Skocz do zawartości

Flying Lure - jak w Polsce?


Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

W połowie (pierwszej) lat 90-tych były mocno reklamowane i sprzedawane tzw. fruwające przynęty w TV i sprzedaży wysyłkowej, czasem w sklepach. Potem zniknęły, a ja ostatnio znalazłem trochę tego w domu - mniejsze i większe w różnych kolorach, raczej ciemnych. Czy ktoś z kolegów łowił na to polskie ryby np okonie czy sandacze?

 

Pamiętam instrukcję z TV jak to prowadzić - poderwać jak gumę i dać opaść na dno. Czy taka przynęta miałaby szansę np. na zaporowych sandaczach?

 

Ot, tak z ciekawości pytam :mellow:

 

Opublikowano
Pawle kiedyś mialem kilka sztuk tej przynęty, nawet nie wiem skąd :D Mialem te mniejsze i nawet udalo mi się zlowić na nie kilka okoni, ale chyba tylko dlatego że ja uparty jestem :mellow: ,generalnie nic pozytywnego o tej przynęcie od osób jej uzywających nie słyszałem.
Opublikowano

Jeden okoń 47 cm i ........ nic więcej. Niestety zniechęciłem się po 10 dniach łowienia. Może, i to jest prawdopodobne, używałem ich w złym okresie - na jesieni. Myślę,że efekty byłyby lepsze w cieplejszych miesiącach.

:D

Opublikowano
Nie wiem czy jest sens używać tej przynęty na stojące przy dnie sandacze. Pierwotnie ta przynęta była zaprojektowana do łowienia basów wielkogębowych i innych ryb pomiędzy płytko zatopionymi krzakami, drzewami. Wręcz aby posłać przynętę pod nawis gałęzi. Czy u nas sandacze bytują na takiej wodzie? Raczej rzadko, prędzej w nocy.W nocy i tak nie poprowadzisz precyzyjnie przynęty.
Opublikowano

Chyba w latach 90 pojawiło się to coś:

- mój kolega, który kupił całe pudło ->

- ja, który kupiłem kilka sztuk -> :unsure: :unsure: :huh: :huh:

 

Pozdrawiam

Remek

Opublikowano

Prosic zawsze mozna... :D

 

flying lure

 

sposob zbrojenia

 

Jak widac nie guma jest najwazniejsza lecz rodzaj obciazenia, powodujacy przy szarpnieciu i odpuszzceniu, ze przyneta oddala sie od wedkarza.

Powinien byc to sposob np. na lowienie szzcupakow, ktore nie chca wylazic z glebokiej trzciny.

Ale...to raczej jest dla ludzi z anielska cierpliwoscia... <_<

 

Gumo

 

Opublikowano
a mi to sie nawet udalo skusisc pare eboli. byloto w czsach kiedy chodzilem jeszcze z pikerem na szczupakami. byl jakis listopad moze ciutke pozniej. razem z kolega mielismy kawalek kry parenascie metrow od brzegu. rzut na krewedz... i wio... pod lod. tam wlasnie siedzialy zebate rozbojniki.... zabawa byla fajna... :D niewielkie bo nie wielkie. ale wtedy poltorakilowy szczupiec to byl niemal szczyt moich marzen teraz to sie juz jakos troche zmienilo... nie wiem moze wraz ze wzrostem czlowieka marzenia tez rosna

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio przeglądający   0 użytkowników

    • Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...