Jump to content

BIG GAME - popping, jiging


Recommended Posts

Posted

Witam,

 

NIe widziałem nigdzie wątku o podobnej tematyce i poruszające w szerszym aspekcie tego typu zagadnienie, więc pozwoliłem założyć ten wątek. Zwracam się z pytaniem. Czy jest ktoś na forum kto posiada doświadczenie w łowieniu ryb tropikalnych tj. karanks (GT), tunczyków i innych? W przyszłym roku chciałbym spróbować swoich sił w starciu z tymi rybami. Proszę o cenne informację odnośnie sprzętu, przynęt,najlepszego okresu na wyjazd i kierunków które warto byłoby obrać na wyjazd. Rozważałem możliwość wyjazdu do Tanzanii / Zanzibar, Seszele wstępnie. 

  • Like 1
Posted

... Kolego, zerknij w wyszukiwarkę, poszukaj wątku... Kolega @wujek i coś się rozjaśni... powodzenia.

  • Like 1
Posted
Dużo pisania co i jak, mam materiał z Madagaskaru jak opowiadam co i jak. Postaram się to zmontować bo jesteś kolejna osoba która jest zainteresowana tematem.
  • Like 4
Posted
Trzy dni temu wróciłem z seszeli ( tydzień na katamaranie) jigging i popping -wyprawa życia. Jest jednak jedno wielkie ALE… jeśli raz spróbujesz pelagic fishing- w Polsce już się nie odnajdziesz…
  • Like 6
Posted

Niestety to jest ten minus że myślisz kiedy pojechać znowu i czekasz na te kilka dni w roku a nasze ryby już tak nie bawią, no może poza boleniami

A Morze Srodziemne jako niskokosztowa alternatywa? Wysilek logistyczny jak przy wyprawie na bagniaki do Szwecji, a przy odrobinie pecha linke na tunczyku mozna stracic. 

  • Like 1
Posted

Niestety to jest ten minus że myślisz kiedy pojechać znowu i czekasz na te kilka dni w roku a nasze ryby już tak nie bawią, no może poza boleniami

Podobnie to odbieram, no może poza brzanami i sumami z brodzenia :)

Posted
Myśle że na pierwszy raz nie trzeba jechać na koniec świata.. myślę że na pierwszy raz np. Cabo Verde starczy. Tuńczyki żółtopłetwe 10-20kg i tak połamią nie jedną wędkę..
Posted

A Morze Srodziemne jako niskokosztowa alternatywa? Wysilek logistyczny jak przy wyprawie na bagniaki do Szwecji, a przy odrobinie pecha linke na tunczyku mozna stracic. 

Ze Śródziemnym musisz trafić w run ryb, przemieszczają się wokół i w zależności od okresu, prądów ale też i sezonu w niektórych miejscach (np teraz u mnie) to trochę marna szansa się z z nimi spotkać.

Ale tak, południowa europa to bardzo dobre i ekonomicznie dostępne miejsce by połowić ryby na popping, nie tylk olbrzymy po dziesiąt /set kilo ale i te mniejsze jak duże albacore czy amberjack. W dodatku jest tez możliwość próbowania z muchówką w ręku, co jest duzym + moim zdaniem

  • Like 2
Posted

Myśle że na pierwszy raz nie trzeba jechać na koniec świata.. myślę że na pierwszy raz np. Cabo Verde starczy. Tuńczyki żółtopłetwe 10-20kg i tak połamią nie jedną wędkę..

Wystarczy Gibraltar i okolica, kilka miesięcy masz odstępne ryby o jedno zero większe :D

Posted

Ze Śródziemnym musisz trafić w run ryb, przemieszczają się wokół i w zależności od okresu, prądów ale też i sezonu w niektórych miejscach (np teraz u mnie) to trochę marna szansa się z z nimi spotkać.

 

Co kraj to obyczaj. Na wschodnim Śródziemnomorzu przełom listopada i grudnia to szczyt sezonu. Odchodzą od brzegu mahi, przychodzą bonito, a AJ, tunki i barakudy gryzą w najlepsze. Tylko na BF trzeba czekać do późnej wiosny. O ile ich wcześniej przy Gibraltarze nie zjedzą ;)

Posted (edited)

Trzy dni temu wróciłem z seszeli ( tydzień na katamaranie) jigging i popping -wyprawa życia. Jest jednak jedno wielkie ALE… jeśli raz spróbujesz pelagic fishing- w Polsce już się nie odnajdziesz…

A ja się nie zgodzę. Oczywiście wielkość, ilość i waleczność ryb to zupełnie co innego, ale łowienia w "swojej" wodzie tamtejsze mi nie zastąpią. Ja nigdy nie będę się czuł tak spełniony na zagranicznej wodzie, jak po kilku nocach nad Wisłą. Tutaj jestem u siebie, znam rytm przyrody, tropię te ryby, każdy sukces jest wypracowany, a ja czuję jedność z otoczeniem. Na Karaibach czułem się trochę jak na paszokach, przez udział przewodnika i wynajętej łodzi to było doświadczenie czysto komercyjne. Musiałbym się tam przeprowadzić, całkowicie usamodzielnić i wrosnąć w przyrodę, żeby te wielkie ryby skutecznie zastąpiły moja wodę.

 

Oczywiście przygoda jest warta doświadczenia, to nie tak, że "za granicą się nie liczy". Tylko zwracam uwagę, że dla romantycznych wędkarzy to doświadczenie nie da się przełożyć jeden do jednego na nasze wody. To zupełnie inna rzecz, wykraczającą daleko poza same ryby jako takie.

Edited by Dziad Wodny
  • Like 4
Posted (edited)

Dobry wieczór

 

Kiedyś ten portal płynął duchem C&R, łowienie na przynęty sztuczne to była podwalina tej strony. Dziś nikomu nie przeszkadza, że użytkownik się otwarcie jara łowieniem na żywca. Czy to nad Wisłą, czy na Seszelach, bez różnicy, ważne że Chińczyk na Ali jest tani a bazarkowa karuzela goni

Pamiętajmy tylko, że jesteśmy tam gośćmi.

To oni mają ryby, a my chcemy tam jechać połowić. Nie na odwrót.

 

Trzeba respektować miejscowe zasady i przyzwyczajenia. Jak kapitan mówi żywiec, to żywiec, jak przewieszka, trzeba zamontować.

Jeśli jest dogadany z jakąś restauracją i nie może wszystkiego wypuścić, bo biznes się nie zepnie, uszanujmy.

Kim jesteśmy, aby ich pouczać, może lepiej zadbajmy o Wisłę i Zegrze.

 

 

Dla mnie łowienie morsko-oceaniczne jest super.

Tak wielka różnorodność, nowe gatunki, zwyczaje, masa czynników, które trzeba wziąć pod uwagę.

Na prawdę żałuję, że nie mogę się w to zagłębić tak, jakbym chciał.

 

U nas jest przyzwyczajenie, są miejsca gdzie czuję się u siebie.

Wiadomo, po tylu latach człowiek ma w głowie wiele danych i mniej więcej wie co i jak.

Gdzie, kiedy, przy jakiej pogodzie, porze dnia, stanie wody.. Nawet się pamięta, by po ulewie nie podchodzić do Wisły, zwłaszcza lewostronnej.

Z drugiej strony niewiele się zmienia. Pojawia się rutyna. Ryb coraz mniej, rekordy coraz bardziej wyśrubowane. Pozostaje mniej wyzwań.

Czy jest to już sentymentalne dłubanie ostatków? Nie wiem, na pewno nie cieszy aż tak bardzo.

 

Wyjazdy na nowe wody dają coś dodatkowego. Pewną nowość, nieprzewidywalność. Człowiek zaczyna chłonąć informacje tak jak kiedyś, za gówniarza.

Na ten moment mam już rozpisane w głowie ze 20 kolejnych wyjazdów. Biorę pod uwagę sezonową aktywność ryb, walory turystyczne dla rodziny (plaża, góry, zabytki), szkołę. Z niecierpliwością czekam na każdy kolejny. Już niecałe trzy miesiące... :)

 

 

Edited by korol
  • Like 6
Posted

Może uda sie sklepać ekipę na przyszłą jesień.. już trzech chętnych jest..

Znowu Seszele? A jak wyniki teraz, jakieś ładne gt na poppery wyjechały? Dogtoothty na jigi bo wiem że to dobre miejsce na nie?

Posted
Dog toothty były ładne, ale gt-ki na popery sie nie udało połapać, bo pogoda była średnia i łapaliśmy z innej strony uciekając przed wiatrem..ale doga na poppera złapałem,i kilka jumpfish i mahi..
  • Like 1

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now
  • Recently Browsing   0 members

    • No registered users viewing this page.
×
×
  • Create New...