Skocz do zawartości

Jig felieton - nowy artykuł


Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Cześć,

Spróbuję przywrócić nieco jego zawartość, sens i praktykę. Jako punkt wyjścia można przyjąć prosty schemat. Jest nim główka jigowa, udekorowana wabikiem, skokowo prowadzona. Jednak życie i wieloletnie doświadczenia jiggingu, bardzo ten niewielki format rozbudowały. Główek i sposobów obciążania wabia jest multum. Główka z zintegrowanym obciążeniem miewa rozmaite kształty, różne przeznaczenia, rozmaitą wagę. Są typy do wleczenia, skakania, szybowania i pływania, czy do stania połączonego z “kiwaniem”.

 

Zapraszam serdecznie do lektury artykułu na temat jiggowania.

 

Pozdrawiam

Remek

Opublikowano

Wreszcie bede pierwszy który skomentuje nowy artykuł. Muszę przyznac, że nie często spotyka się takie teksty pisane wręcz jezykiem poetyckim.

Artykuł bardzo fajnie sie czyta, a na ilustracjach dołączonych do niego spotkałem wiele ciekawych wabików, które nie tylko poszerzają granice wyobraźni, ale równiez skłaniaja do nowych eksperymentów. Całośc wypełnia piekny kijek, do którego osobiscie przykleiłbym Viento...Zaden inny multik nie będzie do niego tak pasowal B)

Troszkę zabrakło mi fotek ryb złapanych właśnie na gumowe zestawy, jako uwięczenie skutecznosci ów przynęt, co do której nikt zapewne nie ma wątpliwości :D

Opublikowano
Ciekawy artykuł, bardziej 'poetycki' (jak napisał mój przedmówca) niż techniczny. I stąd nie jest wadą brak opisów wymienionych w artykule technik montowania przynęt.
Opublikowano

Wesoło się to czyta, z polotem napisane i ogólnie uznanie za styl. Treść tez przemawia, moze trochę odbiega od normy ale nie ma nic gorszego niż klubik wzajemnej adoracji.

Jeden z lepszych artykułów moim zdaniem, bardzo się mi podobał

Opublikowano

typowy slawek, dzieki stary za skopanie nomenklatury zakurzonej az po kanty woderow :D

 

ze slugiem sie nie zgodze, nie ta forma, te ktore przedstawiles, to dla mnie nie slug tylko fin, natomiast slug wyglada dla mnie tak

 

post-24-1348913963,0856_thumb.jpg

Opublikowano

artyk ciekawy,ja osobiści jednak stronię od wabików swoim wygladem kierujacych mnie w stronę bassa, moim faworytem w jigowaniu są zazwyczaj kopytka o twisterki mniej jakieś robale zazwyczaj bez wiary podchodze do takich tworów,tymbardziej ze okon 30stak miałby napewno wieksze problemy z połknieciem takiej przynety niz 30cm brat z USA :mellow: z paczką srednicy 12cm <_<

co do samej techniki to najbardziej lubię chyba leniwe jiggowanie,powolny kontrolowany opad :)prowokowanie ryb niechętnych do wpólpracy <_<

Opublikowano

Slawku zaciekawil mnie ten Salmo Toby ktorego straciles ...co to jest ?

Tekst tez mnie zaciekawil , bardzo symbolicznie uzywam tego typu przynety , nie czuje ich ...a przeciaz przygotowuje kilka wstretnych gumisi moim pstragom :lol:

Opublikowano

Dokładnie jak pisze Remek, ABU Toby to wahadełko przypominające naszą wydrę, czy morsa (od morsa smuklejsze) z takimi skrzydełkami po obu bokach dolnej części :D

A tekst, jak zwykle u Sławka barwny, napisany świetnym językiem, zupełnie inaczej się to czyta niż standard znany z pism czy innych publikacji. Dzięki temu bardziej działa na wyobraźnię, dla mnie bomba. B) A to pierwszy lepszy link do ABU Toby

http://www.harrissportsmail.com/Models.aspx?ModelID=14172

Opublikowano

Salmo Toby miało czerwone płetewki i srebrne body , Jerry .. Swietna niegdysiejsza , ABU blacha ..

Chwilę temu zgladnąłem na j.pl , i proszę jaka niespodzianka . I tyle życzliwych komentarzy , że aż moje stetryczałe ego się poruszyło .

Zakładam , że jigging zalśni kiedyś pełnym blaskiem . Należy nam się to ..

 

 

 

Opublikowano

Siemasz Sławek, bardzo udany artykuł o anglingu, yyy... znaczy, fishingu.

 

Moje pierwsze skojarzenie, gdy czytałem o wormach, slugach czy muppetach, było takie, że przecież opisujesz ABC spinningu morskiego. Szczególnie montowanie obciążenia poza samą przynętą, co pozwala na użycie 80g – 100g obciążenia bez negatywnego wpływu na pracę małej przynęty. A skoro już o morzu mowa, to wielkim nieobecnym w artykule o jiggingu jest speed jigging. Wydaje mi się jednak, że wiem dlaczego.

 

Opublikowano

Serwus , Tomaszku..

Jest w tych wynurzeniach więcej z poglądów niż podręcznika . Raczej chciałbym skleić w naturalną całość to , co pokawałkowane w naszej świadomości , albo niedopowiedziane .

O morskim jiggingu w wersji anglosaskiej wiedzę mam niewielką , z pogranicza przypuszczenia raczej .

Tym bardziej o speed .. Raczej kojarzę to ostatnie z Speed King Deep Purple .

A na naszym siwym , bałtyckim oceanie łowię nieomal identycznie jak na śródlądziu .

A teraz work .

 

 

Opublikowano

Tekst jak najbardziej na pochwałę zasługuje. Tym bardziej, że kieruje naszą uwagę dalej niż okrągła główka z kopytem, i w tym wielka zasługa autora.

Całe bogactwo sposobów zbrojenia i prowadzenia różnego rodzaju lekkich przynęt czeka wciąż jak na odkrycie. Tu, gdzie cel uświęca środki. Byle szybciej, byle jak, byle dorwać rybę i skręcić jej kark.

Pomału przychodzi czas na zabawę i smakowanie wędkarstwa. Zmieniamy się. Może pomału, ale kropla drąży skałę. Wspomniane woblery są dobrym przykładem.

Miłość do troka spłodziła wklejankę,i to wszystko. Trzeba nam się zakochać na nowo, warto Panie i Panowie :o

 

O łowieniu na kładzioną obrotówkę czy wahadłówkę nie będę się rozwodził. Każdy chyba to zna. Przecież startująca od dna czwórka comet, to klasyka gatunku na garbate. Jak waleriana na kota. Z wahadłówkami w klasycznym stylu mam pewien kłopot. Nie ma tej obfitości typów co kiedyś.

 

Ten akcent o twardych przynętach zwrócił moją uwagę, jakże mi bliski i znany.

Sandacze i święta guma cisną się na usta.

Tu pozwolę sobie pokazać kawałek szkoły, starej szkoły znad Wisły, tu, z Mazowsza. Przed laty znanej nielicznym, skrywanej, a dzisiaj zapomnianej przez gumy. Jednak wciąż zabójczo skutecznej na: kosach, opaskach, przelewach i kantach, tam gdzie nurt jest naszym przyjacielem. To lekkie wahadłówki z cienkiej blachy kwasowej, lekko migocące w wodzie niczym ukleja. Smakują w niej: sandacze, bolenie i klenie - jeśli są :wacko: Mój przyjaciel Waldemar, mistrz dla mnie jeśli chodzi o dopracowanie metody połowu. Niezmiennie, chociaż z coraz większym trudem (wiek), wciąż depcze Wiślany brzeg łowiąc z kijem nie dłuższym niż 2,40 z lekkim C-3, najczęściej z żyłką 0,23mm do zestawu. Nocą tylko grubiej, bo sum staje się chętniejszy do zabawy. Słowa - precyzyjnie i lekko, najczęściej przeplatają się w rozmowie z nim. Pomimo zazdrości gapiów, widzących efekty jego łowów, nikt nie rwie się do próby. W miejscach, gdzie z elegancją szybują jego wahadełka, tanecznie kusząc sandacze i bolenie, wracają bombardierzy i orzą po dnie, aż miło.Nie widzą, nie czują, nie łowią.

Dzięki Waldku, że jeszcze jesteś, wciąż korzystam, i uczę się, precyzyjnie i lekko, ale z mocnym dolnikiem. B)

post-473-1348913977,0609_thumb.jpg

post-473-1348913977,1434_thumb.jpg

Opublikowano

Dzięki Robert, że wspomniałeś o wahadłach, wielu o nich zapomniało, a szkoda. Zresztą może to i dobrze, konkurencja jakby mniejsza. ;) B) :mellow:

 

Janusz, czasami też tak myślę ;)

A jest jeszcze kilku fajnych mistrzów w temacie lekkiej wahadłówki, jak Burzyński na wybrzeżu, czy Duda na Roztoczu. Widzą co robią i wahadełka robią cymes. :mellow:

  • 2 miesiące temu...
Opublikowano

Witam,

 

Czytając artykul zauważyłem jedną przynetę, której od dłuższego czasu posukuję. Zależy mi bardzo na takiej w kolorze łososiowym z przyciemnianym grzbietem, perła z czarnym grzbietem. Zna ktoś może miejsce, gdzie mozna dostać tą przynetę.

 

Z góry dzięki za pomoc.

 

Mariusz

post-2024-1348914115,5068_thumb.jpeg

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio przeglądający   0 użytkowników

    • Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...