Jump to content

Rzecz o przewadze... łowienie z łódki a łowienie z brzegu.


Recommended Posts

Posted

Witam. Jak w temacie, chciałbym poznać Wasze opinie na temat przewagi łowienia z łódki. Do założenia tematu skłoniły mnie własne doświadczenia. Spinninguje w zasadzie 3 sezon, praktycznie tylko z brzegu. Czasami przy uprzejmości kolegi mam okazję łowić z łódki jego wuja, lecz są to sporadyczne wypady 2-3 razy w sezonie.

Wielokrotnie widzę jednak, że koledzy po kiju którzy mają środek pływający wynikami biją mnie na głowę. Oczywiście biorę poprawkę, na technikę łowienia, dobór przynęty czy też doświadczenie. Niemniej chciałbym poznać Wasze opinie, czy osoba łowiąc z brzegu jest w stanie dorównać wynikom osób łowiących z łódek; którzy mają dostęp do różnych wysepek, podwodnych górek itd. Czasami poprostu bywa to frustrujące, gdy jest się z 5-6 razy nad tym samym jeziorem łowiąc pojedyncze okonki (bo nie okonie),a obok goście z łódki spływają z kompletem szczupaka...

Posted

W zasadzie dylemat jest podobny do tego czy jesteś bardziej mobilny na nogach czy samochodem?

Prawdę mówiąc sam odpowiedziałeś sobie na to pytanie. Łódka daje większe możliwości niż piesze podróże brzegiem.

Posted
Wszystko to prawda. Jednakże nie każdy to lubi. Mając wybór, najczęściej wybieram.............. mniejsze możliwości.
Posted
Największą niedogodnością wywołaną brakiem łódki jest konieczność przedzierania się przez bujne wiślane knieje. Pół biedy, jeśli akurat jest sucho i nie ma aż tak dużych szans na zjazd (slalom) wśród pokrzyw. Swoją drogą, ilekroć ktoś pływa łódką w okolicy moich miejscówek, tylekroć nie jest mi dane obserwować jakichkolwiek brań, holów, udanych holów, ani też ryb. Zarówno po stronie łowiących z łódki, jak i mojej :D Rzeka chyba dla wszystkich jest sprawiedliwa. A niekiedy wręcz skąpa Ale to dobrze, sukces smakuje tym lepiej, im więcej wysiłku kosztuje I to chyba jedyne logiczne wytłumaczenie pecha :mellow:
Posted
no dochodzi jeszcze ilość przynęt zostawianych w wodzie.mi to już się chyba obie łodzie zwróciły.w mojej okolicy jest sporo jezior do których prawie wogóle nie ma dojścia lub wiele kładek opuszczonych jest już nie do użytku do tego jeszcze mizerny rybostan naszych wód.
Posted
Ze względu na oszczędzanie przynęt już sam prawie nie wędkuje z brzegu.A o jakości połowów to nie ma co się wypowiadać.
Posted
pomijając temat możliwości obłowienia miejscówki pod innym kątem (w inny sposóB) niż z brzegu, nie chciałbym nosić po krzaczorach tego co pakuję na łajbę
Posted
Do tego dochodzi jeszcze fakt,że na niektórych zbiornikach obowiązuje zakaz połowu ze środków pływajacych. :(
Posted

Jest wiele miejscówek na rzekach, które lepiej się obławia z brzegu. Szczególnie na granicach dnia i nocy. Łowienie z wody to komfort zabierania gratów, które tylko dlatego są takie niezbędne, bo je można ze sobą zabrać. Myślę, że mówienie o przewadze którejś z metod ma sens tylko w odniesieniu do konkretnej wody. Jak ryba jest przy brzegu np. podczas przyboru, to obławianie śródrzecznych miejsc mija się z celem. Mi osobiście odpowiada łowienie z wody jak i brzegu zależnie od tego co i jak. A większa woda stojąca to tylko

z pływadła, pozdro.

Posted

Myślę że Parf wyczerpał temat, bardzo dobrze to ujął. Jeśli chodzi o rzekę trzeba wiedzieć kiedy pływać, a kiedy łowić z brzegu.

 

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now
  • Recently Browsing   0 members

    • No registered users viewing this page.
×
×
  • Create New...