Okonek z wody 7-8m, a szczupaczek ten ze skraju ziela ok 5m. Oczywiście, że nie podam prawdziwych miejscówek.
Jak tylko pojawia się lódź w pola widzeniu to się zbieram albo przechodzę w dryf.
Po co komuś pomagać wypełniać zamrażalnik. ;-)
Ale co do płytkich miejscówek fakt jest ogrom szczupaków, Jak brodziłem i nurkowałem na wodzie do 2m pełno szczupaków ucieka, a czasem takie XL zmykają spod nóg.
Na jesieni natomiast na nawietrznej zatoce gdzie wędrowały fale ku brzegowi na wodzie 1-1,2m zdryfowało nas podczas posiłku.
Oddaliśmy z ojcem po kilka rzutów na takiej wodzie i zaskoczenie, na małej powierzchni wody wyjęliśmy 3 szczupaki ( 60- 70cm) i mieliśmy jeszcze kilka kontaktów a to wszystko w przeciągu ok 15minut.
Chyba muszę poświęcić więcej czasu tym rozległym płyciznom i porzucać jakimiś gumami xxl. Fakt najlepsze brania były zawsze na wodzie 4-5m a im zimnej tym głębiej 7-12m.
Poprzedniej jesieni bardzo szybko szczupaki ewakuowały się spod trzcin na głębszą wodę. Marnowaliśmy czas czesząc trzcinowiska raz przypadkowo zdryfowaliśmy na wodę ok 5-6m i tam pojawiły się na echo pojedyncze ryby kilka rzutów i był kontakt.
Dla tego trzeba szukać kombinować eksperymentować i nie dać się zwariować.
Czasem na prawdę nie mamy dnia i możemy trafić na ryby, ale jeżeli mamy miejscówkę i są tam ryby to czekamy, aż się aktywują.