remek Posted January 9, 2007 Posted January 9, 2007 Cześć,Uganiając się ze spinningiem, mamy ze sobą określony zakres przynęt dopasowany do zestawu. Z tymi przynętami łączymy zawsze pewną nadzieje złapania tej a nie innej ryby. Oczywiście, że liczymy się z przyłowem, ale celem wyprawy jest właśnie ta a nie inna ryba. Ale co zrobić z przyłowem? Czy cieszyć się z niego? Czy płakać?. Dzisiaj zapraszam do lektury zabawnych rozważań filozoficznych Pitt'a czym dla nas wędkarzy jest i może być przyłów. PozdrawiamRemek P.S.Pitt, ja mogę się zgodzić na przyłów zwłaszcza taki jak ten ostatni. R.
marcinesz Posted January 9, 2007 Posted January 9, 2007 IMO jak ktoś dużo łowi oraz nastawia się bardzo konkretnie na określony gatunek, to przyłów faktycznie może zdenerwować - no oczywiście nie mówiąc o case'ie takim jak Marcela .Ja łowię niestety rzadziej niż częściej, więc dla mnie przyłów to zawsze ryba (i dodatkowa wiedza na temat tego, że łowiąc w określony sposób, który powinien przynieść nam gatunek X, możemy również złowić gatunek Y). W tym roku przyłowiłem metrowego suma na Wiśle, macając za bliżej nieokreślonym przyburtowym drapieżnikiem typu kleń czy szczupak-półkownik i również nie mam żadnych o to żadnych pretensji :mellow: .
Kuba Posted January 9, 2007 Posted January 9, 2007 W pierwszej chwili chcialem napisac ze z dobrobytu to autorowi sie w glowie pomieszalo.Ale...jak tak sie zaczalem zastanawiac, to wlasnie ubiegly rok byl takim, kiedy parokrotnie nastawialem sie na konkretna rybe, a brala zupelnie inna. I bynajmniej nie bylem z tego zadowolony. Wiec jest cos na rzeczy z tym przylowem, z tym ze bardziej na lowiskach zagranicznych. Bo na polskich to rzadko nastawiam sie na cos konkretnego, byle cokolwiek siadlo...
jerzy Posted January 9, 2007 Posted January 9, 2007 fajny takst, najbardziej podobała mi sie akcja z łowieniem świrniętego Grubasa, A ponad metrowe szczupaki jako przyłow To z perspektywy wielkopolskich jezior PZW brzmi komicznie!!ppozd jerzy
Yeah Posted January 9, 2007 Posted January 9, 2007 ... W tamtym roku, jesienią siedział sobie w łódce, w uchwycie ‘martwa wędka’ z gumą a w ręku Pimpel, czyli wędka wertykalna.... u nas chyba tak nie wolno, prawda? a co do przylowu, to poczatkowo artykul dla mnie zaskakujący, bo ile to razy wracałem o kiju.. ale jak przypomnialem sobie czasy spławikowe, to był taki dzień, kiedy nastawiałem się na jakiś większy białoryb a trafiłem chyba ze 30 kilku-kulkunasto centymetrowych karpi. przynęta nawet nie zdąrzyła zawisnąć pod spławikiem a już siedział jakis maluch na haczyku. Ta mała szarańcza dzióbała nawet pływający spławik
mifek Posted January 9, 2007 Posted January 9, 2007 Ta mała szarańcza dzióbała nawet pływający spławik i pomyslec ze jak to to wyrosnie to jeszcze wieksze szkody potrafi czynic
pitt Posted January 9, 2007 Posted January 9, 2007 Pitt, ja mogę się zgodzić na przyłów zwłaszcza taki jak ten ostatnija tez ale tak to juz jest, jak sie na ryby idzie ps. remek jedna fotka (klenik?) sie nie otwiera i male sprostowanie, przylowy marcela mialy 118 i 126 cm
Mateusz Baran Posted January 9, 2007 Posted January 9, 2007 @Pitt już Ci to mówiłem, ale fajny tekst. Taki przyłów też mi się trafił na tym Twoim jeziorku.
Recommended Posts
Create an account or sign in to comment
You need to be a member in order to leave a comment
Create an account
Sign up for a new account in our community. It's easy!
Register a new accountSign in
Already have an account? Sign in here.
Sign In Now