Skocz do zawartości

  • Zaloguj korzystając z Facebooka      Zaloguj się   
  • Rejestracja

Witaj!

Zaloguj się lub Zarejestruj by otrzymać pełen dostęp do naszego forum.


Szukaj w artykułach


Reklama



223 aktywnych użytkowników (w ciągu ostatnich 15 minut)

205 gości, 1 anonimowych

Bing, PLnK, arturo, MarMilo, Google, kszysztof, Dąbek 111, Kaka8281, Magnestiler, Jarek M, grzegorzp, Bułka, leszekd, Alek., stella, Jeżyk, tomaszgrzywacz, mathew.stepnicki, maciekg


- - - - -

Zarybianie boleniem


14 października 2006 roku wspólnie z ARS dokonaliśmy zarybienia rzeki Wisły jesiennym narybkiem bolenia w ilości 1500 szt. Zarybienie było skromne, aby nie powiedzieć symboliczne. Wynikało to z krótkiego terminu odbioru ryb. W kilka dni nie udało się nam zdobyć większej kwoty pieniędzy. Uważam jednak, że akcja taka oprócz oczywistego wzmocnienia rybostanu na odcinku 2 km rzeki, może mieć inne pozytywne aspekty. Doszliśmy do takiego momentu, w którym bez dodatkowego wsparcia zarybień ze środków prywatnych, nie uda się uzyskać odczuwalnej poprawy sytuacji polskiego wędkarstwa.

Dołączona grafika


Nasz wybór padł na bolenia. Dlaczego boleń? Po wybiciu szczupaków w naszych rzekach boleń nierzadko jest w nich podstawowym drapieżnikiem. Pomimo dużego oporu jaki stawiają nasze rapy wędkarzom, ubywa ich coraz wyraźniej. Na szczęście odbudowa populacji tej ryby jest znacznie prostsza niż odtworzenie pogłowia szczupaków. Palczak bolenia od czasu wpuszczenia do wody ma sporo czasu aby zdziczeć. To gwarantuje, że ryba ta nie zostanie błyskawicznie wyłowiona, jak to często bywa ze szczupakami z zarybień. Ponadto boleń jest znacznie trudniejszą zdobyczą dla kłusowników. Tak więc rokowania są zdecydowanie lepsze. W niektórych wypadkach duża populacja boleni może być osłoną dla niedobitków szczupaka. Być może inni koledzy po kiju zapragną dorybić swój odcinek rzeki, dlatego postanowiłem podzielić się kilkoma przydatnymi radami.

Dołączona grafika


Zaczynamy od wybrania odpowiednich miejsc na wpuszczenie ryb. Ja wybrałem tzw. klatki (lub trawersy), w których występuje bardzo mało drapieżników. Jednocześnie wiem, że są to miejsca, w których woda nie wysycha i okresowo zalewane są przez główny nurt. Drugim typem miejsc były głębokie zakola za ostrogami. Wybierałem takie, w których bardzo rzadko widywałem obecność jakichkolwiek drapieżników. Dobrym stanowiskiem jest zakrzaczone dno lub duże płycizny. Właśnie tu widywałem wielkie stada wylęgu uklei. Należy unikać zagęszczania ryby, ponieważ takie skupiska szybko są namierzane przez drapieżniki.

Dołączona grafika


Ośrodek zarybieniowy wydaje narybek w podwójnych rękawach z folii pompowanych tlenem. Tak spakowane ryby mogą być transportowane na duże odległości. Po rozpieczętowaniu worka zaczynają się schody. Worek powinien być uzupełniany wodą i po ponownym zawiązaniu przetrzymywany w poziomie, aby nie doprowadzać do zbytniego stłoczenia ryb. Wodę, przy temperaturze około 12 - 14 stopni, należy dotleniać przez dolewanie świeżej co około 15 - 20 minut. Ryby powinny być roznoszone w szerokich wiadrach. Co jakiś czas należy pozostawić wiadro w spokoju i obserwować czy ryby nie wypływają do powierzchni. Jeśli tak się dzieje to znak, że zaczyna brakować tlenu. Młode bolenie są niebywale delikatne, dlatego należy mieć je ciągle na oku, ponieważ śnięcie może nastąpić bardzo szybko. Od tego jak bardzo przyłożymy się do całego przedsięwzięcia w znaczmy stopniu zależy przeżywalność ryb. Niestety bardzo często nasze pieniądze są marnowane przez nieudolność i ignorancję ludzi prowadzących zarybienia. Ryby starannie rozniesione w odpowiednie miejsca dają szanse na przeżywalność rzędu kilkudziesięciu procent. Wyrzucenie ryb w jedno miejsce może skutkować przeżywalnością poniżej 1%. Jest to często odpowiedzią na pytanie, dlaczego pomimo wydania wielkich kwot na zakup ryb, tak mało pojawia się ich w naszych wodach. Skuteczność zarybień to temat tabu. Całą sprawę często kończy fakt wrzucenia ryb do wody. Warto zainteresować się i zarybieniami prowadzonymi przez rodzime koła. Nasza pomoc może zapobiec sytuacjom, w których wpuszczanie ryb do rzeki lub jeziora jest przysłowiowym wyrzucaniem pieniędzy w błoto.
Na zakończenie chciałbym podziękować Mateuszowi „Baloo” z ARS za wsparcie finansowe akcji, oraz mgr Olczakowi z Ośrodka Zarybieniowego w Korytnicy za ryby i fachowe rady.

Film z akcji zarybieniowej można pobrać tutaj

Wodom Sześć.
Robert Hamer, 2006


0 Komentarze