Assam Posted January 23, 2007 Posted January 23, 2007 Na wspólny wypad nad wodę umówiłem się z Piotrkiem Leluchy Lelkiem. Naszym celem miał być Bóbr ale dotarły do nas niepokojące wieści o fatalnym stanie wody więc postanowiliśmy pojechać na Kwisę. Umówiłem się z nim na spotkanie przy stacji benzynowej koło Legnicy. Chwilę po 6 byłem na miejscu gdzie Piotrek czekał już na mnie ze swoim synem i znajomym. Zaparkowałem samochód i w dalszą drogę zabrałem się z nimi.Na miejscu humory nieco się nam popsuły. Woda jak kawa z mlekiem. Jednak postanowiliśmy spróbować szczęścia skoro taki kawał przejechaliśmy. Po chwili Leluchy dostaje sms od mojej dziewczyny z pytaniem czy wszystko ok bo nie odbieram telefonu. Cholera, został na siedzeniu w moim samochodzie. Trudno, może nie ukradną. Po wypakowaniu sprzętu postanowiliśmy się rozdielić, ja z Piotrkiem poszliśmy drewnianym mostem na drugą stronę rzeki. Nie wiem czy to z niewyspania po niecałych 3 godzinach snu czy po prostu takie szczęście mi tego dnia dopisywało ale jeszcze na moście zaryłem wędką w deski i złamałem szczytówkę. Nie ma co, świetnie się zaczyna. Co tam, bez ostatniej przelotki też można łowić! Niestety z powodu wyglądu wody nasza skuteczność była zerowa. Zero kontaktu z rybą. Przynajmniej pogoda była pięknie słoneczna. Najpierw łowiłem na Dorado, 5cm imitację śliza. Jednak po jakimś czasie postanowiłem wypróbować woblera własnej produkcji którego zrobiłem specjlnie na ten wyjazd. Ku mojemu zaskoczeniu okazało się, że świetnie pracuje bez jakichkolwiek poprawek zarówno w spokojne wodzie jak i w silnym prądzie (wcześniej nie miałem czasu na testy). Czas mijał, obławiałem kolejne miejsca i w końcu na spokojniejszym nieco, prostym odcinku prowadząc przynęte wzdłuż brzegu poczułem uderzenie. Szybkie, odruchowe zacięcie, siedzi! Krótki hol i jest! Mój pierwszy kropkowaniec! Nie był duży ale moja radość była podwójna bo złowiłem go na swojego woblera. Szybko zawołałem Piotrka żeby zrobił mi zdjęcie (okazało się, że mój aparat ma oczywiście jakąś awarię) i pstrąg wrócił do wody. Jest dobrze, obym tylko nie zerwał woblera bo zrobiłem tylko jednego takiego. Jak się można było spodziewać niedługo później mam zaczep. Zaczepiony mocno, nie da się go ruszyć. Miejsce akurat za głębokie na spodniobuty. Trudno, trzeba rwać. Ustawiłem wędkę poziomo do żyłki i ciągnę. Miałem nadzieję, że może uda się rozgiąć kotwiczkę, niestety pierwsza strzeliła żyłka. Napisałem, że wędka była poziomo do żyłki? Okazało się, że prawie poziomo. Wędkę odbiło prosto na rosnący obok krzaczek i kij skrócił sie o następne kilkanaście centymetrów. A ja naiwny po złowieniu ryby pomyślałem, że pech mnie opuścił. Ale nie ma tego złego, na wiosnę przyda się kij do trolingu. Dalsze łowienie nie przynosiło już żadnych efektów więc postanowiliśmy wracać. Okazało się, że oprócz mnie jeszcze tylko znajomy Piotrka (mam słabą pamięć do imion ale chyba miał na imię Władek) miał jakiś kontakt z rybą niesty żadne z trzech brań nie zakończyło się sukcesem. Godzina była jeszcze dosyć wczesna, chyba po 12, więc pojechaliśmy jeszcze na inna rzekę. Po drodze przesiadłem się do swojego samochodu. Telefon był tam gdzie go zostawiłem. Rzeka okazała się być czyściutka i każdemu z nas udało się coś złowić. Ja upolowałem małego pstrąga, Piotrek też jednego trafił, jego syn dwa. Pomimo tak wielkiej dawki pecha z wyprawy jestem zadowolony. Udało mi się w końcu złowić pstrąga i to na własnoręcznie wykonaną przynętę. Przede wszystkim jednak poznałem nowych ludzi z którymi mam nadzieję jeszcze przyjdzie mi nie raz spotkać się nad wodą. Pozdrawiam wszystkich i ostrzegam na przyszłość żeby każdy kto zechce mi życzyć połamania kija, zastanowił się najpierw dwa razy bo może się to źle dla tej osoby kończyć
lukomat Posted January 23, 2007 Posted January 23, 2007 Gratuluje pierwszych kropek! Jak sie jedzie kawal drogi i woda nie jest do lowienia to mozna sie troche zmartwic. Ja wczoraj strzelilem prawie 490 mil i zamiast rzeki plynie bloto. Moze jutro cos sie poprawi, a jak nie to bede atakowal w likend.Pozdrawiam
Assam Posted January 23, 2007 Author Posted January 23, 2007 Dzięki za gratulacje Trzymam kciuki za wasze wyprawy!
Mateusz Baran Posted January 23, 2007 Posted January 23, 2007 Cholerqa, to chyba ja wyrwałęm się z tym łamaniem kija... <_< Nie ma złego... Pierwszy pstrążek zaliczony i to się liczy! GRATULACJE jeszcze raz!
Assam Posted January 23, 2007 Author Posted January 23, 2007 Dzięki A za połamania.. masz u mnie przegwizdane, chyba tylko wpólnym wypadem na ryby będziesz w stanie się zrehabilitować
Friko Posted January 23, 2007 Posted January 23, 2007 @Assam, w dodatku na własny wobler - podwojne gratulacje !
jerzy Posted January 23, 2007 Posted January 23, 2007 Moje gratulacje !! Ja jeszcze nie dostapiłem tego zaszczytu choć staram się strasznie, dzis do południa tez walczyłem a złowilem jedynie malego okonka pozd jerzy
remek Posted January 23, 2007 Posted January 23, 2007 Assam,Szczerze gratuluję pierwszego pstrąga. Chciałbym Tobie również podziękować za relację. To właśnie w takich momentach czuję, że tworzenie tego forum było świetnym pomysłem. Gratuluję! PozdrawiamRemek
Assam Posted January 23, 2007 Author Posted January 23, 2007 Friko, dzięki Jerzy, trzymam za Ciebie kciuki na pewno się uda!Remku, dziękuję za miłe słowa i cieszę się bardzo, że trafiłem na to forum Mam nadzieję, że zagoszczę tu na długo i o ile szczęście (może dla odmiany pech zrobi sobie dzień wolny ) dopisze to kolejne relacje napiszę.
joker Posted January 23, 2007 Posted January 23, 2007 Wędkarstwo jest przygodą, taką, jak ta opisana. Gratuluję pierwszego pstrążka, w dodatku na własnoręcznie wykonany wobler. -A taki był ładny, amerykański, szkoda Jakby to, powiedział Pawlak z Sami swoi
rognis_oko Posted January 25, 2007 Posted January 25, 2007 @Assam, gratuluję pierwszych kropków.Rozumiem, że już jesteś zarażony?
Assam Posted January 25, 2007 Author Posted January 25, 2007 Zarażony na całego Rano znów na pstrągi jade
popper Posted January 26, 2007 Posted January 26, 2007 @Assam, gratulacje. Zostałeś zawirusowany ale to kapitalna choroba i zabawa nie do przecenienia
remek Posted January 26, 2007 Posted January 26, 2007 Zarażony na całego Rano znów na pstrągi jade Daj znać jak poszło. PozdrawiamRemek
Yeah Posted January 27, 2007 Posted January 27, 2007 no ja tez ciekaw jestem wynikow, osobiscie nie probowalem jeszcze polowania na pstragi, moze to z braku pstragowych rzek w okolicy...
pablom Posted January 28, 2007 Posted January 28, 2007 osobiscie nie probowalem jeszcze polowania na pstragi, moze to z braku pstragowych rzek w okolicy... no nie przesadzaj jeziorka i rządza -obydwie zaliczane do wód górskich. Są i takie które nie są tam sklasyfikowane-narazie
Yeah Posted January 28, 2007 Posted January 28, 2007 nono tylko ja w rzeszowie siedze wiekszosc czasu:)najblizej nad san, ale tez mam jakies 100km w znosne miejsca. jest pare gorskich rzeczek w okolicy, ale z reguły nic sie tam nie dzieje
Mateusz Baran Posted January 28, 2007 Posted January 28, 2007 100km? My z Wrocka za każdym razem robimy około 120 - 150 w jedną stronę.Tak to już jest! Zaciska się zęby i jedzie. Ech gdybym ja miał San tak blilsko... (100km)
Yeah Posted January 28, 2007 Posted January 28, 2007 też trzeba znać dobrze tą rzekę, ja z racji ze przewaznie jezdze na ryby sam (nie mam znajomych o podobnych zainteresowaniach w okolicy ), bylem tam pare razy, ale z większości wyjazdów wracałem o kiju z resztą zapraszam
Recommended Posts
Create an account or sign in to comment
You need to be a member in order to leave a comment
Create an account
Sign up for a new account in our community. It's easy!
Register a new accountSign in
Already have an account? Sign in here.
Sign In Now