Skocz do zawartości

  •      Zaloguj się   
  • Rejestracja

Witaj!

Zaloguj się lub Zarejestruj by otrzymać pełen dostęp do naszego forum.





Zdjęcie

Ice Bucket Challenge

Napisane przez Kuba Standera , 23 sierpień 2014 · 6538 Wyświetleń

fly fishing irlandia szwecja
Ostatnim czasem zanikła mi i wena do pisania, i z czasem dość cienko. W efekcie chyba pogodziłem się z zamknięciem bloga na 3 spusty, jako że praca zupełnie psuje mi wędkarską karierę :D W każdym razie, ciągle siedzę tam gdzie wcześniej, w nielicznych wolnych chwilach usiłując złowienie jakiś ryb ogarnąć.
Wracając do tematu. Ice Bucket Challenge, czyli kolejna akcja uświadamiająco-zbierająca kasę. Wylej na siebie kubeł zimnej wody lub wody z lodem, wyznacz kolejnych, wpłać kasę na fundację i wrzuć na fejsika pokazać znajomym. Nie wiem na ile moda dotarła do kraju kapusty i rozpusty, ale tutaj na wyspie uchowały się jakieś nieliczne abnegackie niedobitki, co jak Sławek w ortalionie wbrew wszelkim modą mają ogólnie to w głębokim poważaniu.
Do akcji dołączyła też i matka natura, w hipsterski sposób, zanim stało się to modne. Mam nadzieję ze przynajmniej bonusowo bokobrodów nie zapuściła, bo taki genderyzm to już trudny byłby do przełknięcia.
W każdym razie - co wyjście na ryby w uroczym sezonie 2014 to na machę, plany czy przywiędłe ego kubeł zimnej wody, w dodatku nikt nawet brawo nie bije, a usiłowania nominowania kogokolwiek do powtórzenia wyczynów spełzają zwykle na niczym. Ryb nie ma, nie żrą, nie biorą i choćby płakać i kwilić, nic to nie zmieni.
Ten sezon bassowy raczej na pewno przejdzie do historii, będzie się nim dzieci straszyć. Jest tak straszliwa kiepa, ze sam się sobie jeszcze dziwię, że brnę po skałach i piachach, by wędką śmigać. Przed banem pocieszenia ze jakoś to będzie, po banie chwila dobrego łowienia i nagle ktoś zrzucił bombę i zniukował wszystkie żyjątka w oceanie. Wyjazd do Szwecji (temat na osobny wpis, ale zebrać się nie mogę, więc tylko mały teaser:
Załączona grafika
zabrał mi całe mojo, albo w tym czasie wielkie trawlery bączki kręciły po zatoce - ryby jakby wyparowały.
I to już nie tylko bassy, z nimi bywają trudne okresy. Ale nawet mullety, do tej pory setkami opalające się na płyciznach są praktycznie niewidoczne. W sensie - tam gdzie kiedyś ruch był jak na skrzyżowaniu w środku miasta w godzinach szczytu, teraz jest trochę jak w Boże Narodzenie o 3 rano. Sporadycznie przemknie pojedynczy wypłosz i tyle. Co sie stało ze stadami które gotowały wodę? Nie wiem, Lactobacillus ani chybi je porwał i rozłożył :P Co jednak najbardziej martwi, to ze wielkimi krokami zbliża się koniec sierpnia i nadal ani śladu makreli. Gatunek będący ważnym ogniwem rybowego łańcucha pokarmowego, jedzony przez wszystko co w wodzie pływa - nie przypłynął! Poprzednie lata zapowiadały nadchodzące kłopoty - łowione makrele były coraz bardziej mikre, pojawiały się coraz później, aż wreszcie pazerni Islandczycy osiągnęli swoje i chyba udało się im swoimi odłowami jeden z podstawowych gatunków naszej części Atlantyku zdziesiątkować i doprowadzić do stanu wzbudzającego już poważne obawy.
Jakby tych uroków było mało - deszcz zużył się zimą i rzeki ledwo ciurczą. Na Nore siatowanie na całego, ryb nie ma. nie wiem czy w tym sezonie 20 szt złowiono na całej rzece?. Na Blackwater coś-gdzieś przemknie, ale ogólnie łowi się w okolicy 10% tego co w poprzednim, dość kiepskim sezonie. Dniówki, zwykle wymagające niezłej gimnastyki, dostępne od ręki. Co z tego, jak ghillie szczerze mówi - jak chcesz przyjechać, to raczej żeby poćwiczyć rzuty, bo na ryby szansa jest tylko teoretyczna.I mówi to człowiek w dużej mierze utrzymujący się z napiwków i prowizji od licencji... W zasadzie z okolicznych rzek tylko Suir miewa swoje momenty, ale tam dostanie licencji jest drogą przez mękę, na najlepsze odcinki dla obcokrajowców tylko po znajomości, na takie sobie można coś załatwić.
Trotki które usiłujemy ćwiczyć od maja, pływają za dnia, pięknie widoczne, jak w akwarium. Nocą jednak ani skubnięcia. Ja to przyjmuje z pokora, jednak moi lokalni znajomi z frustracji ciskają się po brzegu jak pchełki dotknięte apopleksją, bo ryby mają normalne zachowanie w poważaniu. Dość powiedzieć ze ludzie łowiący w ubiegłym sezonie nawet po naście ryb w ciągu nocy, w tym mają na rozkładzie po kilka sztuk. W sensie 5-6, a łowią od maja. I tak za każdym razem, kubeł lodowatej wody na rozpalony marzeniami łeb.
Zostaje podziwianie nieba nocą - brak deszczu, czyste niebo i marzenia, że następnym razem coś się uwiesi...

Załączona grafika Załączona grafika
Przed nami wrzesień, ostatni miesiąc salmonidów, jeden z ostatnich z szansą na bassy, później zostanie łowienie tęczaków...




No to nieżle.A co ja mam powiedzieć?tu w prl-u?Pierwsze trocie wstępujące do Wisły pojawiły się około 18 sierpnia i od razu prawie w szacie godowej. Coś wyprawia się w przyrodzie, tylko co ? tego nie wie mędrca szkiełko ni oko. Na brzegach sporo węży i to dużych osobników. Opis jak ze średniowiecza ale i wtedy były anomalie. Wściec się można i tylko nadzieja to ruszyć na północ. Aliaska, BC, Canada i pazerna Iślandia. Wybór prosty : albo to co nas trzyma na tym świecie albo życie robaka w zrobalałym swiecie biurosyndykalizmu. janpiotr

    • Kuba Standera lubi to
Zdjęcie
Kuba Standera
23 sie 2014 23:35

Jest jeszcze opcja, pierdyknąć tym wszystkim i wyjechać w Bieszczady ;) :D

A jak jeszcze wspomnę sezon nad Deveronem powyżej Huntley, siedem lat temu, z noga skręconą w kostce, w deszczu i powodzi i tyle ryb, że w następny sezon musieliśmy się przestawić na muchówki, bo  miejscowi wściekli się z powodu ilości połowionych przez nas ryb. No zwyczajnie na muchię mieli słabo, a my wygłodniali z prlu, za pomocą spinningu daliśmy czadu co nie pozostało bez echa.To co ja mam powiedzieć o ostatnim sezonie jesiennym na Dee i Donie - targedia jak mawia Sofokles. Szkocja przereklamowana. Tyle ,że węży dużych  i dużo nie widziałem na brzegach. Ale to może takie ich średniowiecze. janpiotr

Bieszczady - bimber i bryndza - prosto i dostojnie, wyjdzie tylko pierdyknąć. janpiotr

Te mikre  i coraz mniejsze makrele to mi przypominają małe i coraz mniejsze śledzie i śledziki z Bałtyku. W tym roku trzy miesiące nie łapali ryb przybrzeżni rybacy w zatoce gdańskiej od ujścia Wisły do granicy z sowietami. Umia dała rekompensaty coby nie łapali fląderek czyli zegarków - nazwa nawiązuje do wielkości ryb. Ale w tym czasie tzw. paszowce czyli trawlery duńskie i niemieckie regularnie zjeżdżały wodę kawałek po kawałku. To proste - białko jest białko - trochę przetworzone, podane głowiźnie, zjedzone i podane jako kotlecik schabowy na stół wielbiącego taki system. Bravo! Il humano nuovo. Komunizm po zachodnieuropejsku - każdemu według potrzeb. A komu się nie podoba - to eutanazja na życzenie lub wedle rozeznania. Ormo czuwa.Jest tak źle a ja jeszcze mantyczę. No takiemu to tylko e...ncyklikać. janpiotr

    • brown lubi to

Tak jest, ten sezon to jakieś totalne nieporozumienie...Ostatnie wędkowanie - ponad 5h rzucania wszystkim w zatokę - efekt: jedno konkretne walnięcie w 11 cm Tapsa (aż poszło z hamulca) oraz lekko nadgryziony okonek 16 cm sandeela...

 

Ale okazuje się, że jest miejsce, gdzie łowią te francowate bassy...Cork Harbour.

 

P.S. Ostatnie dwie makrele złowiłem ponad rok temu.

    • Kuba Standera lubi to
Zdjęcie
Kuba Standera
24 sie 2014 09:29

U mnie też łowią - z łodzi, na ostrygach. Z resztą, jak poczytasz fora to wiele osób piszę że ostatni niedobitki łowi się z łodzi, i one zapewniają jeszcze jako-taki dostęp do ryb, kiedy reszta już jest pusta. Tak samo w UK. Problem jeden, co sie stało z resztą ryb?

To nie fajnie, ze juz nawet w Ire z rybami slabo. Zostaja Stany, Kanada, Mongolia i Islandia. Trzeba spieszyc sie z lowieniem w tych ostatnich zakatkach dzikosci, bo potem bedzie juz za pozno.

    • Kuba Standera i Dagon lubią to
Zdjęcie
Kuba Standera
24 sie 2014 13:00

W IRE z rybami jest nadal dobrze. Po prostu słaby sezon na morzu, na jeziorach ponoć ostatnie sezony to zupełne szaleństwo.

Ciekaw jestem bardzo 2015 - czy będzie jakakolwiek zmiana, czy juz zjazd w dół jeśli chodzi o ocean. Przeczytałem pocieszającą teorię - ryb do łowienia nie ma, bo nie ma ich przy brzegu. Zimowe sztormy skutecznie zniszczyły część wybrzeża, w tym i kelpowiska w których było żarcie. W połączeniu z brakiem makreli - małe ryby trzymają się daleko od brzegu, za nimi odeszły bassy. Co martwi to dziesiątki trawlerów biczujące wybrzeże 24/365. Do tego rozkręcony hype na łowienie bassów, coraz więcej ludzi regularnie beretuje smaczne ryby i... jest jak jest

Tak naprawdę, nikt nie wie co się stało/dzieje, badań na serio nikt nie prowadzi

    • flytier lubi to
jadac wczoraj autem sluchalem ciekawej audycji o wytepieniu golebi wedrownych przez europejskich osadnikow w ameryce pln. poprzez grabiezca gospodarke wymordowano w kilkadiesiat lat wszystkie golebie (kilka miliardow ptakow)! ostatnia golebica, martha, zdechla w jakims zoo i zostala spreparowana kilkadziesiat lat temu, dzis do obejrzenia w muzeum przyrodniczym w NY (jezeli sie nie myle) ... co ciekawe, na koncu audycji autorzy glosno zastanawiali sie, czy ryby morskie spotka taki sam los ... ?
Zdjęcie
Sławek Oppeln Bronikowski
25 sie 2014 05:05

Ale żubry temu przeczą .. Jest tutaj pewnego rodzaju dysonans - albowiem świat rozpasanej kultury konsumpcyjnej , próbuje się moderować przy pomocy łzawej ekologii . Asceza przestała być w łaskach :)

To nie fajnie, ze juz nawet w Ire z rybami slabo. Zostaja Stany, Kanada, Mongolia i Islandia. Trzeba spieszyc sie z lowieniem w tych ostatnich zakatkach dzikosci, bo potem bedzie juz za pozno.

 

Nie wiem jak w trzech pozostałych krajach, ale w Mongolii w wielu miejscach nie ma już czego szukać ...

Czy gdzieś na tym świecie są jeszcze ryby? NZ, Argentyna?

Zdjęcie
Kuba Standera
25 sie 2014 17:07

Są, Są.

Tam gdzie nas nie ma :P :D

    • pitt lubi to

Panie, kiedyś to były ryby. Po prostu łowić trzeba umić.

A tak poważnie, to czytałem kiedyś że progestageny stosowane przez kobiety jako antykoncepcja dostają się w coraz większych ilościach do wód (wiadomo którą częścią ciała). Są badania że zawartość ich w wodzie kranowej może chamować zachowania godowe bojowników wspaniałych. One po prostu niewieścieją. Z innymi rybami może być podobnie. Wiadomo też  gdzie te wszystkie wody wpadają. Wnioski nasuwają się same. Pozdrawiam

Ksiądz miał rację. Wracać mi tu zaraz wszyscy do kalendarzyka, bo nie będzie czego łowić :lol:  ;)

    • Kuba Standera lubi to

Jebany feminizm.janpiotr

Zawsze mówiłem, że mężczyzna to gatunek zagrożony i jak mówiłem ,że kobiety wyciągają z mężczyzn soki żywotne to moja teściowa ripostowała to śmiechem. No ale tak jest - popatrz na długość życia kobiety i samca( już sama nazwa - samiec mówi wiele).A jeszcze te Piaskowe progestageny to mnie i nie tylko wymywają do nicości. Nie ma ryb i nie ma dymaczy znaczy dymających, a są animatorzy. Prawda,że pięknie?janpiotr

Zdjęcie
Sławek Oppeln Bronikowski
28 sie 2014 20:21

Według darwinizmu , a szczególnie darwinizmu społecznego , wyginięcie kolejnego gatunku - jakichsić tam pisces , jest zupełnie spoko :) Wiadomo , że rywalizację przetrwają najlepiej ewolucyjnie przystosowani .. albo wyhodowani do konkretnej potrzeby . W końcu , dzień w dzień przechodzi bezpowrotnie do historii , chyba kilkadziesiąt form zwierzęcych albo roślinnych bytów ..

no to wszystko OK, nie ma sie czym przejmowac ... ostatni gasi swiatlo

Ostatnie wpisy

Ostatnie komentarze

Kwiecień 2024

P W Ś C P S N
1234567
891011121314
15161718192021
2223242526 27 28
2930     

aktywnych użytkowników

0 użytkowników, 1 gości, 0 anonimowych