Skocz do zawartości

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Kto łowił w Litygajnie???

 

Dzierżawca Andrzej *** twierdzi, że od kilku lat nie ciągnie niewodem... ale ryb tam jakoś niespecjalnie... jezioro piękne, tylko co z tego?

 

Okonie i szczupaki - niby są, ale małe... małe...

 

Płoć, leszcze - małe... małe...

 

Czy ktoś miał doświadczenie z tym jeziorem?

Opublikowano

Chyba głównym jego dochodem jest Szwałk Mały, gdzie ma komercyjne łowisko karpiowe, są tam sztuki po 8 - 10 - 12 kg. Poza tym ma jeszcze inne jeziora w dzierżawie: Szwałk Duży, Piłwąg.. jakieś inne małe jeziorka, gdzie choduje narybek, kroczka, palczaka itd.

 

Ale wogóle ludzie z tamtych stron żyją marnie i mają dziwne układy finansowe związane z bliskością granic...

Opublikowano

To prawda...Do Gołdapi jest blisko i można kupić sporo rzeczy z przemytu

Wiosną super miejscem jest rzeczka (Łaźna struga) i jej ujście do Litygajna. Zdarzało się jednego dnia 30 szczupaków. Ale to stara historia.

Minie kilka lat i woda się odrodzi. Trzeba być dobrej myśli.

P.

Opublikowano

Wpływ do Litygajna... nie próbowałem... ale wielokrotnie ćwiczyłem ujście strugi z drugiego końca jeziora w strone Ełku.. na echu - mnóstwo ryb, ale żadnych brań.

 

Może jeszcze w tym roku się tam wybiorę na kilka dni, jak mi *** potwierdzi, że szczupaki gryzą... bo na razie jeszcze siedzą w szuwarach i są mało dostepne.

 

Jakie miałes wyniki na Litygajnie w innych rybach?

Opublikowano

Kto łowił w Litygajnie???

 

Dzierżawca Andrzej **** twierdzi, że od kilku lat nie ciągnie niewodem... ale ryb tam jakoś niespecjalnie... jezioro piękne, tylko co z tego?

 

Okonie i szczupaki - niby są, ale małe... małe...

 

Płoć, leszcze - małe... małe...

 

Czy ktoś miał doświadczenie z tym jeziorem?

 

Z racji tego, że w okolicach Olecka mam działkę, miałem okazję zajrzeć właśnie na jezioro Litygajno. Mój znajomy również tam łowił na spinning - nic specjalnie dużego wprawdzie nie złowił, ale jak się trafi na stado żerujących okoni to można połowić. Poleciłbym raczej Pilwąg - ciekawsze i ryb więcej (chyba) bo byłem tam ze 3 - 4 lata tamu i widziałem jak ładne garbusy połowili

 

Opublikowano

W bardzo dawnych czasach bylem tam ze dwa razy. Nie bylo problemu z zadnym gatunkiem ryb.

Nawet wegorze byly ze hej.

Wtedy glowny problem to byl dostep do lodzi, bo miejscowym byly tez potrzebne do wyciagania sznurow.

Obok bylo jeszzce drugie, duzo wieksze, Łaźno albo Haszno, z podobnym rybostanem.

Byly tam piekne plocie, kilowki albo niewiele mniejsze i wielkie okonie.

Na litygajnie 1szy raz w zyciu widzialem szcupaka metrowke..

 

Pozniej calymi dniami i nocami slychac bylo diesle, woda w mniejszym Litygajnie zmienila kolor na brunatny...wybrano wszystko do ogona.

Zeby to odbudowac trzeba by nic nie odlawiac i zarybiac ze 3 lata czego nikt nie zrobi.

 

Kolejne, zmarnowane jeziora...

 

Tak slychac teraz o sporze rybackim na Baltyku, idzie to tym samym torem....jak sie skoncza blizsze lowiska i nawet zabiegi UE nie zdolaja utrzymac rybostanu na zadowalajacym poziomie to sie przerzuca na dalsze. Potem co? Las sie wytnie, grzyby wyzbiera, zwierzyne wytlucze...na koncu zostanie chyba sprzedaz ampulek wiatru, ktory wial niegdys w Stajence Betlejemskiej...

 

Gumo

Opublikowano
Co tu dużo pisać - Mazury powoli umierają :/ Ja tam łowię od 1990 roku - prawie rok w rok - rybostan pustoszeje, niektórych ryb jak np. węgorz nie ma już wcale, lub są jakieś niedobitki nie mówiąc o innych gatunkach. Mam na myśli małe i średnie jeziora - tam to już katastrofa Te większe pokroju śniardw jeszcze się trzymają. Presja, kłusownictwo, rabunkowa gospodarka PZW robią swoje. Kto tylko może, zabiera wodom jak najwięcej, nie dając w zamian nic. Zanim się obejrzymy, w wodzie będziemy uczyć pływać przysłowionego ROBAKA na haczyku. Smutne to ale prawdziwe. Jest kilkanaście tzw. łowisk specjalnych - do takowych to jakoś nie mam zaufania ( nie do wszystkich, bo jest kilka, które warto odwiedzić)- płacisz a ryb nie ma - gospodarz na to - no, panie dziś pogoda nie dopisała czy jakoś tam coś wymyśli...
Opublikowano

Witam

 

W 2002 byłem na Łaźnie i Litygajnie kilka razy, na początku sezonu, w upalne lato i na początku jesieni, okonia było naprawdę dużo, można było się wyszaleć, co do szczupaka też nie mogłem narzekać - kilka sztuk złowionych, widziałem również dwa około metrowce złowione przez sąsiadów z zachodu - wszystko pięknie więc obiecałem sobie że za rok tam wrócę.

Jak pomyślałem tak zrobiłem, przy wykupywaniu zezwoleń u Pana W. otrzymałem info.aby nie wpływać na Pilwąg gdyż dopiero było zarybione itd. oki, no problem - skupiłem się na dwóch pozostałych a dokładnie przy ich krańcach (tam gdzie łączy je struga).

Któregoś pięknego dnia wybraliśmy się na wyprawę kajakową, oczywiście bez wędek, Pilwąg nie był naszym celem, ale jakoś dziwnym trafem zneleźliśmy się właśnie na tym jeziorku, i co ?

 

Na większej części jeziora były sieci, żaków ilości niesamowite, szkoda gadać...to był ostatni raz kiedy byłem w tym rejonie.

 

Pozdrawiam

Kuba

Opublikowano

Witam

 

W 2002 byłem na Łaźnie i Litygajnie kilka razy, na początku sezonu, w upalne lato i na początku jesieni, okonia było naprawdę dużo, można było się wyszaleć, co do szczupaka też nie mogłem narzekać - kilka sztuk złowionych, widziałem również dwa około metrowce złowione przez sąsiadów z zachodu - wszystko pięknie więc obiecałem sobie że za rok tam wrócę.

Jak pomyślałem tak zrobiłem, przy wykupywaniu zezwoleń u Pana W. otrzymałem info.aby nie wpływać na Pilwąg gdyż dopiero było zarybione itd. oki, no problem - skupiłem się na dwóch pozostałych a dokładnie przy ich krańcach (tam gdzie łączy je struga).

Któregoś pięknego dnia wybraliśmy się na wyprawę kajakową, oczywiście bez wędek, Pilwąg nie był naszym celem, ale jakoś dziwnym trafem zneleźliśmy się właśnie na tym jeziorku, i co ?

 

Na większej części jeziora były sieci, żaków ilości niesamowite, szkoda gadać...to był ostatni raz kiedy byłem w tym rejonie.

 

Pozdrawiam

Kuba

 

 

no i widzisz? wciskają KIT że jezioro jest zarybiane a tak naprawdę to ORANE SIECIAMI na potęgę :/

Opublikowano

Niestety tak się nie da... żeby zarybiać i z tego żyć... :(

 

Ponieważ Polacy sa narodem durni, :blush:to tak sobie wykombinowali, że woda nie należy do właściciela, który o nią dba... tylko do Państwa nazywanego PLOSKA ew. WLOSKA.

 

Dzierżawca dostaje przymusowo operat wodny, w którym debile z takiego Instytutu jednego naukowo udowodnili, że im więcej sieciować, tym więcej ryb jest z tego. :mellow: Oni twierdzą, że ryby na Mazurach powstały dopiero po wynalezieniu sieci - przedem - była pustynia. :mellow:

 

No i ci z Instytutu duszą dzierżawców, żeby łapali i łapali sieciami, bo operat, bo w operacie, bo zgodnie z operatem... a jak facet się nie dostosuje i nie chce łapać - to mu dzierżawę zabiorą.

 

No to dzierżawca albo grzecznie łapie sieciami jak mu każą albo fałszuje statystyki, pisząc, że wyłapał 100% operatowego planu... i ma spokój, bo przepisy obligują go do wykazania, że łapie a nie każą mu udowadniać, że komuś te nieszczęsne ryby sprzedał...

 

W takiej Szwecji, Norwegii, Finlandii to taki Instytut też jest i narzuca operaty, prawda??? :lol: :lol: :lol:

  • 4 tygodnie później...
Opublikowano
Byłem na Litygajnie w tym roku, w sierpniu. Zmarnowany tydzień. Ryby tam nie ma. Już lepiej pojechać sobie gdzieś na wakacje z rowerem. Najbliższe ryby są w Szwecji.
Opublikowano

Byłem na Litygajnie w maju, czerwcu i sierpni. Zazwyczaj była fatalna pogoda: w maju i czerwcu - tragiczne upały i bez wiatru... ryba totalnie nie żerowała.

 

W sierpniu 2 tygodnie - pogoda zmienna, skoki ciśnienia, prawie bez brań, jedynie troszeczkę w nocy z pomostu. Ale ogólnie beznadzieja - wierzę że z powodu pogody...

 

We wrześniu łońskiego roku nie było tak źle... trochę gryzły...

 

Szczupaków jest zdecydowanie mało, ale fatalna pogoda też robi swoje.

 

Mam nadzieję pod koniec listopada lub na początku grudnia pojechać na tydzień, coby dać im ostatnią szansę...

 

Podobno na Szwałku Małym jest zdecydowanie lepiej...

Opublikowano
Ja tam w gadki nie żerują, kiepska pogoda nie wierzę. Po prostu nie ma tam ryby. W Szwecji, gdzie ryba jest, w jeden dzień łowi się tyle ryb ile u nas w ciągu całego sezonu. Nie ma się co oszukiwać.
Opublikowano

Niby tak, ale pogoda też ma istotny wpływ.

 

W sierpniu był wyjazd do Szwecji z Pawłem Mireckim... Ilościowo było fatalnie... sam p. Paweł narzekał, że jeszcze tak źle nie było... łapapli zaledwie po kilka szczupaków dziennie na twarz, a nie po kilkadziesiąt/sto - jak bywa, gdy dobrze żerują...

 

Ponadto trzeba wiedzieć jak i gdzie, a nikt nie zna lepiej wody niż miejscowi.

 

W sierpniu widziałem na własne oczki jak na Litygajnie syn gospodarzy wypłynął przed wieczorem z jednym facetem na szczupaki i wrócił po 3 godzinach z ok. 12 szczupakami... a tamten facet też razem z nim trolingował i złapał tylko 2 sztuki...

 

Szczupaki nie były duże, 40 - 60 cm ale było ich sporo i to w dniu, kiedy nie brały...

 

Facet łowi na jakieś woblery, starannie je ukrywa i nie wiem jakie sa, jaki kolor... twierdzi, że to jego wynalazek i na niego zawsze złapie, bo na tym jeziorze jest to przynęta najskuteczniejsza.

 

We wrześniu zeszłego roku z kolegę tam trolowałem, brały po 2-3 rano i wieczór na twarz... a miejscowi narzekali, że szczupak wogóle nie bierze...

 

Reasumując... ryb u nas mało, fakt... ale czasami pogoda, dobór przynęty, znajomość miejsca - ma wpływ decydujący...

 

Swoją rybę życia (amur 4,2 kg) złowiłem przy łapaniu płotek... dzień był taki, że nic nikomu nie brało, wszyscy rozpaczali w głos... a mnie brało - bo jako jedyny na jeziorze miałem kartofelki i na ich kawałki łowiłem z sukcesem. Na to co miałem ponadto: robaki białe, czerwone, makaron, pęczak itd nie brało nic.

 

Jeżeli w tym czasie myślałem intensywnie o Janie Pawle II - to cud ewidentny...

  • 5 lat później...
Opublikowano

Panowie,

 

Odświeżam kotleta. Chciałbym się wybrać potrollingować na Łaźnie (ten sam dzierżawca co Litygajno, Pan W.). Byłem tam w zeszłym roku ale bez sukcesów większych tylko małe,pojedyncze. szczupaczki dłubane przy grążelach. Nie trollingowałem wtedy w ogóle. Czy był ktoś może z was w ostatnim czasie na Łaźnie i może polecić jakieś godne miejsca ? Również okoniowe ?

 

Będę dysponował mapą tego jeziora z IRŚ Olsztyn (z tej książeczki pojezierze suwalskie) oraz echem.

 

Z góry dziękuję i połamania kija.

Łukasz

Opublikowano

W tamtym roku, w listopadzie, 20 szczupłych, ponad 100 okoni, kilka linów i węgorzy na glizdy. Cały wyjazd trwał 5 dni, łowiłem tylko na Łaźnie, namierzyłem zimowe stado leszczy, pięknie brały na paprochy, najmniejszy 2,2 kg. Tyle w temacie "nie ma tam czego szukać bo nawet jego znajomi już tam nie jeżdżą".
Na Litygajnie łowiłem ostatnio 3 lata temu wiosną. Szukałem wzdręg i okoni, znalazłem. Między zatopionymi drzewami brały krasnopiórki kilo i większe, żadnej nie byłem w stanie podnieść bez podbieraka do łódki.

Jeśli dobrze pamiętam, to oba jeziorka są we władaniu Pana W., ale seniora i juniora, którzy prowadzą odrębne gospodarstwa. Polecam kwaterę u Agnieszki, właścicielki sklepu w Borkach, dobre ceny, zezwolenia na miejscu, łódki do wynajęcia, itp. Polecam :)

 

Bartek

  • Like 1
Opublikowano

Przedmówcy pisali "...ryb coraz mniej, Mazury umierają", ja mieszkam niedaleko i powiem tak: przyjezdni zaznaczam w większości, ( ale nie wszyscy)  traktują wodę jak eldorado, biorą co złowią, wracają do siebie i wtedy  stają się w swoich oczach obrońcami, prawdziwi no kill. Nie jest moim celem obrażanie, ale jak ja jadę do Warszawki, to korzystam z szaletów, a nie walę gdzie stoję. Chcecie przykładów: troling kilkoma wędkam, węgorz - łowimy kiedy chcemy, tłumaczenie mamy wakacje, to kiedy mam go łowić ( do 15.07. okres ochronny ), okoń rzeź, jak bierze to trzeba brać, leszcz jak podszedł do do siaty, jutro moze nie brać. Przepraszam, ale to co widzę, jak cudaki z różnych stron Polski przyjeżdzają i traktują Mazury - szok. Pozdrawiam prawdziwych wędkarzy.        

Opublikowano (edytowane)

wędkowanie między siatami nie bardzo mi się podoba a 100 okoni to nie żaden wynik jak na 5 dni 

 

 

 

edit: a sprzeczać się nie będę ale na mazurach jest już mało ryb. mieszkam teraz w wawie i w wiśle łatwiej o rybę niż tam.

Edytowane przez Croy
Opublikowano

Dziękuję Panowie za bardzo sprzeczne opinie :) Akurat nie będę tam stacjonował dłużej niż jeden dzień, moją bazę wypadową mam ok 80 km od Borek. Na jakimś forum spotkałem się z opiniami że jeśli ryby na Suwalszczyźnie to jeszcze właśnie u W. coś się uchowało. Nie była to pojedyncza opinia. 

 

Powiem szczerze że od początku czerwca po mojej pierwszej w życiu, szwedzkiej eskapadzie mam takiego doła nad polskimi łowiskami że aż strach. Może w ogóle nie powinienem odwiedzać tych naszych północnych sąsiadów ?

 

Cóż spróbuję pojechać nad Łaźno i po powrocie zdam relację. Nie jestem ortodoksyjnym nokillowcem ale świadomym użytkownikiem wód. Czasem wezmę kilka okoni na grilla. Szczupaki wypuszczam wszystkie.

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio przeglądający   0 użytkowników

    • Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...