszczę środowisko emitując CO2. Dla mnie jest to raczej wynik zastosowania zdrowego chłopskiego rozsądku do spraw troszkę bardziej skomplikowanych i dlatego wygłaszanie frazesów jak to ryby cierpią i nie powinniśmy ich łowić niezbyt do mnie trafia.

Bodaj dwa miesiące temu był we FF&FT (brytyjska gazeta o łowieniu na muchę) artykuł dr. Malcolma McGrenlach'a (mam nadzieje że nie pomerdałem nazwiska) na ten temat, dość skutecznie obalający tezy o zadawaniu rybow cierpień.

To że nam wbicie haka jak od wyciągarki w szczęke sprawiłoby ból słabo przeżywalny nie znaczy że dzieje sie tak z rybami -inne unerwienie, duże części pyska u wielu drapieżników są pozbawione takich receptorów.

Po za tym cierpienia zadane rybie przez wędkarza są moim zdaniem o wiele mniejsze niż te które zadaje rybie np szczupak czy sandacz (no pewnie, argument że one musza bo taka ich natura - ja niestety tez musze bo taka moja natura <_< ). Nie ma sie co oszukiwać że kupienie ryby od rybaka jest eco-friendly - nie wiem czy miałeś możliwość zaobserwowania co z rybami robia rybacy, polecam nim zasuniesz takim argumentem :unsure:

 

Posted
Witam.Wszystkiego na raz nie da się zmienić, a już napewno nie ludzkich przyzwyczajeń. Szczególnie tych złych. Zabieranie nadmiaru ryb, to bardzo poważny problem. Mieszkam nad największym zbiornikiem zaporowym czyli j.Włocławskim. Przez kilkanaście ostatnich lat, wędkarscy spece wyławiali tony sandacza i suma w celach handlowych. Wyławiali, bo od czterech lat ci sami spece, prawie nic nie łowią, mimo, że są codziennie nad wodą i znają każdy kamień w rzece. Razem z nimi, ramię w ramię mistrzowie szarpaka, szczególnie w chłodniejszych porach roku i rybacy. Już trzeci rok obowiązuje, na kilkukilometrowym odcinku Wisły, zakaz połowu z łodzi od listopada do czerwca, zakaz połowu pod lodem na tym odcinku rzeki oraz całoroczny zakaz połowów siecią. Ocinek ten jest zimowiskiem wielu gatunków ryb, dlatego zawalczyliśmy o ochronę tego rejonu. Z roku na rok, jest coraz mniej szarpakowców, prawie ich teraz nie ma tak naprawdę, a jescze nie dawno chlastali w biały dzień na oczach całego miasta.(Tak jak to widziałem w Elblągu-horror) Oczywiście sam zakaz nie wystarczył. Nękanie mandatami zrobiło swoje. Czy ryb jest więcej? Niestety nie, bo podstawowe stada tarłowe, nie zdołały się jeszcze odbudować. To zaledwie krpla w morzu potrzeb, ale zadziałała. Wszystkiego na raz zmienić się nie da, ale krok po kroku. Dobra inicjatywa w Krośnie, lepiej zrobić cokolwiek niż nic.
Posted

osobiscie uwazam ze lepiej ze cos zrobili,

ale jesli chodzi o gospodarowanie wodami przez pzw krosno i rzeszow (bo tu okazje mam lowic) jest tragiczne.

rybostan jest ze tak powiem tragiczny. tak jak kolega majster pisal powyzej, jedynie na sanie mozna cos polowic, ale rewelacji nie ma. :(

Posted
dokladnie tak, rybostan mamy tragiczny i to nie tylko w okręgach weminionych, ale ogólnie :( , podstawowy drapieżnik jak szczupak zaczyna być powoli zagrożonym gatunkiem, pozostałe też nie mają się najlepiej. Więc każdą pozytywną zmiane trzeba chwalić i jeśli to możliwe starać się przenośić na własny grunt.Od samego gadania niewqiele się zmieni, dam mały przykład, koło do którego należe rok temu zmieniło szefa SSR. Nowy zebrał grupe ludzi chętnych do pracy, zaistaniał ogólny entuzjazm i nawet ludzie bez blachy pomagali w kontrolach. Efekt działań jest taki: w kole nagle przybyło po kilku latach niepłacenia składek blisko 50 wędkarzy, nie widać ludzi łapiących pod jazami i na kilka wędek więcej. Niestety sama SSR niewiele może a pewne osoby w kole uznały że to wystarczy( zostali pochwaleni w bodajże WW).
Posted
Mnie się ten pomysł nie podoba. Jak zwykle działacze źle się zabrali do problemu. Trzeba sobie uświadomić co jest podstawowym problemem i próbować się z nim uprać. Brak ryb nie wynika z częstego przebywania wędkarzy nad wodą, a właśnie z tym ZO Krosno walczy. Wymiarowy pstrąg uzyskany z zarybiania palczakiem kosztuje około 100 zł. Brak ryb wynika z nadmiaru zabieranych ryb przez wędkarzy i kłusowników. I to jest podstawowy problem. Ja się z tym uprać? Przede wszystkim łożyć na pilnowanie wód i egzekucję regulaminu. Obciążyć w 100% tych którzy mają smak na dziką świeżą rybę. Promować DUŻYMI zniżkami C&R. I to wszystko. Ciekawe czy dożyje dnia kiedy wpadną na to w PZW.
Posted
@Robert zgadzam się z tobą, ale oprócz tego należałoby jeszze, wypełniać deklaracje co do ilości zabieranych i łowionych ryb, pozwoliło by to w pewnej mierze ocenić zasobności naszych wód i lepsze gospodarowanie nimi. Ale tak jak piszesz trzeba zacząć od jakiejkolwiek gospodarki poza rabunkową. Ten krok nie jest idealny, ale każdy który w jakimś małym stopniu chroni ryby jest lepszy niż żaden, co prawda stracą na tym wędkarze ale być może mniej ryb dostanie w łeb.
Posted
Czytając nowe zasady łowienia i fragment o limitach, przypomniał mi się przepis jaki wprowadziło PZW kiedy introdukowano amura do polskich wód. Można było zabrać 2 ryby w tygodniu. Oczywiście i na szczęście nikt tego nie przestrzegał. Warunkiem powodzenia jakichkolwiek zmian jest skuteczna egzekucja. To podstawa. Najwyższa pora aby skończyła się ta farsa za nasze pieniądze. Problem PZW polega na tym, że decydenci boja się radykalnych zmian. Dla mnie te zmiany w ZO Krosno to kolejna nieudana próba. Bez poważnego podejścia do ochrony wód nic się nie uda.
Posted
zgoda, tylko kto ma to robić. Słyszałem ( niech ktoś potwierdzi albo wyprowadzi mnie z błędu) że w okręgu mazowieckim jest 16 strażników państwowej straży rybackiej :huh: . Z mojego doświadczenia wynika że policja i straż miejska nie bardzo się kwapi aby się tym zająć ( po złapaniu wędkarzy bez uprawnień i telefonie do tych instytucji najczęściej słyszne zdanie- nie mamy wolnych ludzi, radiowozu podjedziemy jak tylko będzie możliwe tzn za godzine :huh: :( :( ). To wszystko jest strasznie irytujące, ludzie którym zależy, poświęcają swój wolny czas, aby pomóc egzekwować prawo- są zwyczajnie olewani
Posted
Kto ma to zrobić? PZW OCZYWIŚCIE!!! Zobacz ile okręgi wydają na utrzymanie SSR które ma śmieszne wyniki. To jedna wielka farsa. Gdyby kasę wydawana na SSR i zawody wędkarskie wydać na wynajęcie ochroniarzy to wykrywalność skoczyła by tak lekko 100 x. Wody upilnowane nie wymagać będą tak dużych zarybień więc zaoszczędzi się kolejne kwoty. Teraz pakuje się do wody ciężką kasę która jest przejmowana najczęściej przez złodziei. Liberalne limity PZW dopełniają obraz zniszczenia. Za to wszystko odpowiada PZW które nie martwi się tym ile ryb jest w wodzie pod koniec sezonu. Martwią się dopiero kiedy bezrybie owocuje drastycznym spadkiem członków bo może zabraknąć kasy na utrzymanie biura. To w zasadzie ich jedyne zmartwienie :angry:
Posted

Jak zwykle działacze źle się zabrali do problemu. Trzeba sobie uświadomić co jest podstawowym problemem i próbować się z nim uprać. Brak ryb nie wynika z częstego przebywania wędkarzy nad wodą, a właśnie z tym ZO Krosno walczy.

 

Oczywiście, że nie wynika, jeśli wędkarze, tylko nad tą wodą przebywają. Ale domyślam się, że oni jeszcze łowią w niej ryby i nawet napewno je ze sobą zabierają.

Patrząc na cennik i regulamin, który będzie obowiązywał w Krośnie na wodach górskich, widzę podobieństwo do, komercyjnego łowiska na Rabie, obwód rybacki nr2. Tylko podobieństwo bo, łowisko Raba to kilkanaście km rzeki, a Krośnieńskie to, kilkaset km różnych rzek. Na tym łowisku, również ogranicza się presję wędkarską, ale poprzez mniejszą ilość licencji rocznych. Dopuszcza się natomiast, liberalne limity ilościowe zabieranych ryb łososiowatych, do 5szt dziennie. Czy to oznacza, że ci ludzie nie wiedzą co robią? W końcu, to jest ich biznes, a nie skarbonka ze składek członkowskich. Wprowadzenie w Krośnie miesięcznych limitów, dotyczących ilości zabieranych ryb(aż 9), jest bardzo dobrym rozwiązaniem (najlepszym byłoby C&R, ale to, nie prędko pewnie. Nawet jeśli wędkarz łowi codziennie to i tak, większość ryb wraca z powrotem do wody. Ochrona i skuteczne egzekwowanie przepisów na tak licznych łowiskach, wymaga wielu patroli i kilku samochodów, które muszą być tam codziennie. To wymaga naprawdę sporo pieniędzy. Dlatego pewnie, wprowadzono ograniczenie do 40 dni łowienia w sezonie, dla każdego wędkarza. Zmniejsza się ogólna liczba wędkujących na wszyskich wodach, a więc i łatwiej, to ogarnąć. Można też, oczywiście podnieść opłatę roczną ze 120 zł na 400 zł (tyle kosztuje na Rabie z limitem 3 ryby dziennie), tylko ilu by zapłaciło? Skoro krucho tam jest z rybami w tej chwili.Wędkarze w Krośnie pewnie nie są szczęśliwi z tego powodu, ale wierzę, że samoograniczanie się jest dobrym sposobem na dojżewanie do postawy C&R. A wtedy można będzie łowić codziennie. Bo wędkarz chce być nad wodą, po to, by w niej łowić ryby, a nie by nad nią tylko przebywać.

Posted
Nie będę dyskutował na temat tego ile co powinno kosztować bo o tym bardzo szybko dowie się właściciel wody kiedy zacznie prowadzić racjonalną gospodarkę na obwodzie. Zapewniam Cię, że bez zainwestowania poważnych sum w ochronę wód, te próby poprawienia sytuacji skończą się śmiechem. To co dla mnie jest pewne to, że nie stać nas na zostawianie majątku związku na pastwę złodziei. Zmiany w ZO Krosno to kolejne pieniądze wyciągnięte z kieszenie wędkarzy które zostaną zmarnowane i jak zwykle nikt za to nie odpowie. Znam przykład kiedy pewna agencja ochrony proponowała PZW bardzo korzystną współprace i działacze związkowi odpowiedzieli „NIE”, bez podania przyczyn. Tak się działa w PZW. Lepiej sponsorować SSR. Działalność tego ciała najczęściej polega na tym, że panowie jadą na ryby, przy okazji skontrolują kogoś niegroźnego i trzeba im za to zwrócić koszta delegacji. Jeszcze większe kwoty pakuje się w zawody wędkarskie na których to często nagradza się tych co wybija najwięcej ryb. Niech tak dział dalej PZW to zobaczymy jaki będzie tego finał. Na razie sukcesywnie staczamy się w dół co wszyscy odczuwają nad woda. Pod względem dewastacji wód wyprzedza nas tylko Rumunia. Problem z którym mamy do czynienia jest potężny. To wieloletnie zaniedbania i totalna demoralizacja wynikająca z poczucia bezkarności. Tego się nie załatwi wydaniem na papierze kolejnej listy pobożnych życzeń :angry:
Posted

Z tym co piszesz @Robert niesposób się nie zgodzić, co prawda od każdej regóły są wyjątki, ale to tylko niestety wyjątki lub pokazanie opini publicznej że ja jestem lepszy. Moje macieżyste koło ma sprawnie działającą SSR, która nie bieże żadnej kasy za patrole, bywały też nocne patrole, efekty były różne z tym że współpraca z organami które mogą karać była jak wyżej. Koło nas chwaliło, WW opisały, pochwały od policji za wspaniałą współprace, ogólnie sielanka . Tylko pozostawało małe ale, policja czy straż miejska pomagała nam tylko jak o kopntroli powiadamialiśmy ich ze 2 dni wcześniej, ale w wypadku telefonu kogoś z nad wody do nas i szybkiej interwencji można było zapomnieć. Powstał więc pomysł aby misto powiatowe do którego należy koło postarało się o kilka etatów PSR, czyli ludzi którzy brali by za to kase byli dostępni o każdej porze aby w wypadku złapania ludzi naciągających przepisy, ukarać. Jakimś dziwnym trafem władze koła które dotychczasowymi efektami chwaliły się na prawo i lewo nie były wcale zainteresowane :( a nawet dość skutecznie zniechęcały do podjęcja takich kroków. Wniosek jest z tego taki że jeśli my którzy jesteśmy nad wodą niemal codziennie, nie będziemy reagować, wzywać policji, organizować się w jakieś towarzystwa ochrony jakiegoś bajorka czy cieku to niestety ale nikt inny za nas tego nie zrobi. A jeśli chodzi o zmiany u Twardogłowych z Twardej to chyba czekać aż wszyscy wymrą( niestety razem z naszymi wodami) albo....

 

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now
  • Recently Browsing   0 members

    • No registered users viewing this page.

×
×
  • Create New...