Jump to content

Recommended Posts

Posted

Cześć,

Uganiając się ze spinningiem, mamy ze sobą określony zakres przynęt dopasowany do zestawu. Z tymi przynętami łączymy zawsze pewną nadzieje złapania tej a nie innej ryby. Oczywiście, że liczymy się z przyłowem, ale celem wyprawy jest właśnie ta a nie inna ryba. Ale co zrobić z przyłowem? Czy cieszyć się z niego? Czy płakać?. Dzisiaj zapraszam do lektury zabawnych rozważań filozoficznych Pitt'a czym dla nas wędkarzy jest i może być przyłów.

 

Pozdrawiam

Remek

 

P.S.

Pitt, ja mogę się zgodzić na przyłów zwłaszcza taki jak ten ostatni.

 

R.

Posted

IMO jak ktoś dużo łowi oraz nastawia się bardzo konkretnie na określony gatunek, to przyłów faktycznie może zdenerwować - no oczywiście nie mówiąc o case'ie takim jak Marcela :mellow: .

Ja łowię niestety rzadziej niż częściej, więc dla mnie przyłów to zawsze ryba :D (i dodatkowa wiedza na temat tego, że łowiąc w określony sposób, który powinien przynieść nam gatunek X, możemy również złowić gatunek Y). W tym roku przyłowiłem metrowego suma na Wiśle, macając za bliżej nieokreślonym przyburtowym drapieżnikiem typu kleń czy szczupak-półkownik i również nie mam żadnych o to żadnych pretensji :mellow: :mellow: :mellow: .

Posted

W pierwszej chwili chcialem napisac ze z dobrobytu to autorowi sie w glowie pomieszalo.

Ale...jak tak sie zaczalem zastanawiac, to wlasnie ubiegly rok byl takim, kiedy parokrotnie nastawialem sie na konkretna rybe, a brala zupelnie inna. I bynajmniej nie bylem z tego zadowolony. Wiec jest cos na rzeczy z tym przylowem, z tym ze bardziej na lowiskach zagranicznych. Bo na polskich to rzadko nastawiam sie na cos konkretnego, byle cokolwiek siadlo... :(

Posted

fajny takst, najbardziej podobała mi sie akcja z łowieniem świrniętego Grubasa, A ponad metrowe szczupaki jako przyłow :huh: :huh: To z perspektywy wielkopolskich jezior PZW brzmi komicznie!!

ppozd jerzy

Posted

... W tamtym roku, jesienią siedział sobie w łódce, w uchwycie ‘martwa wędka’ z gumą a w ręku Pimpel, czyli wędka wertykalna....

 

u nas chyba tak nie wolno, prawda?

 

a co do przylowu, to poczatkowo artykul dla mnie zaskakujący, bo ile to razy wracałem o kiju..

 

ale jak przypomnialem sobie czasy spławikowe,

to był taki dzień, kiedy nastawiałem się na jakiś większy białoryb a trafiłem chyba ze 30 kilku-kulkunasto centymetrowych karpi.

przynęta nawet nie zdąrzyła zawisnąć pod spławikiem a już siedział jakis maluch na haczyku. Ta mała szarańcza dzióbała nawet pływający spławik

 

post-453-1348913336,3112_thumb.jpg

Posted

Ta mała szarańcza dzióbała nawet pływający spławik

 

 

i pomyslec ze jak to to wyrosnie to jeszcze wieksze szkody potrafi czynic :angry:

Posted

Pitt, ja mogę się zgodzić na przyłów zwłaszcza taki jak ten ostatni

ja tez :mellow:

ale tak to juz jest, jak sie na ryby idzie :mellow:

 

ps. remek jedna fotka (klenik?) sie nie otwiera i male sprostowanie, przylowy marcela mialy 118 i 126 cm :mellow:

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now
  • Recently Browsing   0 members

    • No registered users viewing this page.
×
×
  • Create New...