Wacha Posted July 5 Posted July 5 Jak to się mówi do trzech razy sztuka 🤩 Dopiero trzeci lipcowy wypad zaowocował Królową wiślanych raf Pogoda, zwłaszcza popołudniu nie rozpieszczała...dość silny wiatr, deszcz a nawet niewielka burza...niezbyt zachęcała do wiślanego brodzenia. Ale kto nie ryzykuje... ten nie łowi Brzan Na chwilę przed braniem pięknie wyszło słoneczko i wiatr nieco ustał. Rybka połasiła się na wobka od warszawskiego rękodzielnika Artura (@Artuditu - Kolegi z naszego Forum), niestety chwilę później - po niespełna 25 min holu ryby z dużo dłuższym wąsem - straciłem tę przynętę Pozdrawiam serdecznie, życząc połamania Adam W. (Wacha) 34
Maciej W. Posted July 7 Posted July 7 Mój rekord na boleniowym zestawie to dwie godziny bez paru minut. Też zawłaszczył sobie woblera. 25 minut to nie dziwota, gdy nadwymiarowa ryba gości na delikatnym zestawie. 1
Wacha Posted July 7 Author Posted July 7 Godzinę temu, Czerwony napisał(a): 25 minut holu? W zasadzie to nie był hol, tylko trzymanie (przytrzymywanie) na kiju ryby. Odpływał i stawał, odpływał i stawał (kilka razy - charakterystycznie dla suma - uderzył też ogonem). Były to krótkie odjazdy. Z dwa razy podpłynął też w moją stronę. Brzanowy zestaw nie dawał mi szans na powodzenie, szczególnie w silnym nurcie. W takich przypadkach szkoda woblera a i kawał plecionki trzeba dokładnie przejrzeć, a często nawet odciąć końcowy odcinek...bo z reguły jest konkretnie poprzecierana... P. S. W kwietniu br. jak na małą gumkę walnęła mi wielka tołpyga (przez chwilę nawet ją widziałem), to miałem ją na kiju przez ponad godzinę...a rękę "czułem" ponad tydzień...
tymon Posted July 7 Posted July 7 Gratulacje. Mój rekord w młodości z holu suma na powermesha do 18g to 4h 20min. Też mi zabrał w końcu wobka. Wiosenna woda, syf jeszcze płynął, siadł mi w kleniowej miejscówce i tak mi zepusł dzień. Dziś bym przytrzymał szpulę ( wtedy to była żyłka 0.18) i nie tracił czasu. Ale młodość rządzi się swoimi prawami, wielką nadzieją
Artuditu Posted July 9 Posted July 9 Bardzo się ciesze że wobki przypadły do gustu brzanom i Tobie,dawaj znaka co tam w wodzie piszczy 1
Lukasieka Posted July 17 Posted July 17 Po mizernym rozpoczęciu sezonu szczupakowego i słabym starcie sezonu sumowego przyszedł czas na ten dla mnie najważniejszy, priorytetowy okres brzanowy... I nie ukrywam, że to właśnie w lipcu nastawiony byłem na to, że w końcu teraz odbije sobie kiepskie wyniki w min. szczupakach i sumach... Także nad woda pojawiałem się regularnie i... przeżyłem kolejne rozczarowanie. Na ten lipcowy okres przypadł najniższy stan wody na Warcie w tym roku. Do tego temperatura wody w Warcie niejednokrotnie przewyższała 24°C. Napisać, że kilka pierwszych wypraw w poszukiwaniu brzany były słabe, to jak nic nie napisać ☹️. Niestety, ale ryby nie chciały przez dobrych kilka dni w ogóle współpracować. I tak przez pierwsze 6-7 wyjazdów nad rzekę nie miałem nawet jednego kontaktu z brzaną.... Dopiero po dobrym tygodniu, regularnego uganiania się za królową naszych wód sytuacja odwróciła się i nastąpił przełom. Wybierając się nad Wartę wraz kolega, postanowiliśmy najpierw obłowić te najrzadziej ostatnio odwiedzane przez nas miejscówki, w których na przestrzeni ostatnich kilku lat brzany trafiały się najrzadziej. I to był strzał w przysłowiową dziesiątkę. Najpierw kolega trafia brzanę 80+, a parę minut później kolejna mu spada. Mija parę minut i również na moim zestawie melduje się brzana. Hol był krótki, ale zdecydowany. Ryba 70+ lądowała tym razem w moim podbieraku 😉. Kolejne rzuty w tej samej miejscówce, ale nie dzieje się już nic godnego uwagi. Poszedłem kawałek w górę rzeki. Oddałem pierwszy rzut, z którego krótko mówiąc w ogóle nie byłem zadowolony i już chciałem zwijać, żeby poprawić. Ale podczas bardziej, że tak powiem żwawego skręcania plecionki na kiju siada kolejna ryba. Walczy porównywalnie długo i równie zaciekle. Mija kilka chwil i następna brzana 70+ znajduje się pod moimi nogami 😀. Podekscytowani naszymi osiągnięciami obławiamy skrupulatnie kolejne miejscówki, aż do zmroku. Dziesiątki rzutów nie przynoszą już jednak następnych ryb. Ten wypad nastroił mnie oraz kolegę na następne wypady. Lecz przy okazji kolejnych dwóch wypraw nad Wartę przekonaliśmy się, że to wzmożone żerowanie brzan niestety było tylko chwilowe... Mimo to nadal jestem dobrej myśli i mam nadzieję, że sytuacja na Warcie wreszcie się poprawi. NOMINACJA DO KONKURSU "OPIS MIESIĄCA" 28 1
DK1969 Posted August 1 Posted August 1 (edited) W tym roku największa. Po południu pomaszerowalem na swoje miejsce, gdzie złowiłem już sporo dużych brzan. Niski stan wody nie nastrajał optymistycznie. Założyłem pływającego Invadera 6 cm i zacząłem metodycznie obawiać nurt i płań. Miejsce jest bardzo ciekawe, po płytkim ostrym wlewie jest krótka, bardzo głęboka dziura (ponad 3 metry), która przechodzi w spokojna, wypływająca się płań. Brzana wzięła po godzinie rzucania pod drugi brzeg, na płani. Wlazła w dziurę (banie) i tam dopiero po 10 minutach udało mi się ja ruszyć. Zaczęła spływać na dół, nurt w tym miejscu jest na tyle silny, że musiałem iść za nią ok. 100 metrow. Po dalszych 15 minutach, udało mi się ja przyciągnąć do brzegu. Zapięta była 1 grotem tylnej kotwiczki. Delikatnie ją zmierzyłem. Piękna!!! Odpłynęła w świetnej kondycji. W tym roku to największa, jaka złowiłem... Edited August 1 by DK1969 9
krakus Posted August 4 Posted August 4 Napiszesz na jakie ,, bety ,,łowiłeś ? 🙂 Chce skompletować sprzęt i każda informacja się prUda 🙂 Piękna Gratuluję 👏👏👏
Lobosss Posted August 5 Posted August 5 W dniu 4.08.2026 o 08:39, Lobosss napisał(a): Sanowa Barbara na nimfę 😁 Sprzętowo kij Traper Quadro Nymph 10"6" w #5 klasie. Kołowrotek Quadro Nymph 3/5. Przypon fluorocarbon 0,18 1
Lukasieka Posted August 5 Posted August 5 (edited) Po serii niepowodzeń, na ostatnim wypadzie wreszcie coś drgnęło. Na przytrzymanego na szczycie rozmytej tamy na Kenarta Divera połakomiła się gruba i bardzo silna brzana 78cm. Edited August 5 by Lukasieka 24 1
Lukasieka Posted August 9 Posted August 9 W dniu 5.08.2026 o 21:23, mario napisał(a): Jest, 'powrót króla'! 💪👏😊 Bardzo dziękuje! Ostatnio udało się podejść jedną brzane 75cm. I było to jedyne branie tego dnia. Jednakże kilku fajnych , niezłych ryb, obecny sezon jest strasznie ciężki i bardzo trudny... Bywa, że na paru kilkugodzinnych wypadach z rzędu nie ma żadnego kontaktu z rybami. Nie mam pojęcia czym jest to spowodowane. Może niski stan wody i jej wysoka temperatura... 9
Piotr Gołąb Posted August 15 Posted August 15 Wczoraj odwiedziłem swoje stare mety i cieszy fakt, że złote lokomotywy nadal tutaj są. Jedna z nich zafundowała mi niezły rajd bo kamienistym brzegu zanim trafiła do podbieraka 🙂. 23 1
Lukasieka Posted August 15 Posted August 15 (edited) Tegoroczny sezon, to dla mnie istna katorga i mordęga ☹️ ☹️ ☹️. Nad wodą jestem regularnie. Dwukrotnie zjawiałem się przed świtem nad Wartą. Dwa razy wybierając sie po południu zostawałem i łowiłem nawet do północy... Krótko mówiąc 5 lub 6 wypadów, po parę godzin chłostania rzeki na pusto.... Dopiero w trakcie ostatniej wizyty na odcinku, na którym łowię brzany dodał mi wiatru w żagle. Już na samym początku machania brzana 79cm zassała Sticka 5 od Dorado. Walka jak to w przypadku brzan zacięta, emocjonująca i pełna energii. Na moje szczęście ryba zacięta była na obie kotwiczki i wyholowałem ją na "pewniaka" 😉. Po chwili zadowolenia ze złowionej brzany nadszedł powrót do mizernej rzeczywistości ☹️. Kilka kolejnych godzin rzucania. kombinowania, stawania niemal na głowie i nic. Kompletna cisza... Tak jak to ostatnimi czasy z reguły nad Wartą bywa ☹️. Oczywiście ciągle zastanawiam się czym jest to spowodowane. Ale ostatnio zacząłem zabierać ze sobą termometr nad wodę i zdaje się, że tu jest pies pogrzebany. W przeciągu dnia woda w Warcie osiągała już nawet 26°C... Mało można znaleźć informacji odnośnie tego w jakiej maksymalnej temperaturze wody brzana może wykazywać chęci żerowania. Ale podejrzewam, że tego typu temperatury na ich apetyt mają bardzo zły wpływ ☹️ NOMINACJA DO KONKURSU "OPIS MIESIĄCA" Edited August 17 by bartsiedlce 16
robert2844 Posted August 30 Posted August 30 Witam moja dzisiejsza brzana 81 cm z rzeki Bóbr w okolicach Nowogrodu Bobrzańskiego na tante 5cm na główce 4 gram.Sprzętowo to Schimano Expride 2-10 gram ,kręciołek Team Daiwa-Z 2506C z plecionka pe 0,8 YG - Soul 21 1
Qh_ Posted August 30 Posted August 30 Piękna. A w tle dobra informacja, że Bóbr przetrwał zatrucie? Daleko to od tamy ale chociaż tyle.
Wacha Posted October 2 Author Posted October 2 Można powiedzieć, że od 1 lipca – niemal każdego roku – Pani Brzana (zwana dalej także: Basieńką) staje się moją wędkarską obsesją. Jest ona tą rybą, której selektywne wypracowanie powoduje na mojej twarzy wielokrotnie większego banana niż pozostałe (łowione w tym okresie) śródrzeczne ryby. I zadowolenie ze złowienia w takim wydaniu trwa zdecydowanie najdłużej. Jednak przydomowa Wisła, nad którą najczęściej uganiam się za rybkami – uczyła i nieustannie uczy pokory. Stosunek włożonego trudu, tysięcy rzutów oddanych wszelkiej maści przynętami w celu przechytrzania Basieniek jest rażąco nieproporcjonalny do zawartości podbieraka. W tym roku dość szybko, bo już na trzecim lipcowym brodzeniu udało się trafić piękną siedemdziesiątkę… Baaaa... miałem nawet zaszczyt zainaugurować tegoroczny wątek Ale potem nastała posucha…:( Inne gatunki (liczne klenie, bolenie, sumki, a nawet leszcze) siadły bardzo często przy tej okazji, lecz kolejna, wypracowana Basieńka, bardzo długo pozostawała nieuchwytna. Tak dla zobrazowania – o ile bardzo cieszę się ze złowienia chociaż jednego klenia w kwietniu – o tyle jego przyłów przy „brzanowaniu” nie sprawia mi już wiele satysfakcji. Wracając do sedna – w lipcu nie złowiłem już kolejnej, w sierpniu (choć jego większość przebywałem na urlopie) także. Początki września również pozostawały wyzerowane pod tym względem. Co prawda – ewidentnie miałem dwie docelowe ryby na kiju, ale nie udało się ich doholować. Dwie ryby w tym czasie tylko podczepiłem... i to przy „boleniowaniu”. Nota bene bardzo wymowny jest nasz wątek - 0 wpisów we wrześniu mówi samo za siebie. Odnotować przy tym należy również bardzo ubogą ogólną liczbę wpisów niniejszego wątku – w porównaniu do lat ubiegłych. Swój kompletny brak proporcji poprawiłem dopiero w połowie września. Jednak Wisła – jak to Wisła – postanowiła napisać scenariusz, który z pewnością długo będę pamiętał. Tego dnia standardowo brodziłem po „swoich” kamiennych metach, niemal na samym środku warszawskiej Królowej. Po wcześniejszym, dokładnym rozpracowaniu miejscówek – w obszary powtarzalnych spławów dorodnych brzan posyłam rozliczne, stukające o dno woblerki. Długi czas – standardowo już – nie działo się nic szczególnego. Ale w końcu nastąpiło to długo wyczekiwane, piękne zassanie. Po pełnym emocji, dość ostrożnym holu, pod moimi nogami melduje się ona – przepiękna, gruba brzana, na oko – ewidentna osiemdziesiątka. Ten moment był swego rodzaju ukoronowaniem wielu pustych przebiegów. Udaje mi się bezpiecznie wprowadzić ją do podbieraka. Ryba zmęczona walką, spokojnie w nim odpoczywa, a ja – zamiast strzelić szybką fotkę z ręki – postanawiam zrobić to odrobinę lepiej. Kawałek dalej, na pobliskiej wysepce, zostawiłem swój wodoodporny plecak, w którym zawsze trzymam m.in. składany statyw. Chciałem rozłożyć sprzęt, ustawić samowyzwalacz i uwiecznić ten moment. Zostawiłem odczepiony podbierak w wodzie, obróciłem się i pomaszerowałem na wysepkę. Wyjmuję statyw, odwracam się, idę z powrotem... i widzę obraz nędzy i rozpaczy. Brzana uznała, że odpoczęła już wystarczająco i postanowiła przedwcześnie opuścić moje „narzędzie pracy”. W krótkim czasie przeszedłem mieszankę skrajnych emocji – od euforii po wielki niedosyt. Postanowiłem jednak nie dać za wygraną. Ta strata tak mocno podrażniła moje wędkarskie ego, że zaledwie dwa dni później znów całe popołudnie buszowałem na tych samych kamieniach. Tym razem postanowiłem nieco poeksperymentować i oprócz standardowych woblerów, do wody poleciały też przynęty miękkie. Brzany tego dnia zdradzały swoją obecność w miejscach generalnie poza zasięgiem rzutu małym woblerem ze sterem typu sdr. Nawet pomimo prób bardzo głębokiego brodzenia. I ten mój upór przyniósł upragniony rezultat... Cisnąłem nieustannie przynętami w silny nurt, spuszczając przynęty kawałek przed „delfinami” brzan. W pewnym momencie poczułem to wyczekiwane „coś” – finalnie, na końcu zestawu ponownie zameldowała się znów Ona – Basieńka, Pani Basieńka. Tym razem nie było mowy o jakichkolwiek błędach logistycznych. Plecak miałem już niemal pod ręką, a ekspresowa sesja zdjęciowa (zrobiło się już ciemnawo) zakończyła się pełnym sukcesem 😎💪😁 Gabarytowo była to ryba niemal identyczna, jak wcześniejsza uciekinierka. Może to ona a może jej siostra, nieważne. Radość z faktu przechytrzenia tak pięknego okazu jest nie do opisania P.S. Mamy już początek października – zakładam, że w tym sezonie żadnej już nie złowię (dla mnie zrobił się czas na bolenie), zatem kończę tegoroczną przygodę z trzema sztukami na koncie. Trzy brzany przy tak wielkim natężeniu czasowym to wynik, który potrafiłby złamać największego wędkarskiego twardziela, ale ja jako znający realia „wiślany brodziciel” w ogólnym rozrachunku jednak się cieszę, w szczególności przez to że brzana, to niekoniecznie ryba istnie spinningowa, a każda przechytrzona ryba okazała się być sztuką medalową 🎖️. Pozdrawiam Adam W. (Wacha) 24
Piasek Posted October 3 Posted October 3 Na ostatnim zdjęciu wygląda jak jesiotr. Kawał ryby. Gratulacje. 2
Recommended Posts
Create an account or sign in to comment
You need to be a member in order to leave a comment
Create an account
Sign up for a new account in our community. It's easy!
Register a new accountSign in
Already have an account? Sign in here.
Sign In Now