Skocz do zawartości

  •      Zaloguj się   
  • Rejestracja

Witaj!

Zaloguj się lub Zarejestruj by otrzymać pełen dostęp do naszego forum.





Zdjęcie

Koniec sezonu

Napisane przez Kuba Standera , 06 luty 2024 · 694 Wyświetleń

albacore bonito tuna stickbait swff
Koniec sezonu

Niby powinienem być już przyzwyczajony. Na cieśninie ciągłe zmiany warunków, ryby szybko się przemieszczają. natomiast ten sezon dośc mocno mnie początkowo mielił. Niby w kwietniu klepnelismy kilka fajnych ryb, niestety później nastała frustrujaca cisza, przerywana jedynie sporadycznymi awariami mojego gruchota/klekota w dwusuwie. I tak się to kulało do sierpnia, gdy zatoka odpaliła. I to na grubo.
Jeszcze panował wsciekły upał, gotujacy człowieka w kilkanaście minut. Często nim zrzuciłem RIBa, nim ogarnąłem zabawki na pokładzie - byłem już ugutwanym niedźwiedziem wyglądającym powrotu do zacienionej gawry i wiatraczka.
Przy powrocie z jednej z tuńczykowych eskapad, dosłownie kątem oka zauważyłem zbierające się na wyjściu z zatoki ptaki. Obróciłem łódź dziobem w ich stronę i sunąć spokojnie przez morza otchłanie wypatrywałem co też tam się dzieje. Rozbryzg wody, jeden, drugi, nasty - tuny piłują w stado 7cm rybek, od kilku dni usiłuję je skusić ale i małe muchy, i małe przynęty - wszystko ignorują. Ale... Rozbryzgi jakby mniejsze, dłuzej gotują wodę. Gdy dopływam na miejsce akcji woda jest już spokojna, tylko niczym brokat mienia się tysiące łusek małych rybek. Najpierw na echu, póżniej w polarach widzę stado drobnicy. dobre 50m szerokości, ponad 200 długości i w dół na naście. Ok, wygląda zacnie. Gaszę silnik, do lekkiego kija poppingowego zakładam 13cm sticka własnej produkcji i czekam. Dosłownie kilka minut póżniej chlupiące sie na chillu rybki dostają wściku, zbite w jedną masę dziko gonią pod moją łódkę, mijają dołem i dalej. Za nimi widzę sunące ciemnobłękitne cienie - są! całe stado bonito zagania ryby w jedną kulę potężnych rozmiarów. Gdy wychodzą do powierzchni jestem już gotów - posyłam sticka w miejsce pierwszych rozbryzgów wody. Wpada do wody, ruch korbką, napięcie linki i mocne szarpniecie! Docinam, mimo sporego overkill w zestawie rybie udaje się zabrać trochę linki - ale na wędce pod tunę za wiele nie pokaże. Nim dociagam rybę do burty woda gotuje się w zasadzie z każdej strony łodzi. Nigdy aż takiej akcji nie widziałem - setki bonito młócą powierzchnię, bokiem wykorzystują zamieszanie małe tuny (małe w sensie 20-30kg...). Jakieś zupełne szaleństwo, szum wody jak nad górską rzeką. Odhaczam i wypuszczam rybę, kolejny rzut i kolejna siedzi, spada (zbyt sztywny zestaw) ale to nie szkodzi, natychmiast bierze następna. I chwilę później, jak nożem uciał - cisza. Po gotującej sie wodzie jedynym śladem jest piana na powierzchni i opadające łuski
Załączona grafika
Załączona grafika
Smuteczków nie ma, nim zdąrzyłem ogarnąc łyk wody, wyplątać przynętę z podbieraka - szalone rybki wracają, tym razem zaganiane z drugiej strony, pod łodzią mam kilka strzałów o wodę tuńczyków. Niestety nim się ogarnę do rzutu - tuny są po za zasiegiem, przynęta wpada w wode, szarpniecie, odjazd
Załączona grafika
I znowu
Załączona grafika
Branie za braniem, oczywiście usiłuję wyłuskać z mixu jakąś tunę, jednak dość szybko mają mnie dość i wynoszą się szukać żarcie gdzieś indziej, ja zostaję z bonito. Zabawa trwa godzinę, drugą, woda gotuje się w każdą stronę. Oczywiście szybko doskakuje do mnie kilka kolejnych łodzi a mi... szczerze mówiąc już odechciewa się łowienia. Ile można mielić boniciaki? Po nastu tego dnia zawijam sie do portu.
Taka zabawa trwa jeszcze kilka dni, Panda kisi w pracy i ślę mu tylko foty. Jednak - zamiast zagościć w zatoce na dobre kilka tygodni ryby w mniej niż tydzień zawijają się gdzieś-nie-wiedzieć-gdzie. Nadal zatoka pełna tuńczyków - nadal żeruja wyłącznie na drobnicy, szczerze w poważaniu mając moje wysiłki. Moze nie tak całkiem, przegrywam pod rząd 5 pojedynków z rybami, za każdym razem to zejdą z haka, to pęknie FC, to miejscowy melepeta przypłynie mi po plecionce "bo on też musi".
Jednak jednego poranka między tunami widzę pierwsze delikatnie chlapniecia. Ryby poruszają się o wile szybciej, małe, zbite stado, wydaje się że kilkunastu ryb. Płoszą się łodzią gdy tylko się zbliżę, usiłuje je wyczekać na dryfującej łodzi, nad stadem drobnicy. Bacoretas! pokrzykują z innych łodzi, potwierdzając moje domysły.
Tu Wam wyznam, niczym u Ewy Drzyzgi w programie. False Albacore to jest mój ulubiony gatunek do tej pory. Ryby dośc ostrożne, cwane (może zeszły rok pod statkami pokazywał inaczej). Walczące do końca, potrafiące zaskoczyć nawet doświadczonego wędkarza nagłymi zmianami kierunku. Potrafią być bardzo wybredne (oj, pokazały to w tym roku), wdupcając selektwynie tylko małe przynety albo tylko latające ryby między 14-16cm.
Pierwsze poszukiwania kieruję na "stare śmieci" - pływam wokół staktów, trollinguję, zaglądam echosondą i rzucam pod same burty - niestety - nikogo nie ma w domu.
Po kilku zmarnowanych dniach ruszam na prądy po srodku zatoki, tam gdzie kursują statki. Szukaliśmy tam tuńczyków w lecie, widzieliśmy sporo ryb, stamtąd miałem większość kontaktów.
Problemy są tak naprawdę dwa - kilometry kwadratowe do pokrycia szukając bardzo szybko przemieszczających się ryb. Trochę jak w grze z odbijaniem piłeczeka - dwa punkty przemieszczające się dość szybko po obszarze 3x5km, sukces gwarantuje wyłącznie zderzenie tych piłeczek. Można sobie wyobrazić jak frustrujace to bywa, gdy ryby pojawiają się tam gdzie byłeś dosłownie 5 minut temu, chwilę później tam gdzie bedziesz za chwilę, tylko idą inną trasą.
Załączona grafika
Problem drugi - statki. Od promów na jet drive, kręcących po 30 i wiecje km/h po duże tankowce, kontenerowce, łodzie pilotów, statki do bukeringu, statki wsparcia, policję, Guardia Civil i jeszcze dodaj do tego ze 20 łodzi pędem, goniacych tuńczyki. Lekkie szaleństwo na wodzie.
Udało się nam dość szybko wykorzystać te przeciwieństwa na naszą korzyść - zamiast z resztą towarzystwa ganiać od surface blitz do następnego - podążamy za statkami. Duże stada drobnicy są rozbijane, zgniate, ogłuszane i siekane na kawałki za każdym razem gdy przepływa przez nie stalowy kolos. Na to tylko czekają Albies, tuny i... my :D
Pierwsza dobra ryba jest gdy słońce przbija poranną mgłę. Dość szybki trol i muchówkę Pandy coś usiłuje wyrwać z ręki. Jak na zestaw 9wt ryba wydaje się być potężna, przeciąganie liny trwa dobre 10 minut. Siedze sobie grzecznie, wspierając mojego przyjaciela dobrą radą i cięty dowcipem, obserwując zmagania na echosondzie. Wrescie ryba przy kolejnej spirali wpada w mój podbierak
Pierwsza dobra bacoreta tego sezonu!
Załączona grafika
Well done, prosimy o więcej!
Długo czekać nie musimy.
Tym razem na sticka
Załączona grafika
Łowimy dziennie 3-4 sztuki. Ryby stoją an prądach, akcja zaraz po tym jak rozejdą się falę z płynacych statków.
Dobre wyniki mamy w zasadzie za każdym razem do połowy listopada gdy bardzo pada pogoda
Załączona grafika
Załączona grafika
Załączona grafika
Załączona grafika
Załączona grafika
Załączona grafika
Załączona grafika
Załączona grafika
Załączona grafika
Załączona grafika
Załączona grafika
Załączona grafika
Załączona grafika

 

Udaje sie też poprawić moje PB, w dodatku na muchę!
Załączona grafika

 

Niestety, na przyjazd mojego dobrego kumpla z Irlandii pogoda siada całkowicie. Deszcz, wiatr sięgajacy w porywach 50km/h, ze stałym 25-30 zmuszają nas do ciśniecia w zatoce.
Nadal, mimo "zimy" udaje się je odnaleźć
Załączona grafika
Załączona grafika
Załączona grafika
Załączona grafika
Załączona grafika
Pierwszy raz widzę pusty zupełnie kołowrotek muchowy i gonienie ryby z pętla runningu na szpuli.
Trudne warunki, fala przewalająca się przez pokład, ale twardo cisneliśmy 3 dni.

 

Reasumując - sezon zupełnie inny. Ryb mniej, za to w wiekszości duże i bardzo duże. Jak zwykle mucha jest bardzo skuteczna na nie.
Ryby rozproszone po zatoce, omijające zupełnie statki.
Wszystko inaczej niż rok temu
A jak jest w kolejnym sezonie? o tym było w poprzednim wpisie :)






Zdjęcie
Sławek Oppeln Bronikowski
16 lut 2024 18:57

Mucha jako stopień osobistego zaawansowania, czy tylko wybór najskuteczniejszego narzędzia ?

    • Kuba Standera lubi to
Zdjęcie
Kuba Standera
18 lut 2024 19:53

Mucha jako stopień osobistego zaawansowania, czy tylko wybór najskuteczniejszego narzędzia ?

Oba. Raz że lubię, dwa ze jest 2-3x skuteczniejsza. No i walka zupełnie inna niż na lekkim zestawie poppingowym

Zdjęcie
Sławek Oppeln Bronikowski
19 lut 2024 07:53

Kurde - zobacz jak to dobrze, że wieki temu sprokurowano tak wyrafinowany sposób łowienia, coś bardzo prostego, co jednak diametralnie odróżnia nas od stylu a'la Luis de Funes :) może nawet od całego tego rybactwa.. w wykonaniu zdesperowanych biednych i bogatych.. 

    • Kuba Standera lubi to
Zdjęcie
Kuba Standera
19 lut 2024 09:33

Dla mnie to jest metoda nr1, chyba ze skały i watr w twarz. Natomiast będąc chałupinczymlurefakerem musze z obowiązku łowić na spina i swoje przynęty.

Fajnie, bo satysfackja zę robią robotę

Mniej fajnie bo nawet na rybach jesteś w pracy. Na wakacje musze się w jakimś biurze chyba zatrudnić, poskładać tabelki w excelu żeby mózg sie zresetował 

    • Sławek Oppeln Bronikowski lubi to
Zdjęcie
Sławek Oppeln Bronikowski
21 lut 2024 08:10

Kuba - jak wiadomo, wszyscy pasjonaci albo idealiści zmierzają do doskonałości, do stanu osobistej pełni. Zwyczajnie, tak po prostu..co nie znaczy całkiem prosto :)

 

Mało komu to do końca wychodzi, bo cena jest bardzo wysoka. Prawie wszyscy kalkulują co im bardziej się opłaci, wizerunek i akceptacje sobie podobnych nade wszystko przedkładając, ginąc w nieustanych kompromisach. Bo kompromis rodzi tylko złe rzeczy :)

 

I nie mają śmiałości rozmawiać :)

    • Kuba Standera lubi to

Ostatnie wpisy

Ostatnie komentarze

Maj 2024

P W Ś C P S N
  12345
6789101112
13141516171819
2021222324 25 26
2728293031  

aktywnych użytkowników

użytkowników, gości, anonimowych