Kategorie Wszystkie →
Szukaj w artykułach
Reklama
Ostatnie na blogu
-
Omlet ok..
Sławek Oppeln Bronikowski - 20 lis 2024 22:30
-
Koniec... i wędkarskie życie po nim
Guzu - 29 paź 2024 12:00
-
sztuka łowienia
Sławek Oppeln Bronikowski - 07 paź 2024 20:22
-
i tak dalej
Sławek Oppeln Bronikowski - 17 wrz 2024 20:04
-
Nudy
Sławek Oppeln Bronikowski - 05 sie 2024 10:00
Ostatnie komentarze
-
Łowienie białorybu na spinning
lesnypatataj - dziś, 00:49
-
Nasze muchy
Pasta - wczoraj, 19:20
-
Aliexpress - sprzęt muchowy, materiały, narzędzia
Richi55 - wczoraj, 09:25
-
BIG GAME - popping, jiging
wujek - 20 lis 2024 13:16
-
Casty Sakura
S.N. - 20 lis 2024 11:44
Tagi
- ogłoszenie
- wędki
- przelotki
- inne
- kołowrotki
- konkurs
- wodery
- śpiochy
- rodbuilding
- kołowrotek
- video
- dolnik
- catch and release
- pracownia
- fly fishing
- naprawa
- motorowodne
- catch&release
- odzież
- spacing
- blank
- phenix
- uchwyt
- spinning
- artykuł
- #pstragi
- szczupak
- rękojeść
- woblery
- serwis
- okoń
- pstrąg
- step-by-step
- sandacz
- tech
- autorski
- miasto
- street fishing
- c&r
- autorski-rb
- tech-rb
- #refleksje
- fuji
- buty do brodzenia
- mhx
- kleń
- glass
- przynęty
- tuning
- blanki
1199 aktywnych użytkowników (w ciągu ostatnich 15 minut)
Google, c00per, Pisarz.......ewski Piotr, ja_krzysiek, sjurek4, darek3523, prusak, Kowal_wns, Bing, asp, gaweda85, grzesiekbc, scOOtt, tibhar, Wacha, Tomasz Dyduch, Sonary i mapy, Marek1969, ŁukaszGD, zbyszekp, Mik, AdamCh, PrzemekL, la-bazooka, Dolan, Juniorsky, Krzysiek184, Mruva16, Huberto, skampi, bartosz311287, Elendil, DumFish, markus383, L A, Lukas915, _Xo, spinjac, kris73, PerchMaster, kamyk9, PL1962, SzczupakRzeczny, Lucas, drzejko, kacperek993, Samotny Wąs, raptusxx, Michał., kanu, kmiasko, Pietruk, tomibdg, AdamO., lutek4444, Noro85
W królestwie tajmienia
Po trzech dniach morderczej podróży, zmieniając kilka razy środki transportu, docieramy wreszcie nad upragnioną rzekę. Pogoda typowo niewędkarska – bezchmurne niebo i trzydziestostopniowy upał. Na szczęście komary i meszki prawie nie dokuczają. W „syberyjskim” rozumieniu, rzecz jasna... Humory dopisują, wszystkich rozpiera energia, błyskawicznie zatem przygotowujemy pontony i zaczynamy spływ. W górnym biegu rzeka nie jest zbyt duża i płynie dość leniwie. Woda jest bardzo czysta, a brązowe zabarwienie zawdzięcza zawartym w niej związkom żelaza.
Pierwsze dwa dni nie przynoszą oczekiwanych efektów – trafiają się pojedyncze ryby, ale ich rozmiary nie są zbyt imponujące. Zwrot następuje drugiego dnia wieczorem. Wyciągam pierwszego okazałego tajmienia – ma 105 cm długości. Nietrudno zauważyć, a raczej poczuć, że ryba ma znacznie większą masę niż tajmienie o podobnej długości, wcześniej łowione przeze mnie w innych częściach Rosji czy Mongolii. To efekt obfitości pokarmu dostępnego w rzece, a przede wszystkim obecności ikry łososi pacyficznych, która przez trzy miesiące stanowi najważniejszy, jakże kaloryczny, składnik odżywczy tajmienia.
W miarę spływania w dół rzeka robi się coraz większa i coraz bardziej dzika. Brzegi i dno usiane są setkami powalonych drzew. To bardzo utrudnia zarówno poruszanie się, jak i wędkowanie. Świadomość tego jak bardzo wymagające jest to łowisko dociera do nas gdy zaczynamy obserwować zawartość naszych pudełek na przynęty. W podwodnym gąszczu korzeni, konarów i gałęzi, w zastraszającym tempie znikają nasze blachy i woblery. Zdarzają się i takie przypadki, gdy w trzech kolejnych rzutach urywam trzy przynęty.
Fakt poważnych spustoszeń w naszych przynętowych zasobach łagodzi jednakże myśl, że taka rzeka oznacza również wprost nieobliczalną ilość kryjówek dla ryb. Szybko się o tym przekonujemy, łowiąc zarówno więcej, jak i coraz to większe ryby. Okazy 10-15 kg nie należą do rzadkości, a od czasu do czasu mamy możliwość zmierzyć się z jeszcze większym przeciwnikiem. Pogoda „poprawia” się - niebo zaciągnęło się chmurami i pada delikatny deszcz. Takie warunki pozytywnie wpływają na aktywność ryb. Jeśli dotąd mogliśmy liczyć na brania głównie wieczorem, to teraz łowimy praktycznie przez cały dzień.
Codziennie spływamy tylko kilkanaście kilometrów, ale w tych warunkach to bardzo duża odległość. Inaczej niż na innych rzekach, na których miałem okazję wcześniej wędkować, tu nie trzeba szukać miejscówek – tu cała rzeka jest jedną wielką miejscówką. Ryb można się spodziewać praktycznie wszędzie.
Powalone drzewa mocno utrudniają spływ, a niektóre osadzone w poprzek rzeki wręcz uniemożliwiają przepłynięcie. W takiej sytuacji nie pozostaje nam nic innego jak użyć mechanicznych pił, by z ich pomocą wyciąć w tej naturalnej tamie wąski przesmyk.
Wychodząc rano z namiotu łatwo natknąć się na ślady obecności zwierząt, które nocą podchodzą do naszego obozu.
W przedostatni dzień spływu łowię swoją największą rybę – 37-kilogramowego tajmienia o długości 141 cm. Uderzenie w przynętę następuje w miejscu, w którym kipiący, piekielnie silny nurt przewala się przez rynnę i leżące wzdłuż niej potężne powalone drzewo. Błyskawicznie unoszę wędkę do góry i biegnę za rybą w dół rzeki. Szczęśliwie udaje mi się ominąć na wpół utopiony pień. Choć nie jest to łatwe próbuję zapanować nad potężnym rywalem zapiętym na końcu mojej wędki. Nie ułatwia mi tego, ani silny nurt rzeki, ani stosunkowo delikatny kij o mocy 22lb. W pewnym momencie tajmień przewala swoje cielsko na powierzchni wody i dopiero wtedy tak naprawdę dociera do mnie z jakim okazem mam do czynienia. Adrenalina, niesamowite emocje i jedna, jedyna myśl w głowie – zwyciężyć! Skupiony, gotowy odpowiedzieć na każdy, nawet najbardziej nieoczekiwany ruch ryby, powoli schodzę w dół rzeki. Na szczęście ten fragment wody pozwala mi na to. Po około 20 minutach holu udaje mi się podprowadzić walecznego tajmienia do brzegu. Szybko porzucam myśl o samodzielnym wyciągnięciu kolosa. Za duże ryzyko i zbyt wiele do stracenia. Z pomocą kolegów, chwilę później ryba ląduje na brzegu. Dzisiaj Podia, duch łowców i myśliwych z tajgi, była mi łaskawa i pozwoliła poczuć rozkosz wędkarskiego raju...
Wyprawa, jak zwykle, kończy się zbyt szybko. Wypatrujemy na niebie naszego helikoptera.
Potem już „tylko” trzy doby tułaczki i wracamy do naszych domów. Mimo że nasze ubrania jeszcze pachną dymem z ogniska, a głowy wciąż mamy przepełnione przeżyciami ostatnich dni, już tęsknimy za Syberią, za dziką przyrodą, wspaniałą rzeką pełną fantastycznych ryb i wielką przygodą. Wrócimy tam na pewno, by znów spotkać się z Królem Syberyjskich Rzek.
Autor: Krzysiek Zieliński
- HighRider, tpe, popper i 22 innych osób lubią to
20 Komentarze
Swietny , barwny artykuł i gratulacje wyprawy.
Rozmawiałem z Krzyśkiem, jest mega szczęśliwy .Poprostu złowił tajmienia życia
Aż się prosi o więcej szczegółów tej świetnej wyprawy.
Miła lektura - gratuluję
kardi
Krzysztof, wielkie uznanie za rekordowy połów Uff, tchu mi zabrakło
Pięknie! Super wyprawa, mega rybki
Piękna przygoda . Relacja wywołuje pozytywną zazdrość . Pozdrawiam i życzę kolejnych udanych wypraw .
Wojtek ledwo poznałem Cię z tą brodą .Okoliczności przyrody niesamowite.
Graty Krzysztof, słyszałem, że Jacek też miał niebanalną rybę.
Gratulacje
Gratulacje,piękne ryby i zdjęcia.
od dawna marzę o miedzianych torpedach, Syberia wydaje się być coraz bliższa . . .
Super foty
O matko, ale kloc! Szkoda, ze tak malo tekstu.
Piękna przygoda i gratulacje pięknej ryby.
Gratuluję wspaniałego tajmienia i udanej wyprawy.Relacja pobudza wybrażnię i tęsknotę za dziką przyrodą,eh ...
Rybna woda, daleko od ludzi , pełny relaks. Gratuluje pieknych
ryb .
Super artykuł (dopiero dziś go znalazłem...). Oby wrzesień był jeszcze lepszy...
Czysta jak przyjemność, jak czysta jest opisana kraina oraz sama przygoda.
Klimaty, jakie lubie... zazdroszcze!
Przepiękne ryby,jak ja Wam zazdroszczę
Super wyprawa i fotki.