Skocz do zawartości

  • Zaloguj korzystając z Facebooka      Logowanie »   
  • Rejestracja

Witaj!

Zaloguj się lub Zarejestruj by otrzymać pełen dostęp do naszego forum.

Zdjęcie

Krótka nimfa - co o tym myślicie?


  • Zaloguj się, aby dodać odpowiedź
298 odpowiedzi w tym temacie

#21 OFFLINE   hi tower

hi tower

    Zaawansowany

  • +Forumowicze
  • PipPipPip
  • 1848 postów
  • Lokalizacja3miasto

Napisano 31 grudzień 2013 - 12:58

Zawsze wydawało mi się ze zapis w Informatorze Wód P&L dotyczący dopuszczenie wyłącznie metody sztucznej muchy ma na celu ograniczenie możliwości wyłowienia "dokładnie tej ryby, którą sobie w dołku na wizję upatrzą". Właśnie po przez sposób podawanie i prowadzenie przynęty determinowany przez użycie linki muchowej nie możliwym jest obłowienie wszystkich potencjalnych miejsc gdzie mogą przebywać ryby.



#22 OFFLINE   Rheinangler

Rheinangler

    Ekspert

  • +Forumowicze
  • PipPipPipPip
  • 5078 postów
  • LokalizacjaDusseldorf
  • Imię:Arek
  • Nazwisko:Wałęga

Napisano 31 grudzień 2013 - 13:04

Pierwszy kontakt ze Sławkiem  :lol:  :lol:  :lol:  :lol:  :lol: Kacper??????????

No,- na to wygląda.... jak poczytasz tego nietuzinkowego jegomościa w szerszych ramkach to będzie łatwiej Ci zrozumieć jego riposty i kolarze.

Kumasz dobrze,- to muzyka - nie instrument (jak mówił Ray Manzarek) a ja bym jeszcze dodał i nie sala i nie widownia i nie krytycy ;)


  • Paweł Bugajski i Kacper.K lubią to

#23 OFFLINE   Jerzy Kowalski

Jerzy Kowalski

    Zaawansowany

  • +Forumowicze
  • PipPipPip
  • 672 postów

Napisano 31 grudzień 2013 - 17:26

Niewątpliwie każdy rodzaj wędkarstwa ma mnóstwo wariantów technicznych, wymaga sprawności manualnej, znajomości środowiska i sprawności, a także umożliwia praktycznie nieograniczone rozwijanie tych umiejętności ... ale nie każdy rodzaj wędkarstwa jest wędkarstwem muchowym ... zaś to ostatnie ma wyróżniki nie tylko techniczne, ale i intelektualne ... i inaczej wygląda z poziomu stosowania się do tych reguł, które inni ustalili, nierzadko specyficznie rozumianych i "naginanych", a inaczej -  z punktu widzenia określania reguł i analizowania ich następstw ... Nie każde łowienie z użyciem przynęty, którą można nazwać "sztuczną muchą" jest wedkarstwem muchowym ... n.b. trolling jest sposobem łowienia właściwym komercyjnemu rybołówstwu ... ;)

 

Tak jeszcze do lat 70-tych XXw. w Polsce "wszyscy wiedzieli", że łowienie muchowe oznacza nieobciążanie linki, przyponu, przynęty, bo to znacza zbyt łatwe wyłowienie ryb ... Przecież takie warianty wędkarze próbowali już wcześniej i doszli do wniosku, że inny sposb łowienia pozwoli na oszczędzenie "stad podstawowych", przy zajmowaniu się tymi osobnikami, które są "dostępne" przez aktywne żerowanie ... Ale w czasach polskiej "wielkiej demoralizacji" w latach 70-tych i wczesnych 80-tych nastała "nowa fala" tych, którzy "odkryli", że ryby można łowić łatwiej, dotrzeć do tych, które nie były dostępne ... a po nich kolejna fala ... i jeszcze następna ... bo "odpowiedzialność za stan zasobów" ci "nowi muszkarze" zdjęli z siebie, a przekazali ją na "onych", którzy "mają zapewnić" ... W tym sensie wprowadzenie "krótkiej, dolnej nimfy" przyczyniło się walnie do wyrybienia polskich wód ...

 

Pełnia wędkarskiej aktywności nie zawiera się tylko w technicznej sprawności złapania ryby, ale też w uczestniczeniu w decydowaniu o stanie zasobów, które się wykorzystuje ... oraz w konstruowaniu ram tego korzystania ...

 

Pozdrawiam serdecznie

 

Jerzy Kowalski


  • Sławek Oppeln Bronikowski lubi to

#24 OFFLINE   darko

darko

    Forumowicz

  • Zbanowani
  • PipPip
  • 446 postów

Napisano 31 grudzień 2013 - 17:40

.


Użytkownik darko edytował ten post 12 luty 2014 - 12:53


#25 OFFLINE   Sławek Oppeln Bronikowski

Sławek Oppeln Bronikowski

    Zaawansowany

  • Bloggerzy
  • PipPipPip
  • 4392 postów
  • LokalizacjaŁódż
  • Imię:Sławek
  • Nazwisko:Oppeln Bronikowski

Napisano 31 grudzień 2013 - 17:40

:D :D :D

Czasy teraźniejsze zakładają relatywizację wszystkiego co się tylko da, łącznie z płcią ..  Ułatwienie albo uproszczenie jednak nie zawsze musi oznaczać prymitywizmu , na czym w naszej rodzimej praktyce , ewolucja z reguły się kończy .. To nie jest kraina  dżentelmenów z wędką , to jest kraj flyfishingowych oraczy .. :)


  • Kuba Standera lubi to

#26 OFFLINE   Jerzy Kowalski

Jerzy Kowalski

    Zaawansowany

  • +Forumowicze
  • PipPipPip
  • 672 postów

Napisano 31 grudzień 2013 - 17:53

:D :D :D

Czasy teraźniejsze zakładają relatywizację wszystkiego co się tylko da, łącznie z płcią ..  Ułatwienie albo uproszczenie jednak nie zawsze musi oznaczać prymitywizmu , na czym w naszej rodzimej praktyce , ewolucja z reguły się kończy .. To nie jest kraina  dżentelmenów z wędką , to jest kraj flyfishingowych oraczy .. :)

 

Szanowny Panie Sławku,

 

To ja dodam taką anegdotę (nie wiem dlaczego, ale miała mieć miejsce w krakowskim tramwaju):

 

Do wspomnianego, zatłoczonego tramwaju wsiada z niejakim trudem starsza pani, a widząc grupę rozbawionych młodzieńców rozpartych na krzesełkach staje wymownie obok nich. Bez reakcji. Chrząka, a po chwili mówi "Widzę, że teraz dżentelmenów już nie ma". Na co odpowiada jeden z młodych ludzi: "Paniii!!  Dżentelmenów to tu jest od ch..., tylko wolnych miejsc ni ma".

 

 

Byle nie odezwał się rechot jak z finału "Rewizora" ... ;-)

 

Pozdrawiam serdecznie

 

Jerzy Kowalski



#27 OFFLINE   Rheinangler

Rheinangler

    Ekspert

  • +Forumowicze
  • PipPipPipPip
  • 5078 postów
  • LokalizacjaDusseldorf
  • Imię:Arek
  • Nazwisko:Wałęga

Napisano 31 grudzień 2013 - 18:17

Cztery ostatnie posty pokazują ten ważny a dla wielu niedostrzegalny schodek, ale ilekroć sam go dostrzegę w pędzie po ilość i wielkość to zazwyczaj już leżę gdyż się właśnie potknąłem o niego  -_- Zamiast wstawiać lajki - dziękuję Panie Jerzy i Tobie Sławku, że jesteście tu  :)

 

pozdrawiam

Arek


Użytkownik Rheinangler edytował ten post 31 grudzień 2013 - 18:17


#28 OFFLINE   ictus

ictus

    Zaawansowany

  • +Forumowicze
  • PipPipPip
  • 1610 postów
  • LokalizacjaWawa
  • Imię:Paweł
  • Nazwisko:W.

Napisano 31 grudzień 2013 - 19:46

@Jozi @Kardi Kormoranow sie nie bojcie. Jest ich na szczescie mniej niz zeszlych latach. Wszystkie maja aktualnie stolowke na Solinie :) Solina w tym roku raczej w calosci nie zamarznie, a ryby pod powierzchnia jest zatrzesienie wiec na San sie nie przeniosa.

San jest faktycznie piekny!

#29 OFFLINE   Fatso

Fatso

    Zaawansowany

  • Twórcy
  • PipPipPip
  • 2401 postów
  • LokalizacjaWarszawa, Choszczówka
  • Imię:Michał

Napisano 01 styczeń 2014 - 01:36

Też go lubię dużo za bardzo ;) :)



#30 OFFLINE   Paweł Bugajski

Paweł Bugajski

    dawniej "kardi"

  • TEAM JERKBAIT
  • PipPipPip
  • 1891 postów
  • LokalizacjaPoznań
  • Imię:Paweł
  • Nazwisko:Bugajski

Napisano 01 styczeń 2014 - 14:06

Cześć!

Na  "dolnej "można polegać! :o Zawsze wywołuje emocje :D :D :D

Co poniekąd było celem założenie wątku,uzupełnionego drobną uwagą dotyczącą konstrukcji wędziska.Napisaliście już wiele i ciekawie,najbliżej mi do poglądów  Jurka i Sławka o czym pisuję już od dawna.Pazerni nieetyczni wędkarze po względnym opanowaniu tej techniki wyrybili pomorskie głębokie strumienie.Było,było,powtarzać się nie myślę.Jest pewien aspekt łowów bardzo ciężkimi muszkami(lub tylko jedną),który chciałbym poruszyć.Aspektem tym jest przypadkowość,ślepy traf ;) .Streamer,mokra,o suchej czy lekkiej nimfie nie wspominając nie są technikami tak prostymi ,tak łatwymi do opanowania w podstawowym-podkreślam podstawowym zakresie.Nie są też technikami umożliwiajacymi tak dobre,już po niedługim treningu efekty.Czasem coś zatnę,czasem samo się uwiesi-nie jest źle- konstatuje początkujący.Wędkarze rozpoczynający swą muchowa przygodę od krótkiej nimfy,często też na tej metodzie swe muszkowe dociekania kończą.Dotyczy to szczególnie łowiących w ciekach Pomorza,którzy posiedli technikę z czasem już lepiej.W nowych warunkach,na głębokiej płani lub co gorsze nad pstrągowym jeziorem lub morzem stają się bezradni.Ot taka konstatacja.Oczywiście kłusować można przy użyciu każdej z metod,decyduje wędkarz(???),ale jak kiedyś już chyba wspomniałem nie jest obojętne czy ma w rekach "wiatrówkę"czy "kałacha".Nad moimi rzekami,w dorzeczy Gwdy dolna nimfa to kałach.W rękach nieodpowiednich ,jak żadna z innych wymienionych metod bywa zabójcza.Zabójcza bez cudzysłowu.



#31 OFFLINE   fireblood

fireblood

    Forumowicz

  • +Forumowicze
  • PipPip
  • 204 postów
  • LokalizacjaBelgium
  • Imię:Robert

Napisano 01 styczeń 2014 - 15:48

Darko to nie technika/metoda wyrybia rzeki tylko niemyślący gamoń stojący na końcu wędki,a czy to będzie dolna,górna,krótka,długa bez znaczenia.Pozdrawiam



#32 OFFLINE   Kuba Standera

Kuba Standera

    W walce z głupota nie ma wygranych, są tylko cudem ocaleni

  • +Forumowicze
  • PipPipPipPip
  • 9531 postów
  • LokalizacjaKraków

Napisano 01 styczeń 2014 - 17:43

Pozwolę sobie odnieśc sie do twojego posta, jednak prosze, nie traktuj tego jako jakiejś personalnej wycieczki, to jest ogólna wypowiedź

Nie mnie oceniać czym jest flyfishing,

Ale przecież wiadomo, czym jest fly fishing - sportem znudzonych cywilizowanych ludzi ;) Którzy w ramach gentlemańskiej umowy postanowili by było trudniej, selektywnie i pod górkę.

 

Akceptowalne reguły ustalają regulaminy, które z kolei są indywidualne dla danych krajów/regionów/społeczności. 

Ja niestety wiary w zbawczą moc regulaminów i ogólnie przyjętego obecnie prawa nie podzielam. Przerysowując mocno - 15 letnią dziewczynkę można zmolestować, bo w świetle prawa nie jest już dzieckiem. Czy jest to ok? Chyba nie. To że regulamin dopuszcza np męczenie pstrągów i troci od 1 stycznia, niekoniecznie oznacza ze radosne migracje nad rzeki północy mają cokolwiek wspólnego z poprzednim punktem ;) głównie z umową :D To ze "można" nie oznacza przecież ze koniecznie "trzeba". W końcu mucha sprowadza się do świadomego limitowania swoich szans w spotkaniu z przeciwnikiem.

 

Wiadomo, są osoby które pragną z całych sił przekonywać, że ich sposób postrzegania jest najlepszy, a inne się nie liczą, taka swoista dyktatura. 

Wiesz, ten kij ma dwa końce w tej dyskusji ;)

 

 

Posługując się przykładem sztuki. 

Sztuka to nie obraz, jej się nie da wrzucić w sztywne ramy i powiesić na ścianę, dodając napis "To jest jedyna i najbardziej słuszna definicja sztuki", bo jednemu podobają się kreski Picassa, a innemu kwiatki Van Gogha.

Tu zgoda, problem, gdy w definicję sztuki usiłuje się na siłę wepchać choćby to:

http://www.dailymail...ide-vagina.html

Usiłując jeszcze postawić między tym a sztuką z Twojego cytatu znak równości relatywizmem i absurdalnym hasłem "o gustach się nie dyskutuje", pozwalającym każdej szmirze zaistnieć i mieć się dobrze, w ogólnym poczuciu samozajebistości.

 

I żeby nie było, ze jestem hejterem rolko-napierdalactwa, zupełnie nie. Jednak sporo złego zrobiła ta metoda na wodach i w głowach polskich muszkarzy.

Sam łowię tą metodą bardzo sporadycznie, bo niezbyt ją lubię. Jest jednak miejscówka gdzie się wyłamuję - mój ghillie mi ją zaleca, więc go słucham :D



#33 OFFLINE   Kacper.K

Kacper.K

    Zaawansowany

  • Moderatorzy
  • 2112 postów
  • LokalizacjaSzczecin/Lębork

Napisano 01 styczeń 2014 - 18:22

 

 

Ale przecież wiadomo, czym jest fly fishing - sportem znudzonych cywilizowanych ludzi  ;) Którzy w ramach gentlemańskiej umowy postanowili by było trudniej, selektywnie i pod górkę.

Każdy ma własną definicję, Twoja mi się podoba, choć czy "trudniej" to nie wiem, spytaj spinningistów podczas rójki jętki majowej ;)

Ja niestety wiary w zbawczą moc regulaminów i ogólnie przyjętego obecnie prawa nie podzielam. Przerysowując mocno - 15 letnią dziewczynkę można zmolestować, bo w świetle prawa nie jest już dzieckiem. Czy jest to ok? Chyba nie. To że regulamin dopuszcza np męczenie pstrągów i troci od 1 stycznia, niekoniecznie oznacza ze radosne migracje nad rzeki północy mają cokolwiek wspólnego z poprzednim punktem  ;) głównie z umową  :D To ze "można" nie oznacza przecież ze koniecznie "trzeba". W końcu mucha sprowadza się do świadomego limitowania swoich szans w spotkaniu z przeciwnikiem.

 

To, że część regulaminów jest absurdalna to oczywista oczywistość, ale nie chcę się w to wgłębiać bo to jest temat na inną dłuższą dyskusję. 

Chodziło mi bardziej o fakt, że regulamin ogranicza nas, a czy już robimy to zgodnie ze swoim sumieniem czy nie, to co innego, zabronione nie jest.

Cytując kiedyś usłyszany tekst "Można łowić na serek cielęcy ale nie w sposób bydlęcy". Łowienie łososi na ikrę nie jest fair, a w cywilizowanych krajach się to odbywa. 

 

 

Wiesz, ten kij ma dwa końce w tej dyskusji  ;)

Ja nikogo do niczego nie namawiam, przestawiłem swój punkt widzenia.

 

 

http://www.dailymail...ide-vagina.html

Niestety, im dalej w las tym więcej drzew. Zboczenie rodzi zboczenie, a w dobie internetu jakoś łatwiej jest się tym wszystkim chwalić. Przykre to... 

 

 

I żeby nie było, ze jestem hejterem rolko-napierdalactwa, zupełnie nie. Jednak sporo złego zrobiła ta metoda na wodach i w głowach polskich muszkarzy.

Nie metoda, a ludzie... Niestety ale kiepski standard życia, piętno komuny, no i to polskie narzekanie. "Nie ja to ktoś inny weźmie." "Płacę, żądam, wymagam"  itd. 

 

Te wyzerowane niegdyś odcinki też mają swoje zalety. 

Ubiegłej jesieni odkryłem (co to za odkrycie, skoro odcinek rzeki płynie przy wiosce)  ze znajomym pewną miejscówkę, ze dwa wyjazdy musiałem go namawiać żeby tam pojechać, bo bym sceptycznie nastawiony.

Pojechaliśmy, wierz mi bądź nie ale mieliśmy tam przez 6-7 h około 100 lipieni miarowych na głowę, 2 tygodnie później trochę słabiej ale dalej ręka bolała. Dodam, że to nie był San ale średniej wielkości pomorska rzeka. 

 

Cytat: 
"Sam łowię tą metodą bardzo sporadycznie, bo niezbyt ją lubię. Jest jednak miejscówka gdzie się wyłamuję - mój ghillie mi ją zaleca, więc go słucham :D" (nie mogę już z quotem jechać, bo mi wyskakuje błąd za dużej ilości cytatów)

 

Eee no, gdybym miał pod nosem do wyboru rzekę pełną łosi, bajoro z kilkukilogramowymi szczupakami, czy rzekę z lipieniami, to długo bym się zastanawiał, ale tylko nad dwiema opcjami, tą trzecią dodałbym sobie w chwili gdy chciałbym się udać na masaż nadgarstka ;)

 

Dziś 4 h na Łebie, na odcinku gdzie łowiłem - jeden znajomy na spinning miał samca ~60cm przy nogach, ale mu spadł, napotkany młody chłopak (~16 lat) dumnie chwalił się 45 cm keltem, jedna spleśniała 80-tka. Dodam, że byłem na odcinku gdzie jeździ najwięcej wędkarzy... 

Ja się dotleniłem, miałem jedno skubnięcie niekoniecznie trociowe, trochę skagitem nieudolnie (dopiero drugi sezon) pomachałem i jutro powtórka ;)



#34 OFFLINE   jasiekcom

jasiekcom

    Forumowicz

  • PRZEDSTAWICIEL MARKI
  • PipPip
  • 365 postów
  • Lokalizacjaprzedstawiciel marki EGO
  • Imię:Daniel
  • Nazwisko:Kasprzak

Napisano 01 styczeń 2014 - 18:25

Kuba piszesz "Jednak sporo złego zrobiła ta metoda na wodach i w głowach polskich muszkarzy"

 

Kuba to ja Ci powiem tak, znam jedną z małych rzek w naszym pięknym kraju kiedy w środowisku rozeszło się, że na niej jest jedna z najbardziej intensywnych i długotrwałych wylot majówki  i rybki są i do tego konkretne, muszkarze prze 2 tygodnie za pomocą suchej muchy wytrzebili z rzeki prawie wszystkie miarowe pstrągi (największy o jakim słyszałem to 68 a sam widziałem 60). I co mam powiedzieć że najbardziej szlachetna metod tj. sucha mucha jest beeee bo pozwala unicestwić rzekę. Trochę dystansu i powtórzę to co wiele razy mówiłem więcej wyrozumiałości dla odmienności w stosunku do osobistych preferencji.

Kiedyś uświadomiłem znajomemu u którego organizowane są często na jego wodach spływy kajakowe i który najchętniej tych sq.... kajakarzy to by pozabijał lub zrobił przeciwko nim osobista krucjatę, że to są tacy sami ludzie jak my, a że mają jak my pasję z tym że dla nich są to spływy kajakowe to musimy się wspólnie tolerować i szanować nad wodą. A  i jeszcze raz "nad wodą dla wszystkich starczy miejsca" ;)  a i jeszcze naprawdę ostatnia spraw nie metoda łowi łowią ludzie :)

 

Daniel


  • Mari lubi to

#35 OFFLINE   Kuba Standera

Kuba Standera

    W walce z głupota nie ma wygranych, są tylko cudem ocaleni

  • +Forumowicze
  • PipPipPipPip
  • 9531 postów
  • LokalizacjaKraków

Napisano 01 styczeń 2014 - 18:54

Panowie - ale przecież ja niczego takiego nie twierdzę.

Oczywiście - to tylko narzędzie i ja osobiście tak łowić raczej nie lubię. Jednak daleko mi do zaglądania innym do spodni - myslę ze każdy ma w miarę pojęcie co jest ok, co nie.

To ze najwspanialszą metodę oprowadzić do jakiejś zupełnej aberracji - nic na to nie poradzimy.

Ja z wyboru problemu nie mam - w słonej wodzie niezbyt jest miejsce na króciaka, na suchą też niezbyt - dylematów nie mam.

Zostają wszelkie odmiany streamera i mokra na łososie, w pełnie mi to wystarcza.



#36 OFFLINE   seba

seba

    Forumowicz

  • +Forumowicze
  • PipPip
  • 62 postów
  • LokalizacjaKatowice
  • Imię:Sebastian
  • Nazwisko:Ruszkiewicz

Napisano 01 styczeń 2014 - 19:11

Witam,

chciałbym się odnieść do posta z początku dyskusji, a mianowicie: przelotki przy kołowrotku. Swoje doświadczenia opisane w tym krótkim artykule opisałem na podstawie wieloletnich doświadczeń swoich oraz moich doświadczonych kolegów, którzy bardzo dobrze opanowali tę technikę łowienia. Przybliżenie przelotki bliżej kołowrotka nic nie zmieni w kwestii zwisu a wręcz utrudni wysnuwanie się sznura czy żyłki podczas holu czy zacięcia. Zwis przy zastosowaniu żyłki nie powinien się zdarzyć, jeśli jest dobrze skonstruowany przypon i z dobrej żyłki. W przypadku linki, można z powodzeniem ten kawałek sznura przytrzymać palcami przy rękojeści. Tak łowiło się dawniej, gdy nie było kołowrotków z dobrym i stabilnym hamulcem. Dzisiaj można tak łowić z powodzeniem lub zastosować dobry kołowrotek i zacinać   z kołowrotka.

Jeszcze jedna kwestia. Zwis sznura( napiecie sznura) będzie zupełnie inne w zależności od uciągu wody, w której będziemy łowić. W przypadku szybkiego prądu wody sznur będzie inaczej napięty niż w przypadku spokojnej i powolnej rzeki. Do tego dochodzi jeszcze waga zastosowanych much, itp....

 

Bardziej bym się skupił na tym, że o ile duża rzesza wędkarzy na krótką nimfę, to sprzęt do jej połowu już budzi wiele zastrzeżeń, bo najczęściej jest niedostosowany do tej metody. 

 

Pozdrawiam

Seba



#37 OFFLINE   Marszal

Marszal

    Zaawansowany

  • +Forumowicze
  • PipPipPip
  • 541 postów
  • LokalizacjaKarkonosze
  • Imię:Mariusz
  • Nazwisko:Szalej

Napisano 01 styczeń 2014 - 20:23

Byłem w zeszłym już roku świadkiem zmagań elity muszkarzy w Pucharze Bobru. Zawody rozegrane zostały w trzech sektorach, z których jeden wypadł na wodzie stojącej. Stałem, obserwowałem i własnym oczom nie wierzyłem. Na żwirowni Wojanów trzeba było muchę podać przynajmniej na odległość 15 m. Im dalej tym lepiej. Ponad połowa z łowiących w tych zawodach nie potrafiła rzucać podstawowym rzutem. Walili linką po trawie za sobą albo w wodę przed sobą. Ślimaki zdążyły uciec, nie mówiąc o rybach. Ci zawodnicy opanowali jedynie "żyłkę" lub krótką nimfę" i jadą na tym. Pozostałe metody są dla nich męką.

Łowię na muchę dopiero 30 miesięcy, ale nikt mi nie wmówi, że trudniej jest się nauczyć "krótkiej nimfy" niż świadomego prowadzenia suchej czy mokrej. Uważam, że jeżeli ktoś umie łowić jedynie na "krótką" będzie wszystkich innych przekonywał, jaką ta metoda jest trudną, jakim kunsztem trzeba dysponować, aby na nią łowić. Zawody na Bobrze jeszcze bardziej utwierdziły mnie w tym poglądzie.

PS.

Nie mam nic do tej metody. W niektórych warunkach jest naprawdę dobra. Ale nikt mi nie wmówi że jest jedyną skuteczną metodą. No, chyba że dla tego, który sznura nie umie wyrzucić na 10 m.


Użytkownik Marszal edytował ten post 01 styczeń 2014 - 20:26


#38 OFFLINE   Kacper.K

Kacper.K

    Zaawansowany

  • Moderatorzy
  • 2112 postów
  • LokalizacjaSzczecin/Lębork

Napisano 01 styczeń 2014 - 21:28

Doszedłem do wniosku, że od początku trochę błędnie pisałem. Chodzi mi o to, że moje posty odnosiły się do nimfy, a nie dokładnie tylko do dolnej (krótkiej) nimfy. 

Byłem w zeszłym już roku świadkiem zmagań elity muszkarzy w Pucharze Bobru. Zawody rozegrane zostały w trzech sektorach, z których jeden wypadł na wodzie stojącej. Stałem, obserwowałem i własnym oczom nie wierzyłem. Na żwirowni Wojanów trzeba było muchę podać przynajmniej na odległość 15 m. Im dalej tym lepiej. Ponad połowa z łowiących w tych zawodach nie potrafiła rzucać podstawowym rzutem. Walili linką po trawie za sobą albo w wodę przed sobą. Ślimaki zdążyły uciec, nie mówiąc o rybach. Ci zawodnicy opanowali jedynie "żyłkę" lub krótką nimfę" i jadą na tym. Pozostałe metody są dla nich męką.

Współczuję tym którzy łowią jedynie na dolną nimfę, bo faktycznie nie poznali pełnej radości wędkarstwa muchowego. Umiejętności rzutowe, dopasowanie techniki połowu do aktualnych warunków pogodowych itd. 

 

 

Łowię na muchę dopiero 30 miesięcy, ale nikt mi nie wmówi, że trudniej jest się nauczyć "krótkiej nimfy" niż świadomego prowadzenia suchej czy mokrej. Uważam, że jeżeli ktoś umie łowić jedynie na "krótką" będzie wszystkich innych przekonywał, jaką ta metoda jest trudną, jakim kunsztem trzeba dysponować, aby na nią łowić. Zawody na Bobrze jeszcze bardziej utwierdziły mnie w tym poglądzie.

Krótka nimfa, teraz to już nie to samo co kiedyś. Mało kto łowi linką ;)

Ja np. łowię przyponem o długości nieco ponad 6 metrów + linka dt00, takim zestawem jestem w stanie celnie podać suchą muchę na 10-15 metrów spokojnie (więcej nie potrzebuję rzucać), stosuję tylko wtedy jak nie mam przy sobie odpowiedniej wędki do suchej, a w moich stronach często zmiana kołowrotka, czy szpuli trwa tyle, że rójka minie...

Normalnym rzucę dalej, choć w moim przypadku stosuję to tylko przy połowach streamerem (sh w jeziorze, morzu i dh w rzece). Nie widzę potrzeby 20 metrowych rzutów suchą muchą na pomorskich rzekach. Pedałki na Sanie i 20 metrów jak najbardziej, z suchą też nie ma tam takiej potrzeby (za wyjątkiem ekstremalnych sytuacji, takie jest moje zdanie i jak najbardziej mogę się mylić).

 

A ja Ci powiem, że ciężej jest dobrze nauczyć się łowić na nimfę (uparty jestem ;) ) i nie chodzi mi tutaj bynajmniej o nie takie łatwe prowadzenie, ale przede wszystkim o czytanie wody, a ta umiejętność przy łowieniu na suchą muchę jest Ci zbędna (no ewentualnie przy łowieniu na wymuszonego się przydaje). Rzuty w moim odczuciu łatwiej jest wytrenować.

Jeśli chodziło Ci o samo prowadzenie nimf, w odniesieniu do suchej to zgodzę się z Tobą. 

 

 

PS.

Nie mam nic do tej metody. W niektórych warunkach jest naprawdę dobra. Ale nikt mi nie wmówi że jest jedyną skuteczną metodą. No, chyba że dla tego, który sznura nie umie wyrzucić na 10 m.

Zgadzam się w 100% :). Tyle, że nikt w tym temacie nawet nie próbował (przynajmniej ja to tak odbieram) i mam nadzieję, że swoimi postami nie nakłaniam do używania nimfy, ba nawet nie zachęcam, bo każdy łowi jak mu się podoba, byle nikomu krzywdy nie robił oraz robił to zgodnie z regulaminem i swoim sumieniem ;)

 

Na koniec. 

Nie każdy wędkarz łowiący na nimfę to "wyrybiacz", tak jak nie każda osoba z nożem to morderca ;)

 

 

Ehh, żeby w tym nowym roku było jak najwięcej dni, w których będę mógł połowić na suchą muchę...



#39 OFFLINE   Marszal

Marszal

    Zaawansowany

  • +Forumowicze
  • PipPipPip
  • 541 postów
  • LokalizacjaKarkonosze
  • Imię:Mariusz
  • Nazwisko:Szalej

Napisano 01 styczeń 2014 - 21:44

Też mam takie życzenie, chociaż daleką nimfę i mokrą też lubię. Tak jak powiedziałeś, przy "krótkiej" konieczne jest czytanie wody, ale ta księga na powierzchni jest otwarta, trzeba jedynie poznać litery którymi do nas mówi. Po kilku przejazdach (świadomych) ciężkiej muchy i odrobinie wolnej pamięci w zwojach mózgowych można dane stanowisko sobie w wyobraźni narysować.  Oczywiście nowe stanowisko to nowe skanowanie.

Nie mogę się z tobą zgodzić, że czytanie wody przy połowie na suchą jest mniej ważne. Wyobraź sobie potok o zmiennym prądzie, kamorach i łowienie "na siebie". Tę wodę też musisz dobrze poczytać, aby mucha płynęła w miarę naturalnie. Co prawda nie musisz zapuszczać wzroku w otchłań ale powinieneś wytężyć wzrok na kilkanaście metrów przed siebie i spróbować wyobrazić sobie jak będzie płynęła mucha wraz z pędzącym sznurem.  Niestety jest trochę daleko, w tor spływu nie wejdziesz więc musisz pokombinować. Ale w muchowaniu to jest też piękne. I czytanie dna i przewidywanie spływów. fajnie jest stanąć na stanowisku i kilka minut popatrzeć jak woda płynie. 



#40 OFFLINE   jasiekcom

jasiekcom

    Forumowicz

  • PRZEDSTAWICIEL MARKI
  • PipPip
  • 365 postów
  • Lokalizacjaprzedstawiciel marki EGO
  • Imię:Daniel
  • Nazwisko:Kasprzak

Napisano 01 styczeń 2014 - 22:19

.... Ci zawodnicy opanowali jedynie "żyłkę" lub krótką nimfę" i jadą na tym. Pozostałe metody są dla nich męką.

 

Taaaaa :lol: się ubawiłem normalnie po pachy no to powiedz mi "robaczku" jak by Cie zawodnicy łowili kiedy woda, specyfikacja stanowiska i inne warunki  nie odpowiadała by metodzie dolnej nimfy, właśnie chcąc łowić skutecznie w rożnych miejscach w rożnych rzekach i zbiornikach  trzeba mieć opanowane wszystkie techniki i metody ;)

 

nie będę wszczynał kolejnej zadymy bo już na forach dużo tego ale jak słyszę tego typu gadkę to mnie szlak trafia, ale tak to jest jak ocenia się coś na podstawie jednej sytuacji, kolego w zeszłym roku tylko w JEDNYCH zawodach w całym cyklu muchowego GP dominująca metoda była dolna nimfa a właściwie żyłka, na Mistrzostwach Polski bez umiejętności podania maleńkich nimfek na odległość ponad 20 metów nie było czego szukać, mogłeś przyjechać jesienią na San to byś zobaczyła na jakie odległości trzeba rzucać muchami na hakach 18-22 aby połowić i zobaczylibyśmy Twoje efekty a właściwie ich barak na dolną nimfę. Łowiąc na ubiegłorocznych Mistrzostwach Polski na Sanie, chodzi mi o turę na Myczkowcach miałem właśnie okazję właśnie przypatrzyć się większej liczbie innym zawodnikom łowiącymi na sąsiednich łódkach i powiem coś odwrotnego do Twoich obserwacji zauważyłem że poziom rzutowy ( odległość, ekonomika i estetyka rzutów) jest właśnie na bardzo wysokim poziomie  Nie zamierzam Cie przekonywać bo Ty byłeś przecież Ty byłeś na JEDNYCH  zawodach i wszystko widziałeś i wiesz najlepiej  więc proszę przynajmniej przestań proszę pieprz..... farmazony i tworzyć kolejne kłamliwe mity.