Krzyśku

nie kuś

Tak naprawdę to bałbym się, że coś spieprzę, że założę przelotki nie tam gdzie trzeba (czytałem coś o jakimś kregosłupie), że mi odpadnie dolnik, albo się omotki odwiną

, etc

. Tak sobie myslę, że jakbym miał zacząć budowac wedki to od razu bym zbudował wszystkie, które mi potrzeba, a nie tylko jedną

(może w długie zimowe wieczory ...?). Najchętniej to ja bym stanął za czyimiś plecami i popatrzył, a później mogę się sam zabierać

.
Choć ostatnio sobie uświadomiłem, że jedną wędkę kiedyś przerobiłem prawie od podstaw

)))). To były inne czasy, a to była chyba pierwsza Daiwa na rynku, choć mam wątpliwości do dzisiaj czy to naprawdę była Daiwa od Daiwy czy Daiwa od Ruskich

. Pamiętam, że kupiłem przelotki SiC

wywaliłem te porcelanowe, które tam były i nawinąłem to wg widzi mi się

... może nawet i mi wyszło rozłożenie przelotek, ale zamiast guardbord (nie wiem czy dobrze napisałem) wziałem czarną nitkę, którą mama gacie cerowała, lakier jaki tam był w szafce z narzędziami. Blank oszlifowałem drobnym papierem ściernym

i pomalowałem czarnym spryem

))) Zostawiłem sobie napis na blanku, a zabiezpieczałem go biurową taśma klejaca, żeby się czarny nie zrobił

... ech... pełne szaleństwo

... i wspomnienia, bo pod koniec lat 80 ten patyk w Szwecji szczupoli naciągnął, że hej!