Friko Opublikowano 4 Maja Opublikowano 4 Maja Podczas wizyty w jednym z warszawskich parków spotkała mnie ostatnio niemiła historia, którą postanowiłem się z Wami podzielić. Otóż pierwszy raz zdarzyło mi się, że przyczepiły się do mnie osoby aktywistyczne ( a jak się później okazało również ornitologiczne ) którym nie podobał się fakt, że uprawiam sport wędkarski. Zaczęło się wszystko od zwrócenia uwagi przez gościa w stylu „tu nie wolno wędkować”. Próby wyjaśnienia, że znam przepisy i że jak najbardziej wolno nie dawały rezultatu, zaczęło się straszenie wezwaniem policji. Kiedy odpowiedziałem że jak najbardziej, że możemy wezwać policję, straż miejska, psr – nie ma problemu, to pan trochę się pogubił i musiała mu pospieszyć w sukurs partnerka. Pani aktywistka zaczęła od stwierdzenia że woda parkowa „nie widnieje w wykazie wód PZW zatem nie wolno na niej łowić” i generalnie prezentowała pogląd że w Polsce można łowić tylko w wodach wyraźnie oznaczonych co do takiej możliwości. Zaczęła się dyskusja o przepisach w trakcie której wyszło, że para aktywistów nie wie jak nazywa się ustawa regulująca zasady korzystania z wód. Ostatecznym argumentem miał być „google” – tzn. na moje argumenty słyszałem jedną odpowiedź „to proszę sprawdzić w guglu”. I w zasadzie tylko dzięki temu, że ostatecznie kolega z którym byłem sprawdził w tym guglu i pokazał dziewczynie, że według „gugla” w tym parku wolno łowić część prawna dyskusji się zakończyła. I rozpoczęła się dyskusja na argumenty moralne, które można streścić w ten sposób, że państwo miłośnicy ptaków byli zaniepokojeni faktem, iż łowie w stawie po którym pływa kaczka krzyżówka ze stadkiem pisklaków i że to jest egoizm. W sumie nie dowiedziałem się dlaczego prawo kaczki do pływania po stawie stoi wyżej niż prawo człowieka do rekreacji i wypoczynku ? Są w Polsce tereny lęgowe ptaków, rezerwaty itp. obręby - i jest ich mam wrażenie całkiem sporo – na których jestem w stanie zrozumieć takie podejście. Ale miasto jest środowiskiem życia człowieka - dlaczego nie mam prawa odstresować się i odpocząć po pracy, w sposób jaki preferuję i nie odmawiając sobie jednej z nielicznych przyjemności w tym życiu na którą mnie stać? Nie pisze tego po to, żeby się wyżalić bo generalnie tego typu interakcje nie robią na mnie większego wrażenia ale bardziej po to, żeby wykazać że stosunek tzw. społeczeństwa do wędkarstwa zmienia się i to niekoniecznie na naszą korzyść. I że prawdopodobnie coraz częściej przyjdzie nam bronić prawa do uprawiania naszego hobby. Charakterystyczne cechy naszych przeciwników: sile przekonanie o moralnej wyższości połączone z niewiedzą i wiarą o rozstrzygających wyrokach gugla. Czyli o przyszłości wędkarstwa rozstrzygną algorytmy AI. Jestem ciekawy, czy ktoś z Forumowiczów też już miał podobne przygody z przeciwnikami wędkarstwa ?
md30 Opublikowano 4 Maja Opublikowano 4 Maja Wiem, że czasami trudno się powstrzymać ale najlepiej nie wdawać się w dyskusję z takimi typami. Po prostu ignorować takie zaczepki.
Friko Opublikowano 4 Maja Autor Opublikowano 4 Maja No ja właśnie zastanawiam się.,,, czy chowanie głowy w piasek to jest dobra strategia ? Czy to nie będzie tylko utwierdzać tych ludzi i rozkręcać do działania ? 5
Hesher Opublikowano 4 Maja Opublikowano 4 Maja Padre, my tu wszyscy murem za Tobą, ale na litość boską, nie łów w Parku Fontann! 1
Pickerel Opublikowano 4 Maja Opublikowano 4 Maja Taka nieciekawa dyskusja to jeszcze mały pikuś. Potrafią wyrządzić dużo większe szkody których z przyczyn oczywistych nie będę opisywał na ogólnodostępny forum.
Maciej W. Opublikowano 4 Maja Opublikowano 4 Maja Jako współofiara owej werbalnej napaści mogę dodać, że najlepszym miejscem dla tego typu istot napastniczych jest dom wariatów. Niestety, nie ma ani politycznej woli, ani środków w budżecie by zapewnić dach nad głową owej menażerii. Cóż, budowa kilkuset tysięcy tego typu przybytków to faktycznie logistyczny koszmar. Choć z drugiej strony przestrzeń publiczna zyskałaby znacząco na jakości, a iloraz inteligencji statystycznego przechodnia pewnie skoczyłby o jakieś 30-40%. Tymczasem należy rozważyć zaopatrzenie się w gaz pieprzowy na wypadek spotkania z jeszcze bardziej wyrobioną ideologicznie ekipą. 4
a_men Opublikowano 4 Maja Opublikowano 4 Maja 7 godzin temu, Friko napisał(a): No ja właśnie zastanawiam się.,,, czy chowanie głowy w piasek to jest dobra strategia ? Czy to nie będzie tylko utwierdzać tych ludzi i rozkręcać do działania ? Ignorowanie osób niezdolnych do merytorycznej dyskusji, to nie chowanie głowy w piasek. To jedyne sensowne wyjście. Jest takie angielskie porzekadło: Nigdy nie graj w szachy z gołębiem. Poprzewraca pionki, nasra na szachownicę, a potem ogłosi się zwycięzcą. 3
Sławek Oppeln Bronikowski Opublikowano 4 Maja Opublikowano 4 Maja Co by nie mówił - społeczny prestiż to mamy minimalny. Z niczym innym jak wytężona eksploatacja nas skojarzyć się nie da. Co innego namiętni obrońcy praw stworzeń pozaludzkich, ich akcje zdają się zwyżkować bez końca. Ale w starciu z osobą ekologiancką to i tak nie ma żadnego znaczenia, albowiem realizuje ona priorytety najwyższego lotu, nadrzędne, wręcz zbawia świat przed złym człowiekiem. Myśliwy jest zły, my trochę mniej, ale i tak do kasacji. Widuję takie oddolne interwencje obywatelskie na łódzkim Górniaku, stosowane wobec sprzedawców karpi, drobiu, akwarystów, a nawet gołębiarzy. Kolejne pola zawłaszczane dla spurków.. a i Doda się załapie.. 1
Qh_ Opublikowano 4 Maja Opublikowano 4 Maja (edytowane) Wrocław. Brochów to dzielnica. Za nią wsie jak Iwiny itd. kogo nie stać na działkę we Wrocławiu buduje dom pod. No i dziś w radio usłyszałem, że „mieszkańcy Brochowa nie chcą, żeby mieszkańcy Iwin i innych wsi wjeżdżali do Wrocławia przez Brochów”. Śmieszne? Wkurzające tym bardziej, że rada dzielnicy czy jak to się nazywa zrobiła ulice jednokierunkowe tak, że faktycznie się nie da. Ruch przekierują na stojącą już inną ulicę. Taki świat się robi. Moje najmojsze i „nie chcę” wystarcza żeby olać wszystkich innych. A Ty się dziwisz o ryby? P.S. kiedyś Brochów był niebezpieczny, sporo cyganów mieszkało i jak ktoś nie znał, albo łamał ich zasady, dostawał wpierdziel. Tęsknię za tymi czasami. Ja czułem się tam bezpiecznie, bo jak się szanuje innych to inni szanują ciebie. A teraz ci nowobogaccy myślą że jak mają klitkę i auto na kredyt, to „inni” są do odstrzału. I to jeszcze w takiej dzielnicy … 20 lat temu to by się bali tam wjechać. Pozdrowienia dla starych Brochowiaków! Edytowane 4 Maja przez Qh_ 1
Dziad Wodny Opublikowano 4 Maja Opublikowano 4 Maja 2 godziny temu, a_men napisał(a): Ignorowanie osób niezdolnych do merytorycznej dyskusji, to nie chowanie głowy w piasek. To jedyne sensowne wyjście. Jest takie angielskie porzekadło: Nigdy nie graj w szachy z gołębiem. Poprzewraca pionki, nasra na szachownicę, a potem ogłosi się zwycięzcą. Ten naturalny odruch niestety prowadzi do tego, że niezdolni do merytorycznej dyskusji zagłuszają tych ignorujących i przejmują ich przestrzeń życiową. Jeżeli to faktycznie angielskie przysłowie, to teraz Anglicy mają okazję się przyjrzeć temu do czego to prowadzi... 6
a_men Opublikowano 4 Maja Opublikowano 4 Maja Mylisz ignorowanie z uległością. Ignorujesz i robisz swoje, a nie ulegasz i poddajesz się presji niezdolnych do dyskusji. W ostateczności każąc się odczepić i zająć swoimi sprawami językiem adekwatnym do sytuacji i możliwości percepcji adwersarzy. Natomiast sytuacja w Anglii jest konsekwencją decyzji polityków, którzy mają gdzieś zdanie dyskutujacych i wysyłają do nich policję z oskarżeniami "mowy nienawiści". Nie ma to jednak bezpośredniego związku z tematem wątku.
Dziad Wodny Opublikowano 5 Maja Opublikowano 5 Maja Nie mylę. Obawiam się, że granica nie jest taka wyraźna. Ignorowani, nie napotkawszy kontry, mówią coraz głośniej, zbiera się ich coraz więcej, powstają dla nich artykuły w mediach dla im podobnych "inteligentów", a w końcu zaczynają ich słuchać urzędnicy. A potem będzie jak z wyjściem na lód. Nawet policja tej zimy poddawała się presji i kazała schodzić z lodu. 5
addemczuk Opublikowano 5 Maja Opublikowano 5 Maja Bardzo Ci współczuję takiego przeszkadzania natomiast musimy pamiętać, że to co nie jest zabronione przez ustawę, jest dozwolone. Najbardziej podstawowy argument walki z takimi mieszczuchami. Bawi mnie powyższa rozmowa o strategiach zachowania (przerzucanie się słowami i udawanie kto ma rację). Generalnie do takich ludzi jak aktywiszcza trzeba mówić w sposób iście apodyktyczny. Bez jakichkolwiek możliwości dyskusji z ich strony. Najlepiej to jeszcze cały proceder nagrać bo tacy ludzie robią to zwykle z poczucia misji, obowiązku, potrzeby podporządkowania się jakiejś wspólnocie i wykazania w niej swojego znaczenia. Podstawowy błąd polegał na tym, że wszedłeś z nimi w dyskusję. Ja polecam w takich przypadkach 1. uprawomocnić ich wątpliwości ("rozumiem o co wam chodzi, ale...") 2. opowiedzieć o swoich poglądach w sposób niepodlegający żadnej dyskusji. Z maksymalnym przeintelektualizowaniem i dykcją wskazującą na posiadanie racji. Gwarantuję, że na 90% problem zniknie. Warto wtedy też odejść a gdyby za Tobą szli to wtedy rzucasz hasło, że czujesz się przez nich zagrożony i napastowany. Osobiście jeszcze nikt mi nic specjalnego nie zrobił za wędkowanie. Wśród rówieśników znajduję coraz więcej kolegów i koleżanek, którzy nie mają z tym problemu a też są ciekawi samego zajęcia. Problemy mają z tym za to znajomi, którzy też za wszelką cenę próbują się jakoś inaczej wykazać w innych dziedzinach życia bez posiadania realnych umiejętności. Zasłyszałem jakiś czas temu (może tu na jb, może jakiś podcast) problem lobbowania. PZW absolutnie tego nie robi. Nie wiem czym zajmuje się ta organizacja, ale forma i sposób działania są fatalne. Wiem, że zaraz Sławek wyskoczy ze swoim standardowym hasłem "stowarzyszenia to najwyższa forma organizacji społeczeństwa" - mogę polemizować, że teza ta jest przeterminowana o jakieś minimum 20 lat. Porównajmy więc PZW do PZŁ i wtedy zerknijmy na poziom promowania wędkarstwa i wpływ na tworzenie polityki. Co do obrony wędkarstwa - za mało nas wędkarzy reprezentuje nasze interesy w środowiskach kulturalnych, w polityce, czy w nauce. Zgadzam się z tezą @Friko, że niedługo coraz częściej będziemy musieli się bronić. Tylko, że taka obrona w małym świecie codziennych sytuacji nic nam specjalnie nie da. Niezależnie od tego czy istnieją przepisy to będą istniały wszystkie możliwe postawy. Być może trzeba będzie iść na kompromis. Być może trzeba będzie w końcu pokazać te wszystkie małe organizacje wędkarskie Ostatnio z niesmakiem w moim świecie akademickim obserwuję zmiany i coraz większą promocję przez "autorytety" naukowe jakiegoś światopoglądu o chorej minimalizacji cierpienia, gdzie przy okazji szkalowania myślistwa coraz częściej ludzie zdają sobie sprawę, że wędkarstwo też może być problemem. Organizowane są jednostronne debaty za tezą jak to osoby o zniuansowanym tym samym generalnym podejściu zgadzają się ze sobą w prawie każdym aspekcie i jednocześnie rozszerzają (tzw. polaryzacja wewnątrzgrupowa) swoje poglądy. Niespecjalnie mnie to martwi (circlejerk zawsze będzie występował), niemniej brak lobbyingu długotrwale nie będzie korzystny dla wędkarzy. Należy to napisać wprost - nikt poważnie nie promuje wędkarstwa w Polsce. Zamierzam za jakiś czas przeprowadzić badanie o zachowaniu wędkarzy w kontakcie ze środowiskiem (tj kwestią podejmowania decyzji które wskazują na sukces w połowie ryb) i jestem bardzo ciekawy, czy puszczenie tego badania na jednej z topowych w pl uczelni nie wywoła dyskusji. Wywołany do tablicy będę się bronił, ale w sposób który opisałem powyżej. 1
Sławek Oppeln Bronikowski Opublikowano 5 Maja Opublikowano 5 Maja Poteoretyzować zawsze można, wesołkowato se przyjmując jako najnowocześniejszy kierunek komercjalizację i marketyzację naszego hobby, równocześnie negując tradycję i rozwiązania jak najbardziej oczywiste - czyli stowarzyszenie. W naszym systemie prawnym to niechciane nasze coś ma równie wielki potencjał - skandalicznie niewykorzystywany, co i niechęć - z racji zwykłych mentalnych deficytów, albowiem non stop oczekujemy opieki z zewnątrz.. co jest nieskończenie żałosne. W takim mieście Łodzi, dla tzw osób łowiących, to w sumie odblokował wody miejskie wiceprezydent o imieniu Wojtek , bez naszego udziału, a nawet bez naszej inspiracji. Nie widzę prawie nic dobrego czego moglibyśmy użyć na naszą obronę.. no chyba, że sam apetyt na trzaskanie wystarczy. Ooo! pochwalić się powiedzmy setką rybek przerzuconych w ramach osobistej zajebistości.. A jedną dla picu zgrillować..
addemczuk Opublikowano 5 Maja Opublikowano 5 Maja a no i pamiętajmy coś bardzo ważnego - pojęcie aktywista nie wskazuje jednoznacznie na jedną opcję. Pomagając w zarybieniu rzeki, sprzątaniu na niej śmieci, deregulacji, kampaniom przeciwko oczyszczalniom ścieków - sami wędkarze przyczyniają się do aktywizmu. Niestety, z racji na polaryzujący dyskurs aktywizm kojarzymy z bardzo konkretnym zakresem opcji politycznych. Osobiście badałem aktywistów i skupiałem się na prawicy - aktywizm można robić naprawdę z dowolnym zestawem poglądów.
addemczuk Opublikowano 5 Maja Opublikowano 5 Maja (edytowane) 5 godzin temu, Sławek Oppeln Bronikowski napisał(a): Poteoretyzować zawsze można, wesołkowato se przyjmując jako najnowocześniejszy kierunek komercjalizację i marketyzację naszego hobby, równocześnie negując tradycję i rozwiązania jak najbardziej oczywiste - czyli stowarzyszenie. W naszym systemie prawnym to niechciane nasze coś ma równie wielki potencjał - skandalicznie niewykorzystywany, co i niechęć - z racji zwykłych mentalnych deficytów, albowiem non stop oczekujemy opieki z zewnątrz.. co jest nieskończenie żałosne. Wydaje mi się, że nie masz dobrych podstaw do zarzucania mi teoretyzowania. Większość mojej wypowiedzi to refleksje praktyczne lub porównawcze. Wręcz śmiem twierdzić, że do świata idei przynależy marzenie o społeczeństwie, gdzie stowarzyszenie i ludzkie działanie są podstawą funkcjonowania zorganizowanych form społecznych. Zgadzam się co do tego, że potencjał stowarzyszeń obecnie nie jest w najlepszej formie. Jasne również dla mnie jest, że w wędkarstwie ta forma stowarzyszeniowa powstała tradycyjnie i najbardziej oczywiście m.in. jako bezpieczna przystań dla ludzi powiązanych z Partią. Co do reszty raczej zgoda. Edytowane 5 Maja przez addemczuk
Sławek Oppeln Bronikowski Opublikowano 5 Maja Opublikowano 5 Maja No tak - optyka tzw członka jest jak widzę utrwalona raz na zawsze. Z chwytem erystycznym dorównującym reductio ad hitlerum albo rusko onucyzmowi. Nie da się rzeczowo i merytorycznie o naszej obecnej nędzy bez ratunkowych odwołań do straszliwej PZPR. A przecież generał MO, pan Eugeniusz Grabowski, był prekursorem przemiany PZW w państwowego utrzymanka, co jest marzeniem wszystkich ustawicznie nieszczęśliwych członków. Mówisz Grabowskim!! Gwałtownie bogacące się społeczeństwo ma zupełnie inne priorytety niż kompletnie mu odległe poczucie wspólnoty, poczucie właścicielskie czy też ewentualne trudy związane z przyjęciem własnej decyzyjności i odpowiedzialności - jest prymitywnym jaśnie pankiem z kartą płatniczą, typowo roszczeniowym zasobem spojonym jedynie awansem społecznym, dziwacznie jak dla mnie odreagowującym swoje urojone krzywdy. Myśliwi - podobno tacy sami ludzie jak osoby łowiące - to w porównaniu z typowym członkiem, inna galaktyka..
Qh_ Opublikowano 5 Maja Opublikowano 5 Maja 12 godzin temu, Dziad Wodny napisał(a): Nie mylę. Obawiam się, że granica nie jest taka wyraźna. Ignorowani, nie napotkawszy kontry, mówią coraz głośniej, zbiera się ich coraz więcej, powstają dla nich artykuły w mediach dla im podobnych "inteligentów", a w końcu zaczynają ich słuchać urzędnicy. A potem będzie jak z wyjściem na lód. Nawet policja tej zimy poddawała się presji i kazała schodzić z lodu. A niestety urzędnicy czy tzw. władza realizują potrzeby swoich domniemanych wyborców. Interesuje ich większość, choćby głupią była. Dokładnie tak jak mówisz, jak nie ma odzewu, a często go nie ma od ludzi zapracowanych lub realizujących się w aktywnościach mądrych (nie tylko hobby ) po prostu nie mają czasu się użerać czy krzyczeć. Dochodzą do głosu znudzeni, nie mający nic do roboty i krzyczą a administracja licząc na ich głosy realizuje ich potrzeby, Błędne koło. Pracowici pracują "niedorobieni" wymyślają ... A propos administracji, administrare to służyć. To służą. A że sobie i tym co ich łatwo zadowolić ... 3
addemczuk Opublikowano 5 Maja Opublikowano 5 Maja 20 minut temu, Qh_ napisał(a): A niestety urzędnicy czy tzw. władza realizują potrzeby swoich domniemanych wyborców. Interesuje ich większość, choćby głupią była. Dokładnie tak jak mówisz, jak nie ma odzewu, a często go nie ma od ludzi zapracowanych lub realizujących się w aktywnościach mądrych (nie tylko hobby ) po prostu nie mają czasu się użerać czy krzyczeć. Dochodzą do głosu znudzeni, nie mający nic do roboty i krzyczą a administracja licząc na ich głosy realizuje ich potrzeby, Błędne koło. Pracowici pracują "niedorobieni" wymyślają ... A propos administracji, administrare to służyć. To służą. A że sobie i tym co ich łatwo zadowolić ... Łatwo narzekać na rzeczywistość, trudno ją zmieniać. Aktywiści to już dawno odkryli. Ten nasz wędkarski hobbysta, który próbuje raz na jakiś czas jeździć na ryby i się dobrze bawić musi zostać pasjonatem. Pasję od hobby różni bardzo dużo - już sam źródłosłów wskazuje na cierpienie i mękę pasjonata. A iluż z nas jest prawdziwymi pasjonatami? Z moich badań to co osobiście nauczyłem się od aktywistów to to, że można zmieniać najbliższą rzeczywistość i coś budować ale, że jednocześnie jest to zadanie bardzo trudne i nieraz wypalające. Większość robi to za darmo, chociaż pewnemu procentowi udało się uprawiać "aktywizm za pieniądze".
Sławek Oppeln Bronikowski Opublikowano 6 Maja Opublikowano 6 Maja Aktywiści - no cóż?! Natura nie znosi pustki, każda wolna nisza zostaje bardzo szybko zajęta. Znajdą się od ręki tacy co ją zawłaszczą i swoją narzucą narrację - szczególnie tam gdzie pole oddały wzgardzone idee, rozum i logika. My nic nie robimy żeby chronić i cacać te swoje wynędzniałe beneficja albo spsiały status, co nie znaczy, że wszystkim to koło fiuta lata. Infantylna Julka wespół z eko Sebą zagospodarują wszystkie porzucone miejsca, i wyprą nas na śmietnik historii.
grzesiekp. Opublikowano 7 Maja Opublikowano 7 Maja W dniu 4.05.2026 o 12:30, Friko napisał(a): No ja właśnie zastanawiam się.,,, czy chowanie głowy w piasek to jest dobra strategia ? Czy to nie będzie tylko utwierdzać tych ludzi i rozkręcać do działania ? to nie chowanie głowy. do nich nie trafiają żadne merytoryczne argumenty.Jest tylko histeria. Ja jestem zwolennikiem " kiszkę pompować i gonić! Gonić!!..." 1
Obserwator86 Opublikowano 8 Maja Opublikowano 8 Maja Przyczyną obecnego stanu rzeczy jest zanik zwyczajnej ludzkiej brutalności znanej jeszcze z lat 90tych. Różnej maści przyklejeńco-odklejeńcy poczuli się bardzo pewnie - świadomie starają się wszystkim innym narzucić swoją wizję świata poprzez zamęczenie. W realiach pierwszych lat po zmianie ustroju takie coś by nie przeszło, bo ów aktywiszcze zebrałoby parę butów na facjatę. Świadomość, że możesz oberwać jeśli wejdziesz z kimś w konflikt sprawiała, że zdecydowana większość tych konfliktów nigdy nie zachodziła. Dokładnie na takiej zasadzie mamy multum awanturników np. urzędzie, ale w kasynie czy nocnym klubie już zdecydowanie mniej, bo każdy klient takiego przybytku zdaje sobie sprawę co zrobią duzi panowie w gajerkach. Z tego samego powodu na zachodzie przynajmniej jeszcze do niedawna "cwaniaki" się uspakajały słysząc język "rosyjski" (bądź jakiś inny z byłego ZSRR). Po prostu takich ludzi utożsamiali z kimś agresywnym i nieobliczalnym. Świat wycackany, zwalczający mityczną "toksyczną męskość", oparty na schemacie "a co mi zrobisz" to właśnie idealne środowisko do wyrastania kolejnych ideologii. To nie jest kwestia ekologii czy walki z myślistwem / wędkarstwem. To pełne pole wojny cywilizacyjnej. Pamiętam przykład z mojej branży, gdzie nękano programistę i jego rodzinę tylko za to, że odmówił wprowadzenia do swojej gierki motywów tęczowych. Gierka pierdołowata, coś ala Tibia w średniowieczu w konwencji RPG+RTS+sim, pixelart, robiona w pojedynkę, kompletny indyk, na Steamie kupiło to z tysiąc osób... Takie ataki to dzisiaj norma. Inne przykłady to nękanie właściciela jakiejś restauracji, bo okazało się, że jednym z klientów wynajmujących ów lokal na imprezę zamkniętą (40tka) był jakiś lokalny działacz prawicowej partii. Idąc dalej - księgarnia istniała od początku lat 90tych, ataki i naciski na miasto sprawiły, że wymówiono jej dzierżawę lokalu. Powód ? Jakiś publicysta kojarzony z poprzednią władzą jakiegoś tam dnia rozdawał autografy pod swoją książką w owym lokalu. Tak jak setki innych "pisarzy", ale ten po prostu wywołał w aktywiszczach furię, która wycelowana została we właścicieli księgarni. Wracając do tematu wędkarstwa - przypominam, że w 2025 na polskich uniwersytetach ruszyły "debaty" w temacie zakazania wędkarstwa sportowego, tzn. łowienia i wypuszczania ryb. Temat sięgnął też Youtube'a. 30 maja 2025 zarejestrowano organizację mająca doprowadzić do likwidacji połowów sportowych. Za wzór przedstawiano ostatnie zmiany w Niemczech i teorie typu, że wypuszczenie złapanej ryby zaburza psychikę innych osobników, bo ten wypuszczony przekazuje im wiedzę... Czym bardziej na "zachód" tym ataków na ludzi wędkujących jest więcej. Tak jak wszystko inne i to do Polski dociera z pewnym opóźnieniem. Kiedyś nasi przodkowie oddawali życie w męczarniach walcząc o każdy rodzaj wolności. Dzisiaj krok po kroku wolność jest odbierana pod pretekstem "wyższych wartości" z uśmiechem na ustach i z odgłosem klaszczących pośladków. A ja, jako człowiek mentalnie już stary, przypomnę pewną sentencję z bardzo starego forum gitarzystów basowych: "Nikt nie jest na tyle zajebisty, aby nie móc zebrać krzesłem na ryj" Może ta niskopoziomowa ludzka normalność jeszcze się wybroni... 12
Ponik Opublikowano 9 Maja Opublikowano 9 Maja Trzeba przede wszystkim mieć świadomość, że akcja kolegi @Friko to nie była dyskusja z debilami tylko już polityka. Jeśli ktoś nie ma tej świadomości to wielka szkoda. Taką Polskę budują sobie Polscy. No ale kończę, bo rozmowy na tematy polityczne nie są mile widziane na forum. 5
ObraFM Opublikowano 9 Maja Opublikowano 9 Maja 19 godzin temu, Obserwator86 napisał(a): ... A ja, jako człowiek mentalnie już stary, przypomnę pewną sentencję... A ja jako stary stosuję się od jakiegoś czasu (kilku lat) do słów Tuwima: 4
Rekomendowane odpowiedzi
Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto
Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.
Zarejestruj nowe konto
Załóż nowe konto. To bardzo proste!
Zarejestruj sięZaloguj się
Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.
Zaloguj się