Jump to content

Recommended Posts

Posted (edited)

Macie jakiś sposób na zmianę zabezpieczenia zerwania śruby ? W obecnej jest to zalanie gumowe wokół wieloklinu. 
Ktoś to przerabiał na zaś ? 

Na wałku z przekładni nie ma nic, nad czym mógłbym się skupić. 

IMG_20260820_194356354_HDR.jpg

IMG_20260822_132140890_HDR.jpg

IMG_20260820_194342430_HDR.jpg

Edited by tymon
Posted

To aluminiowa śruba, nie urwiesz nią wałka. Prędzej Ci płaty odlecą …

Przy stalowej inna bajka. Dlatego alu takie popularne.

Posted
19 godzin temu, highvoltage napisał(a):

Ten element gumowy jest wyprasowywany , po co chcesz to ruszać ?

Nie tyle co chce, co wolałbym mieć możliowość w razie W jakoś wrócić do brzegu. 

Posted
16 godzin temu, Qh_ napisał(a):

To aluminiowa śruba, nie urwiesz nią wałka. Prędzej Ci płaty odlecą …

Przy stalowej inna bajka. Dlatego alu takie popularne.

Czyli najlepiej mieć na podmianę śrubę i się niczym nie przejmować ? 

Posted

Sporym nakładem pracy i zmian można przejść na stary system jak było kiedyś na zrywalnym klinie. Technicznie wykonalne ale zupełnie bez sensu. Realnie i optymalnie - śruba zapasowa.

Posted
3 minuty temu, darek63 napisał(a):

Sporym nakładem pracy i zmian można przejść na stary system jak było kiedyś na zrywalnym klinie. Technicznie wykonalne ale zupełnie bez sensu. Realnie i optymalnie - śruba zapasowa.

To jest 15KM Yamaha w 2T z okolic przełomu wieku. Także system nie jest jakiś nowy. 

Mi chodzi tylko o to, że zawsze wolałbym w razie W mieć zerwaną śrubę i koszt klin/nowa śruba niż jednak rozwalone wewnątrz bebechy. 

Posted

W starym systemie czyli babci tego co masz był taki układ. Śruba siedziała na wałku osiowo bez frezów. W wałku był otwór przelotowy. W nim włożony klin który zapierał się na wpustach w śrubie. Jak walnęło zrywał się ten klin i było po zabawie. Ale zmiana to 5 minut i pływało się dalej. Tak miałem w Mockwie M i później w Hondzie B75. Dwie fotki jak to w śrubie jest klinowane i kliny które zrobiłem do Hondy niżej. W nowych zamiast tego klina jest zalana guma miedzy frezem a śrubą. Ona robi za ten klin i ma się oberwać. Ale z tego co wiem prędzej wałek się skręca / krzywi niż ona ona się obrywa.sruba.jpg.4ab2e16c29642d16ffc10eb34f840b28.jpg 

Klin.jpg.d3a662186799ed79f2437af982f4b3ea.jpg

Posted
1 godzinę temu, tymon napisał(a):

Nie tyle co chce, co wolałbym mieć możliowość w razie W jakoś wrócić do brzegu. 

W takim razie pozostaje zapasowa śruba , nie ma możliwości żebyś wymienił na wodzie ten zrywalny element chyba że będziesz prasę ze sobą woził. Ja raz miałem taki przypadek że silnik miał zerwana ta tuleje to dopiero przy próbie szybszego płynięcia zaczynała się slizgac. Jeżeli nie uderzysz jakoś ekstremalnie mocno to zwykle z lekko uszkodzona śruba da się jeszcze płynąć powoli. Może to oczywiste ale należy pamiętać o ustawieniu silnika tak żeby się podbijał przy uderzeniu o przeszkodę - wiele osób o tym zapomina.

Tutaj tuleja i której wspominałem 

https://raksa.com.pl/piasta-solas-rubex-rbx-208-kit-d-yamaha.html

Posted
22 minuty temu, highvoltage napisał(a):

Może to oczywiste ale należy pamiętać o ustawieniu silnika tak żeby się podbijał przy uderzeniu o przeszkodę - wiele osób o tym zapomina.

 

Dostałem ostatnio dwa zdjęcie z Odry najbardziej żeglownej rzeki w PL 😀. Silnik ustawiony żeby podbijał. To uratowało na pewno spodzinę przed destrukcją, ale śruba wygląda już słabo, a sama spodzina też dziewictwo straciła. 

Mamy mocno zakorzenioną mentalność głębokiej wody. Przez lata rzeki były żeglowne więc żyjemy dalej w przeświadczeniu, że płytkie rzeki to margines. Jednak z każdym rokiem jest tylko gorzej i tradycyjna stopa zaburtowa staje się na naszych rzekach powoli narzędziem wysokiego ryzyka. Koszty napraw idące w tysiące złotych zabijają przyjemność pływania i stąd takie tematy powstają jak ten. Myślę że przełom nastąpi i to w nie za długim czasie. Skoro warunki są jakie są to trzeba się do nich dostosować. 

  • Like 1
Posted

A wstecznego nie używacie?
Map. Poziomu wód i znajomości rzeki?

Zdarzyło mi się na niskim stanie skaleczyć śrubę o kamerdolce. Ale podczas pływania po Odrze nie, tam gdzie nie jestem pewien, pływam pyr, pyr. Albo wręcz na dziobówce.

Śrubę najłatwiej rozwalić na wstecznym. W przód pletwa zazwyczaj w miarę chroni śrubę.

Posted

Oczywiście że używamy , od tego jest przełącznik podbijanie/albo blokada do wstecznego. Jak przydzwonisz w kamień to bez podbicia masz pewne uszkodzenie. Pływałes kiedyś po nieuregulowanej rzece tak jak na niektórych odcinkach Wisły , gdzie przesypuja się ogromne ilości piachu, odsłaniając i zasypując różne przeszkody w wodzie . Jak jesteś często na wodzie to oczywiście że ja znasz ale i tak trzeba uważać 

Posted

To ja tego przełącznika używałem do transportu czy wodowania, poza tym beton. Muszę to przemyśleć. 

Ogólnie to zapierniczam tylko tam gdzie znam. Ale jak kiedyś zobaczyłem próg jak mi przelatuje pod łódką to mi się pośladki zwarły. :D

Posted
W dniu 23.08.2026 o 22:14, Qh_ napisał(a):

Śrubę najłatwiej rozwalić na wstecznym. W przód pletwa zazwyczaj w miarę chroni śrubę.

Jeśli masz na myśli szkodę całkowitą to tak. Na wstecznym zgon totalny.

Do przodu destrukcja śruby jeśli silnik jest luźno i żadna płetwa jej nie ochroni w wielu przypadkach. Sama się co najwyżej wyszczerbi albo urwie, a śruba i tak ucierpi. Później nie jest już wyważona jak ma ubytki i nadaje się do regeneracji albo do wymiany. Na sztywnej zamkniętej spodzinie porządny strzał i spodzina nie do odratowania. Zależy jeszcze w co jest strzał. Jak kłoda jest szansa że nie uśmierci. Jak kamloty czy jakiś kawał stali to spotkanie ma skutki opłakane. Prędkość też ma wpływ jak najbardziej, ale ona ma wpływ jedynie skalę destrukcji, bo jakaś tam będzie na pewno.

Nie będę gadał czyje to ale Odra sprzed paru dni. I co płetwa ochroniła oto jest pytanie...

odra.thumb.jpeg.50894a5300c8f7c37191db94debc1bdd.jpeg

Posted (edited)

Też pokancerowałem krawędzie w kilku śrubach.. Temat się zaczął od uszkodzenia wałka. To się na alu śrubie zdarzyć nie powinno. Nawet napisałem że prędzej odlecą płaty. Tam gdzie ńie ma pewności nie wolno zapieprzać. U mnie jak wpłynąłem powoli na kamienie to płetwa trochę śrubę ochroniła a krawędzie oczywiście się pokancerowały. Szczególnie, że mam zaostrzone i polerowaną śrubę. Najbardziej uszkodziłem kiedyś na slipie jak cofałem i była górka za mną.

Za ten pomysł z luzem dzięki, bo parę lat już pływam, czasem po nocy i na to nie wpadłem. Jutro sprawdzę (bez kamieni).

 

Edited by Qh_
Posted
13 godzin temu, darek63 napisał(a):

co płetwa ochroniła oto jest pytanie...

Ochroniła tyle, że da się dopłynąć powoli do slipu. I chyba taka jej rola. To też sporo. Śruba do wymiany.
Oraz trochę wystaje i jak płyniesz powoli może się uszkodzić płetwa zamiast komora.

Posted

Darek to nie uszkodzenie lecz ledwie draśnięcie😆 Żebyś widział jednego kolesia u mnie w toronto. Facet miał gumę coś ok 4m, chyba Yamahę, ale uwage przykuł bardzo fajny silnik: całkiem świeży evin E-Tec 25km. Kurde jak to pięknie delikatnie burczało. Ale czar prysł jak wyciągnął sprzęt na przyczepkę. Tam NA KAŻDYM płacie śruby nie było po 20-25% powierzchni płatów! Ale pływał choć trochę narzekał że trzęsie. I poza jednym większym świeżym, wręcz gorącym, uszczerbkiem (dopływał na pełnej piii właśnie tamtego dnia do AZS-u i na ostatniej główce przed betonową opaską okalającą jego basen wywalił śrubą) reszta była stara. Płetwa też nie miała z 1,5cm końcówki. Oczywiście mówiłem mu ze szkoda tak świetnego silnika i jego osiągów ale miał to wszystko w de. Więc cóż, niektórzy nie przejmują się. Zresztą praktycznie wszystkie stare łajby stacjonujące na wysokości Winnicy mają śrubki o bardzo mało regularnych kształtach🤣 Ale te najgroźniejsze uderzenia idą najczęściej na płetwę. Sam przy nowiutkiej toście 6km (drugie moje pływanie po prawidłowym dotarciu SIC!) po przepłynięciu może z pół kilometra na Warcie w Rogalinku na jej samym środku wypierdzieliłem w jakis kamulec przy prędkości ponad 25km/h. Silnik podskoczył, wyłączył się, na wiosłach spłynąłem pod brzeg. Efekt: 2 płaty do lekkiego szlifowania ale płetwa obszarpana mocno. Silnik odpalił za drugim czy trzecim strzałem. Więc jednak płetwa chroni dość skutecznie. 

Posted

@Tomas81. 

Przez około 30 lat na wodzie widziałem już trochę różnych rzeczy. Wystarczy też sobie wpisać damaged propeller w google i też wiele ciekawych przypadków można pooglądać 😀 . Ja mam słabą psychikę na takie tematy. Nie bardzo mogę się pogodzić z tym, że najpierw wydaje się grubą kasę która z nieba nie leci, a później w jednej chwili się to utylizuje. Jako człowiek techniczny więcej widzę niż inni. Dla jednych będzie to obtarcie dla mnie gdzie na co dzień w setkach milimetra pracuje jest to destrukcja. Ja tego nie akceptuję więc nie ryzykuję bo szkoda moich nerw i $$$. Warta o której wspomniałeś na moim odcinku Uniejów - Konin nie jest nawet żeglowna. Przez ostatnie 2 lata udało mi się zeslipować i popływać 2 razy 😀 Stan wody jest OK, ale nie na silnik zaburtowy. I to się już nie zmieni na lepsze dlatego ja idę w opcję silnika bagiennego. Od następnego sezonu będzie już "inny wymiar pływania". Na innych rzekach w PL jest podobnie i sądzą że lepiej czy dobrze to już było. Dlatego ja uznałem, że nie ma już na co czekać bo cud się nie stanie i poziom sprzed lat kiedy swobodnie sobie pływałem na moim odcinku już nie wróci.

Posted

U mnie niby można popływać na Wiśle ale jest inny problem: nie bardzo mam gdzie się zwodować. Wszędzie slipy za krótkie albo za ostre dla lekkiego auta z napędem tylko na przód. AZS praktycznie wysechł a tam jest najlepszy☹️Ze dwa miech temu poświęciłem blisko 3h na opływanie ok 20km rzeki i wyznaczenie bezpiecznej trasy. Tylko wtedy było 160cm a teraz kręci sie w okolicach 80... Inna sprawa że w tym roku padł niechlubny rekord w Toruniu 76cm. Przenigdy tak nisko nie było. 

Wracając do śrub. Na moim odcinku nie sposób nie mieć jej wytartej od piachu. Po prostu tyle tego się przewala w wodzie. Łachy od 2013 ciągle sie przesuwają, raz tu się pojawi, potem zniknie. Generalnie rzeka ciągle pracuje zatem nikt nie przejmuje się wyglądem płatów. No chyba że cos się ułamie na rafie. Ale jak pisałem wyżej, niektórzy nawet i to mają gdzieś. Grunt że spodzin się nie gubi😁 

Posted

To ja mam widzę amerykę. Na wolnopłynącej Odrze środek przy odpowiednim stanie spoko. Można pruć. Potem dłubanie na dziobówce. Ale jak chcę poszaleć zawsze mogę popłynąć na „zaporówki” a tam 4m wody pod kilem i można pruć na max 10km bez drżenia serca.

Co do wodowania. 4x4 podstawa. Na Malczycach mówią 120 cm minimum. A się ostatnio wodowałem przy 107 a zwijałem przy 97. 3 gości podziwiało że wyjechałem, tył już był w kamerdolach rzeki a kuga nawet nie grzebnęła.

Posted

Marcin u mnie rzeka pusta. Nikt nie pływa, nie ma aut z przyczepami na parkingach. Nawet już wopiki nie zabierają sprzętu tylko zostawiają na wodzie w AZS. Choć mają czym go wciągać a do hangaru jest może ze 150m. 

Nie jestem pewny ale chyba nawet szyjka do Poru Zimowego jest sucha. Ale może nawet dzis podjadę tam bo będę w okolicy. Generalnie dramat...

Posted

Ta śruba moja, nowy silnik to pierwsza rysa boli, potem już pójdzie. Przywaliłem płynąc pod prąd na echu metr i rekordowa niska Odra. Problem jest taki że na "moim" odcinku jest ok. Pływałem na odcinku miejskim. Stare miasto 800lat położone na 2 brzegach rzeki. Tam było wiele mostów, przepraw czołgowych itp. W wodzie pale, płyty betonowe i nie wiadomo co jeszcze. Płynąłem na echu 5km/h + rzeka ze 3-4km/h (pod prąd). 

Wszystko to jest ok do mementu jak mamy luźny silnik. Jak mamy trym elektryczny to jest bieda. Tu ostatnia robota Warta, wymuskany Etec 50 u jednego właściciela od nowości...

.

 

  • Like 1
Posted
17 godzin temu, Tresor napisał(a):

nowy silnik to pierwsza rysa boli, potem już pójdzie.

To jest "dobre" i ciekawe podejście. Tak trzymać 👍 Tylko ja tak nie potrafię 😠

Posted

Piękny filmik.Najbardziej podobają mi się robione narzędzia. Kiedyś jak mi się w DR zapiekły łożyska wahacza to wybijałem ośkę … ponad tydzień. Tlukłem robiłem ściągacz, on się uszkadzał po pół albo godzinie walki szedłem do innych zajęć, następnego dnia nowy ściągacz i to samo. Wybiłem, wymieniłem, satysfakcja gwarantowana.

Na myśl mi przychodzą dwie rzeczy, które bym sprawdził:

- kiedyś w GSXR miałem pęknięty dekiel silnika. Handlarz pokleił, pomalował … . Miałem spawać, ale mnie tknęło i się okazało, że dekiel w ASO w akcji wiosna zimą kosztował mniej niż spawanie. Może są strony z częściami do envirude?
- jednak bym to zawiózł do spawacza. Jak spawa alu musi być kumaty. Aluminium podgrzane łatwo się formuje, można spróbować przywrócić ori kształt. Tylko trzeba uważać przy grzaniu, żeby nie popłynęło. Przywrócić kształt i dziurę na kołek na miejsce. Potem przetopy z umiarem i może wyda? Jak piszesz, że wgniot 1cm to może delikatny przetop się zmieści? Na koniec wyklepać blachę alu albo i stalową i dać na wierzch łatę na klej (żeby po naprawie przy stuknięciu nie pękło albo się nie wgniotło).

Uwielbiam jak się takie rzeźby udają.

Tak mnie natchnęło. Na trudne rzeki, można by doklejać taki kapturek/zderzak który by stanowił kontrlowaną strefę zgniotu i w takich przypadkach chronił właściwą spodzinę? Fabryce żadnej na tym nie zależy …

  • Like 1

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now
  • Recently Browsing   0 members

    • No registered users viewing this page.
×
×
  • Create New...